O Jerozolimę i Prawdziwy Krzyż. Święta wojna cesarza Herakliusza

Brama Świętego Miasta została otwarta, ulica prowadzącą do bazyliki Grobu Świętego obstawiona przez żołnierzy chroniących orszak władcy przed tłumem chrześcijan. Naokoło słychać pobożne pieśni i modlitwy, kiedy monarcha ubrany w purpurę powoli kroczy pieszo szpalerem wśród ludu, niosąc najświętszą relikwię chrześcijaństwa – oprawiony w drogocenny relikwiarz Prawdziwy Krzyż, ten sam, który przed wiekami odnalazła tu św. Helena, matka pierwszego chrześcijańskiego cesarza, Konstantyna Wielkiego. Relikwia, wydarta mieczem i dyplomacją z rąk pogan, wracała teraz w należne jej miejsce, skąd przed szesnastu latu ją wywieziono.

Oblężenie Konstantynopola, miniatura z Kroniki Manasesa. Wikimedia Commons, domena publiczna.

Przedstawiona wyżej scena mogła pozornie rozgrywać się w czasach krucjat: oto król i wódz krzyżowców, powracający do Świętego Miasta po rozgromieniu Saracenów. Ale nie – epizod ten miał tak naprawdę miejsce pół tysiąclecia wcześniej, wiosną 630 roku, a głównym aktorem rozgrywanego wówczas spektaklu był nie kto inny, jak cesarz Bizancjum Herakliusz, wkraczający do Jerozolimy z odzyskaną najświętszą relikwią chrześcijańską po zwycięskiej wojnie z Persami. O krzyżowcach i krucjatach z Zachodu nie było jeszcze wówczas mowy, tak samo jak o Saracenach i dżihadzie. Islamska religia dopiero powstawała, a antagonistami Bizantyjczyków byli sasanidzcy Persowie wyznający zoroastryzm, religię, której do tej pory nie uważano za konkurencyjną wobec wiary Chrystusa.

Ale to właśnie tę ostatnią wojnę perską uznano później za pierwszą „protokrucjatę”, a rozbudzone wówczas sentymenty religijne doprowadziły do pierwszej w dziejach „świętej wojny” w obronie Krzyża.

Emalia z XII wieku ukazująca walkę Herakliusza z Chosroesem. Wikimedia Commons, domena publiczna.

Jerozolima we krwi

Wojny Rzymian z mieszkańcami Iranu – Partami, a następnie Persami toczyły się ze zmiennym szczęściem już od kilku wieków, ograniczały się dotychczas do szerokiego pasa ziem nad Eufratem: Armenii, Syrii i Mezopotamii. Wojny te, chociaż zacięte i angażujące w pewnych okresach znaczne siły ze strony obu imperiów, nie skutkowały jednak naruszeniem stanu względnej równowagi obu imperiów. Dopiero konflikt z lat 604–628 doprowadził do sytuacji, w której wrogie mocarstwa: wschodniorzymskie (bizantyjskie) i perskie, rozpoczęły walkę na śmierć i życie; walkę, która zmieniła całkowicie obraz wczesnośredniowiecznego świata.

Początek był standardowy: po zamachu stanu w Konstantynopolu w 602 roku władzę cesarską przejął brutalny żołdak Fokas, obalając i mordując legalnego władcę Maurycjusza. Perski szach Chosroes II (panował: 591–628), który zawdzięczał Maurycjuszowi swój tron, wystąpił jako mściciel swojego dobroczyńcy, wypowiadając Bizancjum wojnę. Przybrała ona od razu przebieg niekorzystny dla cesarstwa, a wojska „króla królów”, korzystając z rozprzężenia panującego na wschodniej granicy Bizancjum, opanowały niemal całą północną Mezopotamię. I chociaż w wyniku kolejnego przewrotu w cesarskiej stolicy w 610 roku obalono Fokasa, wynosząc do władzy Herakliusza, na wschodniej granicy imperium niczego to nie zmieniło. Co więcej, Chosroes podjął próbę opanowania całego rzymskiego (teraz bizantyjskiego) Wschodu, podnosząc ponownie roszczenia perskich królów do ziem i prowincji dawnego imperium Achemenidów sprzed tysiąclecia. Persowie zajęli Armenię, Syrię wraz z Antiochią i Palestynę, dochodząc w 614 roku pod Jerozolimę, najświętsze miasto chrześcijan.

To, co się wówczas wydarzyło, najbardziej zaważyło na charakterze tej wojny. W kwietniu tego roku, po zaledwie trzytygodniowym oblężeniu miasto zostało zdobyte, a Persowie srożyli się w nim przez trzy dni, wyrzynając bez litości podobno aż 60 tysięcy jej chrześcijańskich mieszkańców, niszcząc setki kościołów i klasztorów. Wzięli na tortury patriarchę Zachariasza i innych notabli, którzy wpadli im w ręce, wymuszając podanie miejsca ukrycia świętej relikwii Prawdziwego Krzyża, by w końcu wywieźć ją z miasta i wziąć do niewoli 35 tysięcy wyznawców Chrystusa.

Bitwa Herakliusza z Chosroesem pod Niniwą, obraz Piero della Francesca, XV wiek. Wikimedia Commons, domena publiczna.

Dla mieszkańców Cesarstwa Bizantyjskiego, chlubiących się pochodzeniem od Rzymian i opieką Bożą, był to wstrząs, który wywołał konsternację. Wojna perska nabrała odtąd dla Bizancjum i jego cesarza Herakliusza charakteru sakralnego, co było całkowitą nowością, stojącą w sprzeczności z teologią chrześcijańską, tym bardziej że Sasanidzi nie poprzestali na Antiochii i Jerozolimie, i wkrótce zajęli Egipt oraz znaczną część Azji Mniejszej – mateczniki chrześcijańskiej religii. Dla chrześcijan nie oznaczało to co prawda prześladowań ich wiary, gdyż wyznający w większości zoroastryzm najeźdźcy nie wykazywali misjonarskich zapędów do nawracania chrześcijan na swoją religię, a nawet usiłowali się z miejscową ludnością ułożyć, niemniej wyznawcy Chrystusa po raz pierwszy od wieków poczuli się zagrożeni. Chosroes niedwuznacznie bowiem dawał do zrozumienia, co sądzi o chrześcijaństwie, kierując do cesarza obraźliwy list, zawierający znamienne słowa:

[…] ty powiadasz, iż pokładasz ufność w swym Bogu. Czemuż zatem nie ocalił on Cezarei i Jerozolimy, i wielkiej Aleksandrii? […] Jakże ów Chrystus, który nie był w stanie ocalić siebie samego z rąk Żydów, tak że przybili go do krzyża i zabili, miałby wyrwać Cię z moich rąk?[1]

Wiele lat trwało, zanim Bizancjum, po długim okresie nieustannych klęsk, podjęło skuteczną reorganizację własnych przestarzałych struktur administracyjnych i wojskowych, gotując się do odzyskania strat, zwłaszcza świętych dla całego chrześcijaństwa sanktuariów. Cesarz Herakliusz odwoływał się przy tym do religii, wzywając do pierwszej w dziejach „wojny w imię Boga”. Obelgi rzucane przez szacha na religię chrześcijańską odniosły skutek. Żołnierze bizantyjscy bronili swoich domów przed wrogiem Chrystusa, skandując do swego władcy:

Niech Twoi wrogowie staną się pyłem u Twych stóp i niech Pan nasz Bóg zetrze ich z powierzchni ziemi, by pomścić zniewagi, jakie przeciwko niemu wypowiadali[2]

Słowa te odnosiły się w równej mierze do Persów, jak i pozostających również w pogaństwie Awarów i Słowian, szarpiących północne granice imperium od strony dolnego Dunaju. Sytuacja ta nie umknęła uwadze szacha Chosroesa, szykującego się do zadania chrześcijanom ostatecznego ciosu.

Solid bizantyjski z wizerunkiem Herakliusza. Wikimedia Commons, domena publiczna.

Konstantynopol i Niniwa          

Dopiero w 622 roku, osiem lat po upadku Jerozolimy i po przeprowadzeniu niezbędnych reform administracyjnych i skarbowych w swoim państwie, Herakliusz poczuł się na tyle silny, by rozpocząć ofensywę przeciwko Persom, odnosząc pierwsze, nieznaczne jeszcze zwycięstwa. Wyprawy te były w następnych latach kontynuowane. Mimo tego sama cesarska stolica Konstantynopol znalazła się w śmiertelnym niebezpieczeństwie, oblężona w 626 roku przez wojska Persów, Awarów i Słowian. Niedopuszczenie stojących w Chalcedonie Persów do przedostania się na brzeg europejski w celu połączenia się swoimi sojusznikami, a następnie zmuszenie sojuszników króla królów do odwrotu oznaczało też przełom w tym konflikcie i marsz ku ostatecznemu zwycięstwu Bizancjum w tej długiej i wyniszczającej obie strony wojnie. Wzmocnieni sojuszem z Chazarami, Bizantyjczycy podjęli w następnym, 627 roku, marsz do samego serca perskiego państwa, odnosząc w północnej Mezopotamii znakomite zwycięstwo pod Niniwą, dawną stolicą Asyryjczyków. W końcu jednak Chosroes II, który błyskawicznie tracił wśród swoich poddanych poparcie, został zdradzony przez własną rodzinę. Potężny do niedawna władca, rządzący całym Bliskim Wschodem i atakujący Konstantynopol, zginął w 628 roku, zamordowany przez własnego syna Sziroesa. Ten zaś, panujący krótko jako Kawad II[3], zdążył jeszcze zawrzeć z Herakliuszem pokój. Późniejszy dziejopis, patriarcha Konstantynopola Nicefor, opisywał te wydarzenia w swojej kronice tymi słowami:

Gdy tylko Sziroes został ogłoszony królem, wysłał prezenty do Herakliusza i błagał go, aby przyjął pokój, który Bóg im ofiarował, pod warunkiem że nie przekroczy granic. Herakliusz mu odpowiedział, nazywając go swoim synem, iż nigdy nie zamierzał wtargnąć do państw żadnego władcy: „Choć – jak rzekł – spowodował [Chosroes] niewyobrażalnie wiele zła Rzymianom i Persom, to miałem jednak chęć po pokonaniu go darować mu życie, jak również utrzymać go na tronie. Ale Bóg, który wejrzał w jego serce, sam uwolnił nas od niego i nie pozwolił mu czynić tego zła, które pragnął”. Zatem [Herakliusz] zażądał od Sziroesa świętego drzewa Krzyża Zbawiciela…[4]

Relikwia, najczcigodniejszy obiekt kultu ówczesnych chrześcijan, została zwrócona, a cesarz mógł odbyć swoją wspomnianą już triumfalną pielgrzymkę do Jerozolimy, by przywrócić ją wiernym.

Persowie byli pokonani, Bizancjum triumfowało, choć jak się okazało, był to triumf przedwczesny.

Złota moneta perska z wizerunkiem Chosroesa. Wikimedia Commons, domena publiczna.

Muzułmański dżihad

Stare przysłowie mówiące, że gdzie dwóch się bije, tak trzeci korzysta, miało się teraz spełnić. Pogrążeni w śmiertelnych zapasach Bizantyjczycy i Persowie nie zauważyli narodzin nowej potęgi na Półwyspie Arabskim. Nieznany nikomu Muhammed, zwany później Mahometem, głosząc swoim ziomkom zasady nowej natchnionej religii – islamu, doprowadził słowem i mieczem do zjednoczenia wszystkich plemion pustyni. Po jego śmierci muzułmanie, prowadzeni przez pierwszych następców Proroka, tzw. kalifów sprawiedliwych, zaatakowali oba imperia. Równocześnie bowiem z dokonanym w ciągu kilkunastu lat całkowitym podbojem perskiego państwa Sasanidów wojska muzułmańskie krok po kroku opanowywały także bizantyjski Wschód. Już w roku 635 padł Damaszek, a rok później bizantyjskie wojska poniosły z rąk pustynnych najeźdźców sromotną klęskę nad brzegami syryjskiego Jarmuku, która to porażka załamała starego cesarza Herakliusza, paraliżując na wiele lat jego wolę odwetu. Na dodatek samo Cesarstwo, zamiast mobilizować rezerwy i szukać sojuszników, ponownie pogrążało się w jałowych sporach teologicznych – będących jego zmorą przez cały okres istnienia. Jerozolima po raz drugi w ciągu ćwierćwiecza miała ujrzeć obce wojska atakujące jej mury, lecz tym razem obrońcy Grobu Chrystusa nie mogli liczyć na odsiecz. Na początku 638 roku kalif Umar, drugi po Ben Bakrze następca Mahometa, wkroczył triumfalnie do Jerozolimy, na długie stulecia obejmując w posiadanie miasto, będące miejscem świętym także dla muzułmanów, albowiem – jak wierzono – to właśnie tutaj Prorok odbył swoją mistyczną „nocną wędrówkę” i stąd miał też wznieść się po śmierci do nieba. Wbrew wcześniejszym obawom chrześcijanom jako „ludowi Księgi” pozwolono pozostać przy ich religii, a nawet zachować większość najważniejszych świątyń. Musieli jednak odtąd płacić specjalny podatek nakładany na niewiernych, zwany dżizją. Chrześcijański ruch pielgrzymkowy do Grobu Świętego niemal zamarł. Muzułmanie uznali teraz Jerozolimę za swoje własne Święte Miasto, budując na Wzgórzu Świątynnym wspaniałe meczety – tzw. Kopułę na Skale oraz wzniesiony po sąsiedzku meczet Al-Aksa.

Impet wyznawców Proroka jednak nie słabł. Marnie wyekwipowana i zaopatrzona, nie stosująca też żadnej imponującej taktyki ani strategii, a jednak niesiona żarliwością wiary i słowami sur Koranu armia muzułmanów szła od zwycięstwa do zwycięstwa, rozbijając kolejne wojska, by zajmować miasta, prowincje i całe kraje. Przez długi czas wyznawcy Proroka parli niemal niepowstrzymanie naprzód. Podbili Palestynę, Syrię, zaatakowali Azję Mniejszą. Zajęli Egipt i północną Afrykę, wreszcie przekroczyli Cieśninę Gibraltarską, opanowując wizygocką Hiszpanię, co miało być jedynie wstępem do przejęcia kontroli nad całą Europą Zachodnią i rozciągnięcia panowania wyznawców Proroka aż po granice znanej ówcześnie ziemi. Idea dżihadu, rozumiana już jako obowiązek wojny z innowiercami, zdawała się święcić triumfy. Był to też moment, kiedy potęga Kalifatu osiągnęła swoje apogeum, obejmując na linii wschód–zachód niezmierzony obszar od Atlantyku aż po granice Indii. Wydawało się, że chrześcijanie zapomnieli już o czasach Herakliusza i nie byli zdolni przeciwstawić muzułmanom swojej własnej ideologii wojny świętej.

Zamordowanie Chosroesa, miniatura z Szahname Ferdusiego, XVI wiek. Wikimedia Commons, domena publiczna.

Nie należy przy tym zapominać, że etos rycerski i idea „świętej wojny”, które zyskiwały coraz większą popularność na Zachodzie, w świecie bizantyjskim nie zyskały uznania. Czasy Herakliusza już dawno minęły, a elity greckie, rozmiłowane w subtelnych dociekaniach teologicznych, nie zdobyły się nigdy na to, by w wojnie zobaczyć coś więcej niż najwyższe zło, którego za wszelką ceną unikano, przedkładając ponad bezpośrednią walkę dyplomację, intrygi i system sojuszów. Dopiero w drugiej połowie X wieku – za rządów Nicefora II Fokasa i Jana I Tzimiskesa – Bizancjum poczuło się na tyle potężne, by rozpocząć ofensywę na Wschodzie. Odzyskano wówczas Kretę, poprowadzono zwycięską kampanię w Cylicji i północnej Syrii, zakończoną zdobyciem Aleppo, wreszcie odbito także Cypr, Tars i Antiochię. Na koniec Jan Tzimiskes w latach 972–975 poprowadził do północnej Mezopotamii i Syro-Palestyny serię wypraw, zwanych – tak jak wojna sprzed ponad trzech stuleci – „grecką krucjatą”. Była ona wymierzona przeciwko rządzącym wówczas tymi obszarami Fatymidom[5]. Opanowano między innymi Damaszek, Tyberiadę, Nazaret, Akkę i Cezareę, i zatrzymano się niemal u bram samej Jerozolimy. Ostatecznie jednak cesarz nie zdecydował się na szturm na Święte Miasto, a jego śmierć w następnym roku zakończyła jedyną po Herakliuszu – i ostatnią przed krucjatami zachodnimi – bizantyjską próbę odzyskania Grobu Chrystusa.

Krzyżowcy nie zapomnieli jednak o cesarzu Herakliuszu. Nieprzypadkowo kronikarz frankijski Wilhelm z Tyru w swojej Historii Ziemi Świętej, opisującej dzieje krucjat, rozpoczął swoją narrację nie od krzyżowca i zdobywcy Jerozolimy Gotfryda z Bouillon, ale właśnie od wspomnianego bizantyjskiego cesarza, a francuskojęzyczni kontynuatorzy kronikarza nazywali nawet całe dzieło Historią Herakliuszową (Estoire de Eracles).

Na cześć władcy, który wymyślił świętą wojnę.

Bibliografia

Ł. Czarnecki, Konstantynopol 626, Warszawa 2017.
Krasnowolska (red.), Historia Iranu, Wrocław 2010.
Krawczuk, Poczet cesarzy bizantyjskich, Warszawa 2006.
Nicéphore Patriarche de Constantinople, Histoire de l’empereur Héraclius, trad. par Mr Cousin,
http://remacle.org/bloodwolf/historiens/nicephore/heraclius.htm
Hitti, Dzieje Arabów, przeł. W. Dembski, M. Skuratowicz, E. Szymański, Warszawa 1969.
Ostrogorski, Dzieje Bizancjum, przeł. zespół pod red. K. Evert-Kapplesowej, Warszawa 1968.
Składanek, Historia Persji, t. I: Od czasów najdawniejszych do najazdu Arabów, Warszawa 2008.
Simokatta, Historia powszechna, tłum. A. Kotłowska, Ł. Różycki, Poznań 2016.

[1] Cytat z ormiańskiej kroniki Sebeosa na podst.: Ł. Czarnecki, Konstantynopol 626, Warszawa 2017, s. 59.

[2] Tamże, s. 61.

[3] Panował zaledwie przez kilka miesięcy w 628 roku.

[4] Nicefor Patriarcha, Krótka historia, przekł. własny za: http://remacle.org/bloodwolf/historiens/nicephore/heraclius.htm

[5] Dynastia kalifów szyickich panująca w X–XII wieku w Egipcie, Palestynie i Syrii.