Zygmunt August a magia miłosna

W dawnych czasach z zarzutem o praktykowanie czarów miłosnych mogła się spotkać każda ambitna lub awansująca społecznie kobieta. Te wysoko urodzone rzadko jednak stawały przed obliczem sędziów, chociaż przed plotkami i nienawiścią ludzką nie mogły nigdzie uciec, o czym boleśnie przekonała się nieco neurotyczna Barbara Radziwiłłówna.

Niektórzy wierzyli, że Barbara Radziwiłłówna uwiodła króla za pomocą czarów. Wikimedia commons, domena publiczna.

Matka czarownica, córka ladacznica

Według dworzanina Jana Zielińskiego, który zeznawał przed senatorami po śmierci króla Zygmunta Augusta, praktyki magiczne nieobce były pięknej i rozwiązłej podobno ponad miarę Barbarze z Dalejowa, owianej złą sławą matce Barbary Radziwiłłówny. I to ona miała się imać magicznych sposobów, aby skłonić ku córce serce monarchy.

Powiadano też, że czarodziejskie sztuczki znała także sama Barbara Radziwiłłówna, która nie tylko odziedziczyła po matce swoją niezwykłą urodę i skłonność do rozpusty, ale – według brata stryjecznego, Mikołaja Czarnego Radziwiłła – „oddawała się diabelskim praktykom z potrzeby i przyrodzenia”. Nie byłoby to zresztą niczym dziwnym, skoro według powszechnych wyobrażeń matki czarownice miały zwyczaj przekazywać córkom sekrety czartowskiego fachu, a nawet zapisywały duszę dziecka piekłu, a na sabatach oddawały swoje córki diabłom za kochanki. Poza tym wiara w siłę magii miłosnej (i czarów w ogóle) była bardzo powszechna nie tylko w Wielkim Księstwie Litewskim, znacznie bogatszym pod tym względem od innych ziem Korony, ale i w całym kraju.

I właśnie w magii, jeśli nie w intrydze rodu Radziwiłłów, wielu ludzi upatrywało awansu poddanej – w dodatku wdowy – do roli królowej. Nie mogli się bowiem oni nadziwić uczuciu Zygmunta Augusta, który do tego stopnia stracił głowę dla „wielkiej nierządnicy litewskiej”, że zamiast poprzestać na pozamałżeńskim związku, potajemnie ożenił się z Barbarą, miesiącami toczył odważną walkę o uznanie zawartego w 1547 roku małżeństwa i wreszcie – w grudniu 1550 roku – doprowadził do koronacji żony na królową Polski.

Królowa Bona, rzekoma trucicielka Barbary Radziwiłłówny, sama padła ofiarą otrucia. Wikimedia Commons, domena publiczna.

Miłość czy może czary?

Oburzający, zawarty w sekrecie ślub Zygmunta Augusta z Barbarą Radziwiłłówną wytrącił z równowagi królową Bonę i niemal osiemdziesięcioletniego Zygmunta Starego, który zmarł rok później, jeszcze przed przybyciem niechcianej synowej na Wawel.

Na pozór się zdawało, że stary król powinien zrozumieć syna, skoro sam za młodu, mimo niezadowolenia własnej matki, Elżbiety Rakuszanki, i panów senatorów żył w konkubinacie z kobietą niżej urodzoną, Katarzyną Telniczanką. Czym innym jednak była ojcowska wyrozumiałość, a czym innym racja stanu. Poza tym Zygmunt Stary nigdy nie poważył się na małżeństwo, a kiedy został królem, zdecydował się na zakończenie wieloletniego związku.

Przedłożenie przez Zygmunta Augusta prywaty ponad rację stanu oburzało także poddanych, więc po kraju zaczęły krążyć sprośne rysunki i paszkwile, nawiązujące do rzekomej lubieżności Barbary Radziwiłłówny, przedstawianej jako kobieta wyuzdana i uwodzicielka o nienasyconym pożądaniu. Wyobraźnia niektórych twórców była wręcz niewyczerpana, czego dowodzi chociażby rycina opisana przez Stanisława Orzechowskiego, na której Barbara została ukazana w naszyjniku z penisów.

Tymczasem na Wawelu, dokąd zakochany do szaleństwa Zygmunt August przywiózł Barbarę 13 lutego 1549 roku, niechętni nowej królowej dworzanie i dwórki plotkowali o czarach miłosnych i magicznych ziołach, zadanych królowi przez jej matkę albo przez nią samą. Niezwykłe bowiem wydawało się im przywiązanie Zygmunta Augusta do żony, której we wszystkim pobłażał, wybaczał kaprysy i okazywał zainteresowanie, jakiego nie zaznała żadna z jego kobiet. Sekretarz króla Stanisław Bojanowski skomentował zjadliwie, że królowa niczego tak pilnie nie studiuje jak królewskiego penisa.

Barbara Giżanka wcielająca się w postać Barbary Radziwiłłówny podczas słynnego seansu spirytystycznego. Wikimedia Commons, domena publiczna.

Miłość, zemsta i śmierć

Małżeństwo, okupione długą walką i konfliktem z Boną, szybko się skończyło. Nielubiana przez senatorów Barbara Radziwiłłówna zmarła 8 maja 1551 roku. W chwili swojego wielkiego triumfu, koronacji na królową Polski 7 grudnia poprzedniego roku, była już bardzo chora.

Według legendy, utrwalonej przez literaturę piękną, zwłaszcza z XIX wieku, Barbara, wyniszczona ciężką chorobą, prawdopodobnie rakiem narządów rodnych, umierała w wielkich męczarniach, pielęgnowana przez samego króla. Powiadano też, że padła ofiarą trucizny lub czarów zadanych jej przez Wielkiego Ożoga, naczelną wiedźmę z kręgu czarownic opłacanych przez królową Bonę. Nawet przesądny Zygmunt August w to uwierzył, skoro kazał czarownicę pojmać i poddać przesłuchaniu, na którym miała przyznać się do wielu własnych grzeszków i opowiedzieć o grzeszkach swoich chlebodawców.

Nie wiadomo jednak, co Wielki Ożóg powiedziała o Bonie. Nie licząc rzekomego otrucia lub sprowadzenia choroby na znienawidzoną synową, stara królowa miała ponoć na sumieniu ostatnich Piastów mazowieckich, braci Stanisława i Janusza III oraz ich matki, dumnej Anny Radziwiłłówny, których otruła w latach 1522–1526 za pośrednictwem wojewodzianki płockiej Katarzyny Radziejowskiej – dziewczyny żądnej zemsty za uczucie odrzucone przez obu książąt, do których się kiedyś na próżno wdzięczyła.

Sokoły, kochanki i czarownice

Śmierć Barbary Radziwiłłówny na zawsze odmieniła Zygmunta Augusta, który już nigdy nie zaznał spokoju ani miłości. Nie wyrzekł się jednak uciech cielesnych, raz szukając w nich zapomnienia, a innym razem lekarstwa na pogłębiające się z wiekiem dolegliwości. Sypianie z młodymi kobietami – nazywanymi przez niego sokołami – miało mu, jak wierzył, przywrócić siły. A ponieważ wiele z nich trudniło się czarami, pojawiły się plotki, że umierając w cierpieniach w Knyszynie 22 lipca 1572 roku, padł ofiarą źle przyrządzonego napoju miłosnego.

Zanim zmarł, leczeniem jego podagry zajmowały się dwie znachorki, najpierw wezwana z Wilna Budzikowa, a potem niejaka Korycka, której pomagała siostrzenica Zuzanna Orłowska. Urodziwa dziewczyna została przy okazji jego kochanką i nawet robiła mu sceny zazdrości, wypominając mu przy świadkach, że kocha się w Barbarze Giżance (tej samej, której dworscy intryganci bracia Mniszchowie użyli prawdopodobnie do odegrania sceny z wywołaniem ducha Barbary Radziwiłłówny). I że z żadną kobietą nie postępuje szczerze i że „odda złe za złe”[1]. Kiedy zaś została odsunięta, postanowiła się zemścić. Jeśli wierzyć wspomnieniom kardynała Jana Commendone, po śmierci króla jeden z dworzan opowiadał, że Zuzanna co czwartek, „zaprosiwszy Czartów na wieczerzę, rzucała groch na pałające węgle, te słowa wyziewając, aby ten, co ją opuści, podobnie jak groch ten skwarzył się i niszczał”[2].

Nawet jeśli podejrzenie o zadanej królowi truciźnie wydaje się daleko posuniętą spekulacją i trudno uwierzyć, aby umierający na gruźlicę Zygmunt August padł ofiarą czarów Zuzanny albo eliksiru miłości podanego przez nią lub inną kochankę, kobiece sztuczki miłosne i stosowane przez nie gusła wydają się całkiem prawdopodobne.

Bibliografia

Besala J., Małżeństwa królewskie. Jagiellonowie, Warszawa 2006–2014.

Besala J., Najsłynniejsze miłości polskich królów, Warszawa 2009–2012.

Bukowczan-Rzeszut A., Faron B., Siedem śmierci, Kraków 2016.

Morawski K., Czasy Zygmuntowskie na tle prądów odrodzenia, Warszawa 1922.

Niemcewicz J.U., Zbiór pamiętników o dawnej Polszcze z rękopismów, tudzież dzieł, w różnych językach o Polszcze wydanych, oraz z listami oryginalnemi królów i znakomitych ludzi w kraju naszym, t. I, Lipsk 1838

Rożek M., Magia, alchemia i… królewskie horoskopy, Kraków 2016.

[1] J.U. Niemcewicz, Zbiór pamiętników o dawnej Polszcze z rękopismów, tudzież dzieł, w różnych językach o Polszcze wydanych, oraz z listami oryginalnemi królów i znakomitych ludzi w kraju naszym, t. I, Lipsk 1838, s. 93.

[2] Ibidem, s. 95.