Robert Dudley – koneser sztuki czy ego-maniak?

Lord Robert Dudley, pędzla nieznanego malarza angielskiego, wpływy niderlandzkie, ok.1563. © Wikimedia Commons.

Lord Robert Dudley, pędzla nieznanego malarza angielskiego, wpływy niderlandzkie, ok.1563. © Wikimedia Commons.

Roberta Dudleya (1532–1588), hrabiego Leicester, zapamiętaliśmy jako faworyta królowej Elżbiety I i postać o niesłychanej władzy na dworze, lecz także jako domniemanego kochanka monarchini, który rzekomo pragnął otworzyć sobie drogę do małżeństwa z królową, mordując własną żonę, Amy Robsart.

Nigdy nie udowodniono mu jakiegokolwiek związku z tą zbrodnią, jednak pogłoski krążące w całym królestwie skutecznie nadszarpnęły jego reputację. Tymczasem – jak twierdzi Elizabeth Goldring, autorka niedawno opublikowanej książki Robert Dudley, Earl of Leicester, and the World of Elizabethan Art – z wieloletnich badań wyłania się mniej znana twarz hrabiego Leicester – mecenasa sztuki i kolekcjonera, lecz także człowieka o nadmiernie rozrośniętym ego, który w dzisiejszych czasach nieustannie robiłby sobie „selfie”.

Lustereczko, powiedz przecie…

W czasach, gdy większość arystokratów w ciągu życia zadowalała się pozowaniem do jednego lub dwóch portretów, których kopie powielały później do znudzenia te same rysy, Dudley zamówił ponad dwadzieścia różnych wizerunków – własnych i królowej Elżbiety. Oznacza to, że średnio co półtora roku pojawiał się nowy obraz. Wśród autorów byli cieszący się wielkim poważaniem artyści z kontynentu, w tym Nicholas Hilliard, Federico Zuccaro czy Hendrick Goltzius. Na niektórych obrazach Dudley przybierał wystylizowane pozy, podobne do tych, jakie widzimy na obrazach przedstawiających monarchów europejskich, na przykład Karola V z dzieł Tycjana czy Jakoba Seiseneggera.

Portret Karola V pędzla Jakoba Seiseneggera (1505–1567). © Wikimedia Commons.

Portret Karola V pędzla Jakoba Seiseneggera (1505–1567). © Wikimedia Commons.

Nieudane zaloty

Dudley zlecił namalowanie co najmniej siedmiu portretów królowej Elżbiety. Niektórym z tych wizerunków towarzyszył bliźniaczy portret samego Dudleya. Większość z nich pochodzi z lat 70. XVI wieku, kiedy to lord Robert wszelkimi sposobami starał się przekonać Elżbietę, żeby wyszła za niego za mąż. Zachowane portrety zapewne należały do kolekcji Leicestera zgromadzonej na zamku Kenilworth w Warwickshire, a zostały zamówione przed planowaną wizytą królowej w lipcu 1575 roku, kiedy to hrabia zamierzał się jej oświadczyć. Nie można mówić tu o typowych portretach podwójnych, gdyż Leicester i Elżbieta patrzą w tę samą stronę, a nie na siebie nawzajem (jak – zgodnie z konwencją – malowano portrety małżonków). Jednak każdy przyzna, że zostali przedstawieni jako para na miniaturach namalowanych przez Nicholasa Hilliarda ok. 1575 roku. Choć wielu dworzan zamawiało portrety królowej, tylko Leicester miał śmiałość zlecić wykonanie dzieła, które można było interpretować jako portret podwójny – jego własny i królowej. Co więcej, pomysł Leicestera wykorzystał nieco później najmłodszy syn Henryka II i Katarzyny Medycejskiej, Franciszek Herkules, który przez jakiś czas ubiegał się o rękę Elżbiety. On także zamówił u Hilliarda podwójny portret – swój i Elżbiety – w formie miniatury mającej zdobić modlitewnik królowej.

Snob i kreator mody

Za sprawą Dudleya dworzanie zaczęli zamawiać portrety królowej, na których znajdowały się ukryte nawiązania do nich samych, przez co chcieli podkreślić wagę własnej osoby lub zażyłość z monarchinią. Jeśli zaś chodzi o samego Dudleya, to Goldring twierdzi, że portret taki Leicester zamówił z okazji słynnej wizyty królowej w Kenilworth w 1575 roku – królowa ma na nim wysadzany szlachetnymi kamieniami biały dublet, który otrzymała od Roberta jako prezent noworoczny. Zapewne za taki wizerunek można również uznać portret z Hampden (ok. 1562–1563), na którym królowa przedstawiona jest z czerwoną różą (lub goździkiem), a motywem ozdobnym są liście dębu (Dudley przyjął wcześniej dąb za symbol swego imienia – łac. robur oznacza „dąb”).

Miniatury przedstawiające królową Elżbietę i Roberta Dudleya. © Wikimedia Commons.

Miniatury przedstawiające królową Elżbietę i Roberta Dudleya. © Wikimedia Commons.

Portret z Hampden, przypisywany Stevenowi van der Meulenowi (ok. 1562–1563). © Wikimedia Commons.

Portret z Hampden, przypisywany Stevenowi van der Meulenowi (ok. 1562–1563). © Wikimedia Commons.

Kolekcja Dudleya

Za życia Dudley zyskał sobie opinię szczodrego mecenasa sztuki i kolekcjonera obrazów. Udało mu się między innymi sprowadzić do Anglii włoskiego malarza manierystę, Federica Zuccara. W czasie wypraw wojennych Leicester zwracał szczególną uwagę na dzieła sztuki znajdujące się na terenach walk. Podobno zagarnął prawie trzydzieści obrazów, które znalazły miejsce w jego nowo wybudowanym domu na Strandzie w Londynie. Gdy na początku lat 70. francuski książę Henryk Walezy starał się o rękę królowej, ambasador Francji sugerował, że najprościej wkraść się w łaski Leicestera, przekazując mu w prezencie obrazy. I tak w posiadaniu Dudleya znalazły się obrazy i rysunki François Cloueta i jego następców.

Rozmiary i różnorodność kolekcji Roberta Dudleya mogą zadziwiać – w chwili jego śmierci liczyła ona prawie dwieście obrazów i dzieł sztuki. Były one rozsiane po jego posiadłościach w Kenilworth, Wanstead Manor w hrabstwie Essex czy w Leicester House w Londynie. Co ciekawe, niewiele z nich sam odziedziczył. Całe dorosłe życie zbierał i zamawiał dzieła sztuki. Oczywiście, większość prac stanowiły portrety – jego samego, królowej, najbliższej rodziny oraz możnych dworzan i wpływowych polityków. Nigdy nie wystawiał portretów swych przodków, ale ostatecznie faktem, że dziadek, ojciec i brat zostali uznani za zdrajców i zginęli na szafocie, nie należało się chwalić.

Oprócz portretów kolekcja liczyła wiele obrazów religijnych i alegorii oraz przykładów malarstwa rodzajowego.

Niestety, jako że Dudley zmarł zadłużony i nie pozostawił prawowitego męskiego potomka, po jego śmierci kolekcja rozproszyła się po całym kraju, a wkrótce o niej zapomniano. Dziś, między innymi za sprawą dwudziestoletnich żmudnych badań Elizabeth Goldring i jej książki Robert Dudley, Earl of Leicester, and the World of Elizabethan Art, możemy zapoznać się z owym mniej znanym obliczem faworyta królowej Elżbiety I.

Bibliografia:

[online] https://www.tudorsociety.com/magazine/ [dostęp: 2 grudnia 2015].
Elizabeth Goldring, Robert Dudley, Earl of Leicester, and the World of Elizabethan Art, Yale University Press, New Haven / London 2014.