Odkrywcy i piraci w służbie królowej Elżbiety I

Pomnik Francisa Drake’a. © Shutterstock.com, Stephen Rees.

O tym, że Elżbieta Tudor była postacią niezwykłą, pomimo płci udało się dorównać europejskim monarchom, świadczą słowa papieża Sykstusa V, który nie darzył jej przecież sympatią: „To tylko kobieta, władczyni zaledwie połowy jednej wyspy, a jednak sprawia, że boi się jej Hiszpania, Francja i cesarstwo”.

Psy morskie

„Tylko kobieta” nie mogła osobiście poprowadzić armii i floty do bitwy, lecz dobrze znała się na ludziach i potrafiła dobierać sobie odpowiednich współpracowników. Sprawy rządu powierzyła w ręce bezwzględnie oddanego Francisa Walsinghama i Williama Cecila, a potem jego syna Roberta, zaś dowództwo nad powstającą angielską flotą doświadczonym korsarzom. Jednym z nich był słynny pies morski, Francis Drake, który w 1587 roku zniszczył w Kadyksie hiszpańskie statki, opóźniając w ten sposób inwazję na Anglię, a rok później, jako wiceadmirał, przyczynił się do rozgromienia Wielkiej Armady na kanale La Manche. Było to równie ważne, co nieoczekiwane zwycięstwo, które podniosło morale Anglików. W żadnym wypadku jednak nie ukróciło hiszpańskiej hegemonii na morzach, i wojna trwała nadal.

Czego więc mogły obawiać się Hiszpania, Francja i cesarstwo? Otóż korsarzy w służbie Jej Królewskiej Mości. Anglia tonęła w długach i Elżbieta postanowiła wykorzystać każdą okazję, aby się wzbogacić. Chętnie więc przyjmowała na dworze ludzi gotowych na wielkie ryzyko i niecodzienne wyzwania, którzy obiecywali wyruszyć na krańce ziemi, byle tylko odzyskać lub zdobyć jej łaski. Tam łupili okręty, niszczyli wybrzeża i hiszpańskie osady w Nowym Świecie.

Korsarze byli upoważnieni przez Koronę do atakowania i niszczenia wrogich galeonów, szczególnie kiedy w latach 80. XVI wieku Anglia znalazła się w stanie wojny z Hiszpanią. Na tym procederze bogacili się i oni, i państwo. W zamian za lojalną służbę królowa potrafiła hojnie się odwdzięczyć – tytułem szlacheckim, stanowiskiem lub nadaniem ziemi, kiedy jednak faworyci nadużywali jej łaski, nie wahała się odesłać ich do Tower lub pod topór kata.

Portret sir Francisa Drake’a wykonany po 1590 roku. © Wikimedia Commons.

Pierwszy kaper królestwa

Najsłynniejszym korsarzem w służbie królowej był Francis Drake (ok. 1540–1596), który z błogosławieństwem rządu rabował hiszpańskie ładunki srebra, dochodowe towary i czarnych niewolników. I chociaż Hiszpanie mieli go za zwykłego pirata, w Anglii cieszył się sławą wielkiego żeglarza.

Drake jako kilkunastolatek zaciągnął się na okręt handlarzy niewolników, a parę lat później jego kuzyn, John Howkins, który był już uznanym żeglarzem, powierzył mu dowództwo jednego ze swoich okrętów. Obaj mieli morze we krwi i – podobnie jak uczynią to syn Howkinsa, Richard, oraz dalsi krewni: Richard Grenville, Walter Raleigh i jego przyrodni brat Humphrey Gilbert – prowadzili łupieżczo-odkrywcze wyprawy wzdłuż obu Ameryk.

Brawura, marzycielska natura i urok pirata dżentelmena, a w szczególności śmiałe dokonania sprawiły, że niebawem Drake wpadł w oko samej monarchini. Imponowały jej nie tylko jego ambicje, kiedy za przykładem Magellana chciał okrążyć ziemię, ale i bogactwa, które zwoził na swoich okrętach. W 1572 roku ofiarowany mu przez królową „Dragon” powrócił z ładunkiem złota i srebra, jakiego Anglia jeszcze nie widziała. Drake zagrabił je w okolicach Panamy Hiszpanom, którym przed kilku laty, kiedy rozgromili handlową flotę kuzyna Howkinsa, poprzysiągł zemstę.

To był dopiero początek. Objęty patronatem królowej, która osobiście go wtedy powitała, i zasypany ofertami licznych sponsorów, którzy także chcieli się wzbogacić, ponownie wypłynął w morze. 15 listopada 1577 roku wyruszył na czele eskadry złożonej z pięciu statków, by opłynąć kulę ziemską, co mu się jednak nie udało, bo flotę rozgromiły sztormy, i został sam na okręcie flagowym „Złota Łania” po drugiej stronie równika. Nie byłby jednak sobą, gdyby nie próbował porażki przekuć w zwycięstwo. Działając z zaskoczenia, bo Hiszpanie prędzej spodziewaliby się tutaj diabła niż Anglików, łupił ich porty jeden po drugim, zapełniając ładownię złotem, srebrem i drogimi kamieniami. A na dokładkę ograbił słynny okręt „Nuestra Señora de la Conception” i po drodze wziął w posiadanie wiele nieznanych lądów.

Płaskorzeźba ukazująca nadanie Drake’owi szlachectwa przez królową Elżbietę I. © Wikimedia Commons, Lobsterthermidor at en.wikipedia.

Kiedy powrócił pod koniec następnego roku, był największym z największych. „Złota Łania” przywiozła ładunek wart półtora miliona dukatów, co stanowiło równowartość sześcioletnich dochodów z portugalskich kolonii. Pojawił się jednak pewien problem – Hiszpania nie była jeszcze w stanie wojny z Anglią, więc mogła zażądać zwrotu łupów – tych oraz kolejnych – i ukarania pirata. I tak się też stało.

Pewnego dnia do królowej przybył hiszpański poseł. Elżbieta z trudem powstrzymała wzburzenie po jego przemowie i natychmiast kazała zawieść się do Plymouth, gdzie cumowała „Złota Łania”. Pewny siebie wysłannik, któremu poleciła po drodze sporządzić listę zagrabionych dóbr, wszedł za nią na pokład statku i z satysfakcją patrzył, jak zaskoczony Drake pada na kolana.

„Francisie, oto poseł hiszpański domaga się, abyś dostał sprawiedliwą zapłatę” – rzekła poważnym tonem. – „Daj mi swą szpadę!”. Zdumiony Drake wyciągnął broń. Królowa przez chwilę stała z nieodgadnionym wyrazem twarzy, nie patrząc na zadowolonego z siebie Hiszpana, po czym uniosła szpadę i dotknęła nią ramienia klęczącego żeglarza. Jej słowa: „Wstańcie, sir Francisie Drake’u!”, wbiły posła w ziemię. Chociaż przedstawione tu wydarzenia mają znamiona legendy, prawdą jest, że w 1581 roku na pokładzie „Złotej Łani” Drake został podniesiony do godności szlachcica.

Łaska pańska jednak na pstrym koniu jeździ i w późniejszych latach najsłynniejszy korsarz Jej Królewskiej Mości został oskarżony o przedkładanie interesów prywatnych sponsorów nad dobro Korony. Załamany niepowodzeniem ostatnich wypraw, zmarł na dyzenterię 28 stycznia 1596 roku w czasie kolejnego łupieżczego rejsu, tym razem na Ocean Indyjski. Umierał jednak jako człowiek zamożny i otoczony legendą.

Francis Drake ląduje w Kalifornii, rycina anonimowego artysty opublikowana w 1590 roku. © Wikimedia Commons.

Domniemany Szekspir szuka El Dorado

Dalszym krewnym Drake’a, który w latach 80. próbował kolonizować Amerykę i którego podejrzewa się o to, że był prawdziwym Szekspirem, był sir Walter Raleigh (1554–1618). Jak przystało na człowieka renesansu, zasłynął nie tylko jako odkrywca i podróżnik, ale i oczytany erudyta, wytworny poeta i dżentelmen najwyższej klasy, obeznany z dworską etykietą. Znana jest na przykład, aczkolwiek niepotwierdzona historycznie, opowieść o tym, jak zdjął ze swoich ramion płaszcz1 i nakrył nim kałużę, aby przechodząca obok królowa Elżbieta nie pobrudziła sobie butów. Taki gest ująłby każdą damę, zatem nic dziwnego, że niebawem połączyły ich ponoć intymne relacje… Zasypywany zaszczytami, szybko stał się człowiekiem bogatym, lecz głupi to pies, co gryzie rękę, która go karmi. Choć wiedział, że nie wolno mu się ożenić bez zgody monarchini, zawarł potajemne małżeństwo z Bessy Throckmorton, jedną z jej dam dworu. Kiedy prawda wyszła na jaw, wypadł z łask i zamiast cieszyć się wdziękami żony, trafił z nią za kraty.

Osadzony w Tower, miał sporo czasu na przemyślenia i doszedł do wniosku, że urażona Elżbieta tak prędko mu nie wybaczy, i aby odzyskać jej względy, będzie potrzebował cudu. Na szczęście przypomniał mu się opis wyprawy Antonia de Berrio w poszukiwaniu legendarnej krainy El Dorado, i nie ustawał w wysiłkach, by listownie przekonać królową, że jeśli tylko odzyska wolność, przywiezie jej z Ameryki więcej złota niż Cortéz i Pizarro dostarczyli Hiszpanom.

Odręcznie wykonana, kolorowa mapa przedstawiająca przybycie Francisa Drake’a do Santo Domingo w 1585 roku. © Wikimedia Commons.

Królowa najwyraźniej nie straciła sentymentu do przystojnego poety lub spodobał jej się ten pomysł (a może jedno i drugie?), bo Raleigh odzyskał wolność i w 1595 roku popłynął do Ameryki Południowej. W Gujanie, jak można się było spodziewać, Hiszpanie powitali go ogniem. To jednak nie powstrzymało Anglików, którzy złupili port i popłynęli w kierunku ujścia Orinoko. Podróż rzeką wydawała się łatwiejsza niż lądem, gdzie trzeba się było przedzierać przez dżunglę, ale tylko z pozoru. Wkrótce bowiem nadeszła pora deszczowa i łodzie, którymi Raleigh z setką żołnierzy popłynął pod prąd Orinoko, nie były w stanie pokonać nurtu i niebezpiecznych progów. W labiryncie mokradeł i strumieni mogliby błądzić bez końca, gdyby los nie zesłał im przewodnika.

Replika „Złotej Łani”. © Shutterstock.com, IR Stone.

El Dorado nie zostało odkryte, a wyprawa Waltera Raleigh wróciła do Anglii z bezwartościowymi próbkami minerałów i kilkoma okazami flory i fauny, wśród których znalazły się liście i nasiona tytoniu. Królowa liczyła na więcej, toteż przyjęła eksfaworyta nadzwyczaj chłodno. Z czasem jednak, dzięki talentowi literackiemu i urokowi osobistemu, Raleigh zaczął odzyskiwać utraconą pozycję. Z pewnością pomogła mu w tym szybko napisana i wydana w 1596 roku książka Odkrycie Gujany, w której nie brakowało sensacyjnych zwrotów akcji i zapewnień, że gdyby miał więcej czasu, przywiózłby tyle złota, że starczyłoby na pokrycie wszystkich wydatków państwa.

Kiedy odzyskał pozycję i był bliski zorganizowania kolejnej ekspedycji w poszukiwaniu El Dorado, zmarła królowa Elżbieta. Przeżył ją o piętnaście lat, w ciągu których zmieniła się polityka, i wiódł na morzu awanturniczy żywot, dopóki Hiszpanie nie oskarżyli go o piractwo i nie zagrozili Anglii wojną. Dla załagodzenia konfliktu Jakub I postanowił go poświęcić i skazał na karę śmierci. Zanim 29 października 1618 roku Raleigh położył głowę pod katowski topór, wygłosił czterdziestominutową mowę, jak przystało na domniemanego Szekspira.

Źródła

L. Baldwin, Miłości ich życia, Świat Książki, Warszawa 1995, s. 33–37.

A. Grzybowski, Elżbieta Wielka, Zakład Narodowy im. Ossolińskich, Wrocław 1984.

S. Ronald, Elżbieta I. Królowa piratów, Wydawnictwo Bellona, Warszawa 2009.

[online] http://elizabethan-era.org.uk/elizabethan-courties.htm [dostęp: 4 grudnia 2015].

[online] http://www.polskieradio.pl/39/156/Artykul/ 726359,Elzbieta-krolowadziewica-Anglii [dostęp: 4 grudnia 2015].

1 Jeśli wierzyć legendzie, stąd właśnie wziął się płaszcz wyobrażony na herbie Waltera Raleigh.