Jaka matka, taka córka. Jak los Anny Boleyn zmienił życie Elżbiety I?

Anna Boleyn żegna się przed śmiercią z córką Elżbietą.

Wspominając proces i egzekucję drugiej małżonki króla Henryka VIII, Anny Boleyn, nie sposób nie myśleć o maleńkiej, niespełna trzyletniej królewnie Elżbiecie. Na ile tragiczny los matki wpłynął na sytuację i późniejsze życie córki? Wyobrażamy sobie, jakim straszliwym brzemieniem musiała być dla niej świadomość oskarżeń wysuwanych przeciwko Annie oraz faktu, że zginęła z woli króla. 

Nie zachowały się przekonujące dowody, wskazujące, by zasiadłszy na tronie, Elżbieta starała się zrehabilitować matkę i przywrócić jej dobre imię. Historycy spierają się nawet co do tego, czy w ogóle kiedykolwiek o niej wspomniała. David Starkey uważa, że nigdy o niej publicznie nie mówiła, lecz Alison Weir sądzi, że uczyniła to przynajmniej dwa razy.

Dzieciństwo Elżbiety

Chcąc odpowiedzieć na pytanie, jakie więzi łączyły matkę i córkę, prześledźmy najpierw to, co wiemy na temat traktowania córeczki przez królową Annę. Trudno przykładać dzisiejszą miarę do zachowań ludzi żyjących w XVI wieku, niemniej zachowanie Anny Boleyn w odniesieniu do maleńkiej Elżbiety odbiegało nieco od ówczesnych standardów. Jak twierdzi Amy Licence, królowa upierała się, by samodzielnie karmić córkę piersią po narodzinach, choć zwykle zadanie to powierzano mamce. Ostatecznie tradycji typowej dla arystokratycznych rodów stało się zadość i niemowlęciu przyznano osobny dwór i służbę w posiadłości Hatfield. Anna nie zajmowała się wychowaniem córki ani nie odwiedzała jej zbyt często, lecz wcale nie oznaczało to rozczarowania płcią dziecka czy braku uczuć. Wszystkie dzieci królewskie wychowywano w ten sposób. Królowa jednak bardzo dbała o piękną garderobę i obsypywała córeczkę prezentami, co widać z analizy rachunków jej kiesy. Na czele dworu Elżbiety stała Margaret Bourchier, lady Bryan, a jej ukochaną opiekunką miała zostać Katherine Champernowne (Kat Ashley), która najpierw dziewczynce zastąpiła matkę, a potem była jej najwierniejszą przyjaciółką i damą dworu. Tuż przed aresztowaniem, przewidując nadchodzącą katastrofę, Anna prosiła swego kapelana, Matthew Parkera, o roztoczenie opieki duchowej nad córeczką. To między innymi Parkerowi, którego potem mianowała arcybiskupem Canterbury, Elżbieta zapewne zawdzięczała silne przywiązanie do religii protestanckiej.

Mimo infamii otaczającej królową Annę w latach po jej śmierci dziewczynkę wychowywano zgodnie z zasadami królewskiego rodu, i to nawet wtedy, gdy oficjalnie uznano ją za bękarta i wykluczono z sukcesji. Chociaż krążyły plotki podające w wątpliwość pochodzenie dziewczynki, sam król Henryk zawsze uważał ją za swoją córkę, a ona darzyła go wielką czcią, by nie rzec – kultem.

Trzynastoletnia Elżbieta Tudor. Wikimedia Commons, domena publiczna.

Trauma a wizja małżeństwa

Czy los matki wywarł znaczący wpływ na osobowość Elżbiety? Opierając się na dzisiejszej wiedzy z psychologii, niewątpliwie można przypuszczać, że była to trauma, która musiała znacząco wpłynąć na stosunek Elżbiety do mężczyzn, miłości i małżeństwa. Sugeruje się nawet, że to właśnie tragiczny koniec Anny był prawdziwą przyczyną, dla której Królowa Dziewica nigdy nie wyszła za mąż, kojarząc małżeństwo z zagrożeniem. Awersję tę musiała pogłębić również egzekucja piątej żony Henryka VIII – naiwnej i niezbyt mądrej Katarzyny Howard, zresztą kuzynki Anny Boleyn. Obdarzona silnym charakterem Elżbieta nie mogła wyobrazić sobie sytuacji, w której jakikolwiek mężczyzna decyduje o jej losie.

Jak twierdzi Alison Weir, utrata matki silnie wpłynęła na emocjonalny rozwój Elżbiety również w innych sferach – jako królowa z upływem lat miała coraz większe problemy z podejmowaniem trudnych decyzji, czego przejawem było chociażby niezdecydowanie w kwestii podpisania wyroku śmierci na Marię Stuart.

Weir uważa, że Elżbieta na pewno wspominała matkę w czasie swej koronacji, zgodnie z tradycją wyruszając z Tower i podczas uroczystego pochodu ulicami miasta, gdy zaprezentowano na jej cześć Pokaz Dwóch Róż, gdzie po raz pierwszy od dawna obok siebie na tronie  ukazano figury obojga jej rodziców z herbami. Serce córki, która miała świadomość tego, z jaką zaciętością wymazywano wizerunki matki z przestrzeni publicznej, musiało pękać z dumy. Córka przyjęła dewizę matki (Semper Eadem – Zawsze Taka Sama) i jej herb. Za panowania Elżbiety zaczęto traktować Annę jako inicjatorkę reform w Kościele, a ją samą ostatecznie uznano za męczennicę – tak też prezentował ją John Foxe w swym słynnym dziele Acts and Monuments of Church. The Book of Martyrs.

Kat Ashley, ukochana piastunka małej Elżbiety. Wikimedia Commons, domena publiczna.

Oficjalne milczenie i głębokie przywiązanie

Zasiadłszy na tronie, Elżbieta nie chciała rozgrzebywać starych ran i na nowo rozniecać sporów, dlatego też zachowywała na temat matki milczenie, nie domagała się jej formalnej rehabilitacji w formie aktu parlamentu ani nie przeniosła jej szczątków z kaplicy pod wezwaniem Świętego Piotra w Okowach na terenie Tower do królewskiej nekropolii w opactwie westminsterskim.

Z drugiej strony pewne fakty dowodzą przywiązania córki do nieszczęsnej matki – na portrecie przedstawiającym rodzinę królewską namalowanym ok. 1544 roku Elżbieta nosi na szyi wisiorek z inicjałami Anny Boleyn. Wiele lat później Królowa Dziewica zleciła wykonanie otwieranego złotego pierścienia z diamentami i rubinami, którego nigdy nie zdejmowała. Jakub VI Szkocki, mający objąć po niej tron Anglii jako Jakub I, otrzymał ów pierścień jako potwierdzenie zgonu Elżbiety. Jakież musiało być zdziwienie, gdy po otwarciu pierścienia okazało się, że nie zawiera on – jak można by przypuszczać – podobizny Roberta Dudleya, faworyta i ukochanego Elżbiety, lecz właśnie portret matki, Anny Boleyn. Skoro nigdy nie rozstawała się z pierścieniem, musiała w głębi serca czuć do niej wielkie przywiązanie.

Sympatia wobec krewnych

Elżbieta okazywała również wiele łask krewnym z rodziny Anny Boleyn – dzieciom jej siostry, Katherine Knollys i Henry’emu Careyowi, nieznanemu bliżej Edmundowi Boleynowi oraz kuzynom z rodu Howardów. Awansowała również niejakiego George’a Boleyna na dziekana Lichfield – przypuszczano, że był to nieślubny syn brata Anny Boleyn oskarżonego o spisek i kazirodztwo wraz z nią.

Alison Weir przypuszcza, że to właśnie Elżbieta była tajemniczym anonimowym zleceniodawcą, który przekonał George’a Wyatta do napisania biografii przychylnej Annie Boleyn. Wnuk poety sir Thomasa Wyatta dzieła co prawda nie ukończył, lecz przyczyniło się ono do jej znaczącej rehabilitacji.

Zbieżność charakterów

W niedawno wydanej książce Tracy Borman sugeruje, że Elżbieta odziedziczyła po matce liczne zalety – nieustępliwość, wytrwałość, charyzmę i samodyscyplinę, lecz również pewne wady, które czasem dochodziły do głosu – okrucieństwo i mściwość. Obie roztaczały wokół siebie aurę zniewalającego wdzięku, były bystre i błyskotliwe. Miały poczucie humoru i giętki umysł. Były oczytane, biegłe w sztuce dworskiej konwersacji, uwielbiały taniec i flirt. Jednak Borman uważa, że Elżbieta wyciągnęła wnioski z losu matki – nauczyła się bowiem nie ufać wyznaniom miłości, przez całe życie obsesyjnie dbała o swoją reputację i strzegła niezależności. Borman dochodzi do wniosku, że to właśnie refleksji nad zaletami i wadami Anny jako królowej Elżbieta stała się tak niezwykłą władczynią.

Źródła:

Tracy Borman,  Elizabeth’s Women: The Hidden Story of the Virgin Queen, Vintage Books, London 2010.

Alison Weir, Królowa w Tower. Upadek Anny Boleyn, Wydawnictwo Astra, Kraków 2017.

Amy Licence, W łożu z Tudorami, Wydawnictwo Astra, Kraków 2014.

Carolly Erickson, Elżbieta I, Bertelsmann Media Sp. z o.o. Świat Książki, Warszawa 2001.

J.E. Neale, Elżbieta I, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1981.