Maria Teresa Habsburg – hiszpańska małżonka Ludwika XIV

Maria Teresa Habsburg, hiszpańska małżonka. Wikimedia Commons, domena publiczna.

Cały świat pamięta nazwiska faworyt Ludwika XIV: pań de la Vallière, de Montespan czy de Maintenon, podczas gdy małżonka Króla Słońce i królowa Francuzów była tylko jedna. To niewdzięczne zadanie przypadło w udziale Marii Teresie z Habsburgów i trzeba przyznać, że przez całe życie wypełniała je ona z wielką gorliwością i oddaniem.

Infantka hiszpańska

Maria Teresa urodziła się w 1638 r. w pałacu Eskurial pod Madrytem. Była ósmym dzieckiem króla Hiszpanii Filipa IV (1621–1665) oraz Elżbiety Francuskiej, córki Henryka IV oraz Marii Medycejskiej. Jej dzieciństwo upłynęło w sztywnej atmosferze dworu madryckiego, skrępowanego zasadami ceremoniału oraz sztywnej, niejednokrotnie absurdalnej etykiety. Nad rodziną królewską zdawała się ciążyć klątwa. Królowa Elżbieta co prawda regularnie wydawała na świat potomstwo, jednak spośród jej dziewięciorga dzieci przeżyło tylko dwoje: infant Baltazar Karol oraz urodzona jako przedostatnia Maria Teresa. Los nie sprzyjał Habsburgom hiszpańskim – w 1646 r. nieoczekiwanie zmarł infant, i to jego jedyna siostra stawała się potencjalną dziedziczką tronów Kastylii i Aragonii. Stan ten utrzymał się aż przez dziewięć lat – do momentu, gdy na świecie pojawili się przyrodni bracia Marii Teresy z drugiego małżeństwa Filipa IV z Marią Anną Austriacką: Filip Prosper oraz Karol (późniejszy Karol II, ostatni król Hiszpanii z dynastii Habsburgów).

Ślub Marii Teresy i Ludwika XIV, Wikimedia Commons, domena publiczna.

Czekolada i pomarańcze

Nie ulega wątpliwości, że Maria Teresa była w połowie XVII wieku jedną z najlepszych partii w Europie. W Hiszpanii planowano jej małżeństwo z jednym z arcyksiążąt austriackich. Początkowo miał to być arcyksiążę Ferdynand, ale po jego śmierci w 1654 r. uznano, że równie dobrym kandydatem byłby jego brat, Leopold, późniejszy cesarz. Sytuacja całkowicie zmieniła się po zakończeniu wojny hiszpańsko-francuskiej i podpisaniu w 1659 r. traktatu pirenejskiego. Uznano wówczas, że nowy sojusz warto przypieczętować dynastycznym mariażem, łącząc w ten sposób losy króla Francji Ludwika XIV oraz niedoszłej królowej Hiszpanii, Marii Teresy. Ślub odbył się 9 czerwca 1660 r. w kościele w pogranicznej miejscowości Saint-Jean-de-Luz, po czym młoda para wyruszyła do Paryża i zamieszkała w Luwrze. Z jej przybyciem do Paryża łączy się pojawienie tak popularnej w późniejszych dziesięcioleciach czekolady oraz owoców pomarańczy, których Francuzi dotychczas nie znali.

Maria Teresa znalazła się w zupełnie nowym otoczeniu i wśród ludzi, których nie znała. Jej poczucie wyalienowania musiało być tym bardziej dotkliwe, że słabo posługiwała się językiem francuskim. Nawet po kilkudziesięciu latach spędzonych nad Sekwaną mówiła w języku Molière’a z silnym hiszpańskim akcentem, choć doskonale wszystko rozumiała. Początkowo mogła liczyć na swe hiszpańskie damy dworu, które tworzyły jej otoczenie, ale Ludwik XIV stopniowo odsyłał do je Madrytu, aż pozostała tylko jedna z nich: Felippa Maria Térésa Abarea, i to tylko dlatego, że została wydana za mąż za Francuza, pana de Vizé. Młodą królową wspierała teściowa, również pochodząca z Hiszpanii królowa wdowa Anna Austriacka, która otoczyła Marię Teresę prawdziwą troską i okazała jej zainteresowanie. Starała się przekazać młodej synowej podstawowe reguły związane z pełnieniem ceremonialnych obowiązków oraz wpoić zasady, które sama realizowała w życiu. Królowa wdowa była nie tylko małżonką Ludwika XIII, ale i ważnym politycznym graczem. Potrafiła stanąć w szranki z kardynałem Richelieu, i to ona została regentką w okresie małoletności Ludwika XIV, zmagając się m.in z Frondą.

Maria Teresa z synem Ludwikiem i synową Anną. Wikimedia Commons, domena publiczna.

W cieniu Króla Słońce

Temperament młodej królowej raczej nie skłaniał je do politykowania. Maria Teresa była osobą nieśmiałą i wycofaną. Nic nie wskazuje na to, by podejmowała jakiekolwiek działania polityczne bądź starała się zyskać wpływ na małżonka, wykorzystując swą pozycję. Ludwik darzył ją szacunkiem, a zarazem dopuszczał się notorycznych zdrad, które bolały młodą królową. Maria Teresa tym chętniej oddawała się praktykom religijnym, im więcej przeszkód napotykała w skomplikowanej rzeczywistości Luwru, a później Wersalu. Stąd wrażenie jej wyalienowania i pozostawania na uboczu mimo zajmowania istotnej pozycji u boku monarchy. Małżonka była dla Ludwika przede wszystkim uzupełnieniem jego własnej monarszej godności i nieodzownym elementem majestatu, którym starał się olśnić poddanych. To z tego względu król dbał o to, by Francuzi wiedzieli, kto jest ich królową, i zabierał ją w sporą część swych podróży po kraju. W 1667 r. Maria Teresa towarzyszyła małżonkowi do Niderlandów hiszpańskich. Była tam niezbędna – to jej prawa do tronu hiszpańskiego posłużyły Ludwikowi za pretekst do wywołania wojny z Hiszpanią (była to tzw. wojna dewolucyjna). O tym, że król darzył małżonkę sporym zaufaniem, świadczy fakt, że dwukrotnie – w roku 1668 i 1672 – powierzył jej funkcję regentki w czasie swojej nieobecności. Rezydując w Wersalu, Maria Teresa była symbolem królewskiej władzy i zastępczynią Ludwika.

Maria Teresa w wieku piętnastu lat. Wikimedia Commons, domena publiczna.

Pierwszy obowiązek monarchini

Zadaniem królewskiej małżonki było przede wszystkim wydanie na świat dziedzica tronu. Maria Teresa urodziła Ludwikowi sześcioro dzieci, ale los Korony Francuskiej nie został w ten sposób zabezpieczony. Już rok po ślubie królewskiej pary urodził się następca tronu, Ludwik zwany Wielkim Delfinem (zm. 1711 r.). Bardzo krótko, bo zaledwie miesiąc i parę dni, żyły obie jego młodsze siostry: Anna Elżbieta i Maria Anna (pierwsza zmarła w 1662 r., druga dwa lata później). Pięciu lat dożyła kolejna dziewczynka, Maria Teresa; bardzo szybko zmarli natomiast dwaj najmłodsi synowie pary królewskiej: Filip Karol i Ludwik Ferdynand. Tak wysoka śmiertelność nie była przypadkowa – Ludwik XIV i Maria Teresa byli ze sobą blisko spokrewnieni: matka królowej była zarazem siostrą Ludwika XIII.

„To pierwszy raz, gdy zasmuciła mnie”

Podróż pary królewskiej do Burgundii oraz Alzacji niekorzystnie odbiła się na zdrowiu 44-letniej Marii Teresy. Po powrocie do Wersalu królowa zaczęła niedomagać z powodu źle leczonego ropnia na lewej ręce. Medycy nie zdecydowali się na jego przecięcie, a wszelkie doraźne środki okazały się bezskuteczne. Królowa zmarła nagle 30 lipca 1683 r. W ostatnich chwilach miała wypowiedzieć słowa: „Od kiedy jestem królową, miałam tylko jeden szczęśliwy dzień”. Ludwik XIV, gdy dowiedział się o śmierci małżonki, rzekł tylko: „To pierwszy raz, gdy mnie zasmuciła”.