Wielka sprawa króla

Gdy Katarzyna Aragońska przybyła na angielski dwór jako narzeczona starszego brata Henryka, Tomasz More pisał, że „nie brak jej niczego, co powinna mieć najpiękniejsza dziewczyna”. Miała alabastrową cerę, gęste, długie włosy i świadczącą o płodności sylwetkę. Młodo owdowiała, poślubiła brata swojego zmarłego męża – Henryka. Miało to dramatyczne skutki nie tylko dla królowej, ale i dla całego kraju, urastając do rangi polityczno-religijnej katastrofy.

Dumna królowa Katarzyna błaga o litość swojego męża, Henryka VIII. © Wikimedia Commons.

Dumna królowa Katarzyna błaga o litość swojego męża, Henryka VIII. © Wikimedia Commons.

Sielanka młodego małżeństwa

Pierwsze lata małżeństwa były dla Katarzyny i Henryka sielanką. Henryk już kilka miesięcy po ślubie pisał do teścia, że gdyby wciąż był stanu wolnego, ze wszystkich kobiet na świecie wybrałby Katarzynę. Ona z kolei zwierzała się ojcu: „Nasz czas upływa na nieustannym świętowaniu”. Spowiednik królowej notował zaś: „Król uwielbia ją, a jej wysokość – jego”. Henryk nader chętnie i regularnie odbywał wizyty w alkowie królowej, i wyjątkiem bywały takie noce, kiedy „nie kładł się przy żonie”. Wydawało się, że wszystko idzie po myśli królewskiej pary: natychmiast po ślubie Katarzyna zaszła w ciążę. Niestety, poroniła córkę. 1 stycznia 1511 roku na świat przyszedł syn – upragniony następca tronu. Dziecku nadano imię Henryk i tytuł księcia Kornwalii. Chłopiec jednak szybko zmarł, w czym nieuchronnie dopatrywano gniewu i niezadowolenia Bożego. Pochowano go z pompą w opactwie westminsterskim, asygnując na ten cel dziesięć tysięcy funtów z królewskiego skarbca. Radość pary królewskiej szybko zmieniła się w rozgoryczenie, ponieważ tragedia śmierci nowo narodzonych dzieci miała dotknąć Henryka i Katarzynę wielokrotnie. Jedynym dzieckiem, które dożyło dorosłości, pozostała urodzona 18 lutego 1516 roku królewna Maria. Henryk, nade wszystko pragnąc syna, który mógłby odziedziczyć tron, miał powiedzieć: „Oboje jesteśmy młodzi; jeśli tym razem jest to córka, z łaski Boga następni będą synowie”. Niestety nadzieje okazały się płonne. Królowa prawdopodobnie poroniła w 1517 roku, a następnej jesieni urodziła martwe dziecko. W 1525 roku Katarzyna skończyła 40 lat i zgasł ostatni płomyk nadziei na następcę tronu.

Poszukiwana płodna małżonka

Zgodnie z duchem swojej epoki za niepowodzenia w zapewnieniu mu długiej linii następców Henryk obwiniał Katarzynę. Król miał 34 lata, a więc był w kwiecie wieku i czuł się całkowicie zdolny do spłodzenia następcy. Szalejąca w 1528 roku zaraza dodatkowo utwierdziła go w przekonaniu, że natychmiast powinien zapewnić swojej dynastii sukcesję. Nie mógł jednak pojąć, dlaczego Bóg odmawia mu tej łaski. Król nie stronił od uczonych ksiąg, był też gorliwym amatorem teologiem, autorem szkicu o sakramentach, za który papież w 1521 roku nadał mu tytuł Fidei Defensor – Obrońca Wiary, więc szybko wpadł na satysfakcjonują odpowiedź: brak Bożego błogosławieństwa wynikał z życia w grzechu. W Piśmie Świętym przeczytał bowiem, że: „Ktokolwiek bierze żonę swojego brata, popełnia kazirodztwo” (Kpł 20,21), i to wystarczyło za uzasadnienie, aby szukać podstaw do unieważnienia małżeństwa z Katarzyną.

Błędne byłoby myślenie, że Henryk kierował się niskimi pobudkami. Przede wszystkim był królem, który potrzebował dziedzica. Nie można też powiedzieć, że jedynym celem rozstania z Katarzyną była chęć zaspokojenia namiętności do Anny Boleyn. Sam kardynał Campeggio podkreślał, że król był tak przekonany o słuszności swojej sprawy, że nawet „anioł […] nie potrafiłby mu nic wyperswadować”. Słał kolejnych posłów do Rzymu, przysporzył sobie wrogów w całej Europie, oparł się autorytetowi papieża i poświęcił mnóstwo pieniędzy, by z chrześcijańskich uniwersytetów uzyskać przychylne dla siebie orzeczenia – choć większość z nich, wbrew oczekiwaniom, nie poparła jego wielkiej sprawy. Coraz bardziej zależało mu na czasie, zwłaszcza od momentu, gdy Anna była w ciąży (stało się to najpewniej jeszcze nim ją poślubił i nim uzyskał upragnione anulowanie małżeństwa z Katarzyną). Oczekiwał przecież męskiego następcy tronu. A przynajmniej tak mu się wydawało.

Henryk VIII, pragnąc zapewnić królestwu męskiego następcę tronu, nie zawahał się oddalić od siebie legalnej małżonki i ożenić się ponownie. © Wikimedia Commons.

Henryk VIII, pragnąc zapewnić królestwu męskiego następcę tronu, nie zawahał się oddalić od siebie legalnej małżonki i ożenić się ponownie. © Wikimedia Commons.

Król może mnie przepędzić, ale sama nie odejdę!

Misję uzyskania papieskiego aktu unieważniającego małżeństwo powierzono kanclerzowi Wolseyowi – wytrawnemu politykowi, dyplomacie i legatowi papieskiemu. Jeśli ktokolwiek mógłby dokonać niemożliwego, to na pewno on. I być może dopiąłby celu dekadę wcześniej, bo po słynnym sacco di Roma – złupieniu Rzymu przez najemników cesarskich – papież znajdował się na łasce i niełasce Karola V, siostrzeńca Katarzyny, a ten nie miał zamiaru narazić ciotki na upokorzenie. Ale nawet wtedy udałoby się pomyślnie rozwiązać sprawę, gdyby zgromadzenie biskupów angielskich stanęło jednomyślnie po stronie króla. Przy ważności małżeństwa obstawał John Fisher – biskup Rochester, świątobliwy, uczony i wysoce poważany. Szykował się polityczny impas.

W maju 1527 roku kardynał Wolsey wniósł o urzędowe zbadanie (inquisitio ex officio) ważności małżeństwa króla zgodnie z zasadami IV soboru laterańskiego z 1215 roku, czyli w oparciu o tzw. społeczną niesławę. Wolsey nie powiadomił jednak o tym królowej, co nie było zgodne z procedurą. Katarzyna dowiedziała się jednak o wszystkim i błyskawicznie napisała do cesarza z prośbą o pomoc, co nie przysłużyło się królowi. W dodatku, spowiadając się przed kardynałem Campeggio, wyznała, że w związek małżeński z Henrykiem wstąpiła intacta e incorrupta da lui comme venne dal ventre di sua madre, czyli nietknięta jak w dniu, gdy wyszła z łona matki. Kardynał nie omieszkał przesłać relacji do Rzymu. Jak wierzył, tak głęboko religijna osoba nie mogłaby skłamać na spowiedzi i narazić swojej duszy na wieczne potępienie. Katarzyna odrzuciła również propozycję wstąpienia do klasztoru. Na słowa: „Skoro Jej Wysokość weszła już w trzeci i ostatni okres życia, a pierwsze dwa spędziła, dając światu dobry przykład, powinna w ten sposób przypieczętować wszystkie swoje dobre uczynki”, Katarzyna zareagowała „irytacją”, choć postawiono jej za przykład Joannę de Valois, poprzednią żonę Ludwika XII, która „dożyła swoich lat otoczona honorami, miłowana przez Boga i całe królestwo”. Stwierdziła, że król może ją wygnać, ale sama nigdy nie odejdzie.

Dumna Katarzyna błaga na kolanach

Długo oczekiwany proces odbył się pod koniec maja 1529 roku w wielkiej sali klasztoru Dominikanów, która pękała od gapiów. Dwaj legaci w kardynalskim szkarłacie – Campeggio i Wolsey – stanęli po przeciwnych stronach barykady. Być może słyszeli przestrogę, jakiej Norfolk udzielił Tomaszowi More’owi: „Na Boga, panie More, indignatio principis mors est”, i podczas gdy ostatnią rzeczą, jaką odważyłby się uczynić Wolsey, było rozgniewanie władcy, to Campeggio wydawał się trwać przy swoim. Atmosfera była napięta i dawało się odczuć, że proces nie będzie jedynie formalnością.

Najpierw przemawiał król, który opowiedział o swoich rozterkach i o tym, że jedynie ogromna miłość do Katarzyny kazała mu zwlekać tyle lat. To, co stało się później, wstrząsnęło tłumem gapiów, schorowanym kardynałem Campeggio, który ledwie znał angielski, a nawet pokojowcem Wolseya, Cavendishem, którego relacja natchnęła samego Szekspira. Królowa podeszła do Henryka i upadła mu do stóp. Król podniósł małżonkę, ale ona ponownie uklękła, domagając się posłuchu. Jej przemowa chwytała za serce: „Sir, błagam cię na całą miłość, którą żywiliśmy do siebie, oddaj mi sprawiedliwość i moje prawo, okaż mi trochę litości i łaski. […] Biorę Boga i cały świat na świadków, że byłam dla ciebie wierną, pokorną i posłuszną żoną, zawsze przychylną twej woli i przyjemnościom […] Zawsze zadowoloną i cieszącą się wszystkim, co sprawiało ci radość […]”. Katarzyna wspomniała również o tragedii, jaka ich dotknęła: „Urodziłam ci wiele dzieci, ale spodobało się Bogu zabrać je z tego świata”. Ustosunkowała się także do upokarzającego zarzutu: „I kiedy posiadłeś mnie pierwszy raz, świadczę przed Bogiem, byłam czystą panną, nietkniętą przez mężczyznę. I w swoim sumieniu przyznaj, że to prawda”.

Katarzyna wstała z klęczek, nisko pokłoniła się Henrykowi i wyszła powoli z sali, wsparta na ramieniu swojego pokojowca, Griffitha Richardsa. Była trzykrotnie wzywana na rozprawę, ale już nie powróciła. Według znanego dyplomaty du Bellaya, „gdyby sprawa miała być rozstrzygnięta przez kobiety”, król Anglii „przegrałby tę bitwę”. Królowa udała się następnie do pałacu w Greenwich, gdzie kilka dni później odwiedzili ją Wolsey z Cavendishem, próbując nakłonić do oddania sprawy w ręce króla. Pozostała nieugięta.

Katarzyna Aragońska przemawia przed Henrykiem i radą dostojników kościelnych mających rozstrzygnąć o legalności jej małżeństwa. © Wikimedia Commons.

Katarzyna Aragońska przemawia przed Henrykiem i radą dostojników kościelnych mających rozstrzygnąć o legalności jej małżeństwa. © Wikimedia Commons.

Czy Artur był w Hiszpanii?

Trybunał wielokrotnie wzywał królową – w marcu, czerwcu, a potem w lipcu – ale ona ignorowała wezwania, więc uznano ją za „oporną”. Tymczasem trybunał zastanawiał się, czy Katarzyna i Artur żyli razem jak prawowici małżonkowie. Henryk być może zapomniał już, jak prawie trzy dekady wcześniej sam lubił chełpić się faktem, że królowa w ich noc poślubną była „panną”. Istniały również niezachwiane stwierdzenia Katarzyny z 1502 roku, zgodnie z którymi jej małżeństwo z Arturem nie zostało dopełnione. I trudno się temu dziwić, bo książę Walii nie miał nawet ukończonych 16 lat, a do tego był młodzieńcem bardzo chorowitym.

Tymczasem biskup Fisher wygłosił płomienne przemówienie na temat świętości małżeństwa i podkreślił, że tak jak Jan Chrzciciel poniósł męczeńską śmierć za zarzut stawiany Herodowi, tak on umrze za obronę prawowitości małżeństwa Henryka. Wysłuchano także zeznań dworzan na temat nocy poślubnej pary książęcej. Hrabia Shrewsbury przypuszczał, że książę Walii dopełnił małżeństwa. Kuzyn króla markiz Dorset był obecny, gdy księcia prowadzono do łoża, i był pewien, że Artur „skorzystał z księżniczki jako żony”, a jako dowód podał, że… miał „dobrą i rumianą cerę”. Największe zainteresowanie wzbudziło jednak zeznanie sir Willoughby’ego, który – jako syn marszałka dworu – był obecny zarówno przy prowadzeniu księcia do łoża, jak i przy jego wyjściu z komnaty ślubnej. Artur miał wtedy zawołać: „Willoughby, przynieś mi kubek piwa, bo byłem tej nocy w samym środku Hiszpanii”, a potem dodać: „Panowie, mieć żonę to dobra zabawa”. Gawiedź była zachwycona. Przy tego rodzaju historiach nudne zeznanie biskupa Ely, któremu królowa wielokrotnie powtarzała, że jej pierwszy mąż Artur nigdy „nie poznał jej cieleśnie”, przeszło zupełnie bez echa.

Linia obrony królowej polegała na apelach do Rzymu, a w połowie lipca papież ostatecznie zgodził się na przeniesienie sprawy. Zanim jednak ta druzgocąca dla króla wiadomość dotarła do Anglii, trybunał wysłuchał argumentów obydwu stron, a w piątek 23 lipca odbyło się ostatnie posiedzenie. Uczestniczył w nim pełen nadziei Henryk, licząc na pomyślny werdykt jeszcze latem. Pouczony w kwestii owocnego zwlekania przez papieża Klemensa VII, Campeggio oświadczył, że sprawa jest zbyt ważna, by rozstrzygnąć ją bez naradzenia się z kurią, a ta ma niestety długie letnie wakacje. Wobec tego przewód został odroczony do 1 października. Dwa miesiące trudnych sporów teologicznych i prawnych poszły na marne, a Henryk nie zbliżył się ani o krok do uwolnienia się od żony.

Księżna wdowa na zesłaniu

Im dłużej ciągnęła się sprawa unieważnienia małżeństwa, tym bardziej zirytowany był Henryk. Aby pozbyć się Katarzyny, rozkazał przenieść ją z całym dworem najpierw do More w Hertfordshire, potem do Bishop’s Hatfield i Hertford Castle, a wiosną 1533 roku ostatecznie do Ampthill w Bedfordshire. Katarzyna tułała się po prowincji, podczas gdy Henryk wił nowe gniazdko dla Anny Boleyn. Po raz ostatni widział się z nią w lipcu 1531 roku, gdy wyjechał bez pożegnania z Windsoru na polowanie. Gdy przyszedł list z pytaniem o zdrowie, Henryk wrzasnął na posłańca: „Powiedz królowej, że nie chcę od niej żadnych listów ze słowami pożegnania!”.

Na początku kwietnia poddani dowiedzieli się, że będą mieli nową królową. Anna była wtedy w czwartym miesiącu ciąży, dlatego taktownie podano, że Henryk ożenił się z nią 14 listopada. 9 kwietnia do Katarzyny przybyła specjalna delegacja z wiadomością, że Henryk poślubił ową „hańbę chrześcijaństwa”, a ona ma teraz nosić tytuł księżnej wdowy. 23 maja 1533 roku Henryk wreszcie doczekał się od Cranmera werdyktu unieważniającego, a tydzień później Anna Boleyn została koronowana na królową Anglii. Wkrótce miał ją czekać los znacznie gorszy od poprzedniczki, lecz Katarzyna nie żyła dość długo, by być świadkiem tego haniebnego upadku. Anna przeżyła ją zaledwie o sześć miesięcy.

Bibliografia

Fraser, Sześć żon Henryka VIII, Lublin 1997.
J.A. Froude, The Divorce of Catherine of Aragon. The Story as Told by the Imperial Ambassadors Resident as the Court of Henry VIII, London, New York & Bombay 1807.
Hume, The Wives of Henry VII and the Parts They Played in History, New York 1905.
Wolak, Henryk VIII, Kraków 2003.