Peruka – wątpliwy symbol męskości

Peruki istniały już w starożytności. Na masową skalę nosili je Egipcjanie, widząc w nich symbol statusu i oznakę pobożności, a także mieszkańcy Imperium Rzymskiego, po którego upadku zostały nieco zapomniane. Aż do czasów renesansu.

Peruki nosili już Egipcjanie. Wikimedia Commons, Guillaume Blanchard, Juillet 2004.

Od czego się zaczęło?

Peruki sporadycznie pojawiały się w średniowieczu, ale z uwagi na krytykę ze strony Kościoła i niektórych władców nie zyskały większej popularności. Wszystko zmieniło się w XVI stuleciu, kiedy na Europę spadła zaraźliwa choroba – syfilis. Według Williama Clowesa londyńskie szpitale zapełniły się wówczas rzeszą pacjentów cierpiących na tę przypadłość, która powodowała powstawanie otwartych ran, szpecących wysypek, ślepoty czy demencji, jak również stała się przyczyną wypadania włosów. Bujnym, naturalnym puklom nie sprzyjały także brak higieny oraz kosmetyki wykonywane na bazie ołowiu i innych szkodliwych pierwiastków, które zatruwały organizm, powodując częściowe lub całkowite łysienie. Słowem – Europa zaczęła tracić włosy.

Problem okazał się o tyle poważny, że wśród mężczyzn modne były wówczas dłuższe lub średniej długości włosy, stanowiące symbol statusu. Ponadto łysina wskazywała na niechlubną chorobę i stawała się powodem do wstydu. Aby się przed nim uchronić oraz ukryć blizny i inne defekty urody, zaczęto na coraz większą skalę stosować pełne lub częściowe peruki. Wielu mężczyzn wolało jednak nie przyznawać się otwarcie do ich noszenia, jak choćby książę Johann von Sachsen, który pisał w 1518 roku, że pragnie zamówić tak pięknie wykonane sztuczne włosy, „aby podczas noszenia nie rzucało się w oczy, iż nie są one prawdziwe”. Dla zamaskowania miejsca połączenia peruki z czołem wiele osób stosowało pomadę bądź puder, którego używano także do posypywania naturalnych włosów, by ukryć efekt przetłuszczenia.

Tak oto epidemia syfilisu wywołała gwałtowny wzrost zainteresowania perukarstwem. Ofiary choroby skrzętnie ukrywały swoją łysinę pod perukami wykonanymi z końskiego lub koziego włosia, a także z ludzkich włosów. Aby ukryć nieprzyjemne zapachy, w tym „kleju” z tłuszczu zwierzęcego, na którym mocowano peruki, posypywano je proszkiem o aromacie lawendy, pomarańczy lub innym – nasz pierwszy król elekcyjny, Henryk Walezy, pokrywał je na przykład piżmowym, fioletowawym pudrem.

Chociaż peruki stawały się coraz bardziej powszechne, nie reprezentowały żadnego konkretnego stylu. Były po prostu haniebną koniecznością, dopóki król Francji, Ludwik XIV, nie zaczął tracić włosów.

Kamienne popiersie Rzymianki w okazałej peruce. © Wikimedia Commons, User:Bibi Saint-Pol.

Boom perukarski

Kluczowe znaczenie dla odrodzenia się mody na peruki miał królewski patronat. Ognistorudą perukę w rzymskim stylu nosiła Elżbieta I, ale nie stronili od nich również mężczyźni. Średniej długości peruki z białego lub żółtego jedwabiu, skręcone w sploty, istniały już na początku XVI wieku, ale prawdziwy boom na sztuczne włosy nastąpił na przełomie stuleci XVI i XVII.

Pod koniec XVI wieku rozróżniano przynajmniej trzy typy męskich fryzur: na modłę włoską, czyli krótko ścięte włosy ze sztucznie kręconymi lokami; na modłę hiszpańską – włosy wydłużone na skroniach i zakręcone na końcach; oraz francuski love-lock (lok miłości), opadający na lewe ramię fryzowany lok.

Peruki nosił Henryk Walezy, a syn jego francuskiego następcy, Ludwik XIII, zapoczątkował na nie modę wśród mężczyzn. Zasiadając na tronie po śmierci ojca, Henryka IV, miał zaledwie dziewięć lat i nie mógł sprawować osobistych rządów, ale nic nie stało na przeszkodzie, aby dworzanie zaczęli naśladować jego styl. Idąc za przykładem Henryka Walezego, stroił głowę sztucznymi włosami, a wzorujący się na nim kawalerowie już niebawem układali włosy w loki à l’enfant. Odtąd nieodzownym atrybutem eleganta stały się papiloty oraz rozgrzane szczypce służące do zakręcania pukli.

Ludwik XIII zapoczątkował wśród mężczyzn modę na peruki. © Wikimedia Commons, domena publiczna.

Nową erę w historii perukarstwa zapoczątkował jednak jego syn, Ludwik XIV, którego portrety ukazują w gęstych lokach opadających aż na piersi. Za młodu jednak, podobnie jak kilku władców z dynastii Stuartów, nosił częściowe peruki zwane à fénêtres, przez które wyczesywano włosy naturalne. Dopiero z upływem lat zastąpił je bardziej bujnymi, sztucznymi włosami. Za przykładem Ludwika XIV poszedł król Anglii, Karol II, kiedy zaczął siwieć i tracić włosy (prawdopodobnie obaj cierpieli na syfilis). Władców natychmiast zaczęli naśladować dworzanie i arystokraci, a moda wkrótce rozszerzyła się na klasy średnie.

To za czasów Ludwika XIV i Karola II peruki stały się symbolem władzy, nic więc dziwnego, że nosili je ich potomkowie, Wettynowie, zasiadający na polskim tronie (August II i August III) i wielu innych władców Europy. Należy bowiem zaznaczyć, że peruki są charakterystyczne dla europejskiego kręgu kulturowego, a na Wschodzie służyły jedynie jako rekwizyt teatralny.

Poczynając od lat 40. XVII w., francuscy perukarze zaczęli przybywać do innych krajów, rozprzestrzeniając rodzimą modę. Wśród jej zwolenników niebawem pojawiły się peruki à la lion z kaskadą równoległe ufryzowanych loków, która z czasem urosła do ogromnych rozmiarów, zasłaniając niemal całą twarz. W tego typu ozdobach szczególnie gustował ukrywający przedwczesną łysinę Michał Korybut Wiśniowiecki, którego monstrualne peruki stały się tematem niewybrednych żartów.

Zważywszy na wielką popularność, pod koniec stulecia istniał spory wybór peruk: wielkie i mniejsze, a także farbowane, perfumowane, kręcone, fryzowane i mniej lub bardziej pudrowane. Świadkiem największych peruk w dziejach męskiej mody był rok 1709, lecz już po kilku latach nastąpił gwałtowny zwrot. Mężczyźni zaczęli związywać mniej bujne włosy z tyłu głowy, a po 1730 r. pojawiła się forma peruki z harbajtlem, później często pudrowanej na biało.

Nową erę w historii perukarstwa zapoczątkował Ludwik XIV. © Wikimedia Commons, domena publiczna.

Lok miłości

W historii perukarstwa wiele emocji budził opadający na lewe ramię francuski love-lock (lok miłości), w formie treski mocowanej do naturalnych włosów. We Francji modę na tę fryzurę miał rozpowszechnić Honoré Henri D’Albert Seigneur de Cadenet, książę Chaulnes, od którego wzięła się francuska nazwa cadenette. Co ciekawe, na początku love-lock uważano za symbol lubieżności i zniewieściałości, a w niektórych środowiskach nawet za atrybut diabła, i dlatego kalwiński duchowny z Bordeaux nie chciał udzielać sakramentów noszącym go mężczyznom.

Początkowo we Francji prawo do noszenia takiej fryzury przysługiwało jedynie książętom krwi, lecz w Anglii takie zasady nie obowiązywały. Modę na love-lock w królestwie Elżbiety I rozpowszechnił podobno przystojny Henry Wriothesley, hrabia Southampton, mecenas Szekspira i faworyt władczyni, którą podejrzewano o bycie jego matką. Ze względu na pochodzenie, love-lock zaczęto z czasem nazywać lokiem francuskim albo lokiem burbońskim. Pojawiła się także inna nazwa: „łamacz serc”. Trudno jednak stwierdzić, czy rzeczywiście pomagał w uwodzeniu przedstawicielek płci pięknej.

Za przykładem Ludwika XIV poszedł król Anglii, Karol II. © Wikimedia Commons, domena publiczna.

Gabinety peruk

W 2. poł. XVII w. istnienie tzw. gabinetów peruk nie budziło zdziwienia. Ich początek można powiązać z osobą Ludwika XIV, który w 1655 r. mianował 48 nadwornych perukarzy, a po roku powołał w Paryżu pierwszy cech wytwórców peruk. Wyrobem tych misternych konstrukcji zajmowali się rzemieślnicy godni miana artystów, którzy za swoją pracę otrzymywali godziwą zapłatę. Największą sławą cieszył się wśród nich niejaki M. Antoine Quarre.

Włosy do wyrobu peruk najczęściej pozyskiwano od zmarłych lub kupowano je od ubogich, a najbardziej cenionym towarem były te pochodzące od dzieci bądź dziewcząt, zwłaszcza niemieckich i polskich. Najlepsi perukarze ponoć szczególnie cenili włosy dziewic. Tańszym zamiennikiem było włosie koni, sierść kóz lub wełna owiec. Bazą dla włosów były siatkowe czepki.

Z czasem zawód perukarza zyskał uznanie, a rzemieślnicy szybko opanowali sztukę wyrabiania łatwych do założenia peruk. Całość była tak skonstruowana, że wystarczało założyć ją na głowę.

Nie wszystkich jednak stać było na zakup misternie wykonanej peruki, która imitowałaby naturalne pukle. Z czasem cena peruk bardzo wzrosła, co dla ich wykonawców stało się źródłem bogactwa, a dla właścicieli – symbolem luksusu. W Londynie skromną perukę do codziennego użytku można kupić za około 25 szylingów, czyli mniej więcej tygodniową pensję, natomiast rachunek za dużą, rozbudowaną konstrukcję opiewał na 800 szylingów.

Pomimo kosztów, peruki długo cieszyły się popularnością. Oprócz funkcji estetycznych, miały też wymiar praktyczny. Dzięki nim znacznie łatwiejsza stawała się walka z wszechobecnymi insektami. Wszy miały utrudnione zadanie, jeśli głowa była ogolona, a odwszenie peruki było znacznie łatwiejsze niż odwszenie włosów, bo można ją było wygotować i usunąć gnidy.

Zygmunt August w peruce na portrecie z 1755 roku. © Wikimedia Commons, domena publiczna.

Szydercy i krytycy

Zanim peruki stały się nieodłącznym elementem wizerunku i wyznacznikiem statusu, mężczyźni nosili je sporadycznie już we wczesnym średniowieczu. Ten przejaw męskiej, ale i kobiecej próżności spotkał się jednak z surową krytyką synodu w Konstantynopolu w 692 r. W XI w. peruki męskie i kobiecie potępiał św. Anzelm, a sto lat później król Anglii, Henryk I Beauclerc. Co ciekawe, nawet w okresie perukarskiego boomu, w 1634 r., studentom Harvardu zabroniono noszenia długich, kręconych w loki lub pudrowanych włosów.

Powstawały także rozprawy przeciwko zbędnym ozdobom i nieprzyzwoitym ubiorom. Alonso de Carranza w traktacie Discurso contra los malos trajes y adornos lascivos pisał, że mężczyzn trefiących włosy należy uważać za zwykłych przestępców. W jego przekonaniu ci, którzy zajmowali się fryzurą, nie byli godni miana mężczyzny. Wkrótce po nim tych wszystkich, którzy poświęcali się wykonywaniu loków, krytykował Gutierre Marquez de Careaga w utworze Invectiva en discursos apologeticos contra el abuso publico de las guedejas.

Zupełnie innym typem twórczości literackiej były prześmiewcze piosenki komediantów lub pamflety, w których mniej lub bardziej znani poeci szydzili ze swoich monarchów. Szczególnie mocno obrywało się nieudolnemu Michałowi Korybutowi Wiśniowieckiemu, który w ogromnych perukach wyglądał wprost karykaturalnie, ponieważ był otyły. W tym samym okresie z zapatrzonych we francuską modę galantów naigrawali się w swoich wierszach Wacław Potocki i Krzysztof Opaliński.

Pomimo krytyki moralizatorów, ułożona w długie pukle peruka w krótkim czasie stała się symbolem powagi, autorytetu oraz władzy, a poniekąd także męskości, i żaden szanujący się mężczyzna nie ośmielał się bez niej pokazać.