Uprowadzenie Bolesława Wstydliwego i jego matki

W chwili zabójstwa Leszka Białego w listopadzie 1227 roku Bolesław, nazwany później Wstydliwym, liczył kilkanaście miesięcy. Zgodnie z obyczajem prawo do opieki nad następcą tronu przysługiwało najbliższemu krewnemu w linii męskiej, a więc Konradowi Mazowieckiemu, lecz matka chłopca chciała tego uniknąć.

Grzymisława z synem Bolesławem Wstydliwym w więzieniu u Konrada Mazowieckiego, drzeworyt Józefa Holewińskiego według rysunku Jana Matejki. Wikimedia Commons, domena publiczna.

Walka o prawa do opieki

Poczynając od 1227 roku o prawo do opieki nad osieroconym przez ojca Bolesławem upominało się kilku kandydatów. Opustoszały tron krakowski, utożsamiany z najwyższą władzą na ziemiach Piastów, kusił nie tylko najstarszych przedstawicieli dynastii – księcia wielkopolskiego Władysława Laskonogiego i śląskiego Henryka Brodatego. Za pełnoprawnego opiekuna małego księcia uważał się przede wszystkim jego stryj Konrad Mazowiecki.

Kandydatura niepopularnego w Małopolsce Konrada nie spotkała się jednak z poparciem. Jego surowych rządów obawiali się zarówno tamtejsi możni, jak i księżna Grzymisława. Z lęku przed tyranią panowie powołali radę regencyjną, która miała sprawować rządy opiekuńcze w imieniu małoletniego księcia, a w której skład weszli Grzymisława, wojewoda krakowski Marek Gryfita oraz biskup krakowski Iwo Odrowąż. Wkrótce jednak księżna pozostała sama, a możni, mający w pamięci układ zawarty kiedyś między Leszkiem Białym a Władysławem Laskonogim, powołali tego ostatniego na tron.

Grzymisława jako kobieta nie mogła rządzić sama, nie mogła także zmierzyć się z Konradem Mazowieckim na polu walki, i nie widząc innego wyjścia, oddała się wraz z synem pod opiekę nowego seniora. Miał on sprawować władzę w dzielnicy krakowskiej na czas małoletności Bolesława, którego usynowił i uznał za swojego spadkobiercę. Nie rządził jednak sam. Z powodu problemów we własnym księstwie musiał wyjechać, a namiestnikiem w Krakowie mianował księcia śląskiego Henryka Brodatego.

W oczach Grzymisławy nie był to najlepszy wybór, ponieważ pamiętała ona o zakusach Henryka na tron senioralny i nieudanej wyprawie na Kraków przed trzema laty. Jego opieka była jednak mniejszym złem wobec ambicji Konrada Mazowieckiego, więc w zamian za gwarancję bezpieczeństwa, latem 1228 roku zrezygnowała z rządów w księstwie krakowskim i zadowoliła się dzielnicą sandomierską, gdzie osiadła i zajęła się wychowaniem syna.

Książę Konrad Mazowiecki. Wikimedia Commons, domena publiczna.

Zaproszenie na zjazd

Konrad Mazowiecki, który nigdy nie zrezygnował z roszczeń do dziedzictwa zamordowanego brata, jeszcze tego samego roku ruszył zbrojnie na Kraków. Nie udało mu się go wówczas zdobyć, bo książę śląski rozbił jego wojska, ale już w 1229 roku podstępnie pojmał rywala i objął władzę w dzielnicach krakowskiej i sandomierskiej.

Po niespełna dwóch latach do gry powrócił Henryk Brodaty, który odziedziczył po Laskonogim pełnię praw do opieki nad Grzymisławą i jej synem. Uwolniona spod kurateli szwagra księżna odzyskała wówczas wolność i utracone za jego panowania księstwo sandomierskie. Nie był to jednak koniec jej kłopotów, bo Konrad nie pogodził się z porażką.

Już na początku 1233 roku, korzystając z nieobecności Henryka Brodatego zaangażowanego w wojnę w Wielkopolsce, zaprosił nieświadomą podstępu Grzymisławę i jej siedmioletniego syna na zjazd. Kronika wielkopolska podaje, że miało to być poufne spotkanie, jakoby w celu omówienia spraw państwa. Z kolei Długosz poświęcił sporo miejsca pobudkom księcia, który „bolejąc ciężko nad tym, że bratanek wyrywa się spod jego opieki i że pozbawia go dochodów, do których przywykł”[1], zwabił nikczemnie bratową i bratanka, aby ich uwięzić.

Jeśli wierzyć kronikom, podczas zjazdu nie tylko doszło do uwięzienia Grzymisławy i jej syna, ale także do zagrabienia ich kosztowności. Ponadto księżna została na oczach zebranego rycerstwa i możnych „oćwiczona”  przez szwagra. Niektórzy badacze sądzą, że otrzymała wówczas policzek, a inni utrzymują, że została pobita lub wychłostana. Niezależnie od tego, jak wyglądała prawda, było to dla księżnej upokarzające doświadczenie.

Wizerunek Bolesława Wstydliwego. Wikimedia Commons, domena publiczna.

W niewoli

Według Długosza Konrad podczas spotkania uwięził bratową i bratanka, a następnie wywiózł ich na Mazowsze, „wyrzucając zarówno matce, jak synowi, że zbyt szybko i za wcześnie dążyli do przejęcia władzy książęcej”. Po czym „Zabiera bratankowi cały skarbiec i bardzo wytrwale dąży do zagarnięcia jego księstw i do pozbawienia go życia”[2].

Grzymisława i jej syn przypuszczalnie przebywali w niewoli od początku do końca 1233 roku.

Na początku byli więzieni pod ścisłą strażą w warownym zamku Konrada w Czersku, a następnie w klasztorze w Sieciechowie, gdzie mieli pozostać – jak pisze dalej Długosz – dopóki się nie namyśli, co z nimi począć.

Przeniesienie do klasztoru położonego w diecezji krakowskiej wynikało zapewne z rady, jakiej udzielił Konradowi jego sojusznik, książę wielkopolski Władysław Odonic, który prosił, aby traktował bratanka łagodnie i zaniechał knowań na życie jego i jego bliskich. Odonic działał prawdopodobnie pod wpływem rodu Gryfitów, którzy wykonywali tajne rozkazy Henryka Brodatego.

Henryk jako opiekun i sojusznik Grzymisławy z jednej strony winien był jej rzecz jasna pomoc, a z drugiej strony kierowały nim bardziej przyziemne pobudki – jako wyzwoliciel prawowitego dziedzica Krakowa i jego matki z rąk niepopularnego Konrada mógł zaskarbić sobie przychylność możnych krakowskich. Poza tym pozostawienie małego księcia w rękach rywala nie leżało w jego interesie. Z kolei intencje Odonica nie są do końca jasne. Prawdopodobnie sprzyjał Grzymisławie od śmierci jej męża i do końca pozostał z nią w sojuszu.

Henryk Brodaty na pewien czas uzyskał prawo do opieki nad Grzymisławą i jej synem Władysławem. Wikimedia Commons, domena publiczna.

Ucieczka

Sojusznicy Grzymisławy i jej syna podjęli misję ich uwolnienia w grudniu 1233 roku, kiedy Konrad Mazowiecki zajęty był wojną z pruskimi plemionami. Starannie zaplanowaną ucieczkę przygotowali Gryfici, z wywodzącym się z ich rodu Klemensem z Ruszczy na czele. W oswobodzeniu jeńców bardzo dopomógł im Mikołaj z Galii, opat sieciechowskich benedyktynów, który przekupił „tak pieniędzmi, jak obietnicami” strażników zamkowych i tych, co mieli dozór nad więźniami. Nocą, kiedy zamroczeni alkoholem i zajęci zabawą strażnicy zaniedbali środków ostrożności, Grzymisława i Bolesław opuścili klasztor w przebraniach, na przygotowanych w tajemnicy wózkach. Podczas ucieczki na Śląsk, który wydawał się najbezpieczniejszym kierunkiem podróży, eskortowała ich niewielka drużyna Klemensa z Ruszczy.

Powrót uciekinierów do Sandomierza nie wchodził w rachubę, bo gród łatwo mógłby stać się celem ataku żądnego zemsty Konrada Mazowieckiego. Wkrótce po przybyciu do księstwa Henryka Brodatego, gdzie ze względu na zagrożenie pobyt się przedłużał, zdeterminowana Grzymisława odwołała się do Stolicy Apostolskiej. Jej apel do papieża przyniósł szybki odzew w postaci bulli Grzegorza IX z 23 grudnia 1233 roku. Na jej mocy Stolica Apostolska wzięła księżną i jej syna pod swoją opiekę, a ich gnębicielom zagroziła klątwą.

Nie był to jednak koniec wojny z niebezpiecznym szwagrem. Grzymisławie przyjdzie bowiem stoczyć jeszcze niejedną rundę w walce o prawa małoletniego Bolesława.

Bibliografia

Długosz, Roczniki czyli Kroniki sławnego Królestwa Polskiego, red. i komentarz K. Pieradzka, ks. 5–6 (1140–1240), Warszawa 2009, s. 333.

Kronika wielkopolska, wstęp i komentarze do tekstu B. Kürbis, Kraków 2010, s. 207.

Samsonowicz, Konrad Mazowiecki, Kraków 2008.

Satała, Poczet polskich królowych i księżnych, Kraków 1993.

Zabłocki, Grzymisława Ingwarówna, księżna krakowsko-sandomierska, Kraków 2012.

[1]  Długosz, Roczniki czyli Kroniki sławnego Królestwa Polskiego, red. i komentarz K. Pieradzka, ks. 5–6 (1140–1240), Warszawa 2009, s. 333.[2]    Ibidem.