Ethelred II Bezradny. Król, który poddał Anglię wikingom

Ethelred Bezradny. Barwna iluminacja z ok. 1220 roku. © Wikimedia Commons, domena publiczna.

Cyceron powiadał, że przez nieróbstwo ludzie uczą się czynić źle, a gnuśność była jednym z grzechów głównych, za które karą była śmierć – jeśli nie z ręki ludzkiej, to na pewno boskiej, i taka właśnie spotkała Ethelreda II Bezradnego, za którego czasów upadła Anglia anglosaska. 

Boskie znaki

Ciężkie lata dla Anglii zwiastować miała kometa, która pojawiła się na niebie za panowania Edwarda Męczennika. Ten szlachetny i nade wszystko miłujący Boga i Kościół władca – jak oceniają go kronikarze – był następcą Egdara Spokojnego i pasierbem Elfridy, która chciała osadzić na tronie swojego syna, Ethelreda. Zaczęła więc knuć niczym zła macocha z gminnych opowieści, sprzymierzyła się z możnowładcami, którzy byli w konflikcie z popieranymi przez króla duchownymi i zawiązała spisek mający na celu obalenie 16-letniego Edwarda.

Na okazję nie trzeba było długo czekać, ponieważ nieświadom zagrożenia król ułatwił spiskowcom zadanie. 18 marca 978 r. wyprzedził swoją świtę i przybył bez obstawy do zamku Corfe, aby odwiedzić przebywającego tam młodszego brata. Kiedy jeszcze siedział na koniu, macocha podała mu na powitanie kielich z miodem, a gdy podniósł napitek do ust, jeden z jej ludzi ugodził go nożem w plecy.

Zamordowany w zdradziecki sposób chłopiec wkrótce został okrzyknięty świętym, a na tronie zasiadł dziesięciolatek, którego historia uzna za jednego z najbardziej nieporadnych władców Anglii. Powodzenia Ethelredowi II nie wróżyła zresztą ani splamiona krwią korona, ani fakt, że wiele lat wcześniej, podczas ceremonii chrztu, nasikał do chrzcielnicy. Taką opowieść znajdujemy przynajmniej w XII-wiecznych Gesta regum Anglorum Wilhelma z Malmesbury, i nawet jeśli została ona zmyślona, chętnie dawano jej wiarę. Według kronikarza Dunstan, arcybiskup Canterbury i późniejszy święty, który udzielał sakramentu chrztu, uznał to za znak od Boga. Kiedy więc po przedwczesnej śmierci ojca chłopców doszło do konfliktu z królową, stanowczo sprzeciwił się wyborowi Ethelreda na króla i opowiedział się za prawami Edwarda, a po jego zabójstwie wycofał się z życia publicznego.

Elfrida podaje Edwardowi kielich z miodem. © Wikimedia Commons, domena publiczna.

Złoto dla Dunów

Po śmierci Egdara Spokojnego rozpoczął się powolny upadek Anglii anglosaskiej, do którego miały się przyczynić rządy nieudolnego Ethelreda oraz zdrady i kunktatorstwo możnych. To za jego panowania powrócili wyparci kiedyś wikingowie, a Anglosasi utracili władzę na rzecz duńskich królów, Swena Widłobrodego i Kanuta Wielkiego. Według Kroniki anglosaskiej poddani próbowali stawić opór najeźdźcom, ale bezczynność dworu z apatycznym królem na czele ułatwiła zwycięstwo wikingom, których od końca VIII w. uważano na wyspach za dopust Boży.

Katastrofę zapoczątkowała decyzja wypłacenia najeźdźcom danegeldu („złota dla Dunów”), wymuszonego okupu, po przegranej bitwie pod Maldon, do której doszło 10 lub 11 sierpnia 991 r. Zwycięstwo i widok wielkiej armii Olafa Tryggvasona musiały być na tyle przekonujące, że Ethelred nie podjął dalszej walki i przystał na okup. Z jednej strony była to decyzja słuszna, lecz z drugiej – możliwość łatwego wzbogacenia się rozochociła wikingów, którzy w latach 991–1005 kontynuowali najazdy na źle rządzoną Anglię.

Ethelred próbował zażegnać niebezpieczeństwo, nakazując zgromadzić w Londynie wszystkie statki i uderzyć na wroga, ale niekompetencja dowódców przesądziła o niepowodzeniu akcji. Wikingowie nie tylko się obronili, ale zadali angielskiej flocie ciężkie straty. Na domiar złego we wrześniu 994 r. Olaf Tryggvason wraz z Widłobrodym, wygnanym wówczas z Danii, zaatakowali Londyn. Mieszkańcom udało się wprawdzie odeprzeć atak, ale król nie chciał ryzykować i po raz kolejny zgodził się na wypłacenie danegeldu.

Przymusowa danina dla wikingów pozwalała Ethelredowi opodatkować własny lud. W średniowiecznej Europie nakładanie podatków było traktowane na równi z wymuszaniem trybutu, a tak postępował tylko wróg, bo dobry władca powinien dbać o poddanych. W obliczu zagrożenia podatek znajdował jednak uzasadnienie, choć jego zbieranie sprzyjało oszustwom, co nie zjednywało królowi sympatyków. Mieszane uczucia wzbudziły także negocjacje z Olafem Tryggvasonem i spotkanie nim w Andover, gdzie przyszły władca Norwegii przyjął chrzest, a Ethelred został jego ojcem chrzestnym.

Najazdów wikińskich nie zażegnał ani ślub Ethelreda z Emmą, córką księcia Normandii, którego oskarżano o ciche wspieranie najazdów na Anglię, ani porozumienie pokojowe w Andover. Nie uznali go bowiem niektórzy wodzowie, a ich oddziały wciąż plądrowały południowe wybrzeża Anglii. W czasie jednego z ataków zdradził króla i wsparł napastników swoją flotą niejaki Pallig, ożeniony rzekomo z siostrą Swena Widłobrodego. Wikingowie ruszyli w głąb kraju, po drodze paląc i łupiąc. Ethelred, niezdolny zebrać dostatecznej armii, znowu musiał wypłacić danegeld.

Nieudolność Ethelreda Bezradnego przyczyniła się do utraty przez Anglosasów władzy na rzecz duńskich królów, m.in. Swena Widłobrodego. © Wikimedia Commons, domena publiczna.

Masakra w dniu św. Brycjusza

Król znalazł się w beznadziejnej sytuacji: z jednej strony musiał walczyć z zagrożeniem zewnętrznym, a z drugiej – nie mógł ufać swoim ludziom. Napięcie w jego najbliższym otoczeniu narastało przynajmniej od 1000 r., a na dworze mnożyły się konflikty i intrygi. Jednych niepokoiły decyzje polityczne władcy, a inni wykorzystywali chaos panujący w kraju do własnych celów.

Bezradność oraz ciągłe ataki wroga zrodziły frustrację i w pewnym momencie król zaczął uderzać na oślep. W chaotyczną serię działań władcy, który w nieprzemyślany sposób starał się niwelować zagrożenie zewnętrzne, wpisuje się masakra w dniu św. Brycjusza. 13 listopada 1002 r., w przypływie politycznego szaleństwa, Ethelred kazał zamordować kilkuset duńskich osadników. Jeśli wierzyć kronikom, w odpowiedzi na donos, że planują zdradziecko pozbawić go życia, rozesłał do szeryfów pisma, w których nakazywał dokonanie rzezi Duńczyków tego samego dnia i o tej samej godzinie.

Dzisiaj opisy te uważa się za przesadzone, bo represje nie dotknęły całego kraju – prześladowania nie spotkały m.in. Duńczyków z terenów Danelaw, dawnej wikińskiej jurysdykcji, mieszkających na wyspie od pokoleń. Ofiarą mogli paść jednak duńscy kupcy i zwykli osadnicy na południu, ponieważ rozkaz króla obudził w Anglikach chęć pozbycia się „obcych”, bez dociekania czy byli winni czy nie. W Oksfordzie na przykład ofiarami zbiorowego gniewu padli wszyscy Duńczycy szukający schronienia w przyklasztornym kościele, który został wraz z nimi podpalony. W zamian za rozprawienie się z tymi, którzy „rozplenili się na wyspie niczym kąkol w pszenicy”, król odnowił później przywileje dla klasztoru.

Emma z Normandii, żona Ethelreda Bezradnego. © Wikimedia Commons, domena publiczna.

Odwet Swena Widłobrodego

Masakra w dniu św. Brycjusza wywołała oburzenie w Danii i sprowokowała jej króla, Swena Widłobrodego, do zorganizowania wyprawy odwetowej w następnym roku. Pałający gniewem Widłobrody pragnął pomścić nie tylko wymordowanych rodaków, lecz także swoją siostrę Gunnhildę, i dlatego osobiście stanął na czele floty. W dużo późniejszej kronice Wilhelma z Malmesbury czytamy bowiem, że w masakrze zginął Pallig, jego żona Gunhilda została ścięta, a ich małego synka przebito czterema włóczniami.

Kiedy rozwścieczony król Dunów i Norwegów dobił do brzegów Anglii, skierowana przeciw najeźdźcom wielka armia nie spełniła swojego zadania, ponieważ dowodzący nią earl Elfric symulował chorobę zamiast walczyć. Wybór oskarżanego później o zdradę Elfrica na wodza okazał się szczytem królewskiej nierozwagi, lecz – co ciekawe – człowiek ten pozostał na dworze i nadal cieszył się względami.

Widłobrody bez trudu zajął Exeter, spalił Wilton i Salisbury, i zawrócił w stronę wybrzeża, gdzie cumowały jego drakkary. W kolejnym roku padły Norwich i Thetford, a kiedy Duńczycy nie dotrzymali warunków pokoju kupionego za niemałe pieniądze, ealdorman[1] reprezentujący króla w Anglii Wschodniej próbował zniszczyć ich okręty. Niestety, zawiedli go ludzie wyznaczeni do tego zadania. Nie widząc innego wyjścia, zebrał potajemnie swoje oddziały i zmierzył się z wikingami w drodze do wybrzeża. Bitwa nie przyniosła rozstrzygnięcia, choć obie strony poniosły znaczne straty, a Duńczycy mieli potem przyznać, że nie stoczyli dotąd w Anglii tak ciężkiego boju.

Najeźdźcy nie przebiliby się wówczas do drakkarów, gdyby ealdorman dysponował silniejszą armią. Król jednak nie potrafił przyjść mu z pomocą. Tracił autorytet, pewność siebie i nie radził sobie z intrygami na dworze. A im bardziej słabła jego władza, tym większy chaos ogarniał Anglię. Dramatyczną sytuację pogorszyła klęska głodu, którą wielu uznało za przejaw kary Bożej. Oto bowiem niewinnie przelana krew Edwarda Męczennika wołała o pomstę, a kraj cierpiał za grzechy króla, który zasiadł na tronie, nie bacząc na znaki na niebie i ziemi. Dlatego, aby przebłagać Boga, częściej niż do walki, król wzywał poddanych do całkowitego postu i nieustanych modłów.

Portret Kanuta Wielkiego. © Wikimedia Commons, domena publiczna.

Upadek Anglii anglosaskiej

Ethelred, nazywany pogardliwie Bezradnym, Gnuśnym albo Nierozważnym, na rozmaite sposoby starał się zapobiec przepowiedni arcybiskupa Dunstana, że doprowadzi królestwo do upadku, bo niemal każda próba walki z losem kończyła się niepowodzeniem. Kiedy na przykład wezwał pod broń poddanych z całego Wesseksu i Mercji, zebrana armia zamiast walczyć z Duńczykami, przystąpiła do plądrowania kraju. I znów nie pozostało nic innego, jak tylko po zasięgnięciu opinii doradców zapłacić danegeld.

W tym kontekście przydomek The Unready można rozumieć w taki sposób, że Ethelred był królem, któremu źle radzono lub który nie miał dobrej rady. I rzeczywiście, często dawał posłuch ludziom niegodnym zaufania, takim jak Eadric Streona, faworyt niskiego pochodzenia, którego knowania doprowadziły do represji wobec ministrów. Po ich odwołaniu Eadric został ealdormanem Mercji, a w 1012 r. zięciem króla, zaś tradycja anglosaska uzna go za sabotażystę w działaniach przeciwko wikingom.

Usunięcie najbliższych ministrów i zmiany na urzędach ealdormanów miały zreformować kraj. Ethelred próbował usprawnić zarząd nad wojskami w poszczególnych hrabstwach i postanowił zbudować nową flotę, jednak plany te zniweczyła zdrada możnego z Sussex i silna burza, która unicestwiła większość statków. I jakże było nie uznać tego za przejaw gniewu Boga?

Chociaż Ethelred wezwał do broni cały naród, nieprzyjaciel swobodnie przemieszczał się po kraju, ponieważ Eadric – być może w obawie przed klęską – przekonał króla do unikania walki. Pasywna taktyka przesądziła o sukcesie Duńczyków, którzy dzięki kolejnym wypłatom danegeldu zdobywali duże ilości srebra i budowali prestiż swojego królestwa. Armii, która najechała Anglię wiosną 1010 r., nie zależało jednak na szybkim zdobyciu łupów i równie szybkim powrocie do ojczyzny. Dążąc do otwartego starcia z Anglosasami, zadała im klęskę pod Ringmere. Jeszcze większy szok na pogrążonym w marazmie dworze wywołało zdobycie Canterbury jesienią następnego roku i uprowadzenie ważnych jeńców, w tym arcybiskupa Elfheaha. Oszołomiony król zgodził się wypłacić 48 tys. funtów srebra, czyli więcej niż kiedykolwiek, co i tak nie uratowało życia duchownemu.

Zamordowanie arcybiskupa załamało morale Anglosasów. Król wypłacił danegeld, a kiedy Thorkell, wikiński wódz, który pustoszył Anglię przez ostatnie 3 lata, rozpuścił większość floty, zawarł z nim pokój i… przyjął go na służbę! Porozumienie zostało podobno przypieczętowane małżeństwem Thorkella z królewską córką.

Jeśli Ethelred próbował w ten sposób zażegnać niebezpieczeństwo ze strony Duńczyków, to mu się nie udało, bo już w sierpniu 1013 r. przybyła nowa duńska flota na czele z Widłobrodym. Kroniki mówią, że do ataku sprowokowało go przejście Thorkella na służbę Ethelreda, ale czy przypłynął z myślą o podboju? Tego nigdy się nie dowiemy, niemniej mieszkańcy kolejnych miast, świadomi, że nie mogą liczyć na króla, woleli nie podejmować walki. Sprawę przesądziło również poparcie, jakiego udzielili Widłobrodemu mieszkańcy dawnego Danelaw. Wierny prawowitemu władcy pozostał tylko Londyn, ale to nie Ethelred bronił miasta, tylko mieszkańcy. Nie mogli jednak opierać się w nieskończoność, a zdradzony przez wielmożów Ethelred musiał uciekać do Normandii, gdzie schroniła się jego żona z dziećmi.

Po nagłej śmierci Widłobrodego wiosną 1014 r., Ethelredowi udało się odzyskać władzę, ale walki wewnętrzne i spory z synami nadwyrężą jego zdrowie. W sierpniu 1015 r. czuł się już tak źle, że nie było go na froncie, kiedy na Anglię wyruszył syn Widłobrodego, Kanut Wielki, który kilka  miesięcy później zagarnie koronę i poślubi królową wdowę. Musiał także przełknąć gorzką pigułkę, jaką była zdrada zięciów – Thorkella i Eadrica Streony.

Ethelred zmarł w obleganym Londynie 23 kwietnia 1016 r., być może w przekonaniu, że najazdy były karą boską za grzechy jego i matki, która – aby zapewnić mu władzę – zabiła Edwarda Męczennika.

Literatura

Chynczewska-Hennel T., Stosunek Wilhelma z Malmesbury do tradycji anglosaskiej, „Przegląd Historyczny” 1984, z. 75/3, s. 471–480.

Huf H.-Ch., Wikingowie – przybysze z krainy chłodów [w:] Tajemnice historii. Od Marco Polo do Rasputina, Sfinks 2, Videograf II, Katowice 1998, s. 57–99.

Morawiec J., Knut Wielki. Król Anglii, Danii i Norwegii (ok. 995–1035), Avalon, Kraków 2012.

[1]          Eealdorman – w czasach anglosaskich określano tym mianem człowieka sprawującego władzę w imieniu króla na wyznaczonym obszarze (hrabstwie); później tytuł ten został zastąpiony słowem „earl”.