Człowiek w żelaznej masce

Mimo upływu lat, odkrytych dokumentów i obalonych spekulacji aura tajemnicy niezmiennie otacza najsłynniejszego więźnia Bastylii, znanego jako „człowiek w żelaznej masce”. Kim naprawdę był? Czym zasłużył na tak okrutny los? Czy żelazną maskę musiał nosić stale, czy tylko wówczas, gdy istniała groźba, że zostanie rozpoznany? To tylko niektóre z pytań pojawiających się przy okazji tego tajemniczego więźnia Bastylii.

„L’Homme au Masque de Fer”, ilustracja z 1789 roku. Wikimedia Commons, domena publiczna.

Narodziny legendy

Historia człowieka w żelaznej masce zaczęła się 19 listopada 1703 r., gdy w paryskiej Bastylii zmarł przebywający tam przez wiele lat więzień. Nikt nie potrafił podać jego tożsamości ani powodów, dla których był przetrzymywany. Został pochowany pod fikcyjnym imieniem na cmentarzu przylegającym do kościoła świętego Pawła. Być może informacje o nim zaginęłyby w przepastnych archiwach Bastylii, gdyby nie fakt, że epizod ten wskrzesił po latach i opisał w 1751 r. Wolter, czyniąc z anonimowego więźnia ofiarę absolutyzmu królewskiego. Natychmiast po jego publikacji rozpoczęła się fala spekulacji, kim był przetrzymywany i z jakiego powodu został uwięziony. Temat rozwijał się błyskawicznie, a narodziny nowych wątków wiązały się z ogólnym fermentem politycznym i społecznym panującym we Francji w drugiej połowie XVIII w. Szerzyły się domniemania i plotki, a całą historię okraszano coraz to nowymi detalami, przywołując wieści o tym, w jak okrutny sposób król Ludwik XIV zwykł traktować swych przeciwników politycznych. Król Słońce nie tylko zamykał ich w więzieniu do końca życia, ale i pozbawiał tożsamości, skazując na noszenie żelaznej maski. Monarcha miał tym sposobem dotkliwie karać oponentów, pokazując, jak straszna kara czeka tych wszystkich, którzy sprzeciwiali się jego woli. Zarazem utrudniał zadanie ewentualnym spiskowcom, którzy marzyli o tym, by w momencie wzniecenia antykrólewskiego buntu wykorzystać którąś z rzeczywistych bądź domniemanych ofiar absolutyzmu w roli lidera i symbolu oporu.

Czy Anna Austriaczka mogła być matką tajemniczego człowieka w żelaznej masce?
Wikimedia Commons, domena publiczna.

Kim był naprawdę?

Tożsamość człowieka w żelaznej masce spowija tajemnica. W ciągu stuleci powstało wiele koncepcji, których autorów łączył jeden cel – wszyscy starali się udowodnić, że odkryli, kim był najsłynniejszy więzień Ludwika XIV. Wolter w swym dziele sugerował, że człowiek w żelaznej masce był bratem bliźniakiem Króla Słońce, który z niejasnych powodów został zaraz po urodzeniu usunięty z dworu i uwięziony przez królową Annę Austriacką, współpracującą z pierwszym ministrem, kardynałem Mazzarinim. Prawdopodobnie ich celem było rozwianie wszelkich wątpliwości co do tego, kto powinien być następcą tronu, nawet jeśli ceną miało być zrujnowanie życia jednego z braci. Po śmierci kardynała w 1661 r. Ludwik miał odkryć tajemnicę, ale ze względu na dobro państwa zadecydował o dalszym ukrywaniu rodzinnego sekretu, pozwalając, by jego brat spędził resztę życia w więzieniu. Równie sensacyjny charakter miała hipoteza, iż człowiek w żelaznej masce był w istocie nieślubnym synem Anny Austriackiej. Niektórzy twierdzili, że jego ojcem był książę Buckingham, angielski dyplomata bawiący przez pewien czas w Luwrze, z którym królową połączył gorący romans. Inni utrzymywali, że chodziło o jakiś zakazany związek władczyni, np. z którymś z mnichów bądź z kardynałem Mazzarinim (na dworze permanentnie spekulowano, że łączyła ich więź o intymnym charakterze).

Według przypuszczeń niektórych historyków człowiekiem w żelaznej masce mógł być Nicolas Fouquet. Wikimedia Commons, domena publiczna.

Nigdy nie brakowało entuzjastów pomysłu, że człowiek w żelaznej masce był jednym z politycznych wrogów Ludwika XIV. Idealnie do tej koncepcji pasował nadintendent finansów Nicolas Fouquet, w 1661 r. odsunięty od spraw państwa, pozbawiony urzędów, skazany na dożywotnie więzienie i utratę majątku. Żelazna maska miała być karą za jego nieposkromione ambicje, przede wszystkim za zbudowanie rezydencji, która w tym czasie przyćmiewała budowle królewskie – Vaux-le-Vicomte. Niestety historia z Fouquetem w roli głównej miała też pewne mankamenty – zmarł on w 1680 r., a więc 23 lata przed tym, jak w Bastylii odkryto tajemniczego więźnia. Wyobraźnia twórców i z tym sobie nieźle radziła. Sugerowano, że śmierć Fouqueta w 1680 r. była mistyfikacją sfingowaną przez królewskich ministrów Colberta i Louvois, którzy chcieli w ten sposób ostatecznie zlikwidować wszelkie próby jego odbicia i wykorzystania.

Bliżej prawdy?

W opublikowanej w 2004 r. książce Le masque de fer – Entre l’histoire et légende (Żelazna maska – między historią a legendą) francuski historyk Jean-Christian Petitfils nie tylko rozprawił się ze wszystkimi dotychczasowymi pomysłami, ale i postawił własną hipotezę. W jego opinii człowiekiem w żelaznej masce był Eustache Dauger, który został uwięziony przez króla, gdyż poznał zbyt wiele jego sekretów, w tym detale negocjacji, które toczył z angielskim monarchą Karolem II. Być może sekret wykreował nieco sztucznie strzegący Daugera kawaler Saint-Mars, któremu zależało na tym, by jego podwładni i osoby postronne miały wysokie mniemanie o służbie kawalera polegającej na trzymaniu warty przy wyjątkowo ważnych i niebezpiecznych personach. Kto wie, czy to właśnie nie nadmierna ambicja Saint-Marsa nie leżała u źródeł plotki o więźniu w żelaznej masce?

Pałac Vaux-le-Vicomte. Wikimedia Commons, Jean-Pol GRANDMONT.

Bez względu na wszelkie spekulacje dotyczące tożsamości więźnia nie ulega wątpliwości, że legenda o człowieku w żelaznej masce stanowi jeden z tych wątków panowania Ludwika XIV, które nieustannie rozpala wyobraźnię twórców. Wolter znalazł swoich godnych kontynuatorów. Tajemniczym więźniem zajmowali się m.in. Alexandre Dumas, Victor Hugo, Maurice Rostand. Człowiek w żelaznej masce był bohaterem niezliczonych publikacji naukowych, dzieł literackich, poematów, sztuk teatralnych, komiksów, gier wideo oraz filmów (wspomnijmy tylko o dziele Randalla Wallace’a z 1998 r. z Leonardo di Caprio w roli głównej). Pomimo tak intensywnego i szerokiego zainteresowania losami zmarłego w 1703 r. człowieka ciągle brakuje pewności, kim był naprawdę i gdzie w tej całej historii przebiega granica między smutną rzeczywistością a wzniosłą legendą. Z biegiem lat coraz trudniej o przekonujące wnioski, bo i człowiek w żelaznej masce stał się legendą samą w sobie i nieodzownym elementem kultury, który żyje własnym, niezależnym od historycznych spekulacji losem.