Kapetyngowie. Królowie Francji 987–1328

Jim Bradbury, „Kapetyngowie. Królowie Francji 987–1328”, Wydawnictwo Astra 2017.

W 987 r., po śmierci ostatniego władcy z dynastii Karolingów, francuscy lordowie wybrali na króla Hugona Kapeta. Zapoczątkował on dynastię, która rządziła Francją do roku 1328. Podczas jej rządów postępował proces scalania francuskich terytoriów i wzmacniania władzy królewskiej, którego kulminacja nastąpiła za rządów Filipa II Augusta oraz Ludwika IX Świętego.

Autor w kompleksowy sposób opisuje średniowieczną Francję, poświęcając uwagę zarówno systemowi zarządzania państwem, kwestiom dynastycznym, jak i relacjom z Kościołem. Narrację ubarwiają cytaty z tekstów źródłowych, dobierane w sposób świadczący o dużym poczuciu humoru autora. Choć historię Francji badano już wielokrotnie, książka Bradbury’ego w nowatorski sposób pozwala na objęcie dziejów dynastii całościowym spojrzeniem, a czytelnik z łatwością może porównać rządy poszczególnych władców i ich wpływ na dalszy kształt i politykę Francji.

Niejednorodna Francja średniowieczna

Już Juliusz Cezar twierdził, że Galia est omnis divisa in partes tres – Galię winniśmy dzielić na trzy części, a w każdej z nich mieszka lud posługujący się nieco odmiennym językiem i przestrzegający odmiennych zwyczajów. Nie zapomina o tym również Jim Bradbury, dla którego generalizacja i stereotypy to najwięksi wrogowie rzetelnej analizy historycznej. Gdy trzeba, sam nie waha się jednak wydawać mocnych sądów. Jak pisze we wstępie książki, nikogo nie trzeba przekonywać o znaczeniu objęcia władzy przez Hugona Kapeta, w toku narracji rewidując powszechnie spotykane przeświadczenia na temat dynastii panującej nad Francją przez ponad trzy stulecia.

Zanim drobiazgowo zanalizuje panowanie każdego z piętnastu kapetyńskich królów, autor decyduje się odmalować tło historyczne epoki. Przedstawia zatem czytelnikom czasy władców merowińskich i karolińskich, którzy ze zlepka plemion uczynili prawdziwe imperium. Sięga przy tym do różnorodnych źródeł pisanych – najchętniej kronik klasztornych. Pamiętając o możliwych pułapkach stronniczości dziejopisarzy, nigdy nie zapomina choćby o kilku słowach wprowadzenia.

Portale paryskiej Notre-Dame. © Wikimedia Commons

Kroniki Grzegorza z Tours uderzają przedstawionym w nich nieustającym chaosem. Brat staje przeciw bratu, syn przeciw ojcu. Panuje śmierć i anarchia. System sukcesji dynastii merowińskiej był jej największym przekleństwem, gdyż wprowadzał rozłamy w rodzinie i prowadził do wojen między synami. Na porządku dziennym były morderstwa, sekretne zabójstwa i wojny. Dzieci wrzucano do studni, a krewnym podrzynano gardła. Wieszano, truto, podpalano, topiono i ścinano głowy.

Inaczej działo się za czasów Karola Wielkiego i jego dynastii, ale po śmierci potężnego władcy jego następcom nie wystarczyło siły i charyzmy, by zachować kształt ogromnego imperium. Nie dziwi zatem fakt, że imperium karolińskie, a za nim późniejsza Francja średniowieczna z grupy pojedynczych małych księstw stała się potężnym, najważniejszym chyba w Europie państwem. 

Warto także zwrócić uwagę na lojalność rodzinną panującą wśród Kapetyngów. Rebelie poszczególnych członków dynastii zdarzały się, ale rzadko – co w porównaniach z innymi rodami czyni wymowną różnicę. Merowingowie i Karolingowie niemal bez przerwy zmagali się z brakiem zaufania w rodzinie, a w Niemczech i Anglii dochodziło do regularnych wojen domowych. Wierność wobec dynastii wspomagała praktyka nadawania apanaży wraz z silną tradycją rodzinną; praktycznie każdy młodszy brat czy bliski krewny był wobec władcy lojalnym pomocnikiem. Summa summarum, Kapetyngowie cieszyli się dobrą reputacją w kwestii sprawowania rządów, a znakomici władcy – Hugo Kapet, Robert Pobożny czy Ludwik VI – stanowili podporę rodu. Filip August i Filip IV, każdy na swój sposób, byli wyjątkowymi monarchami, a św. Ludwik stał się nawet prawdziwą ikoną średniowiecznego, chrześcijańskiego króla. 

Wśród najważniejszych wydarzeń historycznych wieków średnich znajdziemy konflikty terytorialne, zwłaszcza rywalizację francusko-angielską i poszerzanie domeny królewskiej. Majątek władcy, początkowo obejmujący tylko niewielki obszar Paryża i Orleanu, powiększał się – z nielicznymi wyjątkami – z każdym nowym Kapetyngiem zasiadającym na tronie. Znaczenie władzy królewskiej wzrastało dzięki umiejętnym rozgrywkom politycznym, zdobywaniu kontroli nad wasalami i sprytnym związkom małżeńskim. Książęta Normandii, Burgundii, Andegawenii, Akwitanii i Flandrii trzymali się jednak mocno. Cały okres panowania Kapetyngów można uznać zatem za czas, w którym senior królestwa łamał sobie głowę nad metodami opanowania lenników, a ci z kolei bądź to ambitnie próbowali podkopywać autorytet królewski, bądź to lojalnie służyli najwyższej władzy, licząc na chwałę wojenną i bogactwa.

Wjazd Ludwika VII oraz cesarza Konrada III do Konstantynopola podczas krucjaty, 1147‒1149. Pergamin. © Wikimedia Commons

Na wzmiankę o zdobyczach wojennych każdy miłośnik historii przypomni sobie o krucjatach. Idea wyzwalania Ziemi Świętej z rąk niewiernych i obrona chrześcijaństwa przed herezją silnie rezonowała z rycerzami frankońskimi, licznie uczestniczącymi w wielu wyprawach krzyżowych. Możemy dyskutować, czy którakolwiek z nich przyniosła światu chrześcijańskiemu coś dobrego; jak nadmienia Bradbury, francuski historyk Jacques Le Goff uważał, że jedyną korzyścią wynikającą z krucjat było przywiezienie z nich moreli! Jednakowoż nawet jeżeli ostatecznym ich rezultatem okazał się upadek Cesarstwa Łacińskiego, stanowią one w historii Francji znaczący epizod. Zachód niezwykle zyskał na kontaktach z Bizancjum oraz cywilizacją bliskowschodnią. Osiedlanie się Europejczyków w Ziemi Świętej czy Grecji stanowiło oznakę rosnącej populacji całego kontynentu oraz przedsmak ekspansji XVI-wiecznej, a krzyżowców i przybyszów nieprzypadkowo nazywano zbiorczo Frankami.

Dzięki analizie bogatego materiału źródłowego autor swobodnie objaśnia zawiłości nie tylko politycznych rozgrywek, ale i zmian społecznych zachodzących we Francji między 987 a 1328 r. Należy je uznać za przełomowe, choć na rewolucję w pełnym tego słowa znaczeniu przyjdzie poczekać do 1789 r. W średniowieczu:

Dzięki rozwojowi gospodarczemu wzrosła indywidualna i osobista swoboda Francuzów, którzy chętniej przemieszczali się z miejsca na miejsce. Często trafiali do miast, coraz większych i bogatszych, a co za tym idzie – potężniejszych. Kontrola nad ich mieszkańcami stała się zatem istotną kwestią polityczną. O władzę nad nimi na rozmaite sposoby spierali się rywalizujący ze sobą feudałowie, możnowładcy świeccy i kościelni, król i lokalni książęta, a nawet sami mieszczanie. W rezultacie z jednej strony w siłę urosły mieszczańskie organizacje i związki, a z drugiej wzrosło zaangażowanie korony w sprawy miejskie.

Kapetyngowie umacniali się nawet wtedy, gdy pozornie czynili dwa kroki w tył, głównie dzięki fascynującym i silnym osobowościom najwybitniejszych władców epoki – Ludwikowi Świętemu czy Filipowi Augustowi. Bradbury prezentuje ich niełatwe relacje z feudałami i Kościołem w sposób chronologiczny, regularnie przykładając powiększające szkło historyka do obszarów pomijanych czasem przez innych badaczy. Nie zapomina opisać, jak reformy gospodarcze i administracyjne wpływały na przeciętnego mieszkańca Francji. Regularnie powraca też w swych rozważaniach do Paryża, który prócz centrum intelektualnego, stał się także stolicą literatury, sztuki i kultury. Tamtejszy uniwersytet nie poradziłby sobie bez poparcia korony, której pomoc opłaciła się sowicie – z niejednego względu.

Król Filip IV Piękny pali templariuszy na stosie. © Wikimedia Commons

Do stolicy tłumnie przybywali żacy z rozmaitych krajów planujący studiować po łacinie – w międzynarodowym języku nauki. Liczba głodnych wiedzy studentów rosła w szybkim tempie, wynosząc ok. siedmiu tysięcy z końcem panowania Kapetyngów. Paryż przyciągał do siebie najważniejszych uczonych całego kontynentu, którzy tworzyli przełomowe dzieła dotyczące wielu dziedzin – w tym teologii, filozofii oraz politologii. Wielu z nich odegrało też znaczącą rolę w polityce świeckiej czy kościelnej, a niemało objęło nawet Tron Piotrowy, zachowując w sercu sentyment do dawnej uczelni. Uczelnię paryską nazywano „polem wszystkich najważniejszych potyczek umysłowych ówczesnej epoki”.

Cały okres panowania Kapetyngów charakteryzuje aktywność – ekonomiczna, religijna, polityczna. Siły odśrodkowe wywierane przez możnowładców na monarchę mogły doprowadzić do obalenia dynastii, a jednak proces rozszerzania władzy królewskiej postępował nieubłaganie, choć powoli.

Barwny język autora i charakterystyczne brytyjskie, nieco sarkastyczne poczucie humoru stanowią niemały atut książki. Uważny czytelnik z przyjemnością prześledzi ewolucję monarchii francuskiej, krok po kroku odkrywając zmiany obyczajowe, polityczne i społeczne.

O Autorze

Jim Bradbury urodził się 27 lutego 1937 r. Kształcił się w londyńskim King’s College, gdzie narodziła się w nim miłość do historii średniowiecznej, a zwłaszcza wojskowości i architektury zamkowej. Zainteresowanie dawnymi wiekami przekazywał uczniom szkół państwowych i studentom Borough Road College oraz Brunel University w Wielkiej Brytanii. Porzucił pisanie doktoratu, by skoncentrować się na pisaniu dzieł historycznych, często dotyczących kwestii militarnych. Wśród publikacji Bradbury’ego znajdziemy m.in. przewodnik po średniowiecznym łucznictwie The Medieval Archer, biografię Filipa II Augusta, analizę historii Robina Hooda oraz kompendium średniowiecznych strategii wojennych napisane wraz z Matthew Bennettem, Kelly DeVries, Ianem Dickiem oraz Phyllis Jestice.

Spośród wszystkich państw europejskich to właśnie we Francji najczęściej spędza wakacje, podróżując wzdłuż Loary i zwiedzając kościoły Paryża. Wraz z żoną, dziećmi i przyjaciółmi odwiedził bodaj wszystkie pola bitew – chyba że w telewizji trafił akurat na kolarskie Tour de France, z którego nigdy nie rezygnuje.