„Mary of Scotland” – filmowa porażka Katharine Hepburn

Kadr z filmu Mary of Scotlad z odtwórczynia głównej roli, Katharine Hepburn. © Wikimedia Commons.

Kadr z filmu Mary of Scotlad z odtwórczynią głównej roli, Katharine Hepburn. © Wikimedia Commons.

W ostatnich dwóch latach kino na nowo przypomniało sobie o jednej z barwniejszych monarchiń w historii Szkocji. Choć właściwie postacią Marii Stuart interesowało się od samego początku. W efekcie powstawały dzieła mniej lub bardziej udane. W 1936 roku rola królowej Szkocji omal nie złamała kariery słynnej Katharine Hepburn.

W 2013 roku odbyła się premiera francuskiego dramatu Mary, Queen of Scotland, będącego adaptacją fabularyzowanej biografii Marii Stuart autorstwa Stefana Zweiga. Film Thomasa Imbacha zebrał dobre recenzje i walczył o prestiżową filmową nagrodę na festiwalu w Locarno. W tym samym roku zainteresowanie postacią Marii Stuart podsycił serial, który doczekał się już trzech sezonów. Twórcy Nastoletniej Marii Stuart celują raczej w młodą widownię i w zabawny sposób wypaczają historię, ale to temat na osobny artykuł. Jak określił to jeden z recenzentów: najistotniejsze, że swoista mieszanka Gry o Tron, Słodkich kłamstewekPlotkary sprawdziła się i serial zyskał swoich fanów.

Maria Stuart stała się filmową bohaterką już w 1895 roku, gdy powstał pierwszy krótki niemy film o jej egzekucji. W 1936 roku RKO, w złotej erze Hollywood należąca do czołówki największych wytwórni, zdecydowała się zaadaptować na potrzeby kina sztukę Maxwella Andersona napisaną trzy lata wcześniej. Reżyserię historycznego dramatu powierzono Johnowi Fordowi, mistrzowi… westernu.

Hepburn przynosi pecha

Wybór zaskakiwał, choć złożyło się na niego kilka czynników. W tamtym okresie w fabryce snu wszyscy zaangażowani w proces powstania filmów byli rzemieślnikami wynajmowanymi przez producentów i wytwórnie. Najczęściej pracowali na kontraktach z wytwórniami, które decydowały o kolejnych filmach swoich aktorów, reżyserów czy operatorów. Ponadto tajemnicą poliszynela był romans żonatego Forda z młodziutką Katharine Hepburn, którą RKO szykowało na swoją kolejną gwiazdę. W ten sposób rolę Marii Stuart zdobyła Hepburn, a nie inna wielka gwiazda Hollywood – Ginger Rogers.

Ostatecznie jednak Mary of Scotland okazała się kolejną finansową, artystyczną i frekwencyjną porażką Hepburn, której przyklejono etykietkę „trucizny box office’ów” (box office poison). Dopiero Filadelfijska opowieść w 1940 roku odmieniła dotychczasowe fatum ciążące nad Hepburn i wraz z kolejnymi hitami, jak Kobieta roku (1942) czy Żebro Adama (1949), utrwaliła znany wszystkim wizerunek.

Filmowe i historyczne porażki

W 1936 roku Mary of Scotland źle przyjęła nie tylko publiczność, ale również krytycy, choć dzisiaj niektórzy znawcy kina próbują zrehabilitować film Forda. Jest to jednak dość trudne zadanie. John Ford wyraźnie źle się czuł w historycznym kostiumie i pewnie wolał być na prerii w Arizonie niż zamknięty w atelier z biegającymi w sukniach i szkockich kiltach aktorami. Sytuację ratowała zapewne Hepburn, lecz i ta została źle obsadzona, bo z jej charyzmą nadawała się raczej do roli Elżbiety I.

Pocztówki promujące film z udziałem Katharine Hepburn, Mary of Scotland. © Wikimedia Commons.

Pocztówki promujące film z udziałem Katharine Hepburn, Mary of Scotland. © Wikimedia Commons.

Polityka i miłość

Aktorka nie czuła roli Marii Stuart. W filmie Forda zamiast walki dwóch silnych osobowości – królowej Anglii i szkockiej monarchini, a zarazem pretendentki do angielskiego tronu – mamy prawdziwą kobietę, która kocha i cierpi (vide Maria), lecz na końcu zostaje pokonana przez może tę mniej kobiecą i ładną, lecz z pewnością bardziej doświadczoną w politycznych rozgrywkach (vide Elżbieta I).

Hepburn miała jednak trudne zadanie. Ciekawa i barwna postać, jaką z pewnością była Maria Stuart, w filmie Forda jest raczej targaną uczuciami kobietą niż zdeterminowaną w walce o tron królową. Zdecydowanie bardziej interesująca wydaje się na jej tle królowa Elżbieta (dobra rola Florence Eldridge) – nieco antypatyczna, nie tak piękna jak Maria, lecz o wiele lepiej rozumiejąca reguły gry politycznej zdominowanej przez mężczyzn.

Najlepszy moment przychodzi na koniec. Scena rozprawy sądowej nad Marią Stuart to zarazem popisowe pięć minut Hepburn. Nie przyćmi jednak dialogów, które nawet z uwzględnieniem estetyki i specyfiku filmów tamtych lat brzmią drętwo.

Plakat promujący film. © Wikimedia Comons.

Plakat promujący film. © Wikimedia Comons.

Melodramat w kostiumie

Losy Marii Stuart w filmie Forda i scenarzysty Dudleya Nicholsa stały się pretekstem do historycznego melodramatu. Oto w 1561 roku 20-letnia Maria wraca do kraju. Ostatnie kilkanaście lat spędziła na dworze francuskim. Poślubiła delfina Franciszka, koronowanego na króla Francji w 1559 roku. Szybko jednak owdowiała i jako prawowita władczyni Szkocji i druga w kolejce po Elżbiecie I do tronu angielskiego (jako prawnuczka siostry Henryka VIII) postanawia zawalczyć o swoje prawa.

Jednak kraj przez wszystkie te lata bardzo się zmienił. Spory religijne podzieliły arystokrację. Maria Stuart jako oddana katoliczka wchodzi w konflikt z członkami swojej rady lordowskiej, w tym z przyrodnim bratem Jamesem, hrabim Moray. Na dodatek zostaje potępiona przez protestanckiego działacza, Johna Knoxa. Jako królowa jest w potrzasku między frakcją katolicką i protestancką, a także Elżbietą I, która poczuła się zagrożona powrotem Marii.

Mary of Scotland skomplikowana sytuacja polityczna ówczesnej Anglii i Szkocji, decyzje Marii Stuart, także te matrymonialne, schodzą na dalszy plan. Są jedynie tłem i niekiedy motorem pchającym akcję od jednej do drugiej sceny, w których urocza Maria Stuart wygłasza tyrady o sile swojego charakteru i tęskni za największą miłością swojego życia, hrabim Bothwellem. Gdy ostatecznie go poślubi, za chwilę na nowo musi się rozstać. Już na zawsze. Film zakończy uduchowione spojrzenie Marii tuż przed egzekucją, z dzwonami kościelnymi w tle.

Historia a film

Dopatrywanie się historycznych nieścisłości jest zapewne równie bezcelowe w historycznych dramatach jak usilne analizowanie wierności adaptacji filmowej w stosunku do literackiego źródła. W przypadku Mary of Scotland można żałować, że charakter Marii Stuart i jej skomplikowane losy, w których odbija się ówczesna sytuacja Anglii i Szkocji, zostały poświęcone na rzecz często mało udanego melodramatu. Chemii między parą kochanków: Marią Stuart (Hepburn) i Bothwellem (Fredric March) zdecydowanie bowiem brak.

Mary of Scotland prezentuje główne przełomowe momenty. Jest zatem ślub Marii z lordem Darnleyem, który potem uczestniczy w spisku przeciwko sekretarzowi królowej, Rizzio. Ten ostatecznie ginie z rąk zamachowców, a Darnley z brzemienną już wtedy królową muszą uciekać z zamku. Są narodziny syna Marii i śmierć Darnleya w wyniku wybuchu prochu w posiadłości Kirk o’Field. Upragniony ślub z Bothwellem, który zakochał się w królowej od pierwszego wejrzenia w momencie jej przyjazdu i od tej pory zawsze stał przy jej boku. W końcu wygnanie i śmierć Bothwella, ucieczka Marii do Anglii, gdzie zostaje ona więźniem Elżbiety I. Ostatecznie skazana za zdradę, składa głowę na szafocie.

Barwna pocztówka z filmowym kadrem. © Wikimedia Commons.

Barwna pocztówka z filmowym kadrem. © Wikimedia Commons.

Większość jednak elementów tej historii jest uproszczonych i pozbawionych politycznego charakteru walki Szkocji o swoją niezależność, a także religijnych sporów. Małżeństwo z Darnleyem jest nieudane. Zniewieściały małżonek stanowi jedynie kontrast dla męskiego Bothwella paradującego w kilcie (to nic, że te zaczęto nosić dopiero 200 lat później…). March gra Bothwella w stylu amantów lat 30. Bezpośredni, porywczy, zdecydowany, odważny, o kobietę będzie walczył do końca, a swoją królową, na wieść o jej ślubie z Darnleyem, zapyta bezceremonialnie: „Dlaczego nie chcesz poślubić mężczyzny?”.

W rzeczywistości hrabia Bothwell był buntownikiem, który brał udział w spisku i zamachu przeciwko Darnleyowi. Po jego śmierci Bothwell wraz z oddanymi mu żołnierzami porwał Marię Stuart. Wedle jednych źródeł już wcześniej byli oni kochankami, wedle innych z kolei Maria została przez Bothwella zgwałcona i zmuszona do małżeństwa. W wyniku buntu lordów Bothwell musiał uciekać, a Maria abdykowała na rzecz swojego syna. W tym czasie poroniła bliźniaki, dzieci swojego trzeciego męża.

Za każdym małżeństwem Marii Stuart stała raczej polityka niż wielka miłość, a każde kończyło się tragicznie, zarówno dla niej, jak i dla małżonka. To jednak mało romantyczne jak na potrzeby melodramatu. Mary of Scotland z pewnością ma swój patynowy urok, właściwy klasykom lat 30. Niemniej szkoda straconego potencjału, jaki skrywała postać Marii Stuart. I Katharine Hepburn.

CLOSE
CLOSE