Nałożnica Bolesława Śmiałego

Żadna chyba tajemnica średniowiecznej Polski nie wywołuje od wieków tylu emocji, namiętności i polemik, co „sprawa św. Stanisława”.  Ileż wylano już atramentu, aby choć w części wyjaśnić, co tak naprawdę było przyczyną tej mrocznej tragedii. Ileż wypowiedziano sprzecznych niekiedy opinii, chcąc przekonać nieprzekonanych, czy to broniąc sprawy skazanego (lub zamordowanego) biskupa, czy też dobrego imienia przegranego króla. Dotyczy to szczególnie ostatnich dwustu lat, choć okazuje się, że już w średniowieczu zachodziła potrzeba tworzenia historii, by wyjaśnić to, co najstarszy polski kronikarz streścił zdawkowym: „długo byłoby o tym mówić”. Należy do nich również spisana przez Jana Długosza legenda o Krystynie.

Święty Stanisław napomina Bolesława Śmiałego i Krystynę. Obraz autorstwa Jana Matejki. Wikimedia Commons, domena publiczna.

„Czarna legenda” Bolesława Śmiałego

Kręte i mroczne bywają niekiedy drogi ku świętości… A słowa te nie dotyczą samych tylko kandydatów na ołtarze. Wiele natrudzono się w ciągu lat jeszcze przed kanonizacją, by ukazać Stanisława ze Szczepanowa w odpowiednim blasku aureoli. Najprościej zaś było tego dokonać, przeciwstawiając świętość, uczciwość i odwagę krakowskiego biskupa niegodziwości, okrucieństwu i rozwydrzeniu polskiego króla. Rzeczowy i w miarę wyważony ton relacji Galla Anonima był w tym chórze niejako „samotnym wołaniem w puszczy”[1].

Już w kronice Wincentego Kadłubka znalazł się długi wywód relacjonujący odstępstwo rycerzy Bolesława w trakcie wyprawy na Ruś i ich samowolny powrót do kraju na wieść o zdradzaniu ich przez własne żony, na dodatek ze sługami i niewolnymi. Bolesław po powrocie do kraju miał ukarać zarówno swoich drużynników, jak i ich niewierne połowice, każąc tym ostatnim przystawiać do piersi szczenięta po zabraniu spłodzonych w cudzołóstwie dzieci. Według Kadłubka w ich obronie miał stanąć Stanisław, narażając się na straszliwy gniew monarchy, co skutkowało pozbawieniem go życia[2].

Kolejny piewca świętości biskupa Wincenty z Kielczy (lub Kielc) dodał w spisanym ok. 1250 roku na potrzeby procesu kanonizacyjnego Żywocie mniejszym świętego Stanisława następną budującą przypowieść. Opowiada historię wskrzeszenia przez biskupa zmarłego rycerza Piotra, by mógł „dać świadectwo prawdzie” o sprzedaży krakowskiemu biskupstwu swojej posiadłości Piotrawin, do której krewni nieboszczyka dochodzili przed królem swych roszczeń. Bolesław zdjęty przerażeniem miał przyznać rację biskupowi, lecz odtąd też zapałać do biskupa nienawiścią[3].

Nie trzeba przy tym dodawać, że te epizody raczej nie miały nic wspólnego z rzeczywistymi wydarzeniami, a podobne opisy często pojawiają się w opowieściach o świętych. Im więcej dowodów świętości, tym lepiej dla „zainteresowanych”, a tym gorzej dla pamięci tych, którzy im zaleźli za skórę. Jak widać, manipulowanie „polityką historyczną” nie jest wymysłem wyłącznie ostatnich czasów.

Wizerunek Bolesława Śmiałego. Wikimedia Commons, domena publiczna.

Opowieść o Krystynie

Wydawałoby się, że po tak wybitnym historyku, jakim był Jan Długosz, można spodziewać się większej sumienności w przedstawianiu faktów i większego dystansu do legend i opowiastek o świętych. Tymczasem także krakowski kanonik nie zdołał oprzeć się pokusie, by dodać kolejny laur do legendy św. Stanisława. Jemu bowiem zawdzięczamy legendę o Krystynie, wprowadzającą do listy zarzutów wobec Bolesława Śmiałego także element natury obyczajowej, nie zważając na sprzeczność z wątkiem karania przez tego samego króla niewiernych żon swoich rycerzy. Temat ten, jedynie zaznaczony przez Długosza w księdze trzeciej jego Roczników[4], został szerzej rozwinięty w obszernym Żywocie świętego Stanisława, biskupa krakowskiego[5], spisanym przezeń na początku lat 60. XV wieku.

A oto jak w skrócie przedstawia się ta legenda.

Krystyna była żoną Mścisława z Burzenina, rycerza z ziemi sieradzkiej, słynącą z piękności i niewieściego powabu, a także ujmującej wymowy, którymi sidliła wielu mężczyzn. Wieść o jej przymiotach dotarła także do uszu króla Bolesława, wzbudzając jego ciekawość, ponieważ z natury łasy bywał na niewieście wdzięki. Nie mogąc oprzeć się pokusie, udał się z wizytą do siedziby Mścisława, wpadając na widok Krystyny w zachwyt i postanawiając ją zdobyć dla siebie. Ponieważ jednak nie udało mu się jej przekonać za pomocą darów, obietnic czy gróźb, postanowił dokonać tego siłą. Jego żołnierze i słudzy pomimo lamentów Mścisława i jego dzieci porwali Krystynę, dostarczając ją na dwór królewski. Bolesław, odsuwając na bok prawą małżonkę, uczynił Krystynę swoją nałożnicą, a nawet miał z nią potomstwo. Było one jednak naznaczone skazą cudzołożnego związku, cierpiąc w młodym i starszym wieku na różne przypadłości, jak drżenie kończyn, ułomności widoczne na twarzach, wreszcie obłęd. Choroby te miały wyrokiem boskim przechodzić dziedzicznie na ich następne pokolenia aż do czasów współczesnych kronikarzowi.

Płaskorzeźba przedstawiająca Jana Długosza na tablicy erekcyjnej w Krakowie. Wikimedia Commons, domena publiczna.

Nikt nie zdobywał się na śmiałość, aby zganić królewski występek: ani możni, ani arcybiskup, ani większość biskupów. Wszyscy oglądali się na biskupa krakowskiego Stanisława, który podjął się wreszcie napomnieć Bolesława, wzywając go do opamiętania. Po uprzednich modłach udał się do królewskiej komnaty, by w długiej mowie ukazać władcy bezmiar jego występku, wzywając go do poprawy, pokuty i zadośćuczynienia, a grożąc monarsze w razie zatwardziałości w grzechu karami bożymi[6].

Bolesław wpadł w szał, a obrzuciwszy biskupa obelgami i wyzwiskami, zagroził mu swym gniewem, na które to słowa Stanisław jednak nie zważał, odważnie jeszcze raz wezwawszy go do opamiętania, odprawienia nałożnicy i powrotu do żony. Bolesław uznał to jednak za zniewagę, skarżąc się na głośno na bezczelność biskupa, i nie tylko nie posłuchał jego napomnień, lecz odtąd usilnie począł działać w kierunku jego zguby i nastawać na jego życie.

 

Tak w wielkim skrócie przedstawia się Długoszowa legenda o Krystynie. Można zadać sobie pytanie, czy mogła ona opierać się na jakiejś ustnej lub pisemnej tradycji. Z pozoru wydaje się, że nic na to nie wskazuje. Nie ma w przekazach średniowiecznych żadnych wzmianek o Krystynie ani nawet o tym, że Bolesław Śmiały miał kochankę, poza dość enigmatycznym przekazem Wincentego z Kielczy o grzechach królewskich idących „za pożądliwością ciała”, a nawet „sprzecznych z naturą”[7], co miało dowodzić jego homoseksualizmu. Można również odnieść niejasne wrażenie, że cała historia odnosi się do okoliczności tragicznej śmierci księdza Marcina Baryczki z 1349 roku, mającego podobno piętnować Kazimierza Wielkiego za niemoralny tryb życia i z królewskiego rozkazu utopionego w Wiśle.

Jest jednak pewna wcześniejsza informacja źródłowa, na której Jan Długosz oparł się przy tworzeniu tej legendy. Chodzi o krótką wzmiankę w redakcji z 1266 roku zamieszczonej pod rokiem 1076: „Cristinus natus est”, czyli „Narodził się Krystyn”[8]. Nie wiadomo, kim tak naprawdę był ów Krystyn, czy miał jakiekolwiek związki z dynastią piastowską, a nawet czy rzeczywiście żył właśnie wtedy, skoro nie jest on wspomniany w Roczniku świętokrzyskim dawnym, będącym odpisem wcześniejszej, zaginionej redakcji Rocznika kapituły krakowskiej. Mógł on równie dobrze dostać się do tekstu także na skutek błędu kopisty. Nie zmienia to jednak pewności, że Długosz odczytał tę notatkę i zinterpretował ją jako odnoszącą się do nieznanego skądinąd syna Bolesława Śmiałego. Opierając się na formie imienia Krystyn, historyk stworzył postać jego matki Krystyny, rzekomej nałożnicy królewskiej, uzupełniając swoją własną inwencją wątki zaczerpnięte z dzieł Wincentego z Kielczy.

Tak właśnie tworzy się mity.

Święty Stanisław i widoczny u jego stóp rycerz Piotr wstający z grobu.
Wikimedia Commons, domena publiczna.

Krystyny „życie po życiu”

Ta dość sztampowa historyjka niemal pozbawiona została wątków dramatycznych poza samym faktem porwania, a niewiele też zawierająca pożądanych dla hagiografii elementów cudowności, tak zręcznie wplecionych przez Wincentego z Kielczy w jego opowieść o sprawie Piotrawina. Nic zatem dziwnego, że nie weszła na trwałe do kanonu legendy św. Stanisława, pomijana przez następne trzysta lat w ikonografii i przedstawieniach plastycznych, a w literaturze hagiograficznej zainteresował się tą legendą bodajże jedynie ks. Piotr Skarga. Dopiero epoka romantyzmu na nowo wydobyła tę legendę z mroku dziejów. Jan Matejko uwiecznił na jednym ze swoich obrazów scenę napominania Bolesława i Krystyny przez św. Stanisława, a królewska kochanka trafiła też do literatury jako bohaterka powieści (J. I. Kraszewski, Boleszczyce, K. Bunsch, Imiennik), poezji (J. Słowacki, Król Duch), dramatu (A. Bełcikowski, Król Bolesław Śmiały), a wreszcie filmu (Bolesław Śmiały, reż. W. Lesiewicz).

Ukazaną w filmie Witolda Lesiewicza sugestywną scenę kamienowania przez tłum „królewskiej dziwki” można być może interpretować jako symboliczną próbę zamknięcia historii tej rzekomej królewskiej nałożnicy, niebędącej co prawda tak znaną jak Żydówka Esterka, równie legendarna kochanka Kazimierza Wielkiego, jednak jak i ona błąkającej się po obrzeżach narodowej mitologii.

Bibliografia:

Anonim, tzw. Gall, Kronika polska, przeł. R. Grodecki, Wrocław 1989 .

„Analecta Cracoviensia” XI, 1979.

Długosz, Roczniki, czyli Kroniki sławnego Królestwa Polskiego, ks. III-IV, tłum. J. Mrukówna, Warszawa 1969.

Długosz, Żywot świętego Stanisława, biskupa krakowskiego…, tłum. K. F. Karczewski, Kraków 1865.

Pomniki dziejowe Polski, , seria II, Tom V, wyd. Z. Kozłowska-Budkowa,  Warszawa 1978.

Mistrz Wincenty (tzw. Kadłubek), Kronika polska, przeł. B. Kürbis, Wrocław 1992.

[1] Anonim, tzw. Gall, Kronika polska, przeł. R. Grodecki, Wrocław 1989, s. 54.[2] Mistrz Wincenty (tzw. Kadłubek), Kronika polska, przeł. B. Kürbis, Wrocław 1992, s. 75–78.

[3] Wincenty z Kielc[zy], Żywot mniejszy św. Stanisława, przeł. J. Pleziowa, „Analecta Cracoviensia” XI, 1979, s. 152–154.

[4] Jan Długosz, Roczniki, czyli Kroniki sławnego Królestwa Polskiego, ks. III–IV, tłum. J. Mrukówna, Warszawa 1969, s. 134.

[5] Jan Długosz, Żywot świętego Stanisława, biskupa krakowskiego…, tłum. K. F. Karczewski, Kraków 1865, s. 32–43.

[6] Długosz poszedł tu za Wincentym z Kielczy, który w Żywocie mniejszym św. Stanisława (rozdz. 7) mówi o napominaniu i wzywaniu do pokuty króla przez biskupa z powodu jego niegodziwego życia, nie precyzując jednak, o co konkretnie chodziło.

[7] Wincenty z Kielc[zy], Żywot większy św. Stanisława, przeł. J. Pleziowa, „Analecta Cracoviensia” XI, 1979, s. 179.

[8] Rocznik kapituły krakowskiej, [w:] Pomniki dziejowe Polski, seria II, Tom V wyd. Z. Kozłowska-Budkowa,, Warszawa 1978, s.50.