Morderstwo w Malborku

Wielki mistrz Werner von Orslen. Wikimedia Commons.

Turysta, obchodząc od zewnątrz kwidzyńską katedrę św. Jana Ewangelisty, może trafić od strony prezbiterium na wejście do niewielkiej krypty. W miejscu tym w maju 2007 roku dokonano odkrycia grobów trzech wielkich mistrzów krzyżackich – Wernera von Orseln, Ludolfa Königa von Wattzau i Henryka von Plauen – czyli zamordowanego reformatora, pozbawionego urzędu szaleńca i zdetronizowanego okrutnika. O wspomnianych trzech zwierzchnikach sami Krzyżacy chcieli zapomnieć. Mogło to być powodem, że nie dostąpili oni zaszczytu spoczywania u boku swoich poprzedników i następców w Malborku.

Oto próba rozwiązania zagadki śmierci pierwszego z nich.

Z Ziemi Świętej do pruskiej

Jak wynika z najstarszej wiarygodnej tradycji, zakon krzyżacki, a właściwie Zakon Szpitala NMP Domu Niemieckiego w Jerozolimie, powstał jako bractwo o charakterze szpitalnym w 1191 roku pod oblężoną przez krzyżowców Akką. Kilka lat później bractwo uzyskało status zakonu rycerskiego i regułę podobną do reguły joannitów, stając się już trzecim takim zakonem w Ziemi Świętej. A trzem pod jednym dachem zawsze jest zbyt ciasno.

Nic zatem dziwnego, że Krzyżacy szybko zaczęli się rozglądać za innymi możliwościami w Europie, nie rezygnując oczywiście całkowicie ze swojej misji palestyńskiej. Ta ostatnia po stuleciu obecności zakonu w Ziemi Świętej miała się zresztą ku końcowi – po upadku Akki w 1291 roku władze zakonne przeniosły się do Wenecji.

Dzięki przedsiębiorczości czwartego z kolei wielkiego mistrza, Hermana von Salzy, po wielu perypetiach w latach 20. XIII wieku trafili do Polski – najpierw na Śląsk, a następnie do Ziemi Chełmińskiej, skąd w 1233 roku rozpoczęli trwający pół wieku podbój ziem pruskich.

Przyszedł wtedy czas na konsolidację zdobytych terenów i rozbudowę zamków, a szczególnie Malborka nad Nogatem. Z czasem powstał tu okazały zamek,  który w 1309 roku stał się stolicą wielkiego mistrza Zygfryda von Feuchtwangen.

Co było główną przyczyną tych przenosin, trudno powiedzieć. Czy miało to związek z atmosferą w Europie Zachodniej, niechętnej wówczas zakonom rycerskim, czego najlepszym przykładem było prześladowanie templariuszy przez króla Francji Filipa IV Pięknego? A może, jak sądzą niektórzy, również z oburzeniem wywołanym bezprawnym zajęciem w tym czasie Pomorza Gdańskiego i wojną z chrześcijańską Polską? Być może jednak akt ten miał wymiar bardziej praktyczny, gdyż zakon chciał już ciałem i duchem być obecny na najważniejszym obszarze swojego działania – nad Bałtykiem.

Nie obyło się przy tym bez konfliktów wewnętrznych między samymi krzyżakami, czego widomym przykładem był spór kompetencyjny między urzędem wielkiego mistrza zakonu a mistrza krajowego Prus. Konflikt ten osiągnął swój punkt krytyczny za rządów trzeciego zasiadającego w Malborku zwierzchnika krzyżaków – Wernera von Orseln.

Złota Brama w Malborku. Tu Jan von Endorf dokonał zamachu. Wikimedia Commons.

Kariera wielkiego mistrza Wernera

Werner von Orseln wywodził się z terenów Frankonii, a konkretnie spod Frankfurtu nad Menem. W dokumentach zakonu pojawił się w 1312 roku i to od razu jako komtur ważnej twierdzy Ragnety, położonej  na pograniczu ze Żmudzią. Dwa lata później był już wielkim komturem, sprawującym na dodatek funkcje zwierzchnika zamku malborskiego. Odtąd był w najbliższym otoczeniu następcy Feuchtwangena – Karola Bessarta von Trier (z Trewiru). Kiedy w 1317 roku w państwie krzyżackim doszło do przewrotu politycznego, kierowanego przez zbuntowanych dostojników zakonnych – Ottona von Lauterberg i Fryderyka von Wildenberg, stanął on po stronie wielkiego mistrza i razem z nim udał się na wygnanie do Rzeszy. Wrócił nad Nogat dwa lat później i odtąd był namiestnikiem nieobecnego wielkiego mistrza na terenie Prus.

Wybór Orselna na urząd wielkomistrzowski przeprowadzono w lipcu 1324 roku, a kapituła zakonna zapewne zdawała sobie sprawę, że był on w tej złożonej konfiguracji politycznej najlepszym z kandydatów. Jako zręczny i sprawny mąż stanu w miarę możliwości starał się łagodzić konflikty i nie stosować siły. Był to bowiem szczególnie trudny okres w dziejach państwa krzyżackiego nad Bałtykiem, kiedy decydowała się jego dalsza przyszłość. Na zewnątrz trwał wciąż wzmożony nacisk zbrojny krzyżaków na rządzoną przez Giedymina Litwę, na dodatek sprzymierzoną teraz z Polską, wciąż niepogodzoną z utratą dostępu do morza. Przymierze takie nawet w czasach słabości Królestwa Polskiego, świeżo zjednoczonego przez Łokietka, było bardzo niebezpieczne. Temu sojuszowi nowy wielki mistrz przeciwstawił koalicję, w skład której wchodzili cesarz Ludwik Bawarski, król czeski Jan Luksemburski, margrabia brandenburski oraz nieprzychylni Łokietkowi książęta mazowieccy i śląscy. Mimo tego stawiał raczej na układy i negocjacje niż rozwiązania siłowe, co wyrzucali mu zapewne zwolennicy „opcji wojennej”. Kiedy w końcu w latach 1327–1330 doszło do wojny zakonu krzyżackiego z Polską, okazała się ona dla Łokietka mało pomyślna, choć doprowadziła też do znacznych spustoszeń pasa przygranicznego ziem pruskich. Rozejm zawarto zaledwie miesiąc przed śmiercią mistrza Wernera.

Poza tym wciąż trwał spór z opozycją zakonną, która tak niedawno doprowadziła przecież do przesilenia wewnętrznego. Tą udało się Orselnowi przynajmniej na razie zneutralizować, a osobny urząd mistrza krajowego Prus, sprawowany do tej pory przez Fryderyka von Wildenberg, został ostatecznie zniesiony.

Wielki mistrz musiał też zmierzyć się z rozpoczynającym się właśnie wtedy procesem zeświecczenia braci zakonnych, którym narzucał ścisłe przestrzeganie reguły zakonnej. Według źródeł z epoki to właśnie to stało się bezpośrednią przyczyną jego śmierci w zamachu przeprowadzonym przez nieposłusznego brata zakonnego 18 listopada 1330 roku.

Czy aby jednak na pewno?

Wielki mistrz Werner von Orslen według późniejszej ryciny. Wikimedia Commons.

„O Janie bratobójco, cóżeś uczynił?”

Nie do końca wiadomo, czy listy i kroniki z epoki przekazują rzeczywiste motywy zamachowca. Występuje on w źródłach jako Jan von Endorf, choć podawane są też inne wersje tego nazwiska. Nie wiemy też z całą pewnością, skąd pochodził. Najbliższy czasowo wydarzeniom kronikarz krzyżacki Piotr z Dusburga wskazuje co prawda na Saksonię, ale wymieniane są też Bawaria i Brandenburgia. Podobno Endorf był złoczyńcą i wstąpił do zakonu krzyżackiego w czasach Karola von Trier w celu odpokutowania swoich przestępstw, służąc w różnych zamkach pogranicznych. Na koniec znalazł się w zamku Memel (dzisiejszej Kłajpedzie), który bez zezwolenia opuścił po konflikcie z tamtejszym komturem.

O samych okolicznościach zamachu wiadomo głównie ze źródeł spisanych na terenie państwa krzyżackiego, relacje obce ograniczają się bowiem jedynie do jego odnotowania. Dysponujemy najcenniejszą w tym względzie relacją sporządzoną już trzy dni po zamachu przez biskupów pruskich Rudolfa z Pomezanii, Henryka z Warmii i Jana z Sambii, poza tym spisaną również w tym czasie przez Piotra z Dusburga Kroniką ziemi pruskiej, około dwadzieścia lat późniejszą Kroniką oliwską czy wreszcie opracowaną pod koniec XIV stulecia Kroniką Wiganda z Marburga.

Według zawartych tam informacji Jan von Endorf, przybywszy do Malborka, 18 listopada 1330 roku uzyskał osobistą audiencję u wielkiego mistrza Wernera, by złożyć skargę na swój macierzysty konwent. Jak wiadomo, mistrz był szczególnie uczulony na przypadki łamania dyscypliny zakonnej, toteż Jan nic u niego nie wskórał i zasądzonej przez komtura z Memla kary za złamanie nieposłuszeństwa mu nie uchylił.

Mistrz udał się następnie na nabożeństwo nieszporne, a Jan zaczaił się z nożem w ręku u wejścia do zamkowej kaplicy, w miejscu, gdzie obecnie wznosi się tzw. Złota Brama. Według Piotra z Dusburga:

… brat zakonu domu niemieckiego Jan von Endorf, Saksończyk, z podszeptu diabła i własnej niegodziwości zabił brata Wernera, wielkiego mistrza, gdy wychodził z kościoła po zakończeniu śpiewów nieszpornych, za to, że go napominał za jego wybryki. O Janie, bratobójco, cóżeś uczynił?[1] 

Morderca usiłował zbiec, zaraz jednak został schwytany przez służbę zamkową. Wielki mistrz Werner von Orslen zmarł godzinę później.

Według wspomnianej relacji biskupów, korzystających z całą pewności z akt przesłuchania Jana von Endorf, zamachowiec był obłąkany, a zatem jako taki działał sam. Inne przekazy nie były już jednak pod tym względem tak jednoznaczne, choć jednogłośnie dopuszczały działanie „diabelskich sił”.

Katedra św. Jana Ewangelisty w Kwidzynie od strony prezbiterium, gdzie odkryto kryptę wielkich mistrzów. Wikimedia Commons.

Co ciekawe, prawie nikt nie zauważył, że jak na szaleńca Endorf działał zadziwiająco racjonalnie i planowo. Jedynie Wigand z Marburga, najpierw przekazawszy „oficjalną” wersję o „podszeptach złego ducha”, próbował następnie się zreflektować, opowiadając o wcześniejszym złamaniu wiary i okrucieństwie mistrza Wernera wobec Litwinów, spalonych żywcem w zamku Christmemel, co stało się jakoby powodem jego zamordowania. To dość enigmatyczne wyjaśnienie, ale może między wierszami coś usiłuje ono przekazać? Nikt bowiem wcześniej nawet nie zająknął się co do możliwości współudziału osób trzecich, nie próbując zrzucić winy na wrogów zewnętrznych, bezpośrednio zainteresowanych destabilizacją państwa zakonnego, jak Łokietek czy Giedymin. A jeżeli był to faktycznie mord polityczny, to kto włożył zabójcy nóż do ręki? Pójdźmy zatem dalej tym tropem, stawiając kolejne pytanie: czy biskupi mieli przed oczami właściwe protokoły zeznań, czy może też odpowiednio spreparowane? I co te autentyczne tak naprawdę mogły zawierać? Imiona zleceniodawców? Z pewnością nie, ale może wspólników, pośredników, kontaktów?  I dlaczego pospiesznie zdecydowano się na transport szczątków wielkiego mistrza do Kwidzynia, zamiast pochować je w Malborku, tak jakby wstydzono się obecności na miejscu niemej ofiary zamachu? Dlaczego zamachowiec, skazany wyrokiem papieskim na dożywotnie uwięzienie o chlebie i wodzie[2], dziwnie szybko, według kronikarza oliwskiego:

zamknięty w lochu, za sprawą tego, którego wolę wypełnił – a mianowicie niegodziwego diabła – skręcił kark i [tak] bez spowiedzi uległ zagładzie[3].

Okoliczności te dziwnie bowiem wskazują na zabójstwo dokonane w celu pozbycia się niewygodnego świadka. Czyżby pachniało to aferą w stylu tej Lee Harveya Oswalda?

Wizerunki wielkich mistrzów z katedry w Kwidzynie. Który z nich to Werner? Wikimedia Commons.

Pytania i zagadki

Prawdziwa szpiegowska łamigłówka, choć po wiekach już raczej nie do rozwiązania.

Lista potencjalnych chętnych do pozbycia się Orslena wydaje się bowiem całkiem długa: obok wspomnianego już króla polskiego oraz jego litewskiego sojusznika można wymienić ryskiego arcybiskupa Fryderyka von Pernstein, z którym wielki mistrz miał wcześniej na pieńku, czy choćby odsuniętych od władzy i wpływów dostojników zakonnych, już raz w przeszłości usiłujących dokonać zamachu stanu, lub też zwolenników „opcji wojennej”, krytykujących wielkiego mistrza Wernera za zbytnią ugodowość. Istotnie, wybór następcy Orselena w osobie Luthera z Brunszwiku stanowił ich sukces.

A i współcześnie również nie brakuje różnych teorii spiskowych, włączając do sprawy czy to najbliższe otoczenie ofiary, czy też nawet… skarby templariuszy!

Tyleż pytań i hipotez, a znikąd odpowiedzi. Nawet odkrycie po wiekach szczątków wielkiego mistrza nie przybliżyło badaczy do rozwiązania tajemnicy jego śmierci.

Zagadka krypty wielkich mistrzów w Kwidzynie wciąż czeka na swojego odkrywcę…

Bibliografia:      

Bobińska,  Ojcewicz: Zabójstwo wielkiego mistrza Wernera von Orseln, Kwidzyn-Gdynia 2015.

Kronika oliwska. Źródło do dziejów Pomorza Wschodniego z połowy XIV wieku, przeł. D. Pietkiewicz, Malbork 2008.

Kronika Wiganda z Marburga, rycerza i kapłana zakonu krzyżackiego, przeł. E. Raczyński,  Poznań 1842.

Lech, Pierwsza wojna polsko-krzyżacka 1308-1343, Gdańsk 2009.

Morton, Krzyżacy w Ziemi Świętej 1190-1291, Kraków 2018.

Piotr z Dusburga, Kronika ziemi pruskiej, przeł. S. Wyszomirski, Toruń 2004.

[1] Piotr z Durburga, Kronika ziemi pruskiej, przeł. S. Wyszomirski, Wydawnictwo UMK, Toruń 2004, s. 241 [z niewielkimi zmianami].

[2] Tak łagodna, jak na standardy średniowieczne, kara wynikała z tego, że nie znaleziono w zakonnej Regule punktu mogącego stanowić podstawę do surowszego wyroku.

[3] Kronika oliwska. Źródło do dziejów Pomorza Wschodniego z połowy XIV wieku, przeł. D. Pietkiewicz, Muzeum Zamkowe w Malborku, Malbork 2008, s. 99.