Marynarka wojenna dwóch Henryków

W okresie panowania dynastii Tudorów w królestwie Anglii doszło do wielu radykalnych i ważnych zmian. Jedną z nich było utworzenie Navy Royal – nowoczesnej i stałej marynarki wojennej, w następnych stuleciach „królującej na morzach i oceanach”.

Obraz przedstawiający flotę Henryka VIII w Dover. Wikimedia Commons, domena publiczna.

Skromne początki Henryka VII

Założyciel dynastii, pierwszy Tudor, Henryk VII, w pełni zasługuje na uznanie jako monarcha, który walnie przyczynił się do powstania stałej królewskiej marynarki wojennej, wówczas nazywanej Navy Royal. Po objęciu tronu w 1485 r. odziedziczył flotę liczącą pięć okrętów. Były to: „Mary of Tower” (dawny hiszpański statek handlowy „Carcyana” przebudowany w 1478 r.), „Trinity” (były statek handlowy, 1478), „Bark of Southampton” (1483, nazwa zmieniona w 1486 r. na „Bonadveture”), „Governor” (były statek handlowy, 1485) i ostatni, przekształcony również ze statku handlowego już za panowania Henryka, karawela „Carvel of Ewe”. W ciągu roku od objęcia tronu przez króla do służby wróciły kolejne cztery okręty, wszystkie będące niegdyś statkami handlowymi, w tym jeden zdobyczny, portugalski. Były to: „Marton Garcia” (port. „Garze”), „Fawkon”, „Nicholas of London” i „Grace Dieu”. Do 1509 r. zwodowano jednak zaledwie sześć okrętów, w tym dwie galery („Mary Fortune” i „Sweepstake”) i dwa ogromne okręty, 800- i 1000-tonowe („Sovereign” i „Regent”). Jedynie te ostatnie były w pełni sprawnymi i nadającymi się do służby okrętami wojennymi z wyszkoloną załogą.

Henryk VII rozpoczął program tworzenia okrętów od rozbudowy i unowocześniania w 1495 r. starych suchych doków w Portsmouth. Wkrótce został tam zwodowany pierwszy okręt – „Sweepstake”. W angielskiej historiografii Henryk VII występuje jako ten, który „wprowadził działa na angielskie okręty”. Za czasów panowania założyciela dynastii, a potem jego syna Henryka VIII, późnośredniowieczne żaglowce, których głównym zadaniem było transportowanie żołnierzy na pole bitwy, zostały zastąpione przez okręty projektowane i budowane pod czujnym okiem monarchy specjalnie do działań na morzu, uzbrojone w działa i machiny wojenne. Choć flota nie została rozbudowana do potężnych rozmiarów, solidne podwaliny zostały położone. Za panowania Henryka VII rząd angielski po raz pierwszy zaczął troszczyć się o rozwój marynarki, m.in. w związku ze wzrastającym znaczeniem handlu zagranicznego.

„Mary Rose”, duma Henryka VIII. Wikimedia Commons, domena publiczna.

Henryk VIII – reformator

Henryk VIII odziedziczył po ojcu niewielką flotę wojenną i postanowił kontynuować rozpoczęty program tworzenia „wielkich okrętów”. Budowę pierwszego z nich, „Mary Rose”, już rozpoczęto. „Mary Rose” była czteromasztową karaką, jednym z pierwszych w angielskiej flocie okrętów wybudowanych w celach wojennych. Wyposażono ją w szeregi dział po obu stronach kadłuba, choć początkowo było ich niewiele – pięć-sześć sztuk. Kolejnym okrętem nowego typu był zbudowany w stoczni w Greenwich w 1515 r. 500-tonowy „Great Gallery”. Za czasów Henryka VII okręty były nadal uzbrajane w balisty. Także pojawienie się dział na pokładach było ogromnym skokiem technologicznym i miało bezpośredni wpływ na taktykę walki za pomocą okrętów. Młody król bardzo szybko zainteresował się nową techniką budowy i konstrukcji okrętów rodem ze stoczni w Breście. Bez względu na początki i miejsce pochodzenia te nowe okręty stały się wzorcem budowy jednostek wojennych i pływającymi platformami artylerii morskiej, w przeciwieństwie do swych poprzedników, służących głównie do transportu.

Program rozbudowy marynarki wojennej nabierał tempa, jednak większość nowych jednostek wojennych nadal stanowiły przebudowywane statki handlowe. Zabieg ten pozwolił na szybki wzrost liczby okrętów, jak również wielkości jednostek pływających (między 240 a 700 ton). Nie były to jednak okręty nowoczesne, wybudowane według nowych wzorców, jakimi dysponowała flota francuska. Były one tak zaprojektowane, aby osiągać jak największą siłę ognia, jednak aby stać się nowoczesnymi jednostkami, musiały poczekać do momentu przebudowy w 1536 r., kiedy to zainstalowano na nich ciężkie działa z brązu. W latach 1511–1546 zwodowano 32 okręty powyżej 200 ton.

Karaki podczas bitwy morskiej, ok. 1561. Wikimedia Commons, domena publiczna.

Wszelkie działania dotyczące budowy okrętów oraz rozbudowy związanej z tym infrastruktury zostały podjęte w jednym celu: aby przygotować się do kolejnych kampanii przeciwko Francji. Konflikt wybuchł już w 1511 r. Rok później sir Edward Howard objął stanowisko Lorda Admirała. W czerwcu 1513 r. u wybrzeża Dover roiło się od okrętów. Na zakotwiczonych jeden obok drugiego trzy- i czteromasztowcach wojennych powiewały olbrzymich rozmiarów chorągwie, ozdobione herbami, podczas gdy wokół uwijały się łodzie, którymi zwożono m.in. mąkę i piwo. Na prowiant dla wojska nasolono mięso dwudziestu pięciu tysięcy wołów. W ładowniach okrętów zabezpieczono machiny wojenne, działa polowe, a także gigantyczne ciężkie działa o nazwie „Dwunastu Apostołów”. Załogi okrętów miały na sobie niemal jednolite, zielone i srebrno-białe stroje – barwy Tudorów. W skład angielskiej floty wojennej wchodziło osiemdziesiąt okrętów i statków transportowych oraz pewna liczba długich jednostek z niskimi burtami, których załogę stanowiły setki wioślarzy i o których sądzono, że na wodach La Manche są skuteczniejsze od galeonów. Ruszyły one w Wielkim Tygodniu 1513 r., dwa miesiące przed lądowaniem Henryka VIII i jego armii we Francji. Flota działała na tyle sprawnie, że przetransportowała na kontynent 35 000 żołnierzy armii królewskiej.

Bitwa morska toczyła się nadal w taki sposób, że okręt przyciągano do drugiego za pomocą bosaków, i żołnierze przeskakiwali na pokłady, walcząc jak na lądzie. Przed 21 kwietnia 1513 roku Anglicy wyszli zwycięsko z kilku większych starć. Dowodzący flotą admirał Howard donosił z Bretanii, że dobyto cztery okręty francuskie. Henryk, jak to miał w zwyczaju, hojnie nagrodził marynarzy, którzy przekazali mu tę wiadomość. Pod koniec miesiąca admirał donosił obszernie o kolejnych sukcesach floty – król był drobiazgowy, żądał szczegółów dotyczących działań każdego z okrętów. Tymczasem popsuła się pogoda, szalały sztormy i zaczynało brakować jedzenia. Jakby tego było mało, agenci donosili o flocie francuskiej liczącej 100 okrętów, która zamierzała utrzeć nosa Anglikom. Jednak największym ciosem dla Navy Royal była śmierć Howarda i jego żołnierzy. 10 sierpnia 1513 r. doszło do bitwy okrętu „Regent” z francuskim „Cordelière”. Oba zostały zniszczone. Miejsce sir Edwarda zajął jego brat, sir Tomasz Howard. Ta porażka zapoczątkowała zmiany w angielskiej flocie.

W 1514 r. zwodowano okręt dwupokładowy, 1000-tonowy „Henry Grace à Dieu”, wyposażony w 80 armat, w tym 51 ciężkich dział z brązu. Łączna liczba broni palnej, po dodaniu mniejszych dział i ręcznych armat, wynosiła 112 sztuk. Załoga liczyła 700 ludzi, w tym 400 żołnierzy i 40 artylerzystów. Ten jeden okręt miał większą siłę ognia artyleryjskiego niż cała armia angielska walcząca z Francuzami na kontynencie.

Warto tu podkreślić – o czym wspomina Henryk Zins – że Anglia coraz większą wagę zaczęła przywiązywać do rozbudowy floty. Po zakończeniu konfliktu z Francją monarcha zdecydował, aby stała flota królewska liczyła 30 okrętów, które miały być wraz z załogami utrzymywane w ciągłej gotowości bojowej. Rozpoczęto również budowę baz dla marynarki wojennej w różnych portach królestwa, za które odpowiadali powołani przez króla specjalni urzędnicy. Logiczną konsekwencją było powołanie pierwszej królewskiej stoczni marynarki wojennej w 1538 r. Dwa lata później marynarka rozrosła się do 45 okrętów.

Bitwa morska w cieśninie Solent, podczas której został zatopiony okręt „Mary Rose”. Wikimedia Commons, domena publiczna.

W 1545 r. John Dudley, książę Northumberland i Lord Admirał, od dwóch lat dowódca floty, miał pod swoimi rozkazami już 80 okrętów. Musiały one stawić czoło bezpośrednio 130 okrętom floty francuskiej. Dowodzący Navy Royal był jedną z najważniejszych osób, jakie wywarły wpływ na historię angielskiej marynarki wojennej. To on powołał do życia Radę do Spraw Morskich, której rolą była koordynacja wielu zadań, jakie wiązały się z rozbudową i formowaniem nowoczesnej marynarki wojennej. Jej pierwszą decyzją było powołanie siedmiu oficerów, którzy byli odpowiedzialni za konkretny obszar działań. Każdy miał odpowiadający jego funkcji stopień, od porucznika do wiceadmirała (jednym z nich był Thomas Clere, który zaczynał swą karierę jako nadworny, zresztą bardzo dobry, poeta młodego Henryka VIII). Ta coraz bardziej rozrastająca się instytucja sprawiła, że z biegiem czasu angielska marynarka wojenna stała się najpotężniejsza w Europie. Zapoczątkowana przez Dudleya taktyka prowadzenia działań na morzu również miała się okazać efektywna. Admirał podzielił siły morskie na niewielkie eskadry okrętów według ich wielkości i siły ognia. Logicznym celem tego posunięcia było łatwiejsze manewrowanie formacjami jednostek w czasie bitwy i odpowiednie wykorzystanie ich zdolności bojowej. Wszystkie wspomniane decyzje Dudleya były nowością w marynarce brytyjskiej. Zorganizowana i odpowiednio przeszkolona flota ruszyła do walki. Jak zwykle – przeciwko Francji. Nadal flota i armia były połączone, miały tego samego dowódcę, którym we wrześniu 1545 r. został hrabia Surrey, mianowany głównym porucznikiem królestwa (King’s Lieutenant General). Jemu również podlegał dowódca Navy Royal, co było dogodne ze względu na użyteczność armii. To podporządkowanie wiązało się również z niedogodnościami dla dowódców floty. Marynarka wojenna nie mogła prowadzić samodzielnych operacji, jeśli nie zgodził się na to dowódca armii, a ten – czemu trudno się dziwić – dbał przede wszystkim o interes armii.

Francuska armada, licząca około 200 okrętów, która została skierowana przeciw Anglii, miała za zadanie wysadzić desant liczący 30 000 żołnierzy. Siły te były liczniejsze niż sławna hiszpańska Wielka Armada 44 lata później. Desant wylądował na wyspie Wight, na wybrzeżu Sussex. Francuskie siły inwazyjne zostały pokonane w bitwie pod Bonchurch w lipcu 1545 r. Całej bitwie morskiej przyglądał się król Henryk VIII, który stał na blankach zamku Southsea. Wraz ze świtą obserwował, jak okręt flagowy Johna Dudleya „Great Harry” wypływa na czele floty z Solent, prowadząc ją na miejsce bitwy morskiej. Okręty wypłynęły z Portsmouth 18 lipca i następnego dnia uderzyły na Francuzów ze sporej odległości. Rozpoczęła się bitwa morska w cieśninie Solent. Francuski okręt flagowy admirała Claude’a d’Annebault został zatopiony. Dowódca Francuzów przeniósł stanowisko dowodzenia na inny okręt. Patrząc na toczącą się bitwę, wykrzykiwał wśród swego dworu: „Och, moi kawalerowie! Moi waleczni ludzie!”. Tego dnia największą stratą floty angielskiej było zatopienie okrętu „Mary Rose” wraz z 500 marynarzami i żołnierzami. Okręt, kilkakrotnie trafiony, z uszkodzonym sterem, przewrócił się do górny dnem i zatonął. Henryk VIII, widząc to, zaczął pocieszać będącą w jego otoczeniu lady Carew, żonę sir Georga Carew, wiceadmirała floty, który zginął wraz ze swymi ludźmi. Uratowano zaledwie 35–40 rozbitków. Bitwa nie została rozstrzygnięta, ale flota francuska wycofała się. Francuska armia na lądzie nie była w stanie nic osiągnąć i w sierpniu wróciła do Francji.

W 1546 r. John Dudley udał się do Francji na rozmowy pokojowe. W czasie tej wyprawy jeszcze raz dane mu było postraszyć Francuzów flotą królewską. Admirał podejrzewał, że jego odpowiednik po drugiej stronie rozmów, d’Annebault, reorganizuje i przygotowuje swoje siły do ponownego uderzenia. Rozkazał, aby jego okręty wyszły w morze. Po takiej demonstracji Francuzi spuścili z tonu i postanowili zasiąść do rozmów. Angielska delegacja udała się następnie do Fontainebleau, gdzie była podejmowana przez delfina Henryka (przyszłego króla Henryka II) i króla Franciszka, który w traktacie pokojowym uznał w końcu Henryka VIII za „Najwyższego Przełożonego Kościoła Anglii i Irlandii”. Był to wspólny sukces zarówno Henryka VIII, jak i jego admirała.