Montgisard – zapomniane zwycięstwo

Wilhelm z Tyru dostrzega u Baldwina pierwsze oznaki trądu. Wikimedia Commons, domena publiczna.

W pamiętnej scenie widowiskowego szwedzkiego filmu ,,Arn. Rycerz Templariuszy” widzimy modlących się rycerzy Zakonu Świątyni obok relikwii Prawdziwego Krzyża, którzy po chwili ruszają do szaleńczej szarży, zaskakując i wybijając zdezorientowane wojska Saladyna. Ta jedyna ekranizacja bitwy pod Montgisard barwnie ukazuje kulisy zwycięstwa łacinników, w którym ważną rolę odegrali właśnie templariusze. Dlaczego mimo przytłaczającej przewagi wojsk muzułmańskich udało się pokonać i zmusić do ucieczki niepokonanego sułtana Egiptu? Czy do zwycięstwa przyczyniła się przywoływana przez kronikarzy boska opieka, czy też niezłomna odwaga pewnego schorowanego młodzieńca? 

Klątwa

W 1174 roku na tronie Królestwa Jerozolimskiego zasiadł trzynastoletni Baldwin IV. Młody władca, wychowanek uczonego kronikarza Wilhelma, biskupa Tyru, okazał się roztropnym i zdolnym politykiem, jednak od 9. roku życia dotknięty był straszliwą chorobą, która oprócz osobistych cierpień obudziła niepokój o losy królestwa. Pewnego dnia Wilhelm z Tyru, obserwujący bawiącego się z rówieśnikami następcę tronu, dostrzegł, że mimo uderzeń i uszczypnięć Baldwin w ogóle nie odczuwa bólu. Po zbadaniu chłopca okazało się, że przyczyną nadzwyczaj spokojne reakcji na ból była martwica prawego ramienia i dłoni – symptom zwiastujący, że przyszły król cierpi na trąd. Tej straszliwej choroby obawiano się w średniowieczu niczym diabła, izolując chorych od społeczeństwa w leprozoriach lub skazując na wieczną banicję. Baldwin jednak nie wyrzekł się korony i mimo cierpienia i częstych ataków choroby przykuwających go do łóżka roztropnie rządził Jerozolimą, osiągając sukcesy zarówno polityczne, jak i militarne.

Stracona szansa

W połowie 1177 roku sytuacja w Królestwie Jerozolimskim nie napawała jednak optymizmem. Duże nadzieje wiązano z przybyciem hrabiego Flandrii, Filipa Alzackiego, który 2 sierpnia przypłynął na czele silnego kontyngentu wojsk. Nieszczęsny Baldwin IV chciał powierzyć spokrewnionemu z nim Filipowi (byli braćmi ciotecznymi) stanowisko regenta i głównodowodzącego podczas planowanej wyprawy na Egipt, jednak hrabia Flandrii odmówił, tłumacząc, że przybył tylko jako skromny pielgrzym. Co ciekawe, propozycja ożenku z owdowiałą siostrą trędowatego monarchy, Sybillą, spotkała się z ostrym sprzeciwem baronów królestwa – m.in. kanclerza Wilhelma z Tyru i Rajmunda z Trypolisu. Być może stanowisko doradców króla było słuszne, gdyż sam zainteresowany swoją postawą przyniósł łacinnikom więcej szkód niż pożytku. Gdy do portu w Akce wpłynęła flota bizantyjska, wioząca cesarską armią mającą wspomóc lądowy atak na Egipt, rozpoczęły się obrady dowódców dotyczące kampanii. Filip próbował za wszelką cenę wycofać się z ryzykownej kampanii, tłumacząc się niesprzyjającymi warunkami podczas jesiennego wylewu Nilu. Ostatecznie krzyżowcy odroczyli atak i bizantyjskie okręty wróciły do Konstantynopola. Druga okazja do możliwości wygnania Saladyna z bogatego Egiptu miła się już nie nadarzyć…

Jak wspominają kronikarze, wymówki hrabiego szkodzące interesom łacinników rozzłościły ponoć doradców królewskich i samego wielkiego mistrza templariuszy Odona de Saint-Amand, który miał w ostrym tonie wytknąć Filipowi Alzackiemu błąd. Urażony hrabia Flandrii opuścił wówczas Jerozolimę i udał się na północ do księstwa Antiochii, skąd wyruszył na bezowocną kampanię na przygraniczne ziemie i twierdze muzułmańskie.

Dowódca wojsk w czasie bitwy pod Montgisard, Renald de Châtillon. Wikimedia Commons, domena publiczna.

Widmo klęski

Wieści o spodziewanej inwazji na Egipt dotarły do Saladyna i sułtan zgromadził  potężną armię liczącą około 26 tysięcy wojowników. Wkrótce do obozu muzułmańskiego dotarły także informacje o sporze wśród chrześcijan i wymarszu Filipa Alzackiego do Antiochii, za którym podążyło także sporo miejscowych zbrojnych. Osłabione ziemie Królestwa Jerozolimskiego ,,zachęcały do ataku”, toteż sułtan wkroczył w listopadzie na terytorium łacinników, łupiąc okolicę Askalonu. Muzułmanie planowali zaatakować osłabioną Jerozolimę. Zaalarmowani chrześcijanie nie pozostali bierni. Wielki mistrz Odon de Saint-Amand stanął na czele 80 rycerzy zakonu wzmacniających załogę fortecy w Gazie.

Tymczasem król Baldwin IV mimo osłabiających dolegliwości prędko zarządził arrière-ban, czyli pospolite ruszenie wszystkich mężczyzn zdolnych do noszenia broni, wykorzystywane jedynie w rzadkich, niebezpiecznych przypadkach. Wojska królewskie miały zebrać się pod Askalonem. Monarcha zawezwał też templariuszy z Gazy, by porzucili zamek i wspomogli go w wyprawie. Trędowaty król, pomimo słabnącego zdrowia, dał wyraz silnej woli i zdolności dowódczych, stawiając wszystko na jedną kartę. Interesujące jest to, że młody Baldwin IV, świadomy swej ułomności, mianował dowódcą wojsk sławnego Renalda de Châtillon – wypuszczonego dwa lata wcześniej z niewoli muzułmańskiej awanturnika i nieprzejednanego wroga muzułmanów, będącego jednocześnie doświadczonym w walkach taktykiem. Wojska chrześcijańskie wyruszyły wkrótce w stronę nieprzyjaciela, zwyczajowo wspomagane przez relikwie Prawdziwego Krzyża, trzymane przez Biskupa Betlejem.

Wojska królewskie dotarły do Askalonu, oczekując na przybycie wezwanych pod broń poddanych.

Wąwóz Montgisard

Tymczasem pewny siebie Saladyn podzielił swoje wojska, pozostawiając jedynie mały oddział do obserwowania i blokowania Franków zamkniętych w Askalonie. Nie przewidywał, by słabe wojska Baldwina opuściły bezpieczne mury twierdzy. Sułtan pomaszerował z głównymi siłami w kierunku bezbronnej Jerozolimy. Nie spodziewając się zagrożenia ze strony chrześcijan, rozpuścił część wojsk, by łupiły okoliczne tereny. Saraceni spalili osadę Mirabel, złupili Ramlę i zaatakowali Lyddę, gdzie mieszkańcy stawili opór, broniąc się w katedrze, której pochowano sławnego patrona rycerzy – św. Jerzego.

W tym samym czasie wojska frankijskie prowadzone przez trędowatego króla i Renalda de Châtillon wyślizgnęły się niezauważone z Askalonu, zapewne dlatego, że pilnujący ich oddział muzułmański również wyruszył na łupieżczy rajd. Do armii dołączył oddział templariuszy z Gazy. Frankowie maszerowali wzdłuż wybrzeża, obchodząc muzułmańskie hufce, po czym skręciły w głąb lądu, docierając 25 listopada na wzgórze Montgisard (Tell Dżazar) w pobliżu Ibelinu. Tam ustawiono wojska liczące ok. 450 rycerzy i 4000 piechurów w gotowości bojowej i oczekiwano rychłego nadejścia muzułmanów. Baldwina IV ściągnięto z lektyki i monarcha na kolanach, wraz ze swoimi rycerzami, zaczął żarliwie się modlić o zwycięstwo. Rzeczywiście, tylko cud mógł pomóc w pokonaniu wojsk Saladyna tak nielicznymi siłami… I ten cud nastąpił.

Wkrótce zauważono maszerujące beztrosko w tumanach kurzu wojska nieprzyjacielskie. Saladyn całkowicie nie spodziewał się Franków, o czym później wspominał swemu sekretarzowi i biografowi – Baha ad-Dinowi. W momencie, gdy awangarda wojsk sułtana przekraczała pobliski strumień, jak grom z jasnego nieba ruszyli rycerze prowadzeni nie tylko przez Renalda, ale także przez samego króla. Schorowany Baldwin, dając przykład męstwa swoim wojskom, kazał przywiązać się do siodła i ruszył na czele szarży! Zaskoczenie było zdumiewające. Część wojsk muzułmańskich niedawno wyruszyła w poszukiwaniu furażu, a maszerujące kolumny nie zdołały ustawić się w szyku, by odeprzeć nagły atak.

Bitwa pod Montgisard, Philippe Larivière. Wikimedia Commons, domena publiczna.

Zagłada wojsk półksiężyca

Prym w walce wiódł szarżujący w pierwszej linii oddział templariuszy. Prawdopodobnie właśnie pod Montgisard rycerze zakonni po raz pierwszy zastosowali szyk ,,w klin” formujący oddział jazdy w ścięty trójkąt. Wymagał on znakomitego wyszkolenia i koordynacji zarówno pędzących koni, jak i jeźdźców. Angielski kronikarz, Rudolf z Diceto, przywołuje relację anonimowego świadka bitwy:

Odon, Mistrz Rycerstwa Świątyni, niczym drugi Juda Machabeusz miał przy sobie osiemdziesięciu czterech rycerzy swojego zakonu w osobistej kompanii. Ruszył do boju wraz ze swymi ludźmi, umocniony znakiem krzyża. Szarżowali jak jeden mąż, prąc przed siebie. Na widok oddziału, w którym Saladyn wieloma mężami dowodził, śmiało ruszyli w jego stronę, rozbili jego szeregi, bez ustanku powalając, tnąc i miażdżąc. Sułtan był nimi zachwycony, widząc swoich ludzi rozpierzchłych na boki, umykających w popłochu, nieustannie napotykających ostrza mieczy. Powziął jednak baczenie na własne bezpieczeństwo i umknął, kolczugę dla szybkości zrzuciwszy, dosiadł rączego wielbłąda i ledwie uszedł z kilkorgiem swych ludzi[1].

Saladyn był sparaliżowany zagładą swej armii. Jeden z szarżujących rycerzy dotarł nawet blisko sułtana i zamachnął się mieczem, został jednak powalony przez gwardię mamelucką. Prysnął mit o tym, że wybraniec dżihadu jest niepokonany. Frankowie ścigali uciekających w popłochu muzułmańskich wojowników, wybijając setki i biorąc do niewoli. Przejęto porzucony tabor sułtana, nie tylko zdobywając liczne łupy, ale także uwalniając pojmanych wcześniej przez muzułmanów jeńców. Zebranie rozbitych oddziałów utrudniały obfite opady deszczu, który pojawił się nazajutrz, dlatego w końcu Saladyn uciekł do Egiptu, długo ścigany zarówno przez frankijską jazdę, jak i okolicznych Beduinów, którzy zwietrzyli okazję, łupiąc oraz biorąc do niewoli uciekających wojowników. Gdy 9 grudnia Saladyn dotarł do Kairu, by zapobiec buntom, rozpuścił wieści, że pokonał chrześcijan.

Herb Odona de Saint-Amand, wielkiego mistrza templariuszy. Wikimedia Commons, domena publiczna.

Rzeczywistość była jednak zupełnie inna. Sułtan stracił 90% swojej armii (22–25 tysięcy poległo lub zostało pojmanych). Również chrześcijanie ponieśli dotkliwe straty wynoszące ok. 1100 zabitych i kilka setek rannych. Niebezpieczeństwo zostało jednak odparte, a Jerozolima obroniona. Uczestnicy wspominali, że rycerzy wspomagał w boju nie tylko zapał ich mężnego monarchy, lecz także sam św. Jerzy, którego podobno widziano wśród walczących.

Baldwin IV wmaszerował triumfalnie na czele wojsk do Jerozolimy, dziękując Bogu za cud pokonania wrogiej armii. Dowiódł, że mimo młodego wieku i straszliwej choroby mógł poprowadzić wojska do zwycięskiego boju, podobnie jak wcześniej jego ojciec. Wydaje się jednak, że to Renald de Châtillon, znany ze skutecznego prowadzenia zasadzek i wojny podjazdowej, był głównym pomysłodawcą śmiałego uderzenia, chociaż źródła chrześcijańskie, w tym niechętny baronowi Wilhelm z Tyru, skąpo informują o jego roli podczas bitwy. Więcej o dowodzeniu Renalda pod Montgisard informują natomiast przekazy z drugiej strony konfliktu.

Wojna o Ziemię Świętą jeszcze się jednak nie skończyła, a Saladyn zdołał ponownie zebrać potężną armię i dwa lata później zagrozić Królestwu Jerozolimskiemu.

Bibliografia

Haag M., Tragedia Templariuszy, tłum. A. Bukowczan-Rzeszut, Kraków 2016.

Haag M., Templariusze. Historia i mity, tłum. P. Zarawska, Kraków 2017.

Asbridge T., Krucjaty. Wojna o Ziemię Świętą, tłum. N. Rataj i M. Józefowicz, Kraków 2015.

Runciman S., Dzieje wypraw krzyżowych; tom II: Królestwo Jerozolimskie i frankijski Wschód 1100–1187, tłum. J. Schwankopf, Warszawa 1987.

Hamilton B., Baldwin IV. Król Trędowaty, tłum. J. Jedliński, Poznań 2014.

Sołecki P., Saladyn i krucjaty, Zakrzewo 2011.

[1] Radulfi de Diceto decani Lundoniensis opera historica. Cytat [za:] M. Haag, Tragedia templariuszy. Powstanie i upadek państw krzyżowców, tłum A. Bukowczan-Rzeszut, Kraków 2016.