Henryk VIII. Renesansowy książę czy otyły morderca?

Henryka VIII pasjonowały konne walki na kopie. © Wikimedia Commons.

Henryka VIII pasjonowały konne walki na kopie. © Wikimedia Commons.

Kasata klasztorów, egzekucje wrogów i przyjaciół, okrucieństwo wobec poddanych i… stoły uginające się od mięsiwa, które Henryk VIII pochłaniał bez opamiętania. Tak upłynęła ostatnia dekada panowania najbardziej znanego angielskiego monarchy. Co sprawiło, że z uwielbianego księcia Henryk przeobraził się w chorobliwie otyłego despotę, którego zachowania nie sposób było przewidzieć? Czy wpłynęły na to dolegliwości, na które cierpiał? I czy jednym z powodów jego problemów zdrowotnych mogły być konne walki na kopie?

Historyków i biografów Henryka zawsze intrygowała zagadka tej przerażającej metamorfozy. Młody książę, jak donosili komentatorzy i ambasadorowie w Anglii w 1509 roku, wstępował na tron jako krzepki, zdrowy młodzieniec. W 1547 roku w Whitehall umierał monstrualnych rozmiarów tyran, którego schorowane ciało ważyło 178 kg, a owrzodzone nogi wydawały nieznośny fetor, wyczuwalny trzy komnaty dalej.

Niefortunny upadek

W ostatnich latach wielu uczonych poświęciło sporo uwagi na badanie zmian, jakie zachodziły w charakterze króla. Rok 1536 uznano za punkt zwrotny w jego przemianie. Historycy doszukiwali się różnych katalizatorów tej transformacji, zestawiając wiele kluczowych punktów biografii króla. Zważywszy jednak na skomplikowaną naturę Henryka i nieustający rozwój jego osobowości, wskazywanie na konkretne wydarzenie z jego życia jako powód zasadniczej przemiany wydaje się zbyt prostym rozwiązaniem. Wielu podkreśla, że już w młodym wieku w Henryku istniał zalążek opryskliwego, agresywnego paranoika, którym stał się później. Jego despotyczne „ja” ujawniło się pod wpływem budzącej się w nim świadomości, że nie jest już tym złotym chłopcem, którym był przed laty. Człowiek, za którego w 1543 roku wyszła Katarzyna Parr, nieomal w niczym nie przypominał charyzmatycznego młodzieńca, który harcował w łóżku z ponętną, rudowłosą Katarzyną Aragońską…

Pomimo złożoności tej problematyki biograf Henryka VIII Robert Hutchinson oraz historyk Lucy Worsley są zdania, że o kondycji zdrowotnej, w tym psychicznej, króla mógł w znacznym stopniu zdecydować wypadek, do którego doszło podczas turnieju 24 stycznia 1536 roku. Tego dnia król dosiadł wyjątkowo rosłego rumaka, aby zaprezentować swoją siłę w szrankach. Obserwatorzy sportowych rozgrywek donieśli, że podczas pojedynku zwierzę zrzuciło monarchę i przygniotło swoim potężnym ciałem. Przeprowadzone współcześnie eksperymenty z użyciem wieprzowej tuszy i ciężaru zamocowanego do dźwigu wykazały, że wypadek monarchy można porównać do zderzenia z samochodem jadącym z prędkością 60 km/godz. Po upadku król był nieprzytomny przez dwie godziny. Z pewnością wróżono mu rychły zgon. Wydaje się, że ocalał cudem, bo miał na sobie zbroję, ale – zdaniem wspomnianych naukowców – przyszło mu za to zapłacić wysoką cenę. Konsekwencją upadku był poważny uraz głowy i płatów przednich. Ich uszkodzenie mogło spowodować zasadnicze zmiany w osobowości monarchy. Dworzanie coraz częściej byli świadkami zmiany nastroju, nieobliczalności i wybuchowości króla. Pogorszeniu uległ też stan owrzodzonych nóg Henryka, a ból z tym związany zmienił jego życie w piekło.

Starzejący się król był postrachem wśród dworzan. © Wikimedia Commons

Starzejący się król był prawdziwym postrachem wśród dworzan. © Wikimedia Commons

Sposób na królewskie wrzody

Monarcha znajdował się pod czujnym okiem 15 medyków. Opieka nad niestabilnym emocjonalnie królem była wątpliwym przywilejem. Nadworni lekarze wiedzieli, że mogą zostać oskarżeni o zdradę, gdyby oznajmili, że królowi grozi śmierć, a mieli świadomość takiego ryzyka. Owrzodzone nogi Henryka po wypadku były jeszcze bardziej podatne na infekcje i zakażenia, a w wyniku doznanych ran pojawiły się kolejne wrzody. Lekarze, chcąc ulżyć jego cierpieniom, otwierali wrzody i przypalali je gorącym żelazem. Nie mogli sięgnąć po ostateczne rozwiązanie – amputację chorej kończyny. Przeprowadzenie takiej operacji wymagało od chirurga niezwykłej sprawności (jakkolwiek biegły w swoim fachu człowiek potrafił przeprowadzić amputację nawet w ciągu jednej minuty, posługując się nożem do ćwiartowania i piłą, która przecinała kość), a prawdopodobieństwo przeżycia tego rzeźnickiego zabiegu w czasach Tudorów wynosiło nie więcej niż 10 procent. Nic dziwnego, że nikt nie śmiał zaproponować takiego rozwiązania Henrykowi.

Suty obiad zamiast konnej przejażdżki

Postępujące owrzodzenie nóg drastycznie zmieniło sposób życia monarchy. Schorowany i obolały Henryk mógł teraz zapomnieć o dawnej aktywności sportowej. Król, choć nigdy nie stronił od dobrego jadła, teraz pochłaniał je bez opamiętania, spożywając trzynaście posiłków dziennie. Obficie zastawione stoły uginały się pod ciężarem potraw z dziczyzny, wołowiny, wieprzowiny i jagnięciny. Henryk raczył się też ptactwem: perliczkami, kaczkami, pawiami i łabędziami. Surowych warzyw i owoców – poza truskawkami – nie brał nawet do ust. Każdego dnia wypijał 5 litrów piwa, a cierpkie czerwone wino, by poprawić jego smak, dosładzał, zwiększając tym samym dzienne spożycie cukru. Zajadał się także białym chlebem, niepomny tego, że niekorzystnie wpływał on na nękające go zaparcia. Ponadto dziennie obciążał swój organizm 20 gramami soli. Nieuchronnym było, że królewski jadłospis w połączeniu z brakiem aktywności fizycznej doprowadzi do problemów z sercem, nadciśnienia tętniczego i otyłości. Naukowcy są zdania, że król najprawdopodobniej cierpiał na cukrzycę typu 2 i to ona była powodem wielu jego problemów.

Ospa wietrzna, malaria, kiła…?

Niedowidzący monarcha, niepotrafiący poruszać się na własnych nogach, cierpiący na melancholię i paranoję, nie zawsze był monstrualnym potworem, ograniczonym własną tuszą i dolegliwościami. Raporty medyczne z pierwszych pięciu lat panowania króla nie wspominają o żadnych dolegliwościach, najpewniej więc Henryk cieszył się dobrym zdrowiem. Po upływie tego okresu pojawiła się wzmianka o gorączce. Przypuszcza się, że jej przyczyną mogła być ospa wietrzna. Jeśli tak, silny organizm Henryka poradził z nią sobie bez problemu. Po upłwie kolejnych sześciu lat powróciły dolegliwości gorączkowe i bóle głowy. Najprawdopodobniej król miał malarię, która w czasach Tudorów była w Anglii chorobą endemiczną z uwagi na znaczną ilość bagien i mokradeł pokrywających teren wyspy, będących siedliskiem komarów przenoszących tę chorobę. Henryk nie miał już tyle szczęścia co w przypadku ospy wietrznej – nawroty malarii miały go bowiem nękać przez najbliższe lata. Powracająca cyklicznie choroba spowodowała, że Henryk stał się hipochondrykiem, a pomny losu ojca oraz starszego brata (obaj prawdopodobnie zmarli w wyniku infekcji), cały czas drżał o swoje zdrowie. Z kolei uraz głowy, jakiego doznał podczas turnieju w 1524 roku, zapomniawszy opuścić przyłbicę, przysporzył mu dokuczliwych migren. Henryk, zapalony tenisista (w Hampton Court z jego polecenia powstał pierwszy kryty kort), w 1527 roku podczas gry zwichnął również stopę. W wyniku kontuzji zmuszony był zamiast normalnego buta nosić aksamitny czarny kapeć. Na szczęście dworzanie, na znak solidarności i współczucia, zrobili podobnie.

Niewiele jednak mogli wskórać, by pomóc monarsze w największym jego utrapieniu – braku męskiego potomka. Wielu historyków zastanawiał fakt, dlaczego dzieci Henryka i Katarzyny Aragońskiej – która zachodziła w ciążę bez problemu – rodziły się martwe lub szybko umierały. Podejrzewano, że Henryk mógł mieć kiłę i zaraził nią Katarzynę, po czym choroba przechodziła na dzieci, powodując komplikacje zdrowotne i śmierć. Przeciwko takiej wersji świadczy jednak fakt, że dokumenty medyków Henryka nie wspominają nic o tej chorobie, a uwagi lekarzy z pewnością nie uszłyby kilaki na ciele monarchy i odnotowaliby taką informację. Nie ma też żadnej wzmianki o zamawianiu przez nich rtęci, którą w owym czasie leczono tę przypadłość. Sporym problemem była też sama kuracja, trwająca sześć tygodni. Jeśli Henryk rzeczywiście byłby chory i zmuszony poddać się leczeniu, to na około sześć tygodni musiałby przykuć się do łóżka i nie pokazywać dworzanom. Żadna z kronik nie wspomina jednak, by król zniknął z oczu poddanych na tak długo.

W Hampton Court Henryk VIII założył kort tenisowy. © Wikimedia Commons; http://www.thetudortattler.com/2012/01/pastyme-with-good-companye-games.html

W Hampton Court Henryk VIII założył kort tenisowy. © Wikimedia Commons; http://www.thetudortattler.com/2012/01/pastyme-with-good-companye-games.html

Smutny koniec złotego księcia

Przez całe życie Henryk narażał zdrowie i forsował się do granic wytrzymałości, by mógł być postrzegany jako zdrowy, wysportowany i atrakcyjny – uosobienie siły i monarszej świetności. Miał przecież świadomość, że jego kondycja jako króla świadczyła o kondycji całej Anglii. Wiedział, że jego wizerunek decyduje o postrzeganiu jego kraju na arenie międzynarodowej. W konnych walkach na kopie narażał swoje zdrowie i życie. W takim kontekście jako wielkie upokorzenie należy poczytać fakt, że ponoć – jak donoszą kroniki – nabrzmiałe zwłoki Henryka złożone w trumnie pękły przed złożeniem ich do grobu. Zapewne innego końca życzyłby sobie dumny monarcha.

Aleksandra Marczuk, Jacek Małkowski