Templariusze – droga do potęgi cz. I

Flaga templariuszy. Wikimedia Commons, domena publiczna.

Templariusze za sprawą otaczającej ich aury tajemniczości, potęgi i spektakularnego upadku przez wieki byli bohaterami legend i fantastycznych opowieści: o zgromadzonych przez zakon bogactwach, poszukiwaniach Świętego Graala, związkach z masonami… a nawet dopłynięciu do Ameryki! Mity o pierwszym rycerskim zakonie podsycane są do dziś przez kulturę popularną, powieści czy też pseudonaukowe książki. Tymczasem fakty historyczne o wojownikach w białych płaszczach są bardziej przyziemne, lecz nie mniej pasjonujące. Rzeczywiście templariusze zostali powołani do obrony chrześcijan na Wschodzie, i do upadku Akki w 1291 roku to zadanie spełniali niezwykle ofiarnie i mężnie.

Niebezpieczna Ziemia Święta

Po euforii wywołanej zwycięstwem pierwszej krucjaty i zdobyciem Jerozolimy większość uczestników pierwszej wyprawy krzyżowej powróciła do swoich rodzinnych stron w Europie. I choć z biegiem lat do Ziemi Świętej przybywali nowi osadnicy, to Frankom zawsze brakowało zbrojnych do obrony chrześcijańskich ziem. Kronikarz Fulko z Chartres podaje, że wkrótce po zdobyciu Świętego Miasta w pobliżu pozostało jedynie 300 rycerzy i 300 piechurów – zdecydowanie za mało, by bronić terytoriów zewsząd otoczonych przez muzułmańskie państwa. I chociaż w kolejnych latach Ziemię Świętą zasiedliła pewna liczba rycerzy, a władców państw łacinników stać było na zaciągi najemników, ludzi zdolnych do noszenia broni wciąż brakowało, przez co chrześcijanie zamknęli się za murami miast i zamków, które licznie wznoszono. Do Outremer (Zamorza) przybywały tymczasem rzesze pielgrzymów pragnących zwiedzić Grób Pański w Jerozolimie, Golgotę czy też miejsce Narodzin Jezusa w Betlejem oraz dziesiątki innych świętych miejsc znanych z Biblii. By dotrzeć do Palestyny, pątnicy przebywali setki kilometrów drogą lądową lub wsiadali na pokłady statków, które dopływały do łacińskich portów, skąd wyruszano w dalszą pielgrzymkę. Prowadzeni daleką drogą, kierowani wiarą czy też ciekawością, przybysze z Europy, najczęściej nieuzbrojeni, często znajdowali się w śmiertelnym niebezpieczeństwie, atakowani na traktach przez licznych zbójców, bandy Beduinów czy najemnych Turków, czyhających na kosztowności oraz życie pielgrzymów. Ofiarą okolicznych łupieżców padało wielu podróżników, a brak odpowiedniej ilości zbrojnych nie pozwalał królom Jerozolimy na wysyłanie częstych patroli na szlaki.

Statua Hugona de Payens, Wikimedia Commons, domena publiczna.

Ubodzy Rycerze Chrystusa

Pomocą służyły powstające bractwa rycerskie – zawiązywane czasowo przez rycerzy organizacje powołane w celu obrony pielgrzymów i świętych miejsc. Jedno z bractw, wierzących, że pobożne życie, połączone z używaniem mieczy w obronie pielgrzymów prowadzi do odpustu i zbawienia, złożyło przysięgę patriarsze Jerozolimy Gromondowi z Picquigny około roku 1118 lub 1119. Ośmiu rycerzy pod przywództwem Hugona de Payens z Szampanii i Godfryda de Saint Omer ślubowało życie w ubóstwie i czystości, odmawianie modlitw oraz walkę w obronie Kościoła i chrześcijan na Wschodzie. Nie mieli gdzie mieszkać, dlatego król Baldwin II przekazał im część swojego pałacu – teren na Wzgórzu Świątynnym, gdzie wznosił się meczet Al-Aksa, wśród ruin dawnej Świątyni Salomona. Bractwo nazwano Pauperes commilitones Christi (Ubodzy Rycerze Chrystusa), jednak od nazwy jego siedziby w dawnej świątyni (łac. Templum) nazwano ich potocznie templariuszami, dlatego wkrótce przyjęła się pełna, oficjalna nazwa nowego zgromadzenia: Pauperes commilitones Christi Templique Salomonici (Zakon Ubogich Rycerzy Chrystusa i Świątyni Salomona). Zaprzysiężeni templariusze zostali zaprezentowani w 1120 podczas synodu w Nabulusie, gdzie zgromadzeni przedstawiciele duchowieństwa i baronowie z radością zaaprobowali zrzeszenie.

Od bractwa do zakonu

Wciąż nie do końca wyjaśniona jest zagadka, kim tak naprawdę byli pierwsi templariusze i kiedy ich bractwo rycerskie zostało założone. Zatwierdzony w 1129 roku przez papieża podczas synodu w Troyes zakon rycerski nie posiadał własnych kronikarzy, gdyż nie stawiano na umiejętności pisania, lecz walki. Według jednych zgromadzenie założyli pierwsi krzyżowcy, którzy przybyli do Ziemi Świętej wraz z pierwszą wyprawą krzyżową i pozostali w Jerozolimie. Z całą pewnością bractwo w 1120 roku działało już prężnie. Za pierwszego przywódcę templariuszy, późniejszego wielkiego mistrza, uznaje się Hugona de Payens. Ten pochodzący z Szampanii rycerz był lennikiem hrabiego Szampanii Hugona i towarzyszył swemu panu w jego pielgrzymkach do Ziemi Świętej w 1104 i 1114 roku, nie powrócił jednak ostatecznie do swych włości. Pozostawił w Szampanii żonę i syna, który też później został templariuszem.  W 1127 roku wyruszył do zachodniej Europy w celu agitacji na rzecz swojej organizacji i uzyskania aprobaty papieża na powstanie nowego zakonu. Dzięki działaniom de Payensa templariusze otrzymali nadania i dotacje na swoją działalność od panów świeckich i duchownych, a liczni rycerze zaczęli zasilać szeregi Rycerzy Świątyni. Już w 1120 roku hrabia Fulko z Andegawenii podczas pielgrzymki do Jerozolimy nadał zgromadzeniu 30 marek srebra rocznie. Wreszcie w 1125 roku do bractwa rycerzy w Jerozolimie przystąpił… sam hrabia Szampanii, Hugon, zapisując im liczne majątki w swoich włościach. Podczas odbywającego się w 1129 w Troyes synodu Hugon de Payens przedstawił zgromadzonym dostojnikom Kościoła dzieje Ubogich Rycerzy Chrystusa i ich codzienne życie we wspólnocie, a kardynał-legat Mateusz z Albano zatwierdził templariuszy jako nowy zakon, nadając mu regułę. Podczas zgromadzenia obecny był również Święty Bernard z Clairvaux – opat cysterski, wybitny kaznodzieja i teolog, który stał się de facto nie tylko gorącym orędownikiem Zakonu Świątyni, ale twórcą ich reguły.

Baldwin II przekazuje templariuszom część swojego pałacu na Wzgórzu Świątynnym. Wikimedia Commons, domena publiczna.

Surowe Prawa

Zbiór zasad regulujących organizacje i życie templariuszy był powszechnie znany. Uregulowano pewne obyczaje i prawa, wprowadzając niespotykane dotąd połączenie życia zakonnego z rycerskim. Reguła składała się z 71 klauzul. Dokument zaczyna się od podniosłego apelu stanowiącego podstawę rycerza zakonnego:

 Najpierw mówimy do wszystkich tych, którzy potajemnie gardzą własną wolą i z czystym sercem pragną służyć Najwyższemu Królowi jako rycerze oraz z gorliwością chcą nosić na stałe ogromnie szlachetną zbroję posłuszeństwa. I przeto my upominamy was, którzy dotychczas wiedliście życie świeckich rycerzy, gdzie Jezus Chrystus nie był przyczyną, ale które obraliście tylko dla ludzkich względów, byście podążyli za tymi, których Bóg wybrał z masy wiecznego potępienia i którym nakazał przez swoją miłosierną łaskę bronić Świętego Kościoła i abyście śpiesznie przyłączyli się do nich na zawsze[1].

 Rycerze mieli porzucić dawne, gnuśne i grzeszne życie świeckich wojowników, ślubując posłuszeństwo mistrzowi i Chrystusowi, którego przedstawicielem na Ziemi był papież. Mieli odtąd stać się szlachetnymi obrońcami Kościoła i chrześcijaństwa.

Nowicjusze musieli wyrzec się dawnego życia, w tym testamentów i majątków, przychodząc do zakonu z własną zbroją, bronią, i koniem, czasem także sługami. Ekwipunek był wspólny, więc można było otrzymać przydział zakonny bądź zostać zmuszonym do oddania swojego własnego oporządzenia. Braciom rycerzom nie wolno było nosić bogatych szat ani ozdób, tylko zakonne białe habity i płaszcze – symbol czystości i szlachetnego poświęcenia. Mieli żyć, wzorem cystersów, skromnie i ubogo, dzieląc czas na modlitwy oraz na ćwiczenia walki, doglądanie ekwipunku czy też patrole oraz wyprawy wojenne. Wszelkie świeckie rozrywki, w tym hazard i łowy, były surowo zabronione. Co ciekawe, reguła zezwalała templariuszom na polowanie wyłącznie na… lwy, których w XII wieku w Ziemi Świętej było sporo i które atakowały zwierzęta hodowlane i ludzi.

Interesujące, że w pierwszych latach istnienia bractwa, aż do synodu w Troyes, do wspólnoty przyjmowano także kobiety, zapewne w charakterze sióstr zajmujących się sprawami gospodarczymi. Ustanowiona reguła zakazała jednak wstępowania do zakonu kobiet gdyż: Towarzystwo kobiet jest rzeczą niebezpieczną, ponieważ przez nie szatan sprowadził niejednego z prostej ścieżki wiodącej do Raju[2]. Ponadto templariuszom nie wolno było przebywać samotnie w towarzystwie kobiet, a nawet też zbyt długo spoglądać im w twarz. Mieli unikać wszelkich ziemskich pokus.

Za złamanie reguły groziły surowe kary – od odosobnienia, po tygodnie spędzone o chlebie i wodzie, zdegradowanie czy skierowanie do najcięższych fizycznych prac. Najgorszym wykroczeniem było tchórzostwo na polu bitwy. Nie wolno było im podczas walki cofnąć się ani o krok, dopóki marszałek lub wielki mistrz nie zarządzili odwrotu. Dlatego Rycerze Świątyni słynęli z szaleńczej odwagi i gotowi byli umrzeć za wiarę. Męstwo, wyszkolenie, sprawne dowodzenie i dyscyplina oraz umiejętność walki w szyku bojowym sprawiły, że templariusze stali się jedną z pierwszych stałych i zawodowych armii, która często – nawet mniej liczna – była w stanie zetrzeć w pył potężniejszych nieprzyjaciół czy też długo bronić obleganych zamków. W wojsku zakonnym nie było miejsca na indywidywidualne popisy, lecz stawiano na wspólne manewry. O tym, dla kogo templariusze staczali swoje boje, miała przypominać dewiza zaczerpnięta z Psalmu115,1: Non nobis Domine, non nobis, sed nomini Tuo da gloriam! (Nie nam, Panie, nie nam, lecz Twemu imieniu daj chwałę.)

Fragment fresku z San Bevignate ukazującego templariuszy. Wikimedia Commons, domena publiczna.

Hierarchia zakonno-wojskowa

Zarówno w trakcie wojny, jak i w czasie pokoju w sprawnej działalności pomagała ustanowiona hierarchia. Władzę naczelną sprawował wielki mistrz obierany przez zgromadzenie składające się z losowo wybieranych ośmiu rycerzy, czterech serwientów (sierżantów) i kapelana. Urząd zwierzchnika templariuszy był dożywotni. To właśnie wielki mistrz podejmował wszystkie znaczące decyzje organizacyjne, polityczne czy militarne. Bezpośrednio dowodził w bitwie, nierzadko walcząc w pierwszej linii. Jego bezpośrednim zastępcą był seneszal, sprawujący pieczę nad logistyką i kwestiami gospodarczymi zakonu.  Zaopatrzeniem w odzież, przedmioty codziennego użytku i narzędzia zajmował się sukiennik (szatny). Komandor Jerozolimy był skarbnikiem zakonu, ponadto zarządzał patrolami szlaków pielgrzymich wiodących do Świętego Miasta. Za dowodzenie zakonnymi hufcami i zastępowanie wielkiego mistrza w dowództwie podczas kampanii wojennej odpowiedzialny był marszałek. W miarę jak wojska zakonne powiększały się, pojawiły się niższe stanowiska dowódcze – gonfanier (chorąży) i mistrz turkopolów. Chorąży miał odpowiedzialne zadanie trzymania i obrony sztandaru zakonu, słynnego baussanta (baucanta) – czarno-białej chorągwi. Proporzec symbolizował zakon, wskazywał miejsce, gdzie jazda mogła się wycofać i przegrupować, a jego utrata była dla templariuszy ogromną hańbą. Dowódca turkopolów natomiast dowodził najemnymi oddziałami lekkiej jazdy bliskowschodniego pochodzenia.

Niższa hierarchia dzieliła dalej templariuszy na braci-rycerzy (fratres milities), noszących białe płaszcze i habity, serwientów (lub sierżantów) (fratres servientes armigerii), kapelanów oraz sługi, pracowników i rzemieślników (servients famuli et officii). Omówieni wcześniej rycerze stali faktycznie na czele Zakonu Świątyni, doświadczając największej chwały, splendoru i odpustów, ale jednocześnie wiedli najsurowsze życie mnichów-wojowników. Serwienci (czyli słudzy, pomocnicy) nosili czarne lub brązowe szaty i rekrutowali się spoza stanu rycerskiego. Walczyli, jako zbrojni, konno i pieszo lub byli pracownikami i zarządcami dóbr. Zakon zatrudniał też licznych pracowników i sługi pracujących na utrzymanie nie tylko poszczególnych komandorii, ale także braci walczących w Ziemi Świętej. Kapelani zajmowali się posługą duchową – odprawianiem mszy, prowadzeniem modlitw i spowiedzi. W 1147 roku papież zezwolił templariuszom na noszenie czerwonego równoramiennego krzyża z lewej strony na płaszczu i na tunikach zakładanych na zbroje. Był to symbol gotowości walecznych rycerzy zakonnych do męczeńskiej śmierci w imię wiary.

[1] Ustęp Pierwszy Reguły zakonu templariuszy, tłum. J. Lickiewicz i E. Zabrotowicz [online] http://old.templariusze.org/artykuly.php?id=245.

[2] Ustęp Pierwszy Reguły zakonu templariuszy tłum. J. Lickiewicz i E. Zabrotowicz. [online] http://old.templariusze.org/artykuly.php?id=245