Elżbieta York i przyszły Henryk VIII

Artykuł jest fragmentem książki „W łożu z Tudorami. Intymne życie dynastii”

Czternaście miesięcy po narodzinach Artura odbyła się koronacja Elżbiety. Zapewne uroczystość miała dla niej większe znaczenie niż ślub, choć obie ceremonie były równie okazałe. Tym razem królowa kroczyła sama i to na niej koncentrowała się uwaga ludu – to było jej święto, a w pewnym sensie także nagroda za szybkie urodzenie zdrowego męskiego potomka. Nie znaczy to jednak, że nastał czas odpoczynku. Królowa wiedziała, że wszyscy oczekują teraz od niej wydania na świat kolejnych potomków.

Jako że Elżbieta była młodą płodną małżonką i często dzieliła łoże z królem, oczekiwano, że niebawem ponownie będzie przy nadziei. Nim tak się stało, minęło jednak dwa i pół roku. Zważywszy na wiek małżonków i regularność pożycia, a także na fakt, że królewicz Artur został spłodzony niezwykle szybko, była to znaczna przerwa. Nawet w dzisiejszych czasach taki okres może sugerować pewne problemy z płodnością, zatem długi czas oczekiwania na kolejnego potomka z pewnością stanowił źródło trosk dla królewskiej pary i jej medyków.

Niepewność oczekiwania

Narodziny zdrowego syna, Artura, nie zmniejszyły bynajmniej presji spłodzenia kolejnych królewskich potomków, jako że pozycja dynastii w dużej mierze zależała od jej liczebności. Stąd należy przypuszczać, że Henryk i Elżbieta przez cały czas starali się o kolejne dziecko. Pojawiające się polityczne zagrożenia i niepokoje z pewnością wpływały niekorzystnie na płodność i jakość pożycia królewskiej pary.

Choć małżonkowie zamieszkiwali różne komnaty w zależności od rezydencji, zwyczajowo król odwiedzał żonę i pozostawał w jej łożu do rana albo po spełnieniu swych obowiązków wracał do siebie. Biorąc pod uwagę prawdopodobny czas poczęcia kolejnych dzieci, dochodzimy do wniosku, że pożycie pary królewskiej musiało być stosunkowo częste i regularne. W czasach Tudorów stanowczo wymagano od żon – i to bez względu na pozycję społeczną – by ulegały mężowskim apetytom seksualnym i spełniały swoje małżeńskie powinności.

Możliwe, że Henryk i Elżbieta po przyjściu na świat Artura stosowali pewne ograniczone metody kontroli urodzeń, choć wydaje się to wątpliwe. Wprawdzie późniejsze źródła sugerowały, jakoby Elżbieta była wątłego zdrowia, ale bezproblemowe wydanie na świat pierwszego dziecka i jej szybki powrót do formy sugerują, że nie istniały żadne przeszkody mogące utrudnić małżonkom prowadzenie regularnego współżycia. Oczekiwano, że Elżbieta będzie wypełniać ten obowiązek zarówno jako królowa, jak i żona. Zgodnie z wymogami religii i kultury miała być gotowa na przyjęcie awansów króla od momentu ceremonii wywodu pod koniec października 1486 roku. Przez następne dwa i pół roku żyła nadzieją na poczęcie kolejnego dziecka.

Henryk VII i Elżbieta York, kadr z filmu „Biała księżniczka”. © BE&W.

W komnacie niewieściej

W tych wczesnych latach małżeństwa Elżbieta musiała być wyczulona na wszelkie objawy ewentualnej ciąży. Nie mając do dyspozycji dzisiejszych nowoczesnych testów, kobiety w czasach Tudorów mogły opierać swoje przypuszczenia jedynie na obserwacji pewnych objawów fizycznych. Ówczesne źródła wśród wczesnych oznak ciąży wymieniają: wzmożony apetyt, obrzmiałe piersi, zmieniony kolor języka, mętny wzrok, opuchnięte żyły, wymioty, niecodzienne zachcianki kobiety i zatrzymanie cyklu menstruacyjnego. Jednak objawy te mogły być błędnie interpretowane lub wywołane przez inne dolegliwości, zwłaszcza w czasach, gdy nie odżywiano się właściwie, a ludność nękały liczne nieznane schorzenia.

Boże Narodzenie 1488 roku Henryk i Elżbieta spędzili w Sheen, czternastowiecznej posiadłości w Richmond. Wśród rodziny i przyjaciół, w zaciszu królewskiej siedziby otoczonej fosą i oddzielonej od reszty dworu, małżonkowie mogli się cieszyć prywatnością i ucztować w przepychu. Elżbieta uwielbiała muzykę i maskarady, alegoryczne przedstawienia z postaciami świętych, smoków, wyobrażeń cnót i przywar, występującymi przy dźwiękach skrzypiec i bębnów. Król, pragnąc zapewnić rodzinie rozrywkę, nie skąpił grosza. Jak wynika z rachunków prowadzonych przez skarbnika dworu, Johna Herona, kilka lat później płatności za uciechy dworu obejmowały hojne honoraria dla aktorów, minstreli, błaznów, muzyków, akrobatów oraz graczy w karty i kości.

Przed Wielkanocą następnego roku dwór przeniósł się do Hertford, i w tym samym czasie królowa najpewniej zaczęła podejrzewać, że jest brzemienna. Natychmiast poczyniła drobne korekty rozkładu dnia. Wierzono, że kobieta karmi dziecko własną krwią i kształtuje jego charakter swoją wyobraźnią, dlatego też gdy tylko jej ciało zaczęło wysyłać sygnały sugerujące ciążę, stosowano wszystkie rytuały, zabobony czy środki zapobiegawcze, konieczne do rozwoju i narodzin zdrowego potomka.

Portret Elżbiety York, matki Henryka VIII. © Wikimedia Commons, domena publiczna.

Rodzina się powiększa

Niemal po trzydziestu dniach odosobnienia, około dziewiątej wieczorem 28 listopada, Elżbieta powiła córkę. Dziewczynki nie były tak mile widziane jak chłopcy. Faktu jej narodzin nawet nie odnotował w swych zapiskach londyński kronikarz z zakonu franciszkanów, który o narodzinach Artura i Henryka zamieścił stosowną notatkę. Niemniej córki były użytecznym narzędziem dynastycznym, gdyż poprzez zawierane małżeństwa stawały się gwarantem zagranicznych sojuszy. Nie należy sądzić, że rodzice przyjęli narodziny małej księżniczki inaczej niż tylko z wielkim zadowoleniem, zważywszy na fakt, że doczekali się już zdrowego dziedzica płci męskiej, a młoda matka mogła jeszcze urodzić kolejne dzieci. Chrzest odbył się 30 listopada w Westminsterze, gdzie dwór pozostał na Boże Narodzenie, jednak wybuch epidemii odry opóźnił wywód Elżbiety aż do 27 grudnia, a uroczystość miała charakter prywatny. Jako że pomór pochłonął kilka ofiar z grona dam dworu Elżbiety, była to mądra decyzja, zważywszy na jej osłabienie po porodzie. Do święta Matki Bożej Gromnicznej na początku lutego królowa odzyskała dość sił, by uczestniczyć w obchodach święta oczyszczenia Matki Bożej i obejrzeć występy w White Hall. Siedem miesięcy później znów była w ciąży. Teraz Elżbieta wiedziała już, czego się spodziewać w komnacie porodowej…

Młody Henryk VIII. © Wikimedia Commons, domena publiczna.

Narodziny wielkiego władcy

Przyszły Henryk VIII urodził się w Greenwich, w starym dworze Placentii, którego budowę rozpoczął Humphrey, książę Gloucester, a rozbudowali Henryk VI i Edward IV. Mały i niezbyt okazały dwór charakterem przypominał raczej wiejską posiadłość aniżeli rezydencje królewskie o symbolicznym znaczeniu wybrane na miejsce narodzin Artura i Małgorzaty. W ciągu następnych kilku lat wszelkie pozostałości budynku, w którym przyszedł na świat Henryk, miały zostać całkowicie wyburzone, jako że na ich miejscu powstała nowa okazała budowla w stylu burgundzkim. Położenie dworu zapewniało królowej w ostatnich tygodniach ciąży więcej ciszy i prywatności aniżeli gwarny Pałac Westminsterski. Najwyraźniej była to jej ulubiona rezydencja. Zakładając, że obliczenia medyków były prawidłowe, królowa udała się na odosobnienie na początku czerwca, spodziewając się narodzin dziecka pod koniec miesiąca. Zastosowano zwyczajowe przygotowania, gwarantujące komfort i bezpieczeństwo królowej podczas jej zamknięcia w komnacie – nie zabrakło więc płócien i kotar na łoże, gobelinów na ścianach wykonanych z najprzedniejszych materiałów w żywych kolorach, świec i oczywiście samego łoża porodowego, a także niezbędnego zestawu relikwii. Po raz pierwszy odosobnienie miało miejsce latem. Zapewne z powodu panujących upałów królowa zażyczyła sobie, ażeby jedno niezasłonięte okno pozostało otwarte, tak by podczas długich dni oczekiwania mogła wyglądać na rzekę i obserwować przepływające w oddali łodzie. Wreszcie 28 czerwca 1491 roku oczekiwanie dobiegło końca. Królowa powiła zdrowego, silnego syna o złocistych lokach.

Patrząc na twarzyczkę śpiącego dziecka, królowa Elżbieta nie mogła wiedzieć, jaki czeka go los. Jako drugi syn, książę Henryk, był niezbędnym „zapasowym” dziedzicem, swoistym zabezpieczeniem, i wcale nie oczekiwano, że to on będzie sprawował rządy. Jego narodziny wprawdzie świętowano, ale tylko nieliczne kroniki odnotowały to wydarzenie i nie nadano im większego rozgłosu. Symbolicznym wydaje się tu fakt, że Małgorzata Beaufort jedynie napomknęła o jego narodzinach w swym brewiarzu, podczas gdy po przyjściu na świat jego starszego brata i siostry zaznaczyła nawet dokładny czas ich narodzin. Księcia ochrzczono w pobliskim kościele braci obserwantów, który na tę okazję został udekorowany gobelinami, złotogłowiem i adamaszkiem wokół wzniesionego na tę okoliczność drewnianego podium, gdzie stała srebrna chrzcielnica z Canterbury. Książę, owinięty szatą ze złotogłowia obrębioną gronostajami, został namaszczony i pobłogosławiony przez Richarda Foxa, biskupa Exeter. Wkrótce chłopca odesłano, by dołączył do siostry w Eltham, gdzie miał wychowywać się pośród kobiet. Szybko też nauczył się rządzić „w kurniku”.

Gdy książkę Artur, starszy brat Henryka, zmarł 2 kwietnia 1502 roku, to właśnie Henryk został następcą swojego ojca, Henryka VII. Przedwczesna śmierć Artura postawiła w trudnej sytuacji politycznej i finansowej wdowę po nim, Katarzynę Aragońską. Niebawem też rozpoczęły się rozmowy na temat możliwości ślubu Katarzyny z małym księciem Henrykiem, chłopcem o charyzmatycznej osobowości i wielkiej pewności siebie. Choć krążyły pogłoski, jakoby to Henryk VII zamierzeł pojąć za żonę swoją synową, ostatecznie to jego syn miał stanąć przy niej na ślubnym kobiercu, a później rządzić przez długie lata – najpierw jako uwielbiany przez wszystkich renesansowy książkę, a z czasem krwawy tyran, znienawidozny przez wielu.

Wszystkich zainteresowanych niezwykłą postacią Elżbiety York i początków dynastii Tudorów zapraszamy do zapoznania się z książką:
W łożu z Tudorami. Intymne życie dynastii Amy Licence.
http://wydawnictwo-astra.pl/produkt/w-lozu-z-tudorami-intymne-zycie-dynastii/