Wenus była brunetką…

Natalie Portman jako Anna Boleyn w filmie „Kochanice króla”. The Moviestore Collection/BE&W.

Wyobraźnia pisarzy i twórców filmów nie zna granic, ale żaden autor nie mógłby opracować scenariusza tak niezwykłego jak ten, który rozegrał się na szesnastowiecznym angielskim dworze. Romans, wielka miłość, poświęcenie i tragiczny koniec – nie, to nie jest historia Romea i Julii, to historia Anny Boleyn i Henryka VIII.

Młody, przystojny i charyzmatyczny mężczyzna wybiera się na polowanie ze swoimi kompanami. Uwielbia spędzać całe dnie w lesie, jeżdżąc konno i szukając zwierzyny. Kiedy wraca późnym wieczorem do zamku, nie jest wcale zmęczony. Tryska energią i wręcz nie może doczekać się wieczerzy i całonocnych tańców w towarzystwie pięknych kobiet. Nie może się wprost od nich opędzić – jest przecież królem Anglii.

Taki właśnie był Henryk VIII w pierwszych latach swojego panowania. Szczęśliwy mąż pięknej infantki, Katarzyny Aragońskiej, miał wszystko. Brakowało mu jedynie męskiego potomka, ale na to przecież miał jeszcze czas. Mniej tego czasu miała jednak królowa. Doczekali się już co prawda razem pięknej i zdolnej córeczki, której nadano imię Maria, ale większość dzieci, które urodziła Katarzyna i które zmarły niemal od razu, przyszła na świat jeszcze przed urodzeniem Marii. Pod tym względem królowa swoje najlepsze lata miała już za sobą i była tego boleśnie świadoma – tak samo jak jej mąż. Mijały kolejne lata, a Katarzynie coraz trudniej było zajść w ciążę. Najprawdopodobniej była przy nadziei jeszcze dwa razy, ale żadne z dzieci nie przyszło na świat żywe.

Poza tym królowa była całe sześć lat starsza od swojego męża i jej płodność przemijała wraz z urodą. Doskonale zdawała sobie sprawę, że wciąż tryskający energią Henryk zwraca uwagę na inne kobiety i bierze sobie kolejne kochanki. Ba, jedna z nich dała mu nawet syna, Henryka FitzRoya, który otrzymywał kolejne zaszczyty i tytuły, ponieważ był żywym potwierdzeniem męskości króla, dowodem, że to Katarzyna, nie Henryk, ponosiła winę za brak następcy tronu. Nie potrafiła też dłużej skupiać na sobie jego zainteresowania. Poświęciła się modlitwie, wciąż prosząc Boga o łaskę i syna, który poprawiłby jej pozycję w oczach Henryka, a także dopełnił jej przeznaczenia jako królowej. Stroniła od rozrywek, nie podzielała zainteresowań swojego męża, a w dodatku przestała wzbudzać jego pożądanie, wypadając blado na tle piękniejszych i młodszych dwórek. Żadnej jednak nie traktowała jako poważniejszego zagrożenia. Do czasu, aż pojawiła się ona.

Anna Boleyn zachwyciła Henryka jak żadna inna kobieta. Za to jednak przyszło jej słono zapłacić. Wikimedia Commons, domena publiczna, Daniel Maclise.

Heroina

„Wenus była blondynką, tak mi powiedziano; ale teraz widzę jasno, że jest brunetką!1” – miał powiedzieć o Annie Boleyn król Francji, Franciszek I. Choć nie ma żadnych dowodów, że kiedykolwiek wypowiedział to zdanie, a tym bardziej że dotyczyło ono Anny, jednak sam fakt, że łączono tę wypowiedź z jej osobą, świadczy o tym, jakie wrażenie wywoływała na mężczyznach. Z pewnością nie pasowała do angielskiego kanonu piękna – nie była bladolicą blondynką o niebieskich oczach, ale czarnooką dziewczyną z oliwkową cerą i długimi, ciemnymi włosami. Być może właśnie to, że wyróżniała się spośród tłumu dziewcząt przebywających na dworze, sprawiło, iż zwróciła na siebie uwagę Henryka, a może zauważył ją wcześniej, kiedy w jego łożu gościła jeszcze siostra Anny, Maria. Jakkolwiek by nie było, kiedy już wpadła mu w oko, nie mógł o niej zapomnieć.

Anna bardzo różniła się od kobiet, które otaczały Henryka. Każda z nich zrobiłaby wiele, żeby zostać jego kochanką, tymczasem ona chciała znacznie więcej. Wyciągnęła wnioski z historii swojej starszej siostry, która najpierw zauroczyła króla (być może urodziła także jego dziecko), a potem została odsunięta w cień. Postanowiła, że nie podzieli jej losu. Jeśli Henryk chciał ją posiąść, musiał dać jej wszystko, łącznie z koroną. Nie mamy dziś pewności, czy Anna podjęła taką decyzję z wyrachowania, czy może do takiego postępowania namówiła ją ambitna rodzina. Najprawdopodobniej jednak trzymanie króla na dystans było pomysłem samej Anny, ponieważ Boleynowie, którzy już raz oddali królowi jedną ze swoich dziewcząt, nie mieli podstaw sądzić, że ich druga córka osiągnie więcej niż jej starsza siostra.

Prawdopodobnie Anna pojawiła się w życiu Henryka w odpowiednim czasie. Król zaczynał mieć wątpliwości co do tego, czy jego żona da mu kiedykolwiek następcę tronu, a jego sekretarz, kardynał Tomasz Wolsey, już zaczął snuć plany, aby ożenić go z pewną francuską księżniczką.

Kiedy jednak Henryk zdał sobie sprawę, że naprawdę może odsunąć Katarzynę, myślał już tylko o tym, żeby ożenić się z Anną. Król wprost oszalał na jej punkcie. Nigdy wcześniej ani nigdy później nie wydawał tak wielkich kwot na kolejne podarunki dla swojej ukochanej i nie pisał tylu miłosnych listów. Wyznawał jej miłość na wszelkie możliwe sposoby, a korespondencję opatrywał swoimi inicjałami „HR” z sercem w środku. To wprost niebywałe, żeby taki poważny monarcha w tak banalny sposób wyrażał swoje uczucia, jednak dla Anny Henryk był zdolny do wszystkiego. Wywarła na nim ogromne wrażenie swoją elokwencją, obyciem, urokiem osobistym i tym, że miała odwagę prowadzić dysputy z wykształconymi mężczyznami. Nie bała się niczego i wiedziała, jak go uwodzić.

Walka o odsunięcie Katarzyny trwała jednak bardzo długo. Sprawą, która na początku wydawała się jedynie formalnością, żyła cała ówczesna Europa. Henryk spierał się nie tylko ze swoją żoną, ale też z papieżem, który nie chciał unieważnić ślubu. Według Henryka i jego doradców małżeństwo z Katarzyną było nieważne w oczach Boga. Skoro Stwórca nie pobłogosławił mu i nie obdarzył następcą (córka się nie liczyła), widocznie nie był zadowolony, że Henryk pojął za żonę właśnie Katarzynę, która wcześniej była żoną jego starszego brata. Chociaż królowa przysięgała, że jej związek z księciem Arturem nie został skonsumowany, Henryk wierzył tylko w to, w co chciał wierzyć. A skoro papież nie wyraził zgody na rozwód, król Anglii postanowił sam rozwiązać swój problem.

Nikt nie stanie na przeszkodzie

Henryk VIII był człowiekiem o wielkiej sile charakteru i przez całe życie żywił przekonanie, że nie ma człowieka, który dorównałby mu w jakiejkolwiek dziedzinie. Był Bożym pomazańcem i nie było nikogo ponad nim. W tej wierze umacniali go także otaczający go pochlebcy oraz Anna, która wiedziała, że aby doprowadzić sprawy do końca, król musi uwierzyć w swoje możliwości. To ona podsuwała mu książki pisane przez protestantów, które jeszcze niedawno uznałby za herezje. Odmówić posłuszeństwa papieżowi? Kilka lat temu władcy, który by się do tego posunął, Henryk wypowiedziałby wojnę. Teraz sam podjął taką decyzję.

Kiedy mężczyzna dla kobiety wywraca cały swój świat, możemy powiedzieć, że stracił dla niej głowę. A co, gdy dla kobiety mężczyzna wywraca do góry nogami świat tysięcy ludzi? Dla Anny Henryk zerwał z Rzymem, zmienił religię w Anglii i uczynił siebie samego głową nowego Kościoła, po czym znalazł człowieka, który na jego rozkaz ogłosił nieważność poprzedniego małżeństwa, z Katarzyną Aragońską. Zresztą poślubienie ukochanej nie było jego jedynym celem – Henryk naprawdę uwierzył, że jest drugi po Bogu, i nikt, nawet papież, nie może mu dyktować warunków. Anna była wisienką na torcie, nagrodą za długoletnią walkę i wyczekiwanie.

Jeszcze przed (zawartym w tajemnicy) ślubem z Henrykiem Anna zaszła w ciążę. Podczas swojej spektakularnej koronacji, na którą król nie szczędził pieniędzy, pojawiła się ze sporym brzuchem. Henryk był niezmiernie dumny ze swojej nowej żony, o której rękę – i nie tylko – starał się tak wiele lat. Niestety, jego nadzieje na następcę tronu okazały się płonne. Anna wydała na świat zdrową dziewczynkę. Kiedy Henryk pierwszy raz spojrzał na swoją drugą córkę, nawet nie przypuszczał, że kiedyś zostanie ona wielką królową. W tamtym momencie była jedynie wielkim rozczarowaniem.

Anna podzielała męskie zamiłowania Henryka do łowów i chętnie towarzyszyła mu w tej popularnej wówczas rozrywce. Wikimedia Commons, domena publiczna.

Król już nie chce królowej

Filmowe historie miłosne mają swój happy end. Niestety, w życiu bywa inaczej. Anna kilkakrotnie zachodziła w ciąże, jednak wszystkie kończyły się niepowodzeniem. Wciąż nie miała syna, który zapewniłby jej pozycję, a Henryk robił się niecierpliwy. Miał już dość czekania na cud, coraz częściej dręczyły go wątpliwości, czy Anna będzie w stanie dać mu upragnionego dziedzica.

Taka sytuacja na pewno wpływała negatywnie na ich relacje. Anna co prawda trwała u boku swojego męża, służyła mu radą i wspierała go w reformowaniu Kościoła, a Henryk cenił sobie w dalszym ciągu jej towarzystwo, jednak szukał rozrywki w łożach innych kobiet. Anna z pewnością była sfrustrowana, a jej wybuchowy charakter coraz bardziej przeszkadzał królowi, który z wiekiem stawał się apodyktyczny i bezwzględny. Kiedy więc jego kanclerz, Thomas Cromwell, któremu nie podobały się rosnące wpływy Anny, podsunął mu pod nos sfabrykowane dowody przeciw niej, Henryk zgodził się na śledztwo.

Nie wiadomo, czy Henryk VIII naprawdę myślał, że Anna była zdolna do licznych zdrad z wieloma mężczyznami, w tym ze swoim własnym bratem, jak sugerował mu Cromwell. Nie wydaje się też prawdopodobne, że uważał ją za czarownicę, choć w zdenerwowaniu miał kiedyś powiedzieć, że został do tego małżeństwa nakłoniony mocą czarów. Prawdopodobnie porzucił nadzieję, że Anna da mu syna, więc jedynym logicznym rozwiązaniem było według niego pozbycie się Anny. Mógł co prawda ją odprawić, wysłać do klasztoru i pozwolić wieść spokojny żywot, jednak historia z Katarzyną nauczyła go, że żyjąca eksmałżonka może być przyczyną wielu zmartwień. Najłatwiej więc było skazać ją na śmierć za grzechy, które rzekomo popełniła.

Niektóre historie miłosne, jak choćby Romea i Julii, mają smutne zakończenie. W przypadku Anny i Henryka nie urzeka nas jednak wspólna śmierć kochanków, niepotrafiących bez siebie żyć, lecz tragiczny koniec kobiety, będącej niegdyś wszystkim dla mężczyzny, który potem skazał ją na śmierć. Jedynym aktem łaski, jaki jej okazał, było sprowadzenie z Francji profesjonalnego kata, który posługiwał się nie toporem, lecz mieczem. Anna Boleyn oddała swoje życie Bogu w tysiąc dni od swojej koronacji, oskarżona o czyny, których nie mogła popełnić. Wszelkie dowody przeciw niej zostały wyssane z palca, a zeznania jednego z jej rzekomych kochanków, Marka Smeatona, zostały na nim wymuszone podczas tortur. Nieszczęsny Smeaton w bólach przyznał, że sypiał z Anną przy różnych okazjach, nie mogło to jednak być prawdą. Zarówno jego, jak i kilku innych mężczyzn skazano na śmierć. Wśród nich był Jerzy Boleyn, brat Anny, którego także oskarżono o utrzymywanie z nią kontaktów seksualnych. Kazirodztwo w oczach ludzi było czymś obrzydliwym i miało podkreślić, jak okropną osobą była niedawna królowa Anglii. Poszkodowana została także mała córeczka Anny i Henryka, Elżbieta, którą uznano za dziecko z nieprawego łoża i pozbawiono tytułów, gdyż oznajmiono, że małżeństwo jej rodziców nigdy nie miało miejsca. Gdzie był wtedy król Henryk? Razem ze swoją nową ukochaną Jane Seymour planował ślub, który odbył się jedenaście dni po ścięciu Anny.

Tower of London, królewska twierdza, w której Anna przygotowywała się do koronacji, po trzech latach miała się stać jej więzieniem. Shutterstock.com, cristapper.

Miłość porywająca pokolenia

Niesamowita historia miłości Henryka VIII i Anny Boleyn wciąż inspiruje zarówno pisarzy, jak i twórców filmowych. Naprawdę trudno byłoby stworzyć takich bohaterów i fabułę, która byłaby równie nieprawdopodobna, a przecież to wydarzyło się naprawdę.

Szesnastowieczny angielski dwór rządził się swoimi prawami – prawami Henryka VIII. Ale również jemu współcześni obserwowali koleje losu królewskiej pary z wielkim napięciem i zaciekawieniem. Nie było bowiem do tej pory w Anglii mężczyzny, który zrobiłby tak wiele dla kobiety, żeby na koniec pozbawić ją wszystkiego – z życiem włącznie. Niektórym na początku wydawało się, że historia ta będzie podobna do tej, w której kilkadziesiąt lat wcześniej główne role odegrali dziadek i babka Henryka (Edward IV, zakochany po uszy w pięknej kobiecie niskiego stanu, Elżbiecie Woodville, poślubił ją i uczynił królową). Szybko zrozumieli, że Henryk jest nieprzewidywalny i nie boi się podejmować nawet najbardziej drastycznych kroków.

Chociaż Anna Boleyn była zaledwie jedną z sześciu żon Henryka VIII, to właśnie ona i jej związek z królem budził i wciąż budzi największe emocje. Anna urosła do rangi heroiny, która pociąga i fascynuje. Twórców inspiruje jej tajemnicza, nieodgadniona natura.

Na wieki

Zauroczenie, gorąca, zakazana miłość, namiętność, spełnienie, dziecko, złamane serce, tragiczny koniec – trudno oderwać się od tej historii . Nieważne, ile razy będzie ekranizowana i opisywana, wciąż będzie fascynować kolejne pokolenia. Przekracza wszelkie ramy czasowe. Trudno o lepszą opowieść, która pokazywałaby, jak cienka linia oddziela gorącą miłość od nienawiści. Dziś nie jest ważne, co spowodowało upadek Anny. Czy była to niechęć Henryka, czy naprawdę uwierzył on, że go zdradziła, łamiąc mu tym serce? Twórcy prześcigają się w kolejnych interpretacjach, każdy ma swoją własną wizję, a my nigdy się nie dowiemy, czy król faktycznie świętował śmierć swej drugiej żony, czy być może niezmiernie cierpiał, kiedy się dowiedział, że wodziła go za nos, sprowadzając sobie kolejnych kochanków. To właśnie niepewność i niezwykłość tej przerażającej historii, która odkrywa prawdziwą naturę człowieka targanego namiętnościami i nienawiścią, sprawia, że porywa ona i zapewne wciąż będzie porywać kolejne pokolenia czytelników.

1 A. Weir, The six wives of Henry VIII, Grove Press, 1991, s. 151.
30 października zapraszamy na premierę książki Królowa w Tower. Upadek anny Boleyn. http://wydawnictwo-astra.pl/produkt/krolowa-tower-upadek-anny-boleyn/