Symbole władzy Tudorów

Słynny portret Henryka VIII pędzla Hansa Holbeina młodszego. © Wikimedia Commons, domena publiczna

Słynny portret Henryka VIII pędzla Hansa Holbeina młodszego. © Wikimedia Commons, domena publiczna

Przeciętny człowiek zapytany o symbole władzy z pewnością odpowie: korona, berło i jabłko królewskie. I rzeczywiście, w powszechnej świadomości są one najważniejsze, chociaż na przestrzeni dziejów władcy uciekali się do rozmaitych tricków, aby podkreślić swój majestat. Tudorowie zaś wznieśli się na wyżyny propagandy i wykorzystywali do tego również sztukę oraz modę.

Henryk wielki i potężny

Henryk VIII, potężny król i mężny rycerz, aktywny i wysportowany młodzieniec, wykształcony i muzykalny erudyta, a do tego poeta, był ideałem władcy renesansowego, niejako żywcem wyjętym z Dworzanina (1528) Baldassare Castiglionego. Umiał też cenić uroki życia, w tym seks, wyszukane jadło oraz dobre trunki, i lubował się w iście królewskim przepychu i klejnotach, które miały wskazywać na jego potęgę.

Zagranicznych dyplomatów, przybywających do Anglii z kontynentu, zdumiewał zwyczaj noszenia przez mężczyzn ciężkich, szerokich niemal na dłoń łańcuchów ze złota. Ozdoba ta, jak widać na portretach z epoki, dopełniająca bogate w hafty stroje z najkosztowniejszych tkanin, których gatunek i kolor dobierano według statusu (przykładowo purpura zarezerwowana była dla króla), często składała się z symboli, takich jak kratownice i róże Tudorów. Również w przypadku łańcucha, który był zarezerwowany dla kawalerów sławetnego Orderu Podwiązki, ogniwa, oprócz złotych węzłów, składały się z emaliowanych na czerwono róż Tudorów, co oczywiście miało podkreślać splendor dynastii.

O wielkości Henryka VIII, tym razem w przenośni i dosłownie, świadczy chociażby słynny portret pędzla Holbeina z 1539/40 roku, należący dziś do galerii w rzymskim Palazzo Barberini. Według zamieszczonej na obrazie inskrypcji król, ukazany jako postawny mężczyzna wypełniający niemal całą przestrzeń malowidła, liczył wówczas 49 lat. Blisko pięć lat wcześniej zapuścił brodę i ściął włosy na okrągło, nakazując to samo uczynić dworzanom. Jego postać, ukazana na portrecie, budzi respekt, a zgięta w łokciu i oparta na biodrze ręka ściskająca rękawiczkę wzmaga wrażenie fizycznej siły. Majestatu oraz „wielkości” dodaje mu również szeroki w ramionach kaftan – pierwotnie stanowiący element rycerskiego stroju wdziewanego pod zbroję, na którego punkcie Europa oszalała mniej więcej w połowie średniowiecza. Odpowiedni krój zmodyfikowanego w ciągu dziesięcioleci kaftana oraz szerokie, jakby napompowane rękawy, modne w epoce Henryka VIII, mogły nawet z mikrusa uczynić barczystego mężczyznę, który budził respekt i emanował męską siłą. A któż takiemu ośmieliłby się wypowiedzieć posłuszeństwo?

Na obrazie dominuje postać Elżbiety I i to ona nosi najwspanialszy strój. © Wikimedia Commons, domena publiczna.

Na obrazie dominuje postać Elżbiety I i to ona nosi najwspanialszy strój.
© Wikimedia Commons, domena publiczna.

Apoteoza Tudorów

Alegoria sukcesji Tudorów Lucasa de Heere i Hansa Ewortha to z kolei ewidentny przykład dominacji Elżbiety I. Ukazana na pierwszym planie, odziana w kosztowną suknię Królowa Dziewica, prowadzi za rękę kobiecą postać – alegorię Pokoju, za którą kroczy Pomyślność z ogromnym rogiem obfitości. Patrzący na tę scenę poddani, a później potomni, nie mogli mieć najmniejszych wątpliwości co do tego, komu zawdzięczają pokój religijny w królestwie i poprawę losu po latach niepokojów i tyranii Marii, której prześladowani protestanci nadali miano Krwawej Mary.

Na drugim planie, na tronie pod wielkim baldachimem, zasiada majestatycznie Henryk VIII z berłem w dłoni. Nad jego głową pyszni się czwórdzielny herb królestwa, zwieńczony zamkniętą koroną z krzyżem (korona zamknięta, w przeciwieństwie do otwartej, była oznaką władzy w pełni suwerennej). Okrągłą tarczę podtrzymują mityczny smok i lew, symbolizujący boską i królewską władzę, potęgę i majestat.

Henryk VIII w prawicy trzyma miecz, który wręcza klęczącemu Edwardowi. Stojący naprzeciw, ale w głębi obrazu, Maria i jej małżonek, Filip Hiszpański, silnie kontrastują z pozostałymi postaciami, a szczególnie z Elżbietą, co uwydatnia ich niewielki rozmiar oraz skromniejszy kolor strojów. Na tym jednak nie koniec, bo autorzy obrazu umieścili za nimi uzbrojonego żołnierza w starożytnej zbroi, który jest alegorią Wojny.

Wiadomo, że Elżbieta cenzurowała swoje portrety, które zgodnie z ówczesnymi trendami nie były wyłącznie wizerunkami władców, ale poprzez bogatą symbolikę miały ukazywać ich splendor i potęgę. To ona jest tutaj ucieleśnieniem władzy, zasługuje na najwyższą lojalność, a przy jej dumnej postaci w kapiącej od złota sukni nawet Henryk VIII zdaje się blednąć.

Portret z Armadą. Przepych jednej z najsłynniejszych sukni świata onieśmiela. © Wikimedia Commons. Domena publiczna.

Portret z Armadą. Przepych jednej z najsłynniejszych sukni świata onieśmiela.
© Wikimedia Commons. Domena publiczna.

Elżbieta naczelnym wodzem

W okresie pięcioletnich rządów również Maria Tudor starała się poprzez modę i sztukę wskazywać na swoją potęgę, ale jej wizerunki nie umywają się do bogatych w symbolikę portretów siostry, która na wiele lat narzuciła Anglii modę elżbietańską.

Wrażenie robi już portret Elżbieta I w stroju koronacyjnym z 1559 roku, ale nie odbiega on specjalnie od stylu standardowych porterów koronacyjnych władców i dopiero w późniejszym okresie zaczęły powstawać starannie przemyślane, symboliczne i bogate w wymowie wizerunki Królowej Dziewicy, która rządziła Anglią czterdzieści pięć lat, zaprzęgając modę w służbę propagandy.

Jedną z najbardziej imponujących i zarazem najbardziej znanych sukni świata możemy zobaczyć na wymownym Portrecie z Armadą, który powstał w chwili wielkiego triumfu Elżbiety I w 1588 roku. W tle obrazu, za udrapowanymi zasłonami, George Gower odtworzył słynny epizod z inwazji na Anglię, gdy hiszpańska flota została zniszczona u wybrzeży kraju przez sztorm, co utwierdziło Anglików w przeświadczeniu, że królowej sprzyja sam Bóg, a ona, mimo iż jest tylko kobietą i nie może poprowadzić armii do zwycięstwa, potrafi obronić poddanych przed zagładą. Zresztą, zanim angielska flota wyruszyła na spotkanie z wrogiem, ubrana w jasny pancerz władczyni przybyła na wybrzeże, aby przemówić do żołnierzy i dowieść, że choć jest tylko kobietą, posiada umysł i żywot (żołądek) prawdziwego mężczyzny.

W centrum portretu, namalowanego po nie tyle militarnym, ile moralnym zwycięstwie Anglii, znalazła się wyidealizowana pięćdziesięciopięcioletnia Elżbieta – naczelny wódz ubrana w wystawną czarną suknię, pełną misternych koronek i pereł symbolizujących jej dziewictwo. Nierzeczywisty przepych stroju nie ma sobie równych, nietrudno więc wyobrazić sobie, że widok tak ubranej królowej robił oszałamiające wrażenie. Natomiast zamknięta korona (symbol suwerennej władzy) po prawej stronie władczyni oraz usytuowany poniżej globus, na którym Elżbieta trzyma rękę, mają symbolizować jej dominację nad światem. Nawet jeśli nie nad całym, to przynajmniej dominowała nad jego częścią, to za jej panowania bowiem rozpoczęła się w Anglii epoka imperium kolonialnego.

Czyż może istnieć bardziej dobitny przykład dominacji nad królestwem? © Wikimedia Commons, domena publiczna.

Czyż może istnieć bardziej dobitny przykład dominacji nad królestwem? © Wikimedia Commons, domena publiczna.

Królowa Dziewica

Nie mniejsze wrażenie robi portret pędzla Marcusa Gheeraertsa młodszego z około 1592 roku. Niemłoda już władczyni ukazana została na nim jako spowita w bieli Królowa Dziewica. Kolor ten zresztą Elżbieta I upodobała sobie w późniejszym okresie życia – wcześniej nosiła modne w całej Europie czarne suknie, w jej przypadku bogato haftowane złotymi nićmi i wyszywane perłami. Podobno biel miała ją odmłodzić, podkreślała rudy kolor włosów (peruk) i porcelanową cerę, a konkretnie makijaż, bez którego się nie pokazywała.

Biała suknia na wspomnianym obrazie, potęgująca wrażenie majestatu i chłodny urok, ma najmodniejszy w owym czasie krój, bo Elżbieta – jako niekwestionowana dyktatorka mody – nie mogła przegapić najnowszych trendów. Suknia, zarówno pod względem kroju, jak i barwy oraz zdobień ani trochę nie przypomina mody purytanów, od których Elżbieta stanowczo się odcięła, forsując politykę religijnego kompromisu i kładąc kres – przynajmniej oficjalnie – konfliktom między katolikami a protestantami. W tej jednej z najsłynniejszych sukien szczególną uwagę zwraca skomplikowana konstrukcja z drutów, podtrzymująca misterne, koronkowe krezy.

W tle, za plecami królowej przetacza się burza (przeszłość), natomiast jej twarz zwrócona jest w stronę przejaśniającego się nieba – przyszłości. To jednak nie wszystko: Elżbieta, trzymająca w dłoniach modne i kosztowne atrybuty – wachlarz i rękawiczki, które były częstymi motywami na ówczesnych portretach, stoi na mapie Anglii. Czyż może istnieć bardziej dobitny przykład dominacji nad królestwem? Królestwem, któremu poświęciła większą część życia i które „poślubiła”, uznając je za jedynego małżonka.

Funkcja estetyczna sztuki i mody miała więc znaczenie drugorzędne. Przede wszystkim liczyła się ich symbolika i wrażenie, jakie robiły na maluczkich, którzy mieli być posłuszni i oddani swoim władcom.