Elżbieta York i Ryszard III. Płomienny romans wuja i bratanicy?

Król Edward IV, ojciec królewny Elżbiety. © Wikimedia Commons.

Król Edward IV, ojciec królewny Elżbiety.
© Wikimedia Commons.

Elżbieta York była jednocześnie córką, siostrą, bratanicą, żoną oraz matką króla Anglii i jako jedna z niewielu królowych małżonek zapisała się w pamięci swoich poddanych jako Dobra królowa Elżbieta. Jednak zanim zasiadła na stronie u boku Henryka VII Tudora, przeżyła wiele osobistych tragedii, a jej młodość upłynęła pod znakiem walk o koronę, spisków i plotek.

Najdroższa córka Elżbieta

Księżniczka urodziła się jako najstarsze dziecko króla Edwarda IV i Elżbiety Woodville, jak czytamy w źródłach: „Tego roku [1466], jedenastego miesiąca lutego, Elżbieta, pierwsze dziecko króla Edwarda, przyszła na świat w Westminsterze”. Była pierwszą królewną narodzoną na dworze angielskiego władcy od ponad stulecia. Czy króla rozczarowały narodziny dziewczynki? Bynajmniej. Edward kupił żonie niezwykle kosztowny, wysadzany klejnotami ornament „z okazji narodzin naszej najdroższej córki Elżbiety”. Chrzciny królewny obchodzono miesiąc później z wielką pompą, a 9 października 1467 roku król podarował jej posiadłość w Great Linford.

Elżbieta wyrastała na „uczoną i mądrą” pannę. Nabywała umiejętności przydatne na dworach, a także uczyła się zarządzania wielkimi majątkami. Musiała być biegła w piśmie i rachunkach. Ale najważniejsze było zaaranżowanie dla niej odpowiedniego małżeństwa. Przeznaczenie najstarszej córki Edwarda wydawało się przypieczętowane już w wieku 11 lat, gdy król „zdobył dla niej” najlepszego kandydata na męża. Tego lata najechał Francję, zdeterminowany do jej podbicia, ale opuścili go sprzymierzeńcy – książęta Burgundii i Brytanii. Postanowił więc pertraktować z Ludwikiem XI. 29 sierpnia 1475 roku obaj władcy spotkali się na moście w Picquigny i negocjowali, stojąc po obu stronach drewnianego szpaleru. W efekcie tzw. traktatu z Picquigny zawarto pokój i zaplanowano ślub między „najjaśniejszą lady Elżbietą” oraz synem Ludwika, „najznamienitszym” delfinem Karolem. W posagu Elżbiety miało się znaleźć księstwo Akwitanii, które przypadło Edwardowi podczas wojny stuletniej, a po ślubie francuski król miał wypłacać jej 60 tys. funtów rocznie, co stanowiło 15-krotnie większą kwotę, niż otrzymywała jej matka. Elżbieta miała udać się do Francji po ukończeniu dwunastego roku życia – zwyczajowo małżeństwa między dziećmi zawierano per verba de futuro. Edward był zachwycony, jako że dotychczas żadna angielska królewna nie została przyrzeczona francuskiemu królowi. Problem w tym, że przyszły mąż Elżbiety miał dopiero 5 lat. A zdaniem Ludwika Elżbieta wcale nie była dla jego syna dobrą partią, gdyż… była za stara. Niebawem więc zaczął obmyślać za plecami Edwarda, jakby wykręcić się od niewygodnej umowy.

Karol VIII, niedoszły małżonek Elżbiety York. © Wikimedia Commons.

Karol VIII, niedoszły małżonek Elżbiety York. © Wikimedia Commons.

Podstarzała królewna na wydaniu

Tymczasem w Londynie celebrowano zawarty traktat, zwracano się do królewny „Madame la Dauphine” i traktowano ją z honorami należnymi przyszłej królowej Francji. Edward zlecił uszycie wspaniałych sukien na modłę francuską. Zapewne samej Elżbiecie nakazano też przyłożyć się do nauki francuskiego. Królową rozpierała duma, że jej córka już wkrótce zasiądzie na tronie Francji, i nieustannie naciskała na Ludwika, dopytując, kiedy w końcu będzie mogła wysłać do niego „swoją delfinę”. Francuski król zwlekał, a czas uciekał. Aż w końcu, ku zgrozie Edwarda, układ został oficjalnie zerwany. Elżbieta była z pewnością na tyle dojrzała, aby odczuć przykrość i upokorzenie.

Mimo swojego „zaawansowanego” wieku angielska królewna na pewno nie przyniosłaby wstydu na francuskim dworze. O jej urodzie niechaj świadczy relacja Giovanniego de’ Gigli, późniejszego biskupa Worcesteru: „Znamienita dziewica Yorku, najpiękniejsza z dzieci Edwarda, nieustępująca [innym] ani pod względem cnót, ani pochodzenia, kształtów cudnych, której twarz, jakiej drugiej nie ma na świecie, okala blask najbardziej niezwykłej słodyczy”. Jego słowa zdają się brzmieć dość górnolotnie, ale Elżbieta rzeczywiście była piękną kobietą. Dowodzą tego zarówno jej portrety, jak i wizerunek nagrobny. Jej syn, Henryk VIII, który uchodził za niezwykle przystojnego, opisywał matkę w inskrypcji nagrobnej jako „bardzo piękną”. Elżbieta miała ponad 170 cm wzrostu i jasne włosy, co było niezwykle pożądane w jej epoce, gdyż z takimi włosami malowano Maryję Dziewicę. Królewna wpisywała się zatem w ten ideał piękna.

Portret Ryszarda III, wuja Elżbiety. © Wikimedia Commons.

Portret Ryszarda III, wuja Elżbiety.
© Wikimedia Commons.

Owieczka wśród wilków

9 kwietnia 1483 roku siedemnastoletnią Elżbietę rzucono w „burzliwy świat”. Zmarł bowiem król Edward, który „ani nie był znużony starością, ani chorobą żadną złożony”. Mawiano, że stało się tak z powodu jego rozwiązłości i nieumiarkowania w jedzeniu i piciu. Rozpoczął się traumatyczny i przerażający okres w życiu królewny – czas niepewności związanej z obawą, że jej wuj, Ryszard, książę Gloucester, będzie planował skrzywdzić ją, jej rodzeństwo i matkę. O swoim wuju, który już wkrótce miał decydować o jej losach, Elżbieta nie mogła mieć dobrej opinii. Wychowana wśród krewnych swojej matki, żyła w przekonaniu, że Ryszard jest czarną owcą w rodzinie. Uważała, że ponosił część winy za egzekucję jej dziadka i wuja w 1469 roku, i że po Ryszardzie można było spodziewać się wszystkiego.

Przerażona królowa Elżbieta uciekła wraz z rodziną do opactwa westminsterskiego. Gdy Thomas Rotherham przybył do niej z Wielką Pieczęcią, zastał kompletny chaos, a pośrodku królową, która siedziała opuszczona. Próbował ją pocieszyć, ale jego wsparcie nie na wiele się zdało. Gdy powrócił do swojej rezydencji w Londynie, spostrzegł, że Tamizą płyną łodzie pełne ludzi Ryszarda, sprawdzających, czy do opactwa nie będzie ktoś próbował się przekraść, by udzielić wsparcia i pomocy królowej. Elżbieta szybko zdała sobie sprawę, że jest więźniem, gdy tymczasem Gloucester pełnił funkcję Lorda Protektora. I choć ustalono datę koronacji młodego króla, jej syna Edwarda, to królową i pozostałe dzieci pozbawiono nie tylko wolności, ale również finansowego zabezpieczenia. Najgorsze jednak miało dopiero nadejść: Gloucerster przejął tron, ogłaszając królewnę Elżbietę i jej rodzeństwo bękartami. W epoce, gdy nieślubnym dzieciom odmawiano dziedziczenia i spychano je na margines, utrata statusu była straszliwym ciosem – zwłaszcza tuż po śmierci ojca i po uwięzieniu. A teraz człowiek, którego tak obawiała się Elżbieta Woodvile, został królem.

Zimą Ryszard skontaktował się z królową i jej rodziną, wciąż przebywającą w opactwie. Wysłał list z propozycją zapewnienia jej opieki i schronienia. Napisał też, że nie żywi wobec niej żadnych złych zamiarów, ale jeśli ona i jej córki zechcą mu zaufać, wówczas przyjmie je na dworze z należnymi honorami i będzie traktował z odpowiednim szacunkiem. Ona sama otrzyma tytuł królowej wdowy, a jej córki dobrze wyjdą za mąż i otrzymają godny posag. Wiele osób krytykuje decyzję królowej, ale trudno było oczekiwać innej. Ona sama mogłaby pozostać w opactwie, w biedzie i samotności, i nawet zagłodzić się na śmierć, ale nie sposób było narazić na taki los dzieci, gdy jednym swoim słowem mogła im przywrócić poprzedni status.

Elżbieta uchodziła za kobietę wyjątkowo urodziwą. © Wikimedia Commons.

Elżbieta uchodziła za kobietę wyjątkowo urodziwą. © Wikimedia Commons.

Zgodnie z relacją Vergila, „król Ryszard przyjął wszystkie córki brata na dworze”. Potwierdzenie tego faktu znajdujemy także w innych dokumentach z epoki – Hall donosi, że dzięki rozrywkom i atmosferze miłości pozwolił im zapomnieć o „starych przykrościach i wcześniejszych okrucieństwach”. Inny kronikarz podaje, że królowa posłała swoje córki na dwór, gdzie zostały bardzo honorowo podjęte. Pozostaje jednak pytanie, czy aby na pewno Ryszard miał wobec bratanic do końca czyste zamiary…?

Wiele hałasu o… suknię

Plotki o intencjach Ryszarda zaczęły się już przed Bożym Narodzeniem 1484 roku. Osiemnastoletnia Elżbieta zamieszkała na dworze, razem z wujem i ciotką, którzy darzyli ją wielką sympatią. Być może to właśnie dobre traktowanie stało się pożywką dla plotek. Na świątecznym festiwalu w Westminster Hall Elżbieta i królowa Anna wystąpiły w bardzo podobnych sukniach, co wywołało prawdziwy skandal. Może się to wydawać niedorzeczne, ale chodziło o etykietę. Jako bękart Elżbieta nie mogła nosić się ponad stan. Tymczasem w oczach dworu król albo publicznie zrównał bratanicę z królową, albo deklarował wobec niej niestosowne zamiary. Czy jednak można posądzać go o nadzorowanie jej garderoby? Może po prostu Anna Neville wyraziła w ten sposób sympatię i przyjaźń wobec młodziutkiej krewnej, którą ponoć traktowała jak siostrę? To najbardziej prawdopodobne wyjaśnienie.

Jakie powody mogłyby kierować Ryszardem, jeśli założymy, że faktycznie chciał pojąć za żonę własną bratanicę? Wielu nadal upatrywało w Elżbiecie prawowitej dziedziczki Yorków. Poślubienie jej czyniłoby jego prawo do korony niepodważalnym. W dodatku żeniąc się z popularną królewną, odbudowałby nadszarpniętą reputację (oskarżano go przecież o zabicie jej braci) i zyskał sobie przychylność jej krewniaków. Była też kwestia następcy – Elżbieta pochodziła z dynastii, w której kobiety cieszyły się opinią niezwykle płodnych. Wreszcie usunąłby ją sprzed nosa Henrykowi Tudorowi, który już wcześniej deklarował chęć jej poślubienia, a tym samym odebrałby mu wszelkie prawo do korony. To akurat był dobry argument: gdy bowiem plotki o małżeństwie dotarły do uszu Henryka, „ubodły go do żywego”.

Elżbieta Woodville, przebywająca z rodziną w opactwie westminsterskim, żegna się z drugim synem, Ryszardem, księciem Yorku, którego wysłannicy Ryszarda zabierają na jego dwór. © Wikimedia Commons, pd-old.

 

Pozbyć się żony, aby poślubić bratanicę?

Tymczasem Henryk przedostał się do Francji, gdzie wsparł go Karol VIII, były narzeczony Elżbiety. Tudor stał się tym samym jeszcze większym zagrożeniem dla angielskiego króla. Poślubienie Elżbiety miałoby stać się efektywnym sposobem na neutralizację tego zagrożenia. Jak każe powiedzieć Ryszardowi Szekspir: „Muszę zaślubić córkę mego brata, bo by inaczej moje panowanie na szklannej stało podwalinie”. Problem w tym, że teraz na niekorzyść działały jego wcześniejsze kroki: uznanie Elżbiety za bękarta sankcjonowało jego panowanie. Ale nie to było najpoważniejszą przeszkodą w ożenku – król przecież miał już żonę. Co więcej, z Elżbietą łączyło go bliskie pokrewieństwo. Wymagana była dyspensa papieska, co oczywiście zdarzało się już w historii, gdy np. w 1496 roku Ferdynand I Neapolitański poślubił swoją młodszą o 31 lat ciotkę, Joannę Aragońską.

Tymczasem królowa Anna kilka dni po świętach poważnie zachorowała, a jej stan coraz bardziej się pogarszał. Król i tak omijał jej alkowę, a teraz miał ku temu dobry powód. Gdy królowa zmarła, na dworze aż huczało od plotek. Mówiono, że została otruta na polecenie Ryszarda, aby ten mógł poślubić Elżbietę. Król oczywiście gorliwie zaprzeczył i w ciągu sześciu dni od śmierci Anny zwołał radę, „na której usprawiedliwiał się i zapewniał, że taka rzecz nigdy nie przeszła mu nawet przez myśl”. Do gorących przeciwników małżeństwa króla z bratanicą należeli Sir Richard Ratcliffe oraz Sir William Catesby, których wsparcia tak bardzo potrzebował. Powiedzieli wprost, że jeśli nie porzuci swoich planów, cała Północ zbuntuje się przeciwko niemu i oskarży o śmierć królowej oraz kazirodczą namiętność do bratanicy. A dwunastu doktorów prawa kanonicznego zbadało sprawę i uznało, że pokrewieństwo jest zbyt bliskie, by bulla papieska mogła usankcjonować takie małżeństwo. W ten sposób plany ożenku spełzły na niczym.

Według źródeł, król Ryszard i królowa Anna darzyli Elżbietę wielką sympatią i zapewnili godne życie na swoim dworze. © Wikimedia Commons.

Według źródeł, król Ryszard i królowa Anna darzyli Elżbietę wielką sympatią i zapewnili godne życie na swoim dworze. © Wikimedia Commons.

Będzie ślub… tylko z kim?

Jest jednak druga strona medalu. Sir George Buck uważał, że „wyimaginowane zaloty” króla były jedynie polityczną zagrywką wymierzoną w Henryka, a sam król wcale nie miał zamiaru poślubić bratanicy. „Nie da się zaprzeczyć, że udawał jedynie, że chce ją poślubić […]. Ta miłość była czysto polityczna, a także zmyślnie zaplanowana, aby ją przyciągnąć do niego, a odsunąć od księcia Richmond” – pisał. Buck nie był odosobniony w tym przekonaniu. Jedno jest pewne: król nie przejmował się wpływem intrygi na Elżbietę ani królową, a na paskudne plotki zdawał się nie zważać. A co w takim razie ze słynnym listem Elżbiety do księcia Norfolk, w którym młodziutka królewna określa wuja mianem „jedynej radości i twórcy jej losu”? Po pierwsze, same superlatywy były dość typowe dla epoki. Po drugie, list uległ uszkodzeniu w czasie pożaru, a jego zrekonstruowana wersja budzi wiele wątpliwości. Równie dobrze mógł stanowić dowód małżeństwa aranżowanego dla bratanicy, a panem młodym miał być ktoś zupełnie inny.

Tak czy inaczej, domniemane plany małżeńskie porzucono, Elżbietę spakowano i odesłano do Sherif Hutton, a Ryszard rozpoczął negocjacje małżeńskie z dworem portugalskim. To prawdopodobnie o nich Elżbieta pisała w słynnym liście do Norfolka. Same plotki o ślubie Ryszarda i jego bratanicy odżyły na nowo w XVI wieku. I nie dlatego, że miały w sobie jakiekolwiek ziarnko prawdy, lecz z tego powodu, że za panowania Tudorów nastała moda na oczernianie Ryszarda i przedstawianie go jako nikczemnika, a Elżbiety jako jego niewinnej ofiary. A poza tym czyż to nie intrygująca historia?

Literatura:

Abbott J., Richard III, Harper & Brothers Publishers, New York 1901.
Szekspir W., Król Ryszard III. Tragedja w 5 aktach, tłum. J. Paszkowski, nakł. i druk Wilhelma Zukerkandla, Złoczów 1924.
Weir A., Elizabeth of York. A Tudor Queen and Her World, Ballantine Books, New York 2013.