Kobiety wojny stuletniej. Cz. II.

Wojowniczka i święta. Joanna d’Arc

Joanna d’Arc, prosta wieśniaczka z Domrémy, stała się w pewnym stopniu ikoną wojny stuletniej. Jak do tego doszło? Jest to zapewne jedna z największych zagadek średniowiecza. Czy rzeczywiście tajemnicze „głosy” świętych, które słyszała w swojej głowie, kazały jej podjąć się misji ratowania Królestwa Francji? A może Dziewica Orleańska była w rzeczywistości tylko zręczną oszustką, która potrafiła świetnie manipulować mężczyznami? Tego nigdy się nie dowiemy.

Joanna d’Arc, jedyny znany portret powstały za jej życia. Wikimedia Commons, domena publiczna

Faktem jest jednak, że jej misja była na swój sposób niespotykana. Nie tylko bowiem udało jej się w 1429 roku przekonać Karola VII, aby powierzył jej armię, wysyłając ją pod oblężony Orlean, ale sama zawiodła go aż do Reims, na królewską koronację, i to pomimo obiekcji, a czasem nawet sprzeciwu kunktatorskiego otoczenia Karola. Misja Joanny mogła w zasadzie na tym się zakończyć, jednak jej determinacja, by wbrew wszystkim i wszystkiemu walczyć z Anglikami i francuskimi „zdrajcami”, ostatecznie sprowadziła na nią niewolę. Co było dalej, powszechnie wiadomo: proces inkwizycyjny pod zarzutem czarów i herezji, skazanie i śmierć na stosie w normandzkim Rouen. Dziś można wręcz powiedzieć, że była to zbrodnia sądowa, na dodatek dokonana nie tyle rękami okupanta, ile jej rodaków, wysługujących się „angielskiemu” królowi Francji. Joanna pojawiła się nagle, by po zaledwie dwóch zaledwie latach zginąć, w wyniku nieuchronnego biegu wydarzeń.  

Od tej chwili zaczęła się legenda Joanny – mistyczki, bohaterki, męczennicy za sprawę królewską i wreszcie – już w XX wieku – narodowej świętej, której kult przyćmił „oficjalny” za czasów monarchii kult świętego króla, Ludwika IX. Dziś we Francji nie ma prawie świątyni, w której nie stałaby jej statua, a pomniki – ukazujące ją zarówno w zbroi na koniu, jak i w nabożnym uniesieniu – stoją w najbardziej eksponowanych miejscach wielkich miast: w Paryżu (aż cztery), Orleanie, Reims i wielu innych. Joanna patronuje też niezliczonym ulicom, placom i instytucjom, a jej imieniem ochrzczono nawet okręt wojenny. Do dziś pozostaje jedyną postacią z dziejów Francji uhonorowaną zarówno przez Kościół, jak i laicką w gruncie rzeczy Republikę. To chwała, której prawdopodobnie nie pożądała, choć niewątpliwie na nią zasłużyła…

Wojna stuletnia 1337-1453, Wydawnictwo Astra 2021.

Femme ludique  i wyrodna matka. Izabela Bawarska

Trudno jednoznacznie określić, na czym przede wszystkim polegała jej rola. Córka księcia bawarskiego Stefana III Wittelsbacha w 1385 roku, w wieku czternastu lat, została żoną Karola VI Szalonego i królową Francji jako protegowana wpływowego księcia Burgundii i stryja królewskiego Filipa Śmiałego. Mimo tego przez całe życie lawirowała między zwalczającymi się stronnictwami, w zależności od koniunktury, często świadomie stając się narzędziem bieżącej polityki. Na jej korzyść przemawiają jednak tragiczne okoliczności, w których przychodziło jej działać – choroba psychiczna króla, rozdzierające Francję walki stronnictw, wreszcie wznowienie wojny stuletniej i najazd Anglików zza kanału La Manche.

Wesołe i beztroskie życie, które początkowo usiłowała prowadzić na dworze, zwłaszcza w okresie wpływów królewskiego brata, Ludwika Orleańskiego, wypełniały zabawy, turnieje i literackie rozrywki, obciążające skarb państwa na prawdziwą fortunę. Przerywały je okresy niepoczytalności jej męża, kiedy to Izabela usiłowała, jako formalna regentka, utrzymywać wpływ na bieg wydarzeń. Mimo tego coraz częściej dawała sobą manipulować innym, przez co udowodniła, że władza nie była jej pasją. Jej zażyłe związki z niepopularnym księciem Orleanu dały podstawy do plotek, a nawet kontestowały legalność jej potomstwa. Zaważył w tym niewątpliwie „syndrom wieży Nesle”.       

Królowa Izabela Bawarska przyjmuje książkę od Christine de Pisan. Wikimedia Commons, domena publiczna.

Do historii przeszła jednak nie tylko jako femme ludique (kobieta „imprezująca”), ale także jako kolejna – obok żyjącej wcześniej Izabeli Francuskiej – femme fatale, która „wydała” Królestwo Francji Anglikom. O ile jednak tą pierwszą jedynie się posłużono, aby uzasadnić prawa Plantagenetów do korony Francji, o tyle aktywną rolę Izabeli Bawarskiej w drugiej fazie wojny stuletniej trudno negować. Dowodem tego jest jej jednostronne zaangażowanie po stronie partii burgundzkiej, publiczne wydziedziczenie własnego syna, delfina Karola, na mocy traktatu z Troyes z 1420 roku pozbawionego prawa do korony, wreszcie wydanie własnej córki Henrykowi V Lancasterowi. Działania te pozwoliły na prawne uzasadnienie obecności Wyspiarzy na kontynencie w ramach angielsko-francuskiej „podwójnej monarchii”  Lancasterów. Zwolennikom jej syna pozostało jedynie „królestwo Bourges”.

Można dyskutować, czy bez tych nieodpowiedzialnych działań ze strony królowej udałoby się zakończyć konflikt wcześniej. Na pewno jednak w przedłużeniu go o kolejne dziesięciolecia Izabela odegrała pewną rolą. Umierając w 1435 roku w okupowanym przez Anglików Paryżu, jako władczyni i matka była przegrana, a smutek i samotność stały się jedynymi towarzyszy jej starości.