Siedem śmierci. Jak umierano w dawnych wiekach

Kup książkę

W średniowieczu wierzono, że karą za grzech główny była śmierć, jeśli nie z ludzkiej, to z boskiej ręki. Skąd jednak pomysł, aby straszyć ogniem piekielnym bogobojnych katolików, dla których przez wieki religia była nieodłącznym elementem życia?

Początków idei siedmiu grzechów należy szukać w IV stuleciu. W 375 roku mnich Ewagriusz z Pontu, który uciekł z Konstantynopola na pustynię, by tam pościć i pokutować za winy, stworzył listę ośmiu pokus, dręczących ludzką duszę. W 590 roku papież Grzegorz Wielki skrócił ten spis do siedmiu, łącząc apatię (acedia) i smutek (tristitia) w jeden grzech lenistwa, stąd przez długie wieki do złych skłonności zaliczano melancholię i depresję, zrzucając je na karb szatana, a nie choroby.

W średniowieczu wierzono, że karą za grzech główny była śmierć, jeśli nie z ludzkiej, to z boskiej ręki. Skąd jednak pomysł, aby straszyć ogniem piekielnym bogobojnych katolików, dla których przez wieki religia była nieodłącznym elementem życia?

Granice między siedmioma grzechami często były płynne, lecz ludzie dawnych epok potrafili odczytać boskie znaki tam, gdzie współcześnie byśmy ich nie zobaczyli. I tak, nie mieli problemu z uznaniem, że do śmierci Filipa IV Pięknego, pogromcy templariuszy, doprowadziła chciwość, a Bolesława Śmiałego, który podniósł rękę na pomazańca Bożego, biskupa Stanisława, zgubił gniew.

Grzechy, a raczej złe skłonności z listy Grzegorza Wielkiego, które były przyczyną wszelkich występków, w sposób pośredni lub bezpośredni przyczyniały się do tragicznych, tajemniczych albo makabrycznych zgonów. Chciwy konkwistador Pedro de Valdivia zginął ponoć napojony przez Indian roztopionym złotem, Machiavelli w gniewie na lekarzy, których miał za konowałów, przedawkował leki, a pogrążona w apatii Maria Klementyna Sobieska zagłodziła się na śmierć…

Dzisiaj na przyczynę wielu z tych zgonów spojrzelibyśmy inaczej, ale w przeszłości przykładna śmierć miała ogromne znaczenie. Była jedną z najważniejszych powinności życia, dawała nadzieję na boskie przebaczenie i otwierała drogę do nieba. A jeśli nie była przykładna? Cóż, dla wszystkich stawało się jasne, że jest karą za grzechy. Jakie? Teorię bez przeszkód można było dorobić, zwłaszcza że ówczesne sekcje zwłok nie zawsze dawały odpowiedź, a opowieści o skrytobójstwach, klątwach i pomście Bożej świetnie się wśród gawiedzi sprzedawały. A poza tym, któż z nas jest bez grzechu?