Skandalistka Katarzyna Aragońska

Portret Katarzyny Aragońskiej pędzla Juana de Flandesa. © Wikimedia Commons.

Portret Katarzyny Aragońskiej pędzla Juana de Flandesa. © Wikimedia Commons.

Przyszła na świat jako ostatnia córka słynnych Władców Katolickich. Od najmłodszych lat wychowywana do roli królowej małżonki, została zaręczona z księciem Arturem, dziedzicem Henryka VII. Gdy w 1501 roku po raz pierwszy postawiła stopę na angielskiej ziemi, miała nadzieję na świetlaną przyszłość jako królowa Anglii. Jednak od kwietnia 1502 roku przyszło jej stawiać czoła rzeczywistości, której nie przewidziała.

W trudnym czasie choroby, po śmierci księcia Artura w Ludlow w 1502 roku, Katarzyna Aragońska szukała ukojenia w wierze. Samotna i niepewna przyszłości, wciąż nie wiedziała, czy jej ambicje małżeńskie doczekają się realizacji. Jedyną ostoją w jej życiu była religia, nic więc dziwnego, że bezgranicznie oddała się jej praktykowaniu.

Zachowaniu takiemu trudno się jednak dziwić. Przeprowadzone badania dotyczące życiorysów średniowiecznych kobiet-świętych pokazują, jak powszechne w owym czasie były wśród nich rygorystyczne praktyki umartwiania ciała, a swoista „święta anoreksja” lub odmawianie sobie pokarmu aż do zagłodzenia uważano za oznakę pobożności. W średniowieczu wiele kobiet nie miało praktycznie żadnej kontroli nad własnym życiem, płodnością, statusem małżeńskim czy majątkiem, możliwe zatem, że surowe przestrzeganie zasad wiary było dla nich sposobem, by pozbyć się frustracji i poczuć, że jednak są sprawy, o których mogą decydować.

Jednak pogłębiająca się religijność osamotnionej Katarzyny zaczęła powoli budzić niepokój, nawet samego papieża. W 1507 roku Katarzyna napisała do ojca, prosząc, by przysłano do niej hiszpańskiego „mnicha z zakonu San Francesco de Obsservancya”, tak aby dylematy natury duchowej mogła rozstrzygać w ojczystym języku. Jej prośby nie spełniono od razu. W końcu jednak katolicyzm mógł w pełni stać się dla niej ostoją w trudnym dla niej czasie, a jego uosobieniem okazał się młody mężczyzna, który pojawił się na jej dworze tamtej wiosny…

Niebezpieczne zauroczenie

Brat Diego Fernandez był młodym mnichem z kastylijskiego klasztoru franciszkanów obserwantów. Najpewniej pochodził z prostej rodziny, ale udało mu się zdobyć akademickie wykształcenie i dzięki pracowitości piął się po drabinie społecznej. Hiszpański ambasador w Anglii, Fuensalida, odnotował, że był to młody mężczyzna, lekkoduch, wyniosły i wyuzdany, który zdołał zdobyć zaufanie i względy księżniczki. Fuensalida nie widział w Diegu nic urokliwego – podkreślał natomiast jego braki w edukacji, wyglądzie i manierach. Za to Katarzyna uważała go za kompetentnego człowieka. Uznała wręcz, że brat Diego jest najlepszym doświadczeniem, jakie kiedykolwiek mogło się stać udziałem kobiety w jej położeniu.

Spowiednik wykorzystał okazję, by zbliżyć się do Katarzyny, i wypełnić pustkę w jej sercu. Powody, dla których Katarzyna tak bardzo przywiązała się do hiszpańskiego mnicha, wydają się oczywiste. Z dala od domu, cierpiąca po śmierci matki i odsunięta od angielskiego dworu, w zakonniku widziała sojusznika, protektora i pośrednika w kontaktach z Bogiem. Niepewna tego, czy jej małżeństwo z księciem Henrykiem kiedykolwiek dojdzie do skutku, była trzymana z dala od niego, a król odmawiał jej uczucia i finansowego zabezpieczenia. Nic dziwnego, że pociągał ją ów mężczyzna, którego słowa o nagrodach, jakie ją czekają w życiu wiecznym, były lekiem na cierpienia doczesności.

Zamek Ludlow, w którym zmarł pierwszy mąż Katarzyny, książę Artur. © Wikimedia Commons.

Zamek Ludlow, w którym zmarł pierwszy mąż Katarzyny, książę Artur. © Wikimedia Commons.

Hiszpański Rasputin…?

Jednak motywacje samego Diega miały znacznie bardziej złowrogi charakter. Wielu historyków porównywało go do Rasputina, akcentując fakt, że manipulował uczuciami Katarzyny. Niewątpliwie udało mu się „wycisnąć” z niej wszystkie skromne środki, jakimi dysponowała, i niewykluczone, że liczył na dalszą służbę na jej dworze, gdy już zostanie królową. Wykorzystując jej samotność i żarliwość religijną, nawiązał relację uczuciową opartą na wierze i związanych z nią obrzędach. Kiedy członkowie dworu oburzali się, że Katarzyna faworyzuje zakonnika, ta broniła go, czując skrajną rozpacz na samą myśl, że mogłaby go stracić. Czy to znaczy, że się zakochała? Być może – nieświadomie. Z całą pewnością była pod urokiem charyzmatycznego spowiednika jako reprezentanta katolicyzmu, być może również jako wzoru ojca lub przyjaciela. Niewykluczone, że było coś „romantycznego” w tym, jak bardzo łaknęła jego towarzystwa i jak niewolniczo słuchała jego rad, lecz była to relacja oparta na nierówności i wyzysku.

Zważywszy na przepaść społeczną, jaka ich dzieliła, oraz status Katarzyny i jej intencje, Diego musiałby okazać się szalony, by inicjować jakąkolwiek relację intymną między nimi. Później miało się okazać, że jest całkowicie zdolny do niemoralnych relacji, kiedy przespał się z kobietą z dworu Katarzyny i w rezultacie utracił swoją pozycję. Lecz czy naprawdę darzył Katarzynę uczuciem? W 1510 roku pisał o niej jako „najpiękniejszym stworzeniu na świecie, obdarzonym cudowną radością i zadowoleniem”, lecz równie dobrze mogły to być pochlebstwa służącego dla świeżo koronowanej królowej. Katarzyna z wielką powagą traktowała swoją pozycję i związaną z nią etykietę. Jakakolwiek fizyczna relacja z Diegiem nie wchodziła w grę. Nie ulega natomiast wątpliwości, że mnich miał świadomość niezdrowego przywiązania, jakie do niego czuła, i czerpał satysfakcję z władzy, którą nad nią zdobył.

Pobożna Katarzyna ukazana na obrazie jako Maria Magdalena. © Wikimedia Commons.

Pobożna Katarzyna ukazana na obrazie jako Maria Magdalena. © Wikimedia Commons.

Dworski skandal

Nie obyło się to bez konsekwencji. Wkrótce na dworze – w atmosferze skandalu – opowiadano o naturze bliskich relacji tych dwojga. Ambasador Fuensalida używał wobec spowiednika Katarzyny określenia infamar, które w języku hiszpańskim stosuje się na oznaczenie zakłamania i oszczerstwa. Widział, że Katarzyna jest o krok od zszargania swojej reputacji. Próbował zapobiec nieuchronnie nadciągającej katastrofie, ale to doprowadziło jedynie do ochłodzenia jego relacji z księżniczką. Ostatecznie napisał do Ferdynanda, informując go, że mnicha niezwłocznie należy usunąć z dworu, tak jak pozbywa się zarazy i pasożytów.

Mnich spotkał się z ambasadorem i zażądał wyjaśnień, skarżąc się na pomówienia, które sugerowały zakazany romans. Księżniczkę znacznie bardziej niż dworskie plotki i widmo skandalu przeraziła jednak groźba mnicha, że ją opuści. Katarzyna błagała ojca, aby nie dawał wiary słowom ambasadora i pozwolił jej zatrzymać przy sobie Diega. Z Richmond wysłała dramatyczny list, w którym zagroziła, że „z rozpaczy zrobi coś, przed czym ani król Anglii, ani ojciec nie zdołają jej powstrzymać”. Te złowieszcze słowa brzmiały tak, jakby Katarzyna naprawdę się zakochała i w obliczu groźby utraty ukochanego rozważała samobójstwo. Słowa w rzeczy samej przerażające w ustach katoliczki…

Nie wiadomo, jak ostatecznie rozwinęłaby się ta rozpaczliwa sytuacja, gdyby nie dogodna w czasie śmierć Henryka VII. Stan zdrowia króla pogarszał się od wiosny 1507 roku, kiedy to z powodu ropnia okołomigdałkowego monarcha przez sześć dni nie mógł jeść ani pić. W lutym następnego roku znów poważnie zachorował i trzy miesiące leżał bez sił, lecz i tym razem wywinął się śmierci. Wiosną 1509 roku, kiedy zachowanie Katarzyny i Diega omal nie doprowadziło do tragedii, Henryk wiedział, że pora żegnać się ze światem. Jedenaście dni po lawinie listów do Ferdynanda, w pałacu Richmond podpisał testament. Zmarł 21 kwietnia, a wraz z jego śmiercią świat Katarzyny zmienił się całkowicie. Siedemnastoletni mężczyzna, na którego owdowiała księżna czekała kilka lat, stał się teraz Henrykiem VIII, jej mężem.

tekst: Aleksandra Marczuk, Jacek Małkowski