Czarownictwo w epoce Tudorów

Jakub I Stuart przeszczepił do Anglii modę polowania na czarownice. Wikimedia Commons (Daniel Mijtens).

Kim jest czarownica? Pomijając wyimaginowane staruchy z haczykowatymi nosami i w spiczastych kapeluszach, odbywające po nocach dzikie harce na miotłach i spółkujące z diabłami na sabatach, pozostają nam autentyczne historie ludzi na przestrzeni wieków oskarżanych o uprawianie czarnej magii.

Angielskie czarownictwo

Czarownictwo w Anglii różniło się znacznie od tego z Europy kontynentalnej, gdzie rozkwit herezji i zdecydowana reakcja inkwizycji, a także obowiązujące systemy prawne doprowadziły do uznania dawnych rytuałów magicznych za kult diabła. W Anglii jednak nie obowiązywało prawo rzymskie, nie było również inkwizycji, a tradycja heretycka okazała się bardzo słaba. Najważniejszą grupą odstępców w średniowieczu była sekta lollardów, opowiadająca się m.in. przeciwko nadużyciom kleru i twierdząca, że Kościół uległ „zanieczyszczeniu”, jednak nigdy nie łączono jej z czarownictwem.

Angielskie czarownictwo było bliższe obrzędom magicznym i choć skupiało się na złych mocach i zdolności czarownicy do rzucania uroków, pozostawało dalekie od koncepcji wiedźmy oddającej cześć szatanowi. Z akt procesu w Essex, który odbył się w 1560 roku, wynika, że angielskie wiedźmy znacznie różniły się od koleżanek po fachu z Europy kontynentalnej: nie latały na miotłach, nie spotykały się na sabatach i wiodły mniej perwersyjny żywot. Ich głównym zajęciem było wywoływanie chorób i epidemii oraz szkodzenie zwierzętom domowym i dzieciom. Poza tym trzymały w domu chowańca (ang. familiar) – pomniejszego demona, który mógł przybierać postać kota, psa, człowieka itp.

Chowańce były istotami z lokalnego folkloru, zaadaptowanego do wierzeń chrześcijańskich. Spotykano je także na kontynencie – głównie w Niemczech – ale największą popularnością cieszyły się właśnie w Anglii. Zjawisko to było zapewne wyrazem upodobania tych narodów do zwierząt domowych. Kobiety parające się czarami miały nadawać swoim pupilom różne, niekiedy bardzo oryginalne imiona, utrzymywać z nimi stosunki cielesne lub karmić je własną krwią przez „wiedźmi sutek”.

Angielska wiedźma i jej chowańce, ilustracja z 1589 roku. Wikimedia Commons.

Jak rozpoznać czarownicę?

To właśnie „wiedźmi sutek” był znakiem rozpoznawczym czarownicy w Anglii i znalezienie go na kobiecym ciele było jednym z koronnych dowodów w procesie o czary. Mogło to być zwyczajne znamię czy pieprzyk w okolicach piersi, nie mówiąc o dodatkowych brodawkach sutkowych (politelia), które ewidentnie miały świadczyć o winie. W Szkocji natomiast bardziej powszechne było nakłuwanie ciała.

Zalecanych w Europie sposobów na rozpoznawanie czarownicy, takich jak chociażby próba wody, raczej nie praktykowano. Słynny Malleus Maleficarum (Młot na czarownice) pióra dominikańskiego inkwizytora Heinricha Kramera, być może przy współudziale Jacoba Sprengera, miał do roku 1520 aż czternaście wydań, ale nie został przetłumaczony na angielski aż do roku 1928.

Chociaż wykształcone grupy społeczne pozostawały w kwestii czarownic sceptyczne, zabobonny gmin radził sobie z problemem na swój sposób, tworząc nieoficjalny system represji, który wyrządził więcej krzywd niż jakikolwiek sąd kościelny czy świecki. Niżej urodzeni Anglicy korzystali tradycyjnie z usług mądrych bab i mądrych dziadów, którzy potrafili zidentyfikować wiedźmę i za pieniądze oferowali ochronę przed urokami. Aby rozpoznać czarownicę, owi „mądrzy ludzie” wykorzystywali lustra lub inne odbijające powierzchnie, zaklęcia i inkantacje. Po rozpoznaniu domniemanej winowajczyni nierzadko dochodziło do samosądów, które kończyły się ciężkimi okaleczeniami lub śmiercią, a konfrontacja między rzekomą ofiarą a czarownicą była ludowym sposobem na rozładowanie frustracji w okresach głodu czy epidemii.

Statuty przeciwko czarownictwu

W Anglii pierwszy statut przeciwko czarownictwu uchwalono pod koniec panowania Henryka VIII, w 1542 roku. Pięć lat później został on jednak odwołany. Nową ustawę w tej sprawie parlament wydał dopiero w 1563 roku, za rządów Elżbiety I. Odtąd czarownice, czarownicy i zaklinacze mieli być sądzeni według prawa cywilnego, a nie kościelnego. Karą za uprawianie czarów i rzucanie uroków była oczywiście śmierć, lecz w odróżnieniu od Europy kontynentalnej, skazani nie płonęli na stosach. Przewidziano dla nich stryczek, a więc znacznie łagodniejszą formę kaźni. Mimo to strach przed czarami miał w elżbietańskiej Anglii umiarkowane natężenie.

Przez cały XVI wiek większość wykształconych osób zachowywała w tej kwestii powściągliwość. Reginald Scot w rozprawie Discoverie of Witchcraft (1584) dowodził, że czasy cudów minęły wraz z ostatnim apostołem. Jak większość protestantów uważał, że diabeł nie może czynić cudów, skoro sam Bóg już tego nie robi.

Okres względnej tolerancji minął niestety po śmierci Elżbiety I w 1603 roku, kiedy na tronie zasiadł król szkocki Jakub VI, wielki zwolennik polowań na czarownice, który w Anglii przybrał imię Jakuba I. Jako człowiek wykształcony miał on styczność z poglądami szerzonymi na kontynencie i jeszcze w 1597 roku napisał rozprawę Daemonologie, w której przeciwstawiał się sceptycznym tezom Reginalda Scota. Jako dobry kalwinista opierał swoje teorie o istnieniu czarownic na idei predestynacji – uważał, że Bóg obdarza łaską wybranych, podczas gdy reszta ludzkości została podatna na zakusy szatana. Ze złem należy jednak walczyć, dlatego nakazywał poddanym wyszukiwanie wrogów Chrystusa i wymierzanie im stosownej kary. Aby uprawomocnić te działania, w 1604 roku wydał nowy statut przeciwko czarownictwu, który wraz ze statutem z 1563 roku stworzył oficjalny system represji i zmienił oblicze Anglii.

Ilustracja z traktatu Daemonologie, w którym przyszły Jakub I dowodził istnienia czarownic. Wikimedia Commons.

Nietypowy proces

Chociaż angielskie czarownictwo było dalekie od koncepcji czarownicy oddającej kult diabłu, istniały wyjątki, z których najważniejszy był przypadek niejakiej Alice Kytler, bogatej czterokrotnej wdowy. A ponieważ kobieta mieszkała w irlandzkiej miejscowości Kilkenny, jej sprawa oprócz nietypowych aspektów czarów i czarownictwa zawiera wiele elementów lokalnego folkloru.

Kiedy Alice zapisała cały majątek najmłodszemu z dzieci, starsze przedstawiły ją przed biskupem jako czarownicę i heretyczkę. Oskarżenie o herezję było w XIV-wiecznej Irlandii absurdem i dlatego postawione jej zarzuty stanowią nietypową mieszankę tradycji irlandzkich, angielskich i kontynentalnych. Niemniej biskup Richard Ledrede uznał oskarżenia. Wiedział, że synom kobiety chodzi o majątek, a nie o kwestie doktrynalne, ale koniecznie chciał ich zadowolić. Być może pod wpływem przekupstwa.

W tej sytuacji nie obyło się bez procesu. Przed sądem oprócz Alice stanęło jej dwunastu przyjaciół. Taka liczba wydała się oskarżycielom nieprzypadkowa, bo… dowodziła, że oskarżeni naigrawali się wspólnie z dwunastu apostołów i Chrystusa. A to już przypominało sprawy wytaczane heretykom na kontynencie. Z dokumentów rozprawy wynika ponadto, że Alice wyparła się Boga w zamian za magiczne moce, składała diabłu ofiary ze zwierząt i korzystała z usług chowańca, jednego z pierwszych, któremu nadano imię – Robin bądź Robert. Demon ten, wraz ze swoimi piekielnymi towarzyszami, miał uczyć swoją panią czarów i uczestniczyć w orgiach. Pomimo tych oskarżeń sprawa skończyła się dla Alice nakazem wypłacenia grzywny. Jej stronnikom również się upiekło – większość ocalała i tylko jedna z jej służebnic – Petronilla de Meath – spłonęła na stosie w 1324 roku.

Chociaż przypadek Alice Kytler przypomina sprawy wytaczane na kontynencie domniemanym czarownicom, jest ewenementem i ma niewiele wspólnego z kolejnymi procesami na Wyspach. Różnice między nimi a procesami kontynentalnymi miały się uwidaczniać aż do końca XVI wieku.

Procesy za panowania Elżbiety I

Pierwszy większy proces po wprowadzeniu elżbietańskiego statutu przeciwko czarownictwu odbył się w 1566 roku w Chelmsford w hrabstwie Essex, ustanawiając fatalny precedens obowiązujący w czasie późniejszych procesów. O czary oskarżono wówczas trzy kobiety: Elizabeth Francis, Agnes Waterhouse oraz jej córkę Joan. Lista przewinień wydłużyła się na skutek zeznań, które złożyła Elizabeth. Kobieta, początkowo podejrzana o zaczarowanie dziecka, przyznała się do posiadania chowańca o imieniu Sathan, który przybrał postać białego kota w łaty i którego musiała karmić własną krwią. Jakby tego było mało, potrafiła z nim rozmawiać, a on sprowadzał jej trzodę i obiecał przystojnego Andrew Bylesa za męża. A kiedy Byles, zakosztowawszy jej wdzięków, nie myślał się żenić, Sathan pozbawił go życia, a dziewczynie zdradził sposób na pozbycie się niechcianej ciąży. Zabił również dziecko, które urodziła w małżeństwie z innym mężczyzną. Szesnaście lat później Elizabeth podarowała chowańca Agnes Waterhouse, która zamieniła go w ropuchę i przy jej pomocy wyrządzała ludziom wiele szkód, pozbawiając krowy mleka, doprowadzając do psucia się żywności czy sprowadzając śmierć na zwierzęta domowe.

Zeznania Elizabeth i ranki na ciele, z których obie kobiety miały rzekomo wytaczać krew potrzebną do wykarmienia chowańca, sędziowie uznali za wystarczający dowód ich winy. Agnes Waterhouse została powieszona, Elizabeth Francis doczekała łagodniejszego wyroku (ale powieszono ją kilkanaście lat później, po innym procesie), natomiast Joan – przeciwko której zabrakło dowodów – uniewinniono.

Pod względem liczby  upolowanych czarownic Szkocja dorównywała Niemcom. Wikimedia Commons.

Proces w Chelmsford był typowym dla ówczesnej Anglii procesem o czary. Opierał się na bezsensownych zarzutach i domniemanych działaniach chowańca, ale brakowało w nim elementów charakterystycznych dla kontynentalnych procesów: paktu z diabłem, jego kultu i orgii. Inne były również sposoby przesłuchań oraz wymiar kary.

Kolejny słynny proces odbył się w 1579 roku, również w hrabstwie Essex. Pod zarzutem uprawiania czarów aresztowano wtedy kilkanaście kobiet. Jedną z nich była Ellen Smythe, której córka pokłóciła się z dziewczynką o imieniu Susan Webbe. Stając w obronie córki, kobieta uderzyła Susan, która dwa dni później zmarła. Zrozpaczona matka dziewczynki zeznała, że widziała w tym dniu czarnego psa wychodzącego z domu Ellen. Sędziowie uznali go za chowańca Ellen Smythe, którą bez skrupułów powieszono.

Margery Stanton została z kolei oskarżona o odbieranie mleka krowom, uśmiercanie kurczaków i sprowadzanie chorób na kobiety, które puchły, jakby były w ciąży, ale zwolniono ją z braku dowodów. Znacznie mniej szczęścia miała Jane Prentice, postawiona przed sądem w 1589 roku, która przyznała się do wizyty diabła pod postacią brązowej fretki.

Tego rodzaju opowieści rozbudzały oczywiście wyobraźnię zabobonnego ludu i za panowania Jakuba I stały się pożywką dla polowań na czarownice. Następca Elżbiety I, wraz z którą odeszła w przeszłość pewna epoka, był zagorzałym zwolennikiem istnienia wiedźm. Tym samym w Anglii nastały nowe, mroczne czasy.

Bibliografia

E. Laurent, P. Nagour, Magica sexualis, Diamond Books, Bydgoszcz 2008.

J. B. Russel, Krótka historia czarownictwa, Wyd. Dolnośląskie, Wrocław 2003.