Ryszard I – Lwie Serce czy brutalny pyszałek?

Pomnik konny Ryszarda Lwie Serce autorstwa Carla Marochettiego. Wikimedia Commons, Jitze Couperus.

Znakomity wódz, krzyżowiec i honorowy rycerz. Tak opisują Ryszarda Lwie Serce legendy i podania, ukazując monarchę z perspektywy jego licznych przygód. Jednak Ryszard nie był królem i rycerzem bez skazy. Zarzucano mu między innymi brutalność, pychę, chciwość… a nawet homoseksualizm! Jaki naprawdę był Ryszard I?

Opactwo westminsterskie, 13 września roku Pańskiego 1189. Dworzanie, dostojnicy duchowni i baronowie zgromadzeni w kościele opackim, by uczestniczyć w koronacji nowego króla Anglii, kierują swoje oczy na stopnie ołtarza, gdzie arcybiskup Canterbury właśnie wieńczy królewską koroną skronie 32-letniego Ryszarda, syna Henryka II. Wysoki, długonogi, barczysty i wysportowany, o włosach „koloru pomiędzy złotem a czerwienią”, sprawiał wrażenie silnego rycerza przywykłego bardziej do wojaczki niż do dworskich ceremoniałów. Na uroczystość koronacji zabroniono wstępu Żydom, choć wbrew zakazowi kilku przedstawicieli gminy żydowskiej przybyło, by tradycyjnie złożyć nowemu władcy podarki. Wysłannicy żydowscy nie zostali jednak dopuszczeni przed oblicze króla. Dworzanie dotkliwie ich pobili i wygnali. Podobno ten incydent rozgniewał Ryszarda, który wydał rozkaz zabicia wszystkich wyznawców religii mojżeszowej w Londynie. Czy jednak rzeczywiście króla Anglii był antysemitą? Roger z Howden podaje, że za pogromy w Londynie odpowiedzialni byli mieszczanie, których król kazał schwytać oraz przykładnie ukarać, biorąc ocalałych Żydów pod opiekę i zezwalając na wyznawanie ich religii. Decyzję Ryszarda skrytykował arcybiskup Canterbury Baldwin z Exter, mówiąc: „Jeśli król nie jest człowiekiem Boga, prędzej będzie człowiekiem diabła”. Choć domniemana decyzja Plantageneta mogła być podyktowana nie sprawiedliwością, lecz względami ekonomicznymi, faktycznie Ryszard do grona świętych monarchów nie należał…

Złożony charakter

Skomplikowana osobowość i nieprzewidywalność Ryszarda od lat jest przedmiotem dociekań badaczy. Bertran de Born – słynny trubadur – nazwał Ryszarda,, oc e no”, co w języku okcytańskim znaczy „tak i nie”. Czy słynny pieśniarz i rycerz określił tak angielskiego monarchę z powodu jego nieprzewidywalności i częstych zmian decyzji? Czy dlatego że podejmował nagłe nieprzemyślane decyzje? Ryszard był wprawdzie porywczy i łatwo wpadał w gniew, jednak bywał też ostrożny i rozważny. Jak przystało na zdolnego stratega, swoje kampanie i bitwy planował starannie, próbując ograniczyć ryzyko porażki do minimum. Angielski historyk John Gillingham wysnuwa kolejną teorię, że słowa de Borna odnoszą się do popularnych wówczas ewangelicznych nakazów mówienia zwięźle i bez fałszu, „tak i nie”. Ponadto inny pogląd głosi, że Ryszard jako wojownik preferował krótkie i zwięzłe, lakoniczne wypowiedzi, na wzór rozkazów wojskowych. Jednak kronikarze chwalą jego umiejętność prowadzenia dworskich konwersacji, które były bez wątpienia efektem wykształcenia syna na dworze akwitańskim przez królową Eleonorę. Przemówienia Ryszarda odznaczały się połączeniem żartobliwego, nieco ironicznego tonu z powagą. Staranne wykształcenie pozwoliło królowi prowadzić dysputy teologiczne ze słynnym teologiem i mistykiem Joachimem z Fiore, którego król-krzyżowiec odwiedził podczas swojej wyprawy krzyżowej. Duchowny przepowiedział Ryszardowi zwycięstwo i nieśmiertelną sławę, jeśli ten wykaże się przed Bogiem wytrwałością.

Trwoga Berengarii o bezpieczeństwo jej męża, Ryszarda Lwie Serce, na widok jego pasa wystawionego na sprzedaż w Rzymie. Wikimedia Commons, Rfdarsie.

Zapalony myśliwy

Król lubił spędzać wolny czas na polowaniach, szczególnie z sokołem. Uważał je za rozrywkę godną szlachetnych, co też stało się powodem awantury, która omal nie doprowadziła do zlinczowania wyniosłego króla w pewnej wiosce w Italii. Ryszard zabrał „niegodnym” chłopom sokoła, co spowodowało atak rozwścieczonych kmieci. Plantagenet opędzał się od motłochu, płazując napastników mieczem, a gdy klinga pękła, obronił się, obrzucając miejscowych kamieniami. Przygody łowieckie czasem bywały dla króla niebezpieczne. Pewnego razu, gdy podczas patrolu urządził polowanie, zaszarżował na niego rozwścieczony dzik. Innym razem, kiedy Ryszard udał się na łowy z nieliczną świtą, omal nie został schwytany przez muzułmanów. Z opresji uratował go wierny rycerz, który udając monarchę, odciągnął pościg od swego pana.

Wielki wojennik… trubadurem

Jednak Ryszard spędzał wolny czas nie tylko na polowaniach i walkach. Co osobliwe, król zawdzięczał akwitańskiemu wychowaniu dworską mowę, ale także zamiłowanie do pieśni. Król chętnie słuchał występów muzykantów i pieśniarzy, ale sam również lubił grać na harfie, lutni oraz układać rymy. Podobno śpiewał i przygrywał na instrumentach równie dobrze, jak władał mieczem. Ryszardowi przypisuje się skomponowanie pieśni Ja nus hons pris podczas pobytu w niewoli u księcia Leopolda Austriackiego i cesarza Henryka VI. W utworze skarży się na żałosny los więźnia opuszczonego przez poddanych, zdradzonego przez suwerena (króla Francji Filipa II) i zdanego na łaskę ciemiężycieli. Bez wątpienia pieśń ukazuje mało znaną stronę osobowości Ryszarda Lwie Serce:

Człowiek zamknięty we więzieniu złym,
Smutno śpiewa i smutny składa rym,
Bo w smutkach może się pocieszać nim.
Mam przyjaciół, lecz przyjaźń ich jak dym;
Na okup skąpią, hańba, bym dwie zim
Był tak uwięziony!

Oto, baroni moi, głoszę wszem:
Wam z angielskich i wam z francuskich ziem;
Najbiedniejszemu z druhów – dobrze wiem! –
Gnić nie dałbym, przez skąpstwo, w lochu złem;
Lecz wam wymawiać skąpstwa ani śmiem:
Wszakże – uwięzionym.

Dobrze poznałem z teraźniejszych prób:
Traci druhów kto więzień albo trup.
Biada mi! Zapomniany wejdę w grób;
Lecz im – hańba przypadnie jako łup,
Gdy przez brak złota łamiąc dany ślub,
Wzgardzą uwięzionym.

Nic mnie nie dziwi serca mego ból:
Mój suzeren wszedł do mych miast i pól.
Przysięgi pożarł niepamięci mól,
Choć relikwią klął się wraz ze mną król.
Lecz wkrótce mnie ujrzycie w innej z ról,
Już nie uwięzionym.
O hrabino, Bóg niech Cię w pieczy ma:
I damę mą dla, której oto ja,
Zawsze uwięzionym1.

Według późniejszych przekazów smutny śpiew uwięzionego monarchy miał usłyszeć podróżujący wierny trubadur królewski o imieniu Blondel, który miał rozpoznać głos króla i poinformować poddanych o losie swego władcy. Jednak historycy nie dają wiary tej legendzie.

Faktycznie Ryszard lubił muzykę i podobno miał wrażliwy słuch muzyczny. Oprócz muzyki dworskiej chętnie słuchał również muzyki sakralnej, do tego stopnia, że ponoć nie tylko chwalił śpiewy chórzystów, ale też krytykował fałszywe tony i sam włączał się w liturgię.

Ruiny wieży, w której więziony był Ryszard. To ponoć tam skomponował słynną pieśń Ja nus hons pris. Wikimedia Commons, domena publiczna.

Lew kochający wojnę

Jednak monarcha najbardziej kochał walkę i dowodzenie w boju. Znakomicie jeździł konno, władał mieczem, włócznią, toporem i celnie strzelał z kuszy. Chociaż w młodości uczestniczył w turniejach rycerskich i anulował zakaz ich organizacji wydany przez swego ojca, nie był takim zapalonym entuzjastą turniejów jak jego starszy brat Henryk Młody. Rycerskie gonitwy były dla niego jedynie namiastką, imitacją prawdziwej walki – choć skądinąd pożyteczną, gdyż były okazją do treningu jego rycerzy. To właśnie prowadzonym kampaniom Ryszard podporządkował swoje panowanie, wydając większość pieniędzy ze skarbca na wojska i budowę licznych zamków strzegących normandzkiej granicy jego królestwa. Władca najpewniej czuł się w siodle, na czele armii, często walcząc na pierwszej linii. Jego odwagę, męstwo i waleczność podziwiali zarówno wrogowie, jak i przyjaciele. Bertran de Born nazwał go w swych pieśniach dumnym i walecznym Lwem, w odróżnieniu od króla Francji Filipa II, którego przezwał Jagnięciem. Wilhelm Bretończyk – osobisty kronikarz Kapetynga – największego wroga angielskiego króla, również wyraża się o nim z podziwem, także opisując jako lwa. Nawet muzułmanie czuli respekt wobec swojego wroga, również nazywając przywódcę krzyżowców Lwem, czy też Lwim Sercem, ze względu na męstwo i niezłomność Ryszarda.

Honorowy i bezwzględny

Aby osiągnąć swój cel, Ryszard był często brutalny i bezwzględny. Po zdobyciu Akki, gdy Saladyn zwlekał z wypłaceniem krzyżowcom okupu, kazał ściąć trzy tysiące jeńców muzułmańskich, w tym kobiety i dzieci. Podczas walk z Francuzami czy też zbuntowanymi wasalami w Normandii i Akwitanii zdarzało się, że król kazał powiesić wrogich jeńców. Zwróćmy jednak uwagę, że ze względów honorowych i ekonomicznych oszczędzał jeńców wyższego pochodzenia – pod Akką ważniejszych emirów, we Francji – rycerzy. Honorowo traktował tylko „równych sobie” i zgodnie z ówczesnym obyczajem stosował rycerski kodeks wojenny wobec innych rycerzy i baronów.

Monarcha bywał często zbyt hojny, wręcz rozrzutny, i ekstrawagancki. Swojego kucharza, który wsławił się przygotowaniem wybornych dań na uczty, podczas jednej z biesiad uroczyście… pasował na rycerza i ze słowami „powstań sir Cooku” nadał mu nawet lenno i zamek! Innym razem, gdy schwytany na Cyprze Izaak Komnen błagał go, by nie zakuwał go w żelazo, monarcha kazał sporządzić dla jeńca kajdany z czystego srebra.

Królewskie grzechy

Ryszard, choć podziwiany za życia i porównywany do mitycznego króla Artura, był często krytykowany przez swoich wrogów, do których można zaliczyć część duchowieństwa. Słynny uczony kaznodzieja Fulko z Neuilly krytykował przywary Ryszarda, namawiając go do rozstania z trzema córkami monarchy: Pychą, Pożądaniem i Rozpustą. Wówczas Ryszard miał odpowiedzieć błyskotliwie: „Daję moją Pychę templariuszom i szpitalnikom, moje Pożądanie cystersom, a Rozpustę całemu duchowieństwu!”. Nic dziwnego, że duchowni nie darzyli władcy zbytnim poważaniem. Zarzucano mu chciwość, gdyż król obłożył podatkiem duchowieństwo, by mieć środki na krucjatę, wykup z niewoli i walkę z Francuzami.

Grobowiec Ryszarda z wizerunkiem króla na drapowanym katafalku, w koronie, w pięknym odzieniu. © Shutterstock.com, wjarek.

Król sodomitą?

Jednak najbardziej kontrowersyjnym grzechem, którego miał dopuścić się Ryszard Lwie Serce, była sodomia. Władca nawet dwukrotnie publicznie dokonał aktu pokuty za grzechy sodomii. Czy jednak istnieją dowody, jakoby król Anglii był homoseksualistą lub biseksualistą? Czy były to zarzuty głoszone przez jego licznych wrogów, a Plantagenet chciał dla oczyszczenia własnego imienia zmyć z siebie domniemane przewiny i oskarżenia? Niektórzy naukowcy uznają, że król mógł mieć pewne grzechy na sumieniu, cytując niektórych kronikarzy wypominających „nienaturalne skłonności króla” bądź też powołując się na fakt dzielenia łoża z młodym królem Francji Filipem II Augustem. Jednak, jak wykazuje John Gillingham, wspólne położenie się do łoża było wtedy obyczajem dyplomatycznym podobnym do wspólnego posiłku podczas negocjacji i nie miało wcale charakteru seksualnego. Przytacza się również fakt zaniedbywania poślubionej na Cyprze Berengarii z Nawarry i brak potomstwa. Ryszard mógł nie darzyć miłością małżonki (małżeństwo było zabiegiem politycznym zaaranżowanym przez jego matkę), choć podobno małżeńskie obowiązki podczas rzadkich spotkań z żoną spełniał. Zdarzało się, że podczas licznych kampanii wojennych romansował. Doczekał się nawet nieślubnego syna Filipa, którego wydał za Amelię, dziedziczkę dóbr Cognac. Matka Filipa pozostaje jednak dla nas nieznana. Faktycznie Ryszard nie lubił przebywać na dworach i wśród dam, preferując raczej surowe warownie i obozy wojskowe od dworskiego przepychu. Z pewnością szansę spłodzenia legalnych potomków zaprzepaścił…

1 Tłum. i edycja Jacek Kowalski [w:] J. Kowalski, Rycerze dobrej opieki. Pieśni wypraw krzyżowych po polsku, Kraków 2003.