Ryszard Lwie Serce i Saladyn

„Krucjata Królów”, czyli trzecia wyprawa krzyżowa, w której wzięli udział król Anglii Ryszard Lwie Serce, król Francji Filip II August i cesarz niemiecki Fryderyk Barbarossa, obfitowała w chwalebne czyny, krwawe bitwy, intrygi oraz spory między łacinnikami. Jednak cała kampania miała dwóch głównych bohaterów, wokół których narosły liczne legendy. Kronikarze i pieśniarze opowiadali o spotkaniu wodza krzyżowców i przywódcy dżihadu, o ich przyjaźni i o rzekomym pojedynku. Pozostaje jednak pytanie, co w przekazach o konfrontacji Ryszarda i Saladyna jest prawdą, a co jedynie legendą.

Legendarny, fikcyjny pojedynek Saladyna z Ryszardem Lwie Serce. Wikimedia Commons, domena publiczna.

Okolice Akki, 8 czerwca roku Pańskiego 1191. Do portu pod miastem, należącego do krzyżowców, wpływa dwadzieścia pięć okrętów z krzyżami na żaglach i królewskimi lwami Plantagenetów na chorągwiach. Na nabrzeżu zgromadził się pełen nadziei tłum zmęczonych walką zbrojnych rycerzy, ciur obozowych oraz możnych, wiwatujący na cześć przybywającego z posiłkami Ryszarda Lwie Serce, słynącego z męstwa i waleczności króla Anglii. Plantagenet, po licznych przygodach podczas podróży, dotarł w samą porę, rozniecając płomień waleczności w łacinnikach oblegających miasto już dwa lata, jednocześnie odpierając ataki muzułmańskiego wojska pod wodzą sułtana Saladyna.

Przywódca muzułmanów wiedział, że przybycie nowych, licznych oddziałów krzyżowców, pod wodzą monarchy, o którym słyszał, że jest szaleńczo odważny i waleczny, nie wróży nic dobrego. Już wkrótce miał się przekonać, że on – Jusuf Salah-ad Din ibn Ajjub, zdobywca Jerozolimy i pogromca łacinników – trafił wreszcie na godnego siebie przeciwnika.

Oblężenie Akki w 1191 roku. Wikimedia Commons, domena publiczna.

Walki i poselstwa

Ryszard energicznie przystąpił do organizowania prac oblężniczych, rozkazał zbudować potężne trebusze1 i katapulty, wznieść osłony i przybliżyć stanowiska strzeleckie do murów miasta oraz zabezpieczyć flanki przed atakiem obozujących na pobliskich wzgórzach wojsk saraceńskich. Niedługo potem monarcha zapadł na chorobę zwaną arnoldia2, objawiającą się wysoką gorączką i wypadaniem włosów oraz paznokci. Król Anglii spędził ten czas, nie tylko kurując się, lecz także wysyłając posłańców do sułtana z propozycją spotkania. Saladyn jednak odrzucał zaproszenia Ryszarda, tłumacząc, że „królowie którzy rozmawiają razem, nie mogą później walczyć jeden przeciwko drugiemu”. Kiedy przywódca krzyżowców wysłał kolejne poselstwo, sułtan znów odmówił rozmowy, odpowiadając, że nie znają wzajemnie języków, jakimi się posługują. Chęć spotkania wyraził tylko brat Saladyna, Al-Adil, zwany przesz chrześcijan Safadynem. Przypuszcza się, że wielki wojownik chciał spotkać się z wrogiem i „przyjrzeć mu się z bliska”. Dzięki tej „korespondencji” pomiędzy pochodzącymi z różnych światów antagonistami pojawił się wzajemny szacunek i pewna specyficzna więź, oparta na honorowych zasadach. Ryszard przesłał Saladynowi w kurtuazyjnym geście piękne sokoły i ogary do polowań. Natomiast gdy do sułtana dotarły pogłoski o pogorszeniu się stanu zdrowia króla-krzyżowca, wtedy muzułmanin przesłał mu kurczaki i owoce ze śniegiem, wskazane dla diety chorego. Ryszard podziękował za ten gest, jednak kiedy odzyskał nieco sił, przystąpił do planowania szturmów i ostrzału, każąc zanieść się do otoczonego osłonami stanowiska w pobliżu murów Akki, gdzie siedząc wygodnie na poduszce… strzelał celnie z kuszy do obrońców twierdzy!

Masakra jeńców muzułmańskich dokonana na rozkaz Ryszarda Lwie Serce. Wikimedia Commons, domena publiczna.

Tymczasem Saladyn miał powody do zaniepokojenia. Chociaż przybyły posiłki, sytuacja załogi w mieście stała się rozpaczliwa. Morale upadało, mury były uszkodzone, zawaliła się jedna z wież, do tego kończyły się zapasy, gdyż od wielu tygodni przez kordon chrześcijan nie przedarł się żaden konwój z zaopatrzeniem, czy to lądem, czy morzem. Wiedzieli o tym oblegający, gdyż jak podają kronikarze, w Akce działał chrześcijański szpieg, posyłający do krzyżowców strzały z listami rozpoczynającymi się od słów: „W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego”. Dlatego łacinnicy z jeszcze większą zaciekłością szturmowali umocnienia, wręcz ze sobą rywalizując. Przodował w tym Ryszard, który – podobnie jak zwaśniony z nim król Francji – pragnął, by to on i jego ludzie zapisali się na kartach historii jako ci, którzy pierwsi weszli do miasta. Plantagenet obiecał nawet złotego bizanta każdemu zbrojnemu, który przyniesie mu kamień z zawalonej Wieży Przeklętej, co pozwoliłoby odkopać wyłom w murach.

Rzeź jeńców

Gdy nie powiodła się ostatnia próba przebicia się i przyjścia z odsieczą garnizonowi Akki, wyczerpani muzułmańscy obrońcy podjęli, wbrew woli sułtana, negocjacje w sprawie poddania miasta. Saraceńscy posłowie nalegali, by pozwolono bez przeszkód odejść wojownikom i mieszkańcom z bronią i dobytkiem, na co przystali Francuzi wraz z Filipem II, jednak na te żądania nie zgodził się Ryszard Lwie Serce. Król Anglii potrzebował bezwarunkowej kapitulacji i przejęcia bogatego miasta wraz z łupami i jeńcami, za których planował uzyskać okup i zdobyte środki przeznaczyć na dalszą kampanię. W końcu emirowe bez wiedzy Saladyna zgodzili się na postawione przez krzyżowców warunki: zwrot zdobytych pod Hittinem relikwii Prawdziwego Krzyża, wypuszczenie chrześcijańskich jeńców i zapłatę ogromnej sumy 100 000 i 4000 dinarów w ramach okupu za jeńców. 12 lipca 1191 roku bramy Akki otworzyły się i obrońcy wraz z mieszkańcami wymaszerowali… do niewoli. Ryszard z Filipem i krzyżowcami tryumfował, natomiast sułtan był załamany. Choć podobną sumę uzyskał wcześniej za wykup mieszkańców Jerozolimy, koszty prowadzonej od czterech lat wojny spowodowały, że nie był w stanie zebrać takiej sumy. Grał zatem na czas. Jednak zniecierpliwiony zwłoką Saladyna Ryszard postanowił pokazać przywódcy muzułmańskiemu, że nie zawaha się przed niczym, by zwyciężyć. Dwudziestego sierpnia kazał w asyście wojsk krzyżowców wyprowadzić trzy tysiące jeńców i publicznie wymordować. Pod miecze i włócznie prócz wojowników poszły także kobiety, dzieci i starcy. Oszczędzono jedynie ważniejszych emirów, by uzyskać za nich okup. Jakkolwiek bezwzględny rozkaz wymordowania jeńców wciąż szokuje, można pokusić się o próbę wytłumaczenia okrutnego postępku króla Anglii. Otóż Roger z Howden podaje, że 19 sierpnia rozeszły się w obozie wśród krzyżowców pogłoski o zabiciu chrześcijańskich jeńców z rozkazu Saladyna. Zdaniem Johna Gilinghama fałszywe wieści były celowo rozgłaszane, by doprowadzić do wznowienia walk. Komu jednak na tym zależało? Podobno była to zemsta za ścięcie przez Saladyna po bitwie pod Hittinem wszystkich pojmanych templariuszy i joannitów. Faktycznie jednak zdenerwowany niespełnieniem przez Saladyna warunków umowy, Ryszard chciał pokazać, że nie cofnie się przed niczym, i być może zasiać strach i niepewność wśród muzułmanów. A może to Saladyn celowo pozwolił zabić załogę miasta, by zasiać w swoich ludziach nienawiść do Franków? Egzekucja sprowokowała wojowników saraceńskich do chaotycznego ataku, odpartego zresztą bez trudu przez krzyżowców.

Tryumf wojsk Ryszarda Lwie Serce i Filipa Augusta. Wikimedia Commons, domena publiczna.

Wymarsz do Jafy

Na zdobyciu Akki Ryszard nie zamierzał poprzestać. Gdy tylko krzyżowcy odpoczęli po trudach oblężenia, król wyruszył do dalszej walki. Jednak nie skierował się wprost na upragnioną Jerozolimę, gdyż zdawał sobie sprawę, że najpierw musi zdobyć ważne porty – Jafę i Askalon, które staną się istotnym zapleczem chrześcijan.

Wiedział, że podczas liczącej około 150 km drogi do Askalonu armia krzyżowców będzie nieustannie nękana i prowokowana przez wrogich harcowników oraz że żądny pomsty Saladyn zapragnie zastawić na chrześcijan pułapkę. W marszu wzdłuż wybrzeża łacinników ubezpieczała flota, bliżej morza podążały tabory ochraniane przez jazdę rycerską, którą z kolei od strony lądu osłaniała ciężka piechota, zbrojna w duże tarcze, włócznie i kusze. Punktem orientacyjnym dla maszerującej armii był ogromny sztandar z krzyżem wieziony na wozie. Ryszard znał dobrze taktykę wroga, dlatego surowo zabronił samowolnych szarż, które mogłyby zakończyć się wciągnięciem w pułapkę nieostrożnych rycerzy. Przewidywania monarchy okazały się słuszne, gdyż już wkrótce krzyżowców zaczęły nękać podjazdy wojsk Saladyna. Ryszard jeździł wzdłuż szyku, zachęcał do wytrwałości oraz przegrupowywał oddziały. Pod wrażeniem karności i wytrzymałości maszerujących w upale, gdy temperatura sięgała ponad 40 stopni Celsjusza, był sekretarz Saladyna – Baha ad-Din, który wspomina:

Ich piechota wysunęła się przed konnych i stanęła murem niewzruszonym, a każdy z żołnierzy nosił kaftan i kolczugę tak gęsto plecioną, że nasze strzały nic im nie szkodziły, za to ich kusze owszem, okrutnie raniły i nasze konie, i ich jeźdźców. Widziałem żołnierzy, co wciąż szli naprzód, chodź strzałami naszpikowani byli – tu jedna tkwiła, ówdzie dziesięć.

Jednak mimo spadającego gradu strzał i częstych ataków krzyżowcy po zaciekłej walce wręcz odpierali przeciwników.

W końcu, zirytowany fiaskiem prób wciągnięcia maszerujących łacinników w walną bitwę, sułtan zaplanował zasadzkę w zalesionym terenie, nieopodal miejscowości Arsuf. Ryszard przewidywał podstęp, dlatego w celu zyskania na czasie oraz zbadania poczynań nieprzyjaciela zażądał 5 września spotkania i negocjacji z bratem sułtana, Al-Adilem. Było jasne, że warunek stawiany przez Plantageneta: zwrot wszystkich podbitych ziem Królestwa Jerozolimskiego wraz z Jerozolimą będzie nie do przyjęcia przez muzułmanów. Po zakończeniu rozmów „Król Ryszard wielce w sprawach wojskowych biegły, ustawił szwadrony wedle specjalnego wzoru, bacząc, kto lepszy będzie w pierwszej linii, a kto na tyłach”.

Bitwa pod Arsufem 7 września 1191 roku. Wikimedia Commons, domena publiczna.

Zwycięstwo pod Arsufem

Rankiem 7 września 1191 roku z pobliskiego lasu Arsuf wypadli tureccy jeźdźcy i zaczęli zasypywać deszczem śmiercionośnych strzał maszerujących krzyżowców. Dołączyli do nich wkrótce piesi harcownicy, posyłający w stronę wojska Ryszarda strzały, dziryty i kamienie. W końcu pewny siebie Saladyn rozkazał swym pieszym i konnym wojownikom zaatakować straż przednią i tylną. W ciężkiej opresji znaleźli się broniący tyłów joannici, którzy ustępowali pola, tracąc wielu zabitych i rannych. Wielki mistrz wielokrotnie prosił Ryszarda o pozwolenie na atak, lecz król rozkazywał wytrwać na pozycjach. Celowo wypatrywał dogodnego momentu do szarży. Rycerze św. Jana jednak nie wytrzymali napięcia i ruszyli do natarcia, pociągając za sobą połowę armii krzyżowej. Również Ryszard przyszedł im w sukurs, nacierając ze swoim hufcem i rozbijając pewnych siebie muzułmanów w pył.

On zaś sam jeden wściekle na nich nacierał, pokotem ich kładąc; nikomu, kogo miecz jego dosięgnął, ujść się nie udało. Tak na prawo i lewo rąbiąc, szeroką sobie ścieżkę w bitewnej ciżbie wyrąbał. A gdy tak kosił bezlitośnie to przebrzydłe plemię ciosami swego miecza, a wrogowie padali niczym zboże pod sierpem, reszta strwożona widokiem ginących towarzyszy, cofać się jęła na bezpieczną od niego odległość; zaś ciała ubitych Turków zasłały ziemię na długości prawie pół mili…

Muzułmanie w popłochu uciekali, tracąc całą piechotę i licznych jeźdźców. Choć część oddziałów, ponownie zebrana przez sułtana, próbowała kontratakować, za każdym razem Saraceni byli rozbijani przez ludzi Ryszarda i w końcu uciekli w popłochu, porzucając bogate tabory. Pomny ryzyka kolejnej pułapki, król Anglii wstrzymał swoich rycerzy przed pościgiem za rozbitą armią muzułmańską.

Saladyn był załamany. Prysł czar jego niepokonanej przez chrześcijan armii. Źródła muzułmańskie podają, że gdyby chrześcijanie wiedzieli, w jakim popłochu oraz rozbiciu uciekają wojska sułtana, i nie zaniechali pościgu, mogliby ostatecznie przypieczętować klęskę Saladyna. Niemniej Ryszard osiągnął ważne zwycięstwo psychologiczne.

Patowa sytuacja

Kolejne miasta na wybrzeżu poddawały się, opuszczone przez obrońców. Kiedy 10 września krzyżowcy weszli do Jafy, sułtan postanowił ewakuować ludność Askalonu, i stosując taktykę spalonej ziemi, zniszczyć miasto oraz rozebrać mury. Bał się, że nie jest w stanie obronić przed Ryszardem ważnego portu. Schorowany i zmęczony, podjął taką decyzję za namową swoich emirów, którzy nie chcieli podzielić losu obrońców Akki. Ryszard planował ruszyć na Askalon, lecz odradzili mu to jego baronowie. Kolejne tygodnie krzyżowcy odpoczywali i z rozkazu Ryszarda odbudowywali umocnienia twierdz. Zarzuca się Plantagenetowi, że w chwili gdy wojska Saladyna były osłabione liczebnie oraz wyczerpane walkami, nie ruszył od razu na pozbawioną części fortyfikacji Jerozolimę. Należy jednak pamiętać, że drogi wiodące do świętego miasta były obsadzone przez wciąż jeszcze liczne oddziały sułtana.

Wielki Saladyn – przeciwnik Ryszarda Lwie Serce podczas trzeciej krucjaty. Wikimedia Commons, domena publiczna.

Szokująca propozycja

Tymczasem przywódca krzyżowców znów przystąpił do pertraktacji, wysyłając do sułtana jako swojego przedstawiciela miejscowego barona znającego arabski, Onufrego z Toronu. Nie wiadomo, czy Ryszard chciał coś osiągnąć, czy tylko zyskać na czasie. Z upoważnienia Saladyna negocjacje prowadził jego brat Al-Adil. Podobno rozmowy były celowo przedłużane przez stronę muzułmańską, by zdążono rozebrać fortyfikacje Askalonu, Ramli i Lyddy. Król Anglii zażądał zwrotu całej Palestyny, wraz z Jerozolimą.

Poprzez dyplomatyczną wymianę uprzejmości, podarków i liczne przyjazne gesty zacieśniły się więzy pomiędzy Ryszardem a Al-Adilem, którego Plantagenet szczerze polubił. Nic dziwnego, gdyż obaj byli waleczni, honorowi, rycerscy i uwielbiali polowania. Król-krzyżowiec podobno zaproponował nawet rękę swojej siostry Joanny i wspólne rządzenie Jerozolimą i Palestyną, jeśli Safadyn przejdzie na chrześcijaństwo. Czy była to jednak szczera propozycja? Wiemy, że sułtan przyjął ją z rozbawieniem. Możemy przypuszczać, że poprzez faworyzowanie i sympatię do brata Saladyna, Ryszard chciał poróżnić braci. Podobno gdy niedoszła narzeczona dowiedziała o planach swego brata, wpadła w szał, a propozycji małżeństwa sprzeciwili się także duchowni.

W stronę Jeruzalem

Pomimo trwania negocjacji obie strony cały czas prowadziły podjazdy i potyczki. Ryszard tymczasem odpoczywał na polowaniach w pobliskich lasach. Pewnego dnia omal nie został pojmany przez muzułmanów, gdy wraz z kilkoma towarzyszami natknął się na muzułmański podjazd. Z opresji uratował go zaufany rycerz, niejaki Wilhelm de Pratteles, który krzycząc malik – czyli po arabsku król, odciągnął napastników od monarchy.

W grudniu 1191 roku król zarządził wymarsz w kierunku Jerozolimy. Jednak fatalna zimowa pogoda utrudniała marsz bardziej niż muzułmańskie ataki. Ulewy zamieniły drogi w błotniste rzeki, a pancerze i broń stale rdzewiały. Wichury porywały namioty. Z powodu zimna i wilgoci padały konie i chorowali ludzie. Krzyżowcy dotarli do miejscowości Bajt Nuba i po kilku dniach musieli się wycofać, choć byli zaledwie dwadzieścia kilometrów od Świętego Miasta. Niektóre przekazy mówią, że Ryszard zapędził się nawet ze zwiadem na wzgórze Montjoie (fr. radości), z którego można było dostrzec Jerozolimę, jednak celowo zakrył oczy tarczą, nie chcąc patrzeć na miasto, które ślubował wyzwolić, a nie mógł tego dokonać. Również druga próba podejścia pod Jeruzalem zakończyła się fiaskiem. Będąc doświadczonym dowódcą, Ryszard wiedział, że nawet jeśli uda mu się zdobyć miasto, nie jest w stanie tak skromnymi siłami go utrzymać.

Lwi ryk pod Jafą

Tymczasem nadeszły niepokojące wieści z Anglii. Król Francji Filip II, który opuścił szeregi krucjaty tuż po zdobyciu Akki, wbrew postanowieniom pokojowym wkroczył do posiadłości Ryszarda sąsiadujących z Francją. Na domiar złego jego zdradziecki brat, książę Jan bez Ziemi, spiskował przeciw królowi-krzyżowcowi, by przejąć tron. Zatroskany Plantagenet zamierzał zatem jak najszybciej uregulować sprawy Królestwa Jerozolimskiego, umocnić je, zawrzeć pokój i wrócić do Anglii. Obie strony pragnęły jednak przed podpisaniem traktatu przechylić przewagę na swoją stronę. Wykorzystując chwilę zwłoki Ryszarda, Saladyn, zebrawszy wojska, stanął 26 lipca pod Jafą, szybko zdobywając miasto. Jednak opór wciąż stawiała obsadzona przez krzyżowców cytadela. Gdy wieści o ataku na Jafę dotarły do króla Anglii, ten pospiesznie zebrał dwa tysiące zbrojnych, w tym tylko pięćdziesięciu rycerzy, i w samą porę dotarł drogą morską pod oblężone miasto, gdyż wyczerpani obrońcy prowadzili właśnie negocjacje w sprawie poddania twierdzy. Ryszard wybiegł z łodzi, dzierżąc dwuręczny topór i natarł na muzułmanów z takim impetem, że wielu zginęło, a reszta uciekła za mury. Dodajmy, że wojska Saladyna miały nad krzyżowcami dziesięciokrotną przewagę, a uciekły w panice na odległość siedmiu kilometrów, myśląc, że ściga ich potężna chrześcijańska armia! Gdy sułtan zatrzymał swych ludzi i przegrupował wojska, wydał rozkaz do ataku na łacinników obozujących pod pozbawionym umocnień miastem.

Ryszard niezwłocznie ustawił swoich zbrojnych w dwie linie: z przodu tarczowników z włóczniami, z tyłu kuszników. Muzułmanie kilkakrotnie atakowali niezłomne szeregi krzyżowców, byli jednak zasypywani gradem bełtów i nadziewani na włócznie. Podczas boju król Anglii jeździł wzdłuż szeregów swoich zbrojnych, zagrzewając do boju i wydając rozkazy, lecz stracił konia, naszpikowanego strzałami. Wtedy honorowy Al-Adil posłał mu jednego ze swoich rumaków, „gdyż nie uchodziło, by król walczył pieszo”. Kiedy Ryszard wyjechał samotnie przed pozycje obrońców, doszło do wydarzenia, które przeszło do legendy… Król ruszył samotnie na linie saraceńskie, wzywając do walki, na co muzułmanie… zaczęli się cofać, aż w końcu uciekli. Nie pomogły nawoływania i rozkazy sułtana! Czyżby muzułmanie aż tak lękali się niepokonanego króla Franków, podobno nazwanego przez nich Lwim Sercem? Być może jest to część prawdy. Inne przesłanki mówią także o zmęczeniu i zniechęceniu wojowników, gdyż sułtan, nie dość że ze względu na pustki w skarbcu zalegał z żołdem, bezwzględnie zabronił swoim ludziom łupić zdobytą Jafę.

Grobowiec Saladyna w Damaszku. Wikimedia Commons, domena publiczna.

Pokój i obietnica

Walki zmęczyły obie strony. Szczególnie Saladyn po klęskach i trudach kampanii podupadł na zdrowiu. W końcu po negocjacjach, 2 września 1192 roku, Ryszard podpisał warunki traktatu pokojowego między muzułmanami a chrześcijanami zawartego na trzy lata. Łacinnicy mieli władać pasem wybrzeża od Akki do Jafy, z wyjątkiem Askalonu. Przywrócono swobodny handel i zagwarantowano dostęp do miejsc świętych.

9 października Ryszard odpłynął z Akki do swego królestwa. Przed wejściem na pokład statku przesłał sułtanowi wiadomość, obiecując, że za trzy lata, po wygaśnięciu rozejmu, powróci i odbije Jerozolimę. Saladyn odpowiedział, że jeśli miałby utracić swój kraj, lepiej, by utracił go na rzecz króla Anglii niż kogokolwiek innego pod słońcem. Obu wielkim wodzom nie dane było już nigdy stoczyć ze sobą bitwy. Saladyn zmarł wycieńczony chorobą, niemal bez grosza przy duszy, 4 marca 1193 roku. Lwie Serce, mimo ponownego złożenia ślubów krucjatowych, również nie powrócił do Ziemi Świętej, umierając 6 kwietnia 1199 roku od zakażenia rany odniesionej podczas oblężenia zamku Châlus.

Obaj byli wielkimi mężami stanu, bohaterami swej epoki i znakomitymi wodzami, choć Ryszard przewyższał Saladyna umiejętnościami przewidywania poczynań wroga, myślenia taktycznego i utrzymania posłuchu w wojsku, będąc często „krok do przodu” w porównaniu z sułtanem, postępującym według z góry ustalonego planu. Choć w późniejszych przekazach pojawiły się informacje o bezpośrednim pojedynku obu władców, faktycznie nigdy nie spotkali się twarzą w twarz, a rozmowy prowadzili wyłącznie przez wysłanników. Byli brutalni i bezwzględni, gotowi na wszystko, by osiągnąć swój cel. Ryszard rozkazał uśmiercić jeńców pod Akką, Saladyn również zabijał każdego pojmanego chrześcijanina. Czy darzyli się przyjaźnią? O ile można nazwać ciepłe relacje Al-Adila z królem Anglii przyjaznymi, o tyle kontakty z Saladynem były wyłącznie dyplomatyczną kurtuazją.

1 Trebusz – nowoczesna jak na tamte czasy machina balistyczna, działająca na zasadzie dźwigni z przeciwwagą, miotająca kamienne pociski na dystans nawet 200–300 m.2 Prawdopodobnie odmiana szkorbutu lub gorączki okopowej, chociaż część historyków wyklucza szkorbut, argumentując, że Ryszard przybył z Cypru, wyspy bogatej w świeże owoce.