Ostatnie chwile Anny Boleyn Królowej Tysiąca Dni

Anna Boleyn uwięziona w Tower w oczekiwaniu na egzekucję. © Wikimedia Commons.

Anna Boleyn uwięziona w Tower, w oczekiwaniu na egzekucję. © Wikimedia Commons.

Anna Boleyn była wielką miłością Henryka VIII. Dla niej porzucił żonę, wszedł w zatarg z cesarzem i samym papieżem, a także zmienił historię swojego kraju na zawsze. Anna nie spełniła pokładanych w niej nadziei. Jej panowanie trwało zaledwie tysiąc dni, a 19 maja 1536 roku położyła głowę na szafocie. Przed śmiercią żartowała, czy kat poradzi sobie z jej drobną szyją…

Drugi pobyt w Tower

W dniu koronacji Anna kroczyła do Tower w przepychu i z uniesioną głową. Po niespełna trzech latach ponownie znalazła się w tym  miejscu, ale w zupełnie innych okolicznościach. Gdy mdlejącej królowej pomagano wchodzić po schodach do cytadeli, upadła na kolana i zaczęła modlić się do Boga o pomoc, ponieważ „nie była winna oskarżeniom”. Błagała odchodzących radnych, aby „ubłagali u Króla łaskę i dobre traktowanie”. Następnie krzyknęła: „Panie Kingston, czyż mam iść do lochów?” „Nie pani” – odpowiedział konstabl – „do swoich komnat koronacyjnych”. Na te słowa królowa wybuchła płaczem: „To dla mnie za dużo!”, po czym zaczęła błagać Boga o zmiłowanie nad jej duszą. Klęła się na wszelkie świętości, że zarzuty są nieprawdziwe. Potem wpadła w histerię, jednocześnie łkając i śmiejąc się. Takie zachowanie powtarzało się w pierwszych dniach jej uwięzienia. Poprosiła o umieszczenie Najświętszego Sakramentu w swojej komnacie, aby mogła modlić się o łaskę. Od początku spodziewała się najgorszego.

Czyż mam umrzeć bez sprawiedliwości?

W Tower Annie usługiwały damy dworu: Margaret Wyatt, lady Lee, jej dawna piastunka lady Orchard, i lady Stonor, dwóch służących oraz chłopiec na posługi. Czterem innym kobietom nakazano donosić o zachowaniu królowej: jej ciotce Elżbiecie, żonie konstabla Kingstona, Marii i lady Cosyn, żonie koniuszego królowej. Anna od razu zrozumiała ich zadanie. Powiedziała konstablowi, że uważa to za „wielką przykrość i brak wiary w jej miłość do Króla”, lecz w odpowiedzi usłyszała jedynie, że Henryk „ma je za uczciwe i dobre kobiety”. Król miał nadzieję, że Anna wyjawi informacje, których będzie mógł użyć przeciwko niej. Nie bez racji – królowa w nerwach nie potrafiła utrzymać języka za zębami. Ciotka zaś wypominała jej, że to zamiłowanie do intryg wpędziło ją w tarapaty.

Po kolacji królowa wezwała Kingstona i wprost zapytała, dlaczego ją uwięziono. Konstabl przypomniał jej o zarzutach i dodał, że na liście jej kochanków pojawiło się nowe nazwisko, jednak Anna kategorycznie zaprzeczyła. Kingston skłamał, że Norris przyznał się do winy, ale to nie zrobiło na królowej żadnego wrażenia. Załkała jedynie, że umrą oboje. Następnie ponownie zwróciła się do Kingstona i zadała pytanie, które dowodzi jej zrozumienia sytuacji: „Czyż mam umrzeć bez sprawiedliwości?”. „Najpośledniejszy z królewskich sług otrzyma sprawiedliwość” – miał odrzec konstabl. Anna wpadła z histeryczny śmiech, wiedząc doskonale, że oskarżona o zdradę stanu miała nikłe szanse na uniewinnienie. Być może sama umarłaby ze strachu, wiedząc, jak desperacko Henryk chciał się jej pozbyć. Nie tylko planował odebrać jej życie za zdradę stanu, ale już w dniu jej aresztowania rozkazał Cranmerowi, aby ten wskazał podstawy do anulowania ich małżeństwa. Po śmierci Anny to dzieci Jane Seymour miały zasiąść na tronie.

Królowa nie podda się bez walki

Proces Anny miał się odbyć w wielkiej sali, a przygotowania trwały przez weekend. Na środku ustawiono wielką platformę, wokół niej ławy dla dwóch tysięcy widzów i krzesła dla dwudziestu sześciu sędziów. Thomas Howard, książę Norfolk, zasiadł na tronie jako namiestnik króla. Annę na proces prowadził Sir Edmund Walsingham, Sir William Kingston, jej ciotka i kat, niosąc topór z ostrzem zwróconym do dołu. Anna szła z godnością, kłaniając się sędziom. Histeria i wahania nastroju ustąpiły – królowa pogodziła się z widmem śmierci, ale nie zamierzała odejść bez walki.

Siedząc na krześle w centrum platformy, gdy odczytywano wyrok, Anna nie okazała emocji – ani w trakcie szczegółowego opisu oskarżeń o zdradę, ani wówczas, gdy usłyszała kolejny zarzut, mianowicie otrucia królowej Katarzyny i próby otrucia królewny Marii. Słuchała cierpliwie, po czym odpierała każdy z nich, po kolei zaprzeczając, broniąc swojej sprawy z takim uporem i rozsądkiem, że przekonanie o jej niewinności wydawało się umacniać w obserwatorach.

Tak czy inaczej, gdy sędziowie zostali poproszeni o wydanie wyroku, jednomyślnie ogłosili królową winną. Anna stała niewzruszona. Na zewnątrz tłum przekazywał sobie nieprawdziwą informację, jakoby królowa oczyściła się dzięki mądrej i szlachetnej przemowie. Norfolk ogłaszał wyrok. I choć w ostatnich miesiącach jego relacje z siostrzenicą dalekie były od serdeczności, szlochał, gdy skazywał ją na stos lub ścięcie, „wedle woli Króla”. Stara piastunka Anny wpadła w histerię, hrabia Northumberland zemdlał i trzeba mu było udzielić pomocy. Sama królowa przyjęła wyrok spokojnie, wznosząc oczy ku niebu i powierzając sprawiedliwość Bogu. Jedyne, o co poprosiła, to czas na przygotowanie duszy na śmierć.

Wuj Anny Tomasz Howard, książę Norfolk, przyczynił się do jej skazania. © Wikimedia Commons, http://wellcomeimages.org/indexplus/image/L0043933.html.

Wyrok skazujący Annę ogłosił jej wuj, książę Norfolk. © Wikimedia Commons.

Najlepszy kat z Francji do… drobnej szyi królowej

Po procesie królowa z okien mogła oglądać, jak stawiano dla niej szafot. Kingston mógł teraz poinformować ją, że nie zginie na stosie, ale od miecza. Dowiedziała się, że król w swej łaskawości, chcąc zapewnić jej – swojej dawnej miłości – szybką i bezbolesną śmierć, posłał do Francji po najlepszego kata, który wykonywał egzekucje mieczem. Kat był już w drodze. Egzekucję wyznaczono pierwotnie na 18 maja, ale przesunęła się o jeden dzień. Anna jednak zdążyła się już przygotować. Nad ranem przystąpiła do ostatniej spowiedzi, której udzielił jej arcybiskup Thomas Cranmer. Królowa posłała po konstabla Kingstona i w jego obecności dwukrotnie złożyła przysięgę na Najświętszy Sakrament, że nigdy nie zdradziła króla. Warto podkreślić, że jest to czyn wyraźnie świadczący o jej niewinności, gdyż dopuszczając się kłamstwa, popełniłaby grzech śmiertelny i skazała tym samym swoją duszę na wieczne potępienie.

W dniu egzekucji, w piątek o 9 rano, tłum zgromadził się w oczekiwaniu na Annę, która szła na dziedziniec w ciemnym płaszczu podszytym futrem, w karmazynowej sukni z kwadratowym dekoltem, a z jej ramion spływała długa, biała peleryna. Wyglądała na wyczerpaną i oszołomioną, co częściowo było wynikiem dwóch bezsennych nocy, a częściowo jej obaw. Nieustannie oglądała się za siebie, jakby oczekiwała, że ujrzy królewskiego posłańca na koniu, wiozącego wieści o jej uniewinnieniu.

Na szafocie zakapturzony kat czekał wraz z pomocnikiem i księdzem. Królowa z godnością weszła po schodkach i uśmiechnęła się do tłumu liczącego tysiąc osób. Poprosiła Kingstona, aby ten nie dawał sygnału do egzekucji, dopóki nie wypowie swoich ostatnich słów. Następnie pewnym głosem wygłosiła przygotowaną wcześniej przemowę, w której poddawała się pokornie woli króla. Poprosiła zebranych o modlitwę za niego i za siebie. Modlitewnik, który wykonano dla niej i inkrustowano we Francji około 1528 roku, przekazała lady Lee. Zawiera on odręczną inskrypcję Anny: „Wspomnij mnie, gdy modlisz się, nadzieja niech prowadzi twój dzień”. Modlitewnik do dziś przechowywany jest w zamku Hever.

Po przemówieniu królowa uklękła z księdzem i pomodliła się. Następnie wstała i odsłoniła głowę. Włosy miała wysoko spięte pod siatką, aby nie utrudniać egzekucji. Kat ukląkł przed nią i poprosił o przebaczenie, które zostało mu udzielone. Otrzymał również zwyczajową zapłatę. Następnie Anna zdjęła naszyjnik, a jedna z dam dworu zawiązała jej przepaskę na oczy. Tłum ukląkł z szacunku, zaś królowa modliła się słowami: „Jezu, przyjmij mą duszę! Panie Boże, zlituj się nad mą duszą! Powierzam mą duszę Chrystusowi!”. Kat uniósł miecz i – jak relacjonował będący świadkiem egzekucji sir John Spellman – wykonał cięcie „zanim można było wypowiedzieć Ojcze nasz”. Potem podniósł ściętą głowę i pokazał ją świadkom, głośno mówiąc: „Tak kończą wszyscy wrogowie Króla!”. W tym momencie zgromadzeni mogli zobaczyć, że oczy i usta zmarłej poruszają się, i choć dziś jest to dla nas zupełnie zrozumiałe, w tamtych czasach obserwatorom wydawało się niemal nadnaturalnym zjawiskiem.

Tablica upamiętniająca osoby, na których w tym miejscu wykonano wyroki śmierci. © Wikimedia Commons, August.

Tablica upamiętniająca osoby, na których w tym miejscu wykonano wyroki śmierci. © Wikimedia Commons, August.

Królowa umarła z dumą

W liście do Cromwella Kingston pisał: „Królowa umarła z dumą. Niech Bóg ma nad nią litość”. Dziedziniec przed szafotem szybko opustoszał, pozostało tylko okaleczone ciało i cztery płaczące damy dworu, które strzegły swojej zmarłej pani. Nie przygotowano żadnej trumny, a jedynie skromną skrzynię, w której dwórki złożyły szczątki Anny, okrywając je płótnem. Skromny pogrzeb odbył się po południu w kaplicy pw. św. Piotra w Okowach. Królewskie wydatki były tego dnia niższe niż zazwyczaj, co sugeruje, że Henryk przebywał wówczas w odosobnieniu. W niedzielę przypadało Wniebowstąpienie, którego to dnia król przywdział biel – kolor żałoby.

Śmierć królowej głośno oznajmiły działa na nabrzeżu Tower. Niewielu faktycznie ją opłakiwało, jednak w ciągu kolejnych dwóch tygodni w Londynie zaczęto o niej mówić jako o skrzywdzonej bohaterce, dając podstawy legendzie istniejącej do dziś. W królewskich pałacach cieśle, murarze i krawcowe ostro zabrali się do pracy, usuwając inicjał Anny ze wszystkich miejsc, a jej portrety zdjęto i ukryto. Zachowywano się tak, jakby nigdy nie istniała. Król zaś nie wypowiedział publicznie jej imienia już do końca swoich dni.

Bibliografia:

Bordo S., The Creation of Anne Boleyn, Houghton Mifflin Harcourt, New York 2013
Ives E., The Life and Death of Anne Boleyn, Blackwell Publishing, Oxford 2004 (wyd. pol. Życie i śmierć Anny Boleyn, Wydawnictwo Astra 2012)
Rigdway C., The Fall of Anne Boleyn: A Countdown, MadeGlobal Publishing 2012
Storry Deans R., The Trials of Five Queens: Katherine of Aragon, Anne Boleyn, Mary Queen of Scots, Marie Antoinette and Caroline of Brunswick, Methuen & Co. Ltd., London 1910

CLOSE
CLOSE