Marynarka Elżbiety I, czyli pod wodzą kobiety do zwycięstwa

Lata panowania Henryka VII i jego syna Henryka VIII miały ogromny wpływ na historię angielskiej marynarki wojennej. Wdrożyli oni kilka programów, które pozwoliły Anglikom w końcu zaistnieć na morzu i stawić czoła wrogom. Jednak to córka Henryka VIII, Elżbieta, pchnęła politykę swego królestwa, jak i marynarkę wojenną w kierunku, który do dziś jest żywy w wyspiarskiej świadomości, jak w nieformalnym hymnie Royal Navy „Rządź Brytanio, morzami świata rządź!”.

Jeden z najbardziej znanych wizerunków królowej Elżbiety – Portret z Armadą. © Wikimedia Commons, www.luminarium.org.

Jeden z najbardziej znanych wizerunków królowej Elżbiety – Portret z Armadą. © Wikimedia Commons, www.luminarium.org.

Za panowania młodego króla Edwarda VI (1547–1553), następcy Henryka VIII, i Marii I niewiele zrobiono w sprawie rozwoju marynarki wojennej. Flota, jaką następcy Henryka odziedziczyli, była w miarę nowoczesna, główne jednostki były „wielkimi okrętami”, karakami, podobnymi wielkością i uzbrojeniem do „Mary Rose”. Jako ostatnie z wielkich okrętów w 1543 r. zostały zbudowane: „Puncy” (450 t), „Great Galery” (800 t) i „Breat Bark” (500 t). Niedługo zresztą po wodowaniu jeszcze znacznie je zmodyfikowano. Edward w czasie swego panowania także przebudowywał przestarzałe okręty i statki handlowe na cele wojenne. Królowa Maria kontynuowała program budowy okrętów wprowadzony przez ojca. Niestety, podjęte w jego ramach działania nie uchroniły Anglii przed utratą ostatniej posiadłości królestwa na kontynencie – Calais – w czasie wojny z Francją w latach 1557–1559.

Z drugiej strony małżeństwo Marii z Filipem II umożliwiło podpisanie wielu intratnych kontraktów i swobodny handel z Hiszpanią. Dzięki temu angielskie stocznie mogły wypróbować i zaadaptować najnowocześniejsze projekty i rozwiązania hiszpańskie, dotyczące zwłaszcza budowy galeonów na potrzeby angielskiej marynarki. Wkrótce również porty na wyspie były zapełnione hiszpańskimi statkami i eskortującymi je okrętami. Ta ożywiona wymiana handlowa zaowocowała w późniejszym okresie zarówno wzrostem liczby okrętów, jak i unowocześnieniem techniki ich budowy w czasie panowania Elżbiety I. Anglicy jednak nie zachłysnęli się potęgą kosztownych hiszpańskich galeonów, które przy masie 1000 ton (większość jednostek angielskich ważyła ok. 300 ton) były mniej stabilne i zwrotne niż konstrukcje angielskie. Galeony z kolei mogły zabrać na pokład działa o większym kalibrze, które były umiejscowione wyżej i w centrum okrętu, co poprawiało stabilność okrętów. Galeony w przeciwieństwie do karak miały wyższą nadbudowę. Królowa Maria wydała rozporządzenie zbudowania trzech galeonów dla Navy Royal. Powstały one dzięki przebudowie okrętów już istniejących: „Philip & Mary” (1554), „Mary Rose” (II[1]; 1556) i „Golden Lion” (1557). Pomimo późniejszej elżbietańskiej propagandy, pełnej niechęci do wszystkiego co hiszpańskie, okręty te zostały stworzone dokładnie według wzorców hiszpańskich. Podobnie było ze zbudowanymi dla marynarki sześcioma małymi galeonami. W 1558 r. zwodowano 300-tonowe jednostki: „Hart”, „Antelope” i „Swallow” oraz mniejsze żaglowce: „New Bark”, „Jennet” i „Greyhound”. Imperium hiszpańskie nieświadomie udostępniło Anglikom technologie i wzorce, dzięki którym odnieśli oni tak wiele sukcesów nad Wielką Armadą pod koniec wieku. Nie zmienia to faktu, że obaj następcy twórcy Navy Royal tę część sił zbrojnych ignorowali. Zarówno Edward VI, jak i Maria z planowej polityki morskiej nie zrealizowali nic poza rozszerzeniem systemu obrony wybrzeża. Okazało się jednak, że galeony zbudowane według hiszpańskich wzorców, z angielskimi innowacjami w zakresie uzbrojenia i dostosowania okrętów do potrzeb Navy Royal, były bardzo wytrzymałe. Okręt „Golden Lion” pozostał w służbie bez żadnych zmian do 1582 roku, „Philip & Mary” do 1584 roku, a „Mary Rose” aż do 1589 roku, czyli rok po pokonaniu hiszpańskiej Armady.

"Mary Rose" – flagowy okręt floty wojennej Henryka VIII. © Wikimedia Commons, Gerry Bye.

„Mary Rose” – flagowy okręt floty wojennej Henryka VIII. © Wikimedia Commons, Gerry Bye.

Potęga i uznanie świata

Dla polityki Elżbiety I rozwój floty handlowej oraz floty wojennej były priorytetem. W dniu objęcia tronu w 1559 roku nowa królowa odziedziczyła po siostrze 39 okrętów oraz rozpisane plany wybudowania kolejnych 30. Z floty przejętej po poprzedniczce niewiele pozostało okrętów pierwszoliniowych. Zarządzono kontrolę, która większość jednostek uznała za niezdolne do służby.

Elżbieta nie tylko utrzymała plany rozbudowy floty, ale również je poszerzyła. Przez kolejne 20 lat stabilne finansowanie i jednolita polityka morska spowodowały stały wzrost produkcji okrętów i rozwój nowych konstrukcji. Nad programem rozwoju marynarki pieczę sprawowały dwie osobistości: skarbnik Benjamin Godson i mistrz artylerii William Wynter. Razem opracowali i wprowadzili w życie program przebudowy i rozbudowy floty, który przygotowywałby Anglię na bezpośrednią konfrontację z Hiszpanią. Rozpoczął się on w 1560 roku zamówieniem trzech dużych galeonów, jednak z angielskimi unowocześnieniami. Wkrótce dołączyły do nich dwa kolejne okręty. Pod koniec lat 60. XVI wieku za projektowanie i budowę nowej linii okrętów zabrał się praktyk, sir John Hawkins, który postanowił wykorzystać swe doświadczenia z wypraw korsarskich z lat 1566–1567. Projektowane przez niego galeony charakteryzowały się dużo większym zanurzeniem kadłuba oraz większym mieczem do sterowania, który był przeciwwagą dla siły wiatru, i zmniejszał przy tym efekt przechylenia. Kolejną innowacją było wzmocnienie dolnego poszycia kadłuba o dwie dodatkowe warstwy desek. Redukowało to korozję kadłuba. Pomiędzy warstwami desek znajdowała się miedziana płyta. Od lat 70. XVI wieku rozpoczęto więc budowę specjalnych galeonów, które cechowały się obniżonymi kasztelami. Były również silnie uzbrojone (działa lekkie 80–200 sztuk lub ciężkie 40–50 sztuk). Działa były rozmieszczone wzdłuż burt na jednym lub dwóch pokładach działowych. Według Hawkinsa o jakości okrętu świadczyła siła ognia oraz szybkość, a dopasowanie floty do tych wymogów było zapowiedzią jej przyszłych sukcesów. Nikogo więc nie zdziwiło, że kiedy w 1577 roku zmarł Godson, Hawkins zajął jego miejsce na stanowisku skarbnika marynarki. Przez kolejne dwanaście lat był on głównym budowniczym i reorganizatorem elżbietańskiej floty. Najbardziej znanymi dziełami z czasów jego zarządu były galeony o wyporności poniżej 500 ton, idealne dla floty, która miała zwyciężać dzięki szybkości i sile ognia, a nie przez abordaż i długotrwałą bitwę.

Angielski szkutnik i nawigator, John Hawkins, przy budowie okrętów wykorzystał swoje doświadczenie z wypraw korsarskich. © Wikimedia Commons.

Angielski szkutnik i nawigator, John Hawkins, przy budowie okrętów wykorzystał swoje doświadczenie z wypraw korsarskich. © Wikimedia Commons.

Pracujący w stoczniach inżynierowie i architekci byli z całą pewnością liderami wymyślania i wprowadzania innowacji technicznych, jak również opracowywania i realizacji nowych taktyk. Geoffrey Parker w swoim artykule Why the Armada Failed[2] pisze, iż w pełni uzbrojone okręty trój- i wielomasztowe były największym osiągnięciem technicznym tamtego stulecia i na lata zmieniły pole bitwy na morzach i oceanach. W 1573 roku angielskie stocznie przedstawiły dowództwu floty projekt i prototyp okrętu „Dreadnought”, 41-działowego, 360-tonowego olbrzyma z 200-osobową załogą, zaprojektowanego i zbudowanego przez Mathew Bakera, który radykalnie różnił się od dotychczas budowanych okrętów. W porównaniu z nimi mógł płynąć szybciej i miał dużo lepsze zdolności manewrowe, będąc uzbrojonym w działa o większym kalibrze. Do tej pory, nawet pomimo artylerii na pokładzie, dowódcy starali się dopaść wrogi okręt, zbliżyć się do niego, dokonać abordażu i go zdobyć. Teraz jedynym celem kapitanów dowodzących okrętami nowego typu było zatopienie wroga, najlepiej bez narażania siebie i swej załogi na straty. Z tego powodu hiszpańska inwazja na Anglię okazała się kompletnym fiaskiem. Angielskie okręty przeważały nad wrogiem pod względem technicznym, załogi były bardziej doświadczone, a kapitanowie stosowali nowe sposoby walki, nie działali schematycznie i przewidywalnie. Potrafili dostosować sposób walki eskadr, a nawet pojedynczych okrętów, do sytuacji, a co najważniejsze – wiedzieli, że mogą polegać na swych podkomendnych. Poza tym Anglicy mieli dużo lepsze działa niż ich przeciwnicy pod względem szybkości przeładowywania i zasięgu. Angielscy artylerzyści bardzo szybko przejęli inicjatywę.

Zniszczenie hiszpańskiej Wielkiej Armady, sierpień 1588 roku. © Wikimedia Commons.

Zniszczenie hiszpańskiej Wielkiej Armady, sierpień 1588 roku. © Wikimedia Commons.

Hawkinsowi nigdy nikt należycie nie podziękował, nie doczekał się nawet oficjalnych słów uznania od królowej za ogromne zwycięstwo w 1588 roku. Mało tego, administracja królowej ciągle podejrzewała go o korupcję i czerpanie profitów z rządowych zamówień. Jednak nigdy nie wniesiono oficjalnych oskarżeń. Nieważne zresztą, czy zarzuty były prawdziwe czy nie. Faktem jest, że flota była w pełni wyposażona i należycie przygotowana do działań wojennych.

Za panowania Elżbiety I angielska flota składała się z 99 okrętów przeróżnych typów. Niektóre z nich – np. zwykłe masztowce – pełniły służbę przez rok, maksymalnie dwa lata. W jej skład wchodziły również okręty zdobyte na wrogu, jak na przykład potężny, ponad 1000-tonowy „Nuestra Senora del Rosario”. Ta liczba okrętów nie obejmuje wielu statków handlowych, które były uzbrajane w miarę potrzeb w razie poważnego konfliktu. Ponad 90 takich okrętów dołączyło do angielskiej floty w 1588 roku.

Francis Drake, najsłynniejszy pirat królowej Elżbiety. © Wikimedia Commons.

Francis Drake, najsłynniejszy pirat królowej Elżbiety. © Wikimedia Commons.

„Piraci Elżbiety”

Elżbieta I ryzykowała wojnę z potężną Hiszpanią, aby wesprzeć korsarzy, takich jak John Hawkins i Francis Drake, nie bez powodu nazywanych „Morskimi Psami” („Sea Dogs”) lub bardziej dosadnie i zgodnie z prawdą – „Piratami Elżbiety”. Na głównych żeglugowych szlakach handlowych, i nie tylko, napadali na hiszpańskie statki handlowe, które przewoziły złoto i inne cenne towary z Nowego Świata. Ta niewypowiedziana „zimna” wojna trwała od początku panowania Elżbiety I. Do 1580 roku napięcie polityczne między Anglią a Hiszpanią osiągnęło temperaturę wrzenia, głównie z powodu wsparcia – oczywiście nieoficjalnego – dla angielskich korsarzy, nie tylko dla Drake’a i Hawkinsa, ale i wielu innych (np. Waltera Raleigha, Thomasa Cavendisha, Humphreya Gilberta i Martina Frobishera). Po rajdzie Drake’a na Kadyks w 1587 roku, kiedy to spalił on tuzin okrętów hiszpańskich, pokój między obu królestwami był nie do uratowania. W 1588 roku doszło do wspomnianej już, nieudanej próby inwazji hiszpańskiej na Anglię. Licząca 130 okrętów Wielka Armada króla Filipa II wypłynęła w kierunku Anglii, wioząc na pokładzie armię liczącą ok. 30 tys. żołnierzy. Na kanale La Manche miała spotkać się z grupą okrętów płynących z Niderlandów (wówczas prowincji Hiszpanii). Splot nieprzewidzianych wypadków, jak potężny sztorm na kanale i rozruchy w Niderlandach, które nie pozwoliły wypłynąć części floty, oraz oczywiście determinacja i wola walki kapitanów i marynarzy angielskich ocaliły ich ojczyznę.

Tak poważne osłabienie głównego wroga pozwoliło flocie angielskiej na przeniesienie wojny na wody Oceanu Atlantyckiego, przede wszystkim na atakowanie hiszpańskich statków handlowych kursujących między koloniami a Hiszpanią. Tym razem to angielska armada pod dowództwem sir Drake’a i sir Johna Norreysa atakowała wrogie szlaki komunikacyjne i marynarkę wojenną blisko takich portów jak Santander, Coruña i San Sebastian. Anglicy prowadzili również działania na odległych akwenach, m.in. w okolicach Puerto Rico czy Panamy. Konflikt ten trwał do 1604 roku i został zakończany traktatem pokojowym podpisanym w Londynie przez nowego angielskiego monarchę, króla Jakuba I Stuarta. Z całą pewnością jednak można powiedzieć, że to w czasach Elżbiety I nastąpił wzrost potęgi Royal Navy.

Bibliografia:

Jorberg Friedrich, Kriegsschiff „Revenge” 1577 [w:] Risse von Schiffen des 16. und 17. Jahrhunderts, von Lothar von Eich, Rostock 1976.
Bicheno Hugh, Elizabeth’s Sea Dogs: How England’s Mariners Became the Scourge of the Seas, London 2013.
Geoffrey Parker, Why the Armada Failed, History Today, no. 5(38)/1998, s. 26–33.
Konstam Angus, Tudor Warships (2) Elizabeth I’s Navy, Oxford 2008.
Nelson Arthur, The Tudor navy: the Ships, Men and Organisation, 1485–1603, London 2001.
Ryniewicz Zygmunt, Leksykon bitew świata, Warszawa 2004.

[1] Okręt nazwany “Mary Rose” na cześć swego poprzednika, okrętu flagowego floty Henryka VIII. Oznaczenie tej jednostki jako drugiej (II) istnieje tylko dla rozróżnienia historycznego.[2] Geoffrey Parker, Why the Armada Failed, History Today, no. 5(38)/1998, s. 26 i nn.