Zakony rycerskie w bitwie pod Legnicą

Henryk Pobożny wyjeżdżający z legnickiego grodu na obrazie Jana Matejki. Za postacią księcia artysta umieścił krzyżaka Poppona von Osterna. Wikimedia Commons, domena publiczna.

Rankiem 9 kwietnia 1241 roku na Dobrym Polu pod Legnicą stanęły naprzeciw siebie wrogie zastępy. Z jednej strony widać było mongolskich jeźdźców „z piekła rodem”, zwanych już powszechnie Tatarami, dowodzonych przez Ordu, wnuka Czyngis-chana, z drugiej – śląskie i małopolskie wojska pod dowództwem księcia Henryka II Pobożnego. Wśród czterech hufców piastowskiego księcia wyróżniał się zwłaszcza jeden, uzbrojony na sposób zachodnioeuropejski i złożony z cudzoziemców, których późniejsi kronikarze określą mianem „krzyżowców”. Czy chodziło tu, jak przypuszczają historycy, o członków palestyńskich zakonów rycerskich, obecnych już wtedy na ziemiach polskich, a jeśli tak, to których?

Legat Henryka Sandomierskiego

Początki obecności zakonów rycerskich na ziemiach polskich należy wiązać z pielgrzymką księcia sandomierskiego Henryka do Ziemi Świętej, datowanej na ok. 1154 rok. O szczegółach książęcej wyprawy praktycznie nic nie wiadomo, wydaje się jednak pewne, że musiał zetknąć się on w Jerozolimie przynajmniej z joannitami, mającymi swój szpital i dom zakonny w sąsiedztwie bazyliki Grobu Świętego, skoro po powrocie do ojczyzny w następnym roku postanowił przekazać im kościół i ufundować komandorię w Zagości. Dość tajemniczo natomiast przedstawia się hipoteza przypisująca temu władcy również sprowadzenie templariuszy. Opiera się ona wyłącznie na przekazie Jana Długosza z XV wieku, który wyraźnie jednak myli templariuszy z joannitami. Nie przeszkadza to jednak niektórym współczesnym badaczom podchodzić do tego przekazu z powagą, przypisując nawet Henrykowi osadzenie templariuszy w Opatowie.

Ideologia krucjatowa nie przyszła do Polski wraz z palestyńską wyprawą księcia Henryka i odbytą parę lat później pielgrzymką możnowładcy Jaksy z Miechowa[1]. Narastała stopniowo od początku wypraw krzyżowych, choć nigdy nie zdobyła nad Wisłą, Odrą i Wartą takiej popularności, jak w krajach zachodnich. Nawet jeśli udział polskich rycerzy w pierwszej wyprawie krzyżowej należy między bajki włożyć, gdyż opiera się wyłącznie na apokryficznym błogosławieństwie papieża Urbana II dla uczestników krucjaty, wymieniającej także Polaków[2], to już w następnych dziesięcioleciach ich obecność w Ziemi Świętej jest sporadycznie widoczna. Na kilka lat przed wyprawą władcy sandomierskiego pojawił się w Palestynie bezimienny polski książę, uczestniczący w drugiej krucjacie w oddziałach króla niemieckiego Konrada III Hohenstaufa. Upatruje się w nim bądź wygnanego już w wtedy księcia śląskiego i seniora Władysława II, bądź jego najstarszego syna Bolesława Wysokiego. W następnym stuleciu natomiast wiadomo o anonimowym polskim księciu, uczestniczącym około 1217 roku w oddziałach króla węgierskiego Andrzeja II w piątej wyprawie krzyżowej, zakończonej przegraną pod górą Tabor. Identyfikuje się go najczęściej z księciem opolskim Kazimierzem, który przywiózł z tej wyprawy żonę Wiolę Bułgarkę.

O innych polskich krzyżowcach palestyńskich nic nie wiadomo. Trudno się temu dziwić, skoro piastowscy władcy dzielnicowi mieli swoich własnych „Saracenów” w postaci pogańskich Prusów, Jaćwingów i Litwinów, dających się dotkliwie we znaki nie tylko przygranicznym terenom, a swoimi atakami sięgających nawet głębi kraju. Uznano, że do ich zwalczania najlepiej nadają się zakony rycerskie.

Walka joannitów z poganami. Fot. Beata Foryt.

Zakony rycerskie w Polsce

Odzyskanie przez linię śląską panowania nad swoją dzielnicą w 1163 roku przyczyniło się do intensyfikacji polityki kolonizacyjnej i fundacyjnej, obejmującej również nadania na rzecz zakonów rycerskich.

Być może już w latach 60. XII wieku, a na pewno dwadzieścia lat później joannici uzyskali patronat nad kościołem w Strzegomiu, która to fundacja, powiększona następnie o kilka dalszych wsi, stała się zalążkiem śląskiej gałęzi Zakonu św. Jana Jerozolimskiego. Stopniowo rozszerzał on swój stan posiadania, przyjmując pod swoje zwierzchnictwo Tyniec (śląski), Maków, Łosiów i Piławę, by również uzyskać nadanie na terenie Wielkopolski w postaci szpitala przy kościele św. Michała w Poznaniu. Organizacyjnie „polscy” joannici cieszyli się pewną autonomią, wiadomo bowiem z przekazów z 1205 roku o ich „mistrzu” Robercie, mającego swą siedzibę najprawdopodobniej w Strzegomiu, choć podlegali oni jurysdykcji przeoratu czeskiego.

Templariusze natomiast pojawili się dopiero w latach 20. XIII wieku, uzyskując od Henryka Brodatego majątki w okolicach Oławy (w Oleśnicy Małej) oraz Leśnicy. Nieco później uzyskali również nadania od księcia Władysława Odonica w Wielkopolsce i od księcia Barnima I na Pomorzu Zachodnim, dysponując w przeddzień najazdu mongolskiego w sumie siedmioma komandoriami.

Niemal jednocześnie z templariuszami pojawili się krzyżacy. W naszym kraju pokutuje wciąż szkolny pogląd, przypisujący wątpliwą zasługę sprowadzenia krzyżaków do Polski księciu Konradowi Mazowieckiemu. Nic bardziej błędnego. Na kilka lat przed nadaniem ziemi chełmińskiej Zakonowi Najświętszej Marii Panny w 1226 roku krzyżacy pojawili się na Śląsku, ściągnięci tam przez zasłużonego w akcji osadniczej Henryka I Brodatego, syna i następcę wspomnianego wcześniej krzyżowca Bolesława Wysokiego. Już w 1222 roku posiadali w tej dzielnicy wieś Łasosice, by następnie powiększyć swe włości o kolejne nadania, z których oczywiście największym był chełmiński zapis księcia Konrada Mazowieckiego, odnoszący się do projektu podboju Prus.

Był jeszcze chybiony projekt założenia w 1216 roku rodzimego zakonu rycerskiego, którego członkowie nazywali się oficjalnie Pruskimi Rycerzami Chrystusa, a popularnie z uwagi na uposażenie braćmi dobrzyńskimi, jednak po krótkiej działalności zakon ten został w większości wchłonięty przez krzyżaków, pozostali zaś bracia zostali oddelegowani do granicznego Drohiczyna. W kampanii mongolskiej z 1241 roku zakon ten nie odegrał, jak się wydaje, żadnej roli.

Portal z pojoannickiego kościoła w Strzegomiu. Fot. Beata Foryt.

Pod Legnicę

Rok 1241 przyniósł polskim księstwom najazd wojsk mongolskich władcy Złotej Ordy Batu-chana, dowodzonych przez jego brata Ordu. W ciągu trzech miesięcy Mongołowie i ich sojusznicy zniszczyli ogniem i mieczem znaczne połacie Małopolski, ziemi sieradzkiej i łęczyckiej oraz Śląska, zmuszając księcia Henryka II Pobożnego do stoczenia z nimi 9 kwietnia bitwy w pobliżu legnickiego grodu.

Książę przygotował się do bitwy starannie. Obok trzech hufców polskich, złożonych z rycerstwa małopolskiego, górnośląskiego i dolnośląskiego, wystawił również czwarty hufiec, w skład którego wchodziło rycerstwo cudzoziemskie oraz – rzecz ciekawa – ludność niemiecka, w większości górnicy ze śląskich kopalń, tworzący pomocnicze oddziały piechoty. Na czele tego hufca, któremu przypadło w udziale rozpoczęcie bitwy, stanął również cudzoziemiec – spokrewniony z Henrykiem drobny czeski książę Bolesław, zwany Szepiołką, czyli „sepleniącym”.

Hufiec „krzyżowców” nie spełnił pokładanych w nim nadziei, rozbity na samym początku przez mongolską jazdę, co przyczyniło się z kolei do klęski pozostałych hufców i śmierci Henryka II Pobożnego. Nie wiadomo do końca, czy zadecydowała o tym wyższość organizacyjna stepowych jeźdźców, czy też błędy taktyczne wynikające z niemożliwego do przeprowadzenia współdziałania ciężkozbrojnej jazdy rycerskiej z „pospolitym ruszeniem” górników.

O tym, że hufiec ten w znacznej części składał się z rycerzy zakonnych, wiadomo z całą pewnością dzięki zachowanemu listowi mistrza templariuszy francuskich Poncjusza d’Aubon do króla Francji Ludwika IX Świętego, w którym donosił on swemu monarsze:

Wiedzcie, miłościwy królu, że Tatarzy zniszczyli kraj polskiego księcia Henryka, z ręki ich padł on oraz wielu jego baronów, a także sześciu naszych braci, trzech rycerzy, dwóch zbrojnych i pięciuset naszych zbrojnych, trzech zaś dobrze nam znanych braci zdołało uniknąć niewoli[3].

Panuje powszechne przekonanie, że powyższy fragment odnosi się do bitwy pod Legnicą. Czy jednak templariusze byli jedynymi zakonnikami w oddziale Bolesława? Zwrócono już dawno uwagę na fakt, że informacja o 500 zbrojnych nie mogła w żadnym razie odnosić się do sił samych tylko rycerzy Świątyni. Czy jednak istnieją wystarczające przesłanki, aby uwzględnić obecność także innych oddziałów zakonów rycerskich obecnych w Polsce i na Śląsku – krzyżaków i joannitów? Co do obecności pod Legnicą krzyżaków, to istnieje późna XV-wieczna tradycja, rozwinięta przez Jana Długosza, a mówiąca o obecności w bitwie późniejszego wielkiego mistrza tego zakonu Poppona von Osterna na czele własnego oddziału. Dzisiaj ta tradycja jest jednak kontestowana, a krytyka posuwa się nawet do negowania obecności rycerzy Zakonu Najświętszej Marii Panny pod Legnicą. Podobnie rzecz ma się z joannitami, gdyż o obecności ich w bitwie nie wspomina żaden średniowieczny tekst, a można wywnioskować o ich udziale w walkach z Mongołami jedynie z niektórych nowożytnych malowideł barokowych, choćby tych widocznych w kościele św. Jadwigi na Legnickim Polu.

Bitwa pod Legnicą ukazana na miedziorycie Matthäusa Meriana Starszego. Wikimedia Commons, domena publiczna.

Czy tylko templariusze?

Warto się jednak zastanowić, co można wyczytać między wierszami z listu Poncjusza d’Aubon, a zwłaszcza z informacji o stratach. Mistrz templariuszy wyraźnie bowiem rozróżnia „naszych braci” – z całą pewnością templariuszy – od (innych) „rycerzy i zbrojnych”, co można z dużą dozą prawdopodobieństwa odnieść właśnie do joannitów i templariuszy. Ich niemal pewna obecność w bitwie wynika choćby z samej logiki: wręcz nie do pomyślenia byłoby, gdyby na wezwanie księcia Henryka do boju z pogańskimi „Tatarami” odpowiedzieli wyłącznie templariusze, i to pomimo wzajemnej niechęci do siebie członków „konkurencyjnych” zakonów rycerskich. Gdyby przyjąć takie założenie za pewnik, byłby to pierwszy i chyba jedyny przykład wspólnej walki polskiego rycerstwa ramię w ramię z trzema największymi palestyńskimi zakonami rycerskimi przeciwko poganom.

To swego rodzaju dalekie echo wypraw krzyżowych…

Bibliografia:

Heś, Joannici na Śląsku w średniowieczu, Kraków 2007.

Korta, Najazd Mongołów na Polskę i jego legnicki epilog, Katowice 1983.

Labuda, O udziale Krzyżaków i o śmierci wielkiego mistrza Zakonu Krzyżackiego Poppo von Osterna w bitwie z tatarami pod Legnicą w roku 1241, [w:] tegoż, Studia krytyczne o początkach Zakonu Krzyżackiego w Prusach i na Pomorzu. Pisma wybrane, Poznań 2007, s. 89-101.

W. Lange, Szpitalnicy, Joannici, Kawalerowie Maltańscy, Warszawa 1999.

Maroń, Legnica 1241, Warszawa 1996.

Melville, Dzieje templariuszy, tłum. A. Jędrychowska, Warszawa 1991.

[1] Sprowadził on z kolei zakon bożogrobców, których umieścił w swojej rodowej posiadłości w Miechowie.

[2] Na tym fałszywym przekazie oparła się Zofia Kossak, pisząc Krzyżowców.

[3] Na podstawie: M. Melville, Dzieje templariuszy, tłum. A. Jędrychowska, Warszawa 1991, z niewielkim zmianami i uzupełnieniami.