Owen Tudor kariera przez łóżko?

Owdowiała, ponętna Katarzyna de Valois niemal bez zastanowienia wdała się w romans z ubogim Walijczykiem. © Wikimedia Commons.

Podczas gdy Henryk VIII i jego córka Elżbieta stali się postaciami popkultury, znacznie mniej mówi się o Henryku VII, który sięgnął po koronę Plantagenetów, a dziada i pradziada zupełnie niesłusznie pomija się milczeniem. Fakt, ten pierwszy zawrotnej kariery nie zrobił, bo umarł zbyt młodo, a pradziad Owen Tudor nikogo nie kazał ścinać, ale przecież wstrząsnął posadami ówczesnego świata i gdyby nie on, Anglia byłaby uboższa o jedną dynastię. Jest również podręcznikowym przykładem kariery przez łóżko.

Lepiej być pięknym i seksownym

Na fali mody na Tudorów powstają dziś nie tylko filmy czy książki, ale i gry, z których bodaj największą popularnością wśród małych i dużych kobiet cieszą się tzw. ubieranki. W scenerii komnaty z epoki można wystroić piękną damę w strój a la Anna Boleyn lub ubrać kawalera w szaty kapiące od drogich klejnotów, w których lubowali się ludzie wysoko urodzeni obojga płci. Tylko czy rzeczywiście księżniczki były takie urodziwe i zgrabne, jak sugerują twórcy gry? A lordowie z kosmykiem włosów zawadiacko opadającym na oko tacy przystojni? Niektórzy z pewnością, choć wszystkich przesłania obecnie ogromna sylwetka Henryka VIII, który sławą i… ciałem przerósł swoich przodków. Wielki i ciężki, na stare lata roztył się do monstrualnych rozmiarów i w niczym nie przypominał młodzieńca, którym ongiś zachwycał się świat. Zanim jednak Holbein namalował najbardziej znany portret potężnego (w przenośni i dosłownie) monarchy, Henryk był szczupłym i sprawnym fizycznie człowiekiem, uważanym za ideał męskiej urody, jakim do końca sześćdziesięcioletniego życia pozostał jego pradziadek.

Chociaż Owen Tudor (1400?–1461) ukazany na nielicznych pośmiertnych portretach nie przypomina ideału, dzięki „ubierankom” można stworzyć bardziej romantyczną wersję jego wizerunku. Taką, która będzie pasowała do legendy o królowej i Kopciuszku w męskim wydaniu.

Kiedy pojawił się na angielskim dworze biedny jak mysz kościelna, miał kilkanaście lat i nazywał się Owen ap Maredydd ap Tudur. Bardziej z angielska brzmiące nazwisko Tudor przyjął znacznie później. Jako syn buntownika, któremu po antyangielskiej rebelii odebrano ziemię, w dodatku Walijczyk[1], plasował się w hierarchii znacznie niżej od angielskiej służby i pewnie nawet nie śnił, że dorobi się jakiegokolwiek majątku, a tym bardziej że zostanie dziadkiem przyszłego monarchy.

Najpierw jako giermek walczył pod rozkazami Henryka V w wojnie stuletniej, a około roku 1422 trafił na dwór Katarzyny de Valois (1401–1437), gdzie pełnił służbę garderobianego albo pokojowca. Jak każdy sługa, był najpierw poza kręgiem zainteresowań swojej pani, szczególnie że po śmierci męża interesowała się Edmundem Beaufortem (z tych Beaufortów). Kiedy jednak specjalnym aktem parlamentu zabroniono szlachcie małżeństwa z królową bez zgody małoletniego króla, a w praktyce jej szwagra, księcia Gloucester, Edmund się wycofał. Groźba utraty ziemi odstraszyła także innych konkurentów i odizolowana od dworu, spragniona mężczyzny, Katarzyna zwróciła uwagę na przystojnego sługę.

Podobno stało się to, kiedy podpity upadł na jej kolana podczas balu lub gry w piłkę, a gdy pewnego letniego dnia podczas przechadzki w ogrodach Windsoru królowa wypatrzyła go kąpiącego się nago w Tamizie, bez reszty straciła głowę. Musiał być hojnie obdarzony przez naturę, skoro nie bacząc na konsekwencje i własną pozycję, zapragnęła się z nim spotkać. Ich pierwsza schadzka pod osłoną nocy była niejako randką w ciemno, ponieważ Owen nie miał pojęcia, przed kim stoi. Nie dość jednak, że umówiła się z nim incognito, przebrana w strój pokojówki, to jeszcze go odepchnęła, kiedy zbyt gwałtownie próbował zabrać się do rzeczy. Podczas przypadkowej szamotaniny podrapał ją niechcący w policzek i po szramie nazajutrz rozpoznał tożsamość tajemniczej damy. Przerażony rzucił się na kolana, błagając o przebaczenie. Łaskawie mu wybaczyła i pomimo tego drobnego zgrzytu, wdała się z nim w romans.

Awans poddanego do roli kochanka królowej, która nareszcie mogła pofolgować żądzy, nie byłby niczym nadzwyczajnym. Ona zaś nie byłaby pierwszą i ostatnią, która umilała sobie chwile w łóżku służącego. Stało się jednak coś, co nie powinno nigdy się wydarzyć – zapałała do niego płomiennym uczuciem i na przekór prawu zawarli małżeństwo.

Tak mówi legenda. Niezwykła i wzruszająca. Tyle że aż za bardzo przystająca do tudorowskiej propagandy, forsującej pogląd o legalnym związku królowej z ubogim, ale przecież potomkiem starożytnych władców królestwa Wessex. Inna wersja wydarzeń nie wchodziła wówczas w rachubę, aczkolwiek dzisiaj nie można wykluczyć mniej romantycznego przebiegu wydarzeń.

Od pucybuta do wielkiego pana

W źródłach zachowało się tak niewiele informacji na temat Owena Tudora, że nie sposób odtworzyć jego portretu psychologicznego, choć błyskotliwa kariera tudzież odwaga buntowniczego ojca, silny charakter synów i bezwzględność kolejnych potomków każą domniemywać, że był nieodrodnym członkiem swego rodu i nie miał cech pokornego sługi. Choć ubogi i bez tytułów, miał świadomość, że awansując do roli kochanka królowej, będzie mógł żyć na wyższym poziomie.

Inicjując związek z Katarzyną, bo przecież niekoniecznie musiał czekać na jej skinienie, nie miał nic do stracenia. Do zyskania zaś było bardzo wiele.

Wydalona z dworu, rozdzielona z synkiem i skazana na wieczne wdowieństwo królowa była łatwym celem. Niebawem więc owinął ją sobie wokół palca. Od najmłodszych lat zahukana, nie miała nawyku nikomu się sprzeciwiać, a zdecydowany Owen dawał jej poczucie bezpieczeństwa. Przynajmniej częściowo, bo wciąż wisiała nad nimi groźba kary za zawarcie bezprawnego związku.

Przez kilka lat żyli z daleka od świata, najczęściej przebywając w londyńskim zamku Baynard lub w zamku Wallingford w Berkshire, gdzie łatwiej było utrzymać mezalians w tajemnicy. Aczkolwiek wydaje się dziwne, że mogło się to udać, skoro o ich romansie szeptano już od 1425 roku, a na świat przychodziły kolejne dzieci: zmarła w dzieciństwie i nieznana z imienia córka, urodzony w 1430 roku Edmund, młodszy o rok Jasper, a potem Owen[2].

Wallingford_castle_ruins

Schronieniem dla pary kochanków był między innymi zamek Wallingford. © Wikimedia Commons.

Skandal wybuchł w 1436 roku. W obawie przed rozwścieczonym regentem, księciem Gloucester, królowa wraz z dziećmi schroniła się w klasztorze Bermondsey, gdzie na początku następnego roku zmarła. Jedna z teorii głosi, że stało się to podczas porodu kolejnej córki, inna zaś – że chorowała od jakiegoś czasu, stała się lękliwa i nerwowa. Cóż. Trudno się dziwić, skoro żyła na bakier z prawem, utrzymując stosunki cielesne z człowiekiem niżej urodzonym. O ile, rzecz jasna, nie były to pierwsze symptomy choroby psychicznej, którą odziedziczyła po francuskim ojcu Karolu Szalonym i którą przekazała w genach najstarszemu synowi, Henrykowi VI (1421–1471), ostatniemu z Lancasterów na angielskim tronie.

Takiego obrotu spraw Owen nie przewidział. Niemniej, od tego momentu objawia się jego śmiała, wręcz awanturnicza natura. Nie mogąc już korzystać z finansowych zasobów kochanki (ewentualnie żony – co jednak wcale nie jest takie pewne), znów musiał liczyć wyłącznie na siebie. Najpierw oczywiście uciekł, a kiedy wezwano go do Londynu w celu złożenia zeznań przed królem i Radą, zażądał glejtu. Wiedział, że chodzi nie tylko o jego niski status i działanie sprzeczne z uchwałą parlamentu z 1428 roku, ale i o to, że żaden Walijczyk nie miał prawa w owych czasach poślubić Angielki, a co dopiero królowej! Świadom niebezpieczeństwa i faktu, że przyjdzie mu srogo zapłacić za niesubordynację, udał się do opactwa westminsterskiego. Pomimo próby wywabienia go z azylu do tawerny, gdzie czyhało kilku zbirów wynajętych przez księcia Gloucester, bezpiecznie doczekał dnia przesłuchania.

To wtedy po raz pierwszy świat usłyszał o jego potajemnym małżeństwie z Katarzyną. W dodatku Owen twierdził, że było legalne. Nie wiadomo, jakich użył argumentów, skoro mu uwierzono. Być może przedstawił dokumenty, które wskazywały na to, że nie złamał prawa, bo ślub odbył się przed rokiem 1428. A może omamił słabego na umyśle króla, który oczyścił go z wszelkich zarzutów i wyraził zgodę na wyjazd do Walii.

Klasztor Bermondsey, gdzie znalazła schronienie i zmarła królowa Katarzyna. © Wikimedia Commons.

Klasztor Bermondsey, gdzie znalazła schronienie i zmarła królowa Katarzyna. © Wikimedia Commons.

Ale licho nie śpi. Książę Gloucester nie dał się zmanipulować i lekceważąc królewski glejt, kazał aresztować niepokornego Walijczyka i osadzić w więzieniu Newgate. Nie na długo jednak, bo Owen ani myślał siedzieć za kratkami. Przy pomocy swojego kapelana i sługi udało mu się uciec. Schwytany, uciekł po raz drugi, i choć wkrótce znów trafił do celi, w 1438 roku Henryk VI przywrócił go do łask.

A książę Gloucester? Nie mógł mu więcej szkodzić, bo jakiś czas później przegrał walkę z kardynałem Henrykiem Beaufortem o wpływy, jakie obaj wywierali na króla, i po kilku latach sam trafił do lochu za spisek, gdzie przyszło mu umrzeć w niesławie, w niejasnych okolicznościach.

Dla Owena Tudora i jego synów nastały teraz złote czasy. Król oficjalnie uznał chłopców za przyrodnich braci, wraz z ojcem wyniósł do szlachectwa i pasował na rycerzy. Edmund otrzymał tytuł hrabiego Richmond, a młodszy Jasper – hrabiego Pembroke. Godności te wiązały się z wielkimi nadaniami ziemi. Taki awans, który zrównywał Walijczyków o wątpliwym pochodzeniu z książętami krwi, był bez precedensu. Tudorowie zawdzięczali go tylko i wyłącznie łaskawości króla, albo… jego nieracjonalnemu osądowi rzeczywistości. Był przecież niespełna rozumu. Świadczyć o tym może fakt, że w 1453 roku wymusił na parlamencie uznanie przyrodnich braci za synów króla Henryka V, czyli swojego ojca, który zmarł kilka lat przed ich narodzinami.

Status ojca królewskich braci wyniósł Owena Tudora ponad zwykłą szlachtę. Czy stało się to przypadkiem, czy za sprawą jego sprytnych zabiegów, nigdy się nie dowiemy. Pewnie jest tylko, że taka ilość szczęśliwych zbiegów okoliczności nie może być przypadkowa. A skoro od początku konsekwentnie wspinał się po szczeblach drabiny społecznej, wydaje się logiczne, że maczał w tym palce. Zresztą, zjednanie króla, od najmłodszych lat stęsknionego za atmosferą życia rodzinnego, nie stanowiło problemu dla inteligentnego Tudora.

Śmierć godna rycerza

Pasmo tych sukcesów przerwał wybuch walk dynastycznych nazwanych wojną Dwóch Róż (1455–1485), w której starły się dwie gałęzie rodu Plantagenetów – Lancasterowie i Yorkowie. Owen Tudor i jego synowie lojalnie stanęli po stronie niezrównoważonego króla, któremu tak wiele zawdzięczali. Jako szlachcic skoligacony z rodziną królewską, Owen otrzymał dowództwo. 2 lutego1461 roku wraz z młodszym synem Jasperem stawili się pod Mortimerʼs Cross, by wziąć udział w bitwie przeciwko księciu Yorku, który miesiąc później ogłosi się nowym władcą, Edwardem IV. Po druzgocącej klęsce Jasperowi udało się uciec, zaś Owena Tudora ujęto podczas odwrotu. Książę Yorku rozkazał go ściąć na rynku w Hereford.

Nie prosił o darowanie życia. Dumny i hardy do końca, idąc pod katowski topór, wygłosił pamiętne słowa: „Zaraz spadnie głowa, która spoczywała na kolanach królowej Katarzyny”. I rzeczywiście spadła, a potem bezceremonialnie nabito ją na pal. Zlitowała się jednak nad nią jakaś obłąkana kobiecina, która obmyła z twarzy zakrzepłą krew, uczesała potargane włosy, ustawiła wokół krąg zapalonych świec i oddała cześć walijskiemu słudze, który zakończył życie jako herbowy rycerz i który podobno do końca życia zachował młodzieńczą urodę.

Bibliografia:

G.J. Meyer, Tudorowie. Prawdziwa historia niesławnej dynastii, Wydawnictwo Astra, Kraków 2012.
T. Penn, Henryk VII. Świt Anglii Tudorów, Wydawnictwo Astra, Kraków 2014.
http://tudorhistory.org
www.luminarium.org

[1] Po powstaniu Korona pozbawiła ich większości praw.
[2] Na temat potomstwa Katarzyny de Valois i Owena Tudora zachowało się niewiele informacji, w dodatku są one sprzeczne, stąd w źródłach Owen (imię niepewne) raz jest podawany jako najstarszy, a raz jako najmłodszy z synów. Nie ma również pewności co do liczby dzieci, mogło ich być więcej.