Małżeństwo w epoce Tudorów

Celem życia kobiety z epoki Tudorów był małżeństwo, a później urodzenie i wychowanie dzieci. Przyszły małżonek był na ogół wybierany przez ojca lub innego męskiego opiekuna panny i jeśli po ślubie para zapałała do siebie sympatią, miała wiele szczęścia.

arthur

Tkanina przedstawiająca młodych małżonków – Katarzynę Aragońską i Artura Tudora, księcia Walii. © Wikimedia Commons.

Okres narzeczeństwa

Niezależnie od pobudek, negocjacje w sprawie małżeństwa trwały dosyć długo, a przyszłe narzeczone nie miały w nich wiele do powiedzenia. Najistotniejszy był posag panny młodej – ziemia, pieniądze, tytuły rodowe albo inne dobra, bo szanse na korzystne małżeństwo zależały od bogactwa i pozycji społecznej, a dopiero potem od urody i umiejętności.

Względy polityczne i majątkowe liczyły się bardziej od uczuć, a związki zawierane na przekór ówczesnej logice uważano za niestosowne. Kiedy na przykład Edward IV poślubił z miłości jedną ze swoich poddanych, Elżbietę Woodville, o skandalu mówiono w całej Europie. Nie inaczej rzecz miała się z jego wnukiem, Henrykiem VIII, którego cztery spośród sześciu żon były niżej urodzone, ale nikt nie miał odwagi kwestionować królewskich wyborów.

W przypadku monarszych i bogatych szlacheckich rodów pertraktacje rozpoczynały się, gdy przyszli małżonkowie byli jeszcze dziećmi, więc okres narzeczeństwa ciągnął się przez lata. Narzeczeni znali się tylko z portretów, a zaloty ograniczały się do listów, często bardzo formalnych w treści, z konwencjonalnymi wyznaniami miłości, do których nieraz dołączano symboliczne podarki (najczęściej biżuterię). Wybór przyszłej żony miały też utwierdzać opinie postronnych i wizerunki sporządzone przez nadwornych malarzy, które nie zawsze były zgodne z rzeczywistością. Przekonał się o tym Henryk VIII, gdy zachwycony portretem Anny Kliwijskiej pędzla Holbeina, podjął decyzję o małżeństwie, które zakończyło się unieważnieniem, bo wybranka, w niczym nieprzypominająca wyidealizowanej dziewczyny z obrazu, głęboko go rozczarowała.

Królowa Elżbieta Woodville, portret pędzla nieznanego artysty. © Wikimedia Commons.

O małżeństwie Edwarda IV z Elżbietą Woodville było głosno w całej Europie. © Wikimedia Commons.

Symboliczny akt

Aby małżeństwo mogło zostać uznane za ważne, po podpisaniu kontraktu małżeńskiego nie wystarczył ślub w kościele. Potrzebny był akt seksualny, za sprawą którego mąż i żona stawali się jednym ciałem, a skonsumowany związek trudniej było unieważnić. Świadom tego Henryk VIII celowo nie dopełnił obowiązku małżeńskiego z Anną Kliwijską, która napawała go wstrętem i którą oddalił już pół roku po zaślubinach. Odrzucona Anna nie miała oczywiście nic do powiedzenia.

Choć wszystkie żony Henryka VIII, oprócz Katarzyny Howard, w chwili ślubu miały więcej niż 20 lat, za dojrzałe do pożycia uważano dziewczęta czternastoletnie. Z kolei najmłodsi oblubieńcy powinni mieć około 16 lat, a najstarsi… Cóż, w przypadku mężczyzn, zdolnych płodzić dzieci w każdym wieku, górnej granicy nie było. Nikogo też nie szokowały związki dojrzałych mężczyzn z nastolatkami, w których różnica wieku nieraz wynosiła kilkadziesiąt lat. Dla przykładu, Katarzyna Howard była młodsza od Henryka VIII o przynajmniej trzy dekady[1], a czwarta żona królewskiego szwagra Karola Brandona i zarazem jego wychowanka, Katarzyna Willoughby, była młodsza od męża o 35 lat.

Wśród arystokratów zdarzały się także małżeństwa młodszych dzieci, ale z rozpoczęciem pożycia czekano zazwyczaj, aż dziewczynka osiągnie stosowny wiek. Niestety, nie wszyscy mężowie wykazywali się wyrozumiałością wobec młodziutkich żon, o czym świadczy przypadek rodziców Henryka VII, Edmunda Tudora i Małgorzaty Beaufort, która została matką przed ukończeniem czternastego roku życia.

Kościół nauczał, że seks jest aktem grzesznym i tylko sakrament małżeństwa czyni go wolnym od grzechu. Zgodnie z obyczajem, żona powinna była zachować cnotę do nocy poślubnej, ale nie wszystkie panny tego zakazu przestrzegały. Aktywna seksualne przed ślubem była między innymi Katarzyna Howard. Niemniej panny, które straciły reputację, stawały się wyrzutkami, a skandal zmniejszał ich szansę na zawarcie odpowiedniego małżeństwa. Co jednak ciekawe, od młodych mężczyzn oczekiwano, a nawet zachęcano ich do podjęcia współżycia przed ślubem.

Ceremonia ślubna odbywała się według tradycyjnych obrządków Kościoła w obecności dwóch świadków, przy których panna młoda przysięgała m.in. być miłą i hożą w łożu. Po ceremonii zaś odbywały się tańce i uczty, których rozmach zależał od statusu społecznego i zasobności kiesy. Podczas weselnych zabaw odbywały się rozmaite występy, w których nie zawsze subtelnie nawiązywano do nocy poślubnej i nie szczędzono dwuznacznych przyśpiewek oraz sprośnych uwag, co rzecz jasna zależało od poziomu biesiadników. Następnie goście weselni odprowadzali świeżo poślubioną parę do alkowy, gdzie na pobłogosławionym przez księdza łożu dokonywał się akt małżeński.

Katarzyna Willoughby. Czy była ostatnią miłością Henryka VIII? © Wikiemdia Commons

Katarzyna Willoughby była młodsza od swojego męża, Karola Brandona, aż o 35 lat, co jednak w tamtych czasach nikogo nie dziwiło. © Wikiemdia Commons

Koncepcja małżeństwa

Tudorowska koncepcja małżeństwa była zgodna z naukami Kościoła, iż istnieją trzy powody, dla których Bóg ustanowił małżeństwo. Pierwszym była konieczność płodzenia potomstwa, drugim unikanie nierządu (przy ograniczeniu aktywności seksualnej do małżeństwa), a trzecim „wzajemne towarzystwo, wparcie i miłość”.

Ówczesne autorytety głosiły, że jak Bóg rządzi we wszechświecie, tak monarcha panuje w królestwie, a mąż w rodzinie. Żony musiały zatem być posłuszne mężczyznom, którzy uważali, że to poprzez władzę w rodzinie zasługują na szacunek i miłość domowników. Panowało również przekonanie, że posłuszna i cnotliwa żona jest darem od Boga, a jakakolwiek swoboda poglądów była uważana za wybryk natury. Jeśli kobieta trafiła na światłego i dobrego człowieka, miała wiele szczęścia. Gorzej, gdy stała się ofiarą domowego tyrana, bo bez aprobaty męża rozwód nie wchodził w rachubę, a o separacji z powodu okrucieństwa sądy kościelne decydowały niezwykle rzadko, ponieważ zastraszone kobiety bały się występować o swoje prawa.

W praktyce oznaczało to całkowite podporządkowanie kobiety mężczyźnie i nie miała znaczenia klasa społeczna, z której wywodzili się małżonkowie. Żona miała tyle wolności i władzy, na ile pozwolił jej mąż – kowal, hrabia czy król. Nawet jeśli Katarzyna Aragońska czy Anna Boleyn cieszyły się w pewnym okresie znacznymi wpływami, ich potęga pochodziła od męża. Bez jego poparcia stawały się nikim, czego dowodzi ich upadek po tym, jak nie dały królowi upragnionego następcy. Niespełnienie najważniejszego obowiązku, jakim było urodzenie dziedzica, w sposób drastyczny zaważyło na ich losie, mimo iż potrafiły sprostać innym powinnościom. Męskiego potomka oczekiwali także niżej urodzeni mężowie, którzy chcieli mieć spadkobiercę rodu bądź kontynuatora rodzinnego rzemiosła.

Małgorzata Beaufort urodziła syna, przyszłego Henryka VII, jako 14-latka, a ciężkiego porodu omal nie przypłaciła życiem. © Wikimedia Commons.

Prawo i obyczaje

Według powszechnej opinii najlepiej dopasowane były związki zawierane między ludźmi w podobnym wieku, o porównywalnym statusie i zamożności. Nawet jeśli rodzice aranżowali małżeństwo, od młodej pary oczekiwano wyraźnej deklaracji podczas zalotów. Należało jednak uważać, aby wzajemne zapewnienia, wypowiedziane w porywie serca, nie przysporzyły więcej problemów niż szczęścia. Obietnicę małżeństwa, złożoną w obecności dwóch świadków, traktowano bowiem poważnie i czasem trudno się było z niej wycofać, o czym przekonała się niejaka Izabela Riddysdale, którą William Hanwell oskarżył przed sądem o złamanie danego słowa. Prawo to, traktowane na równi z kontraktem przedmałżeńskim, było jednak korzystne dla porzuconych dziewcząt w ciąży, bo jeśli miały świadków, mogły uratować swoją reputację i „zmusić” ukochanego do ślubu.

Zanim doszło do małżeństwa, wszystkie warunki spisywano w kontrakcie, w którym między innymi określano kwotę przeznaczoną na wydatki kobiety w przypadku owdowienia, regulowaną przez jej ojca bądź przyszłego męża. Wdowa jednak nie mogła korzystać z tych funduszy, dopóki nie wróciła do rodzinnego domu lub nie wyszła ponownie za mąż.

Pomimo presji społecznej i dezaprobaty krewnych, zdarzały również związki zawarte z miłości. Jeśli młodej parze udało się znaleźć duchownego i dwóch świadków, w obliczu których potajemnie ślubowali sobie miłość, rodzina niewiele mogła wskórać, choć zwyczajowo nie pochwalano małżeństw między ludźmi pozbawionymi środków niezbędnych do utrzymania rodziny.

Rodzice, nawet jeśli nie odgrywali wiodącej roli w zaaranżowaniu małżeństwa, zawsze mieli coś do powiedzenia i mogli zareagować gniewem, jeśli nie zostało ono z nimi skonsultowane. Kiedy w 1520 roku Joanna Stevyns z Buckinghamshire błagała ojca o błogosławieństwo, nie uzyskała ani aprobaty dla swojego związku, ani pomocy materialnej, bo nazwał ją nierządnicą i kazał zejść z oczu. Nie mniejszą złością wybuchnął Henryk VIII na wieść o potajemnym ślubie ukochanej siostry Marii z Karolem Brandonem, choć po jakimś czasie okazał obojgu łaskę i pozwolił powrócić na dwór.

W momencie ślubu ciało żony i jej dobra stawały się własnością męża, a prawo zezwalało mu rozporządzać nimi wedle własnej woli. Prawnie dozwoloną karą dla błądzącej i nieposłusznej żony było bicie, a jeśli dopuściła się zdrady i król uznał petycję jej męża, mogła zostać ścięta.

Do rozwodu lub anulowania małżeństwa dochodziło niezwykle rzadko i tylko w wyższych sferach. W przypadku rozwodu, sankcjonowanego przez Parlament w wyjątkowych przypadkach, dzieci zostawały przy ojcu. O anulowaniu małżeństwa decydował sąd kościelny lub papież i dopuszczano do niego, jeśli: związek nie został skonsumowany, któreś z małżonków było obłąkane, łączyło ich zbyt bliskie pokrewieństwo lub kiedy zawarli kontrakt przedmałżeński z inną osobą.

Jak widać, małżeństwo w okresie Tudorów rzadko było związkiem dwojga zakochanych ludzi, którzy z miłości decydowali się na ślub. Była to sprawa rodzinna, pieczętująca sojusz między dwoma rodami, więc jego zerwanie rzadko wchodziło w rachubę, a kobiety godziły się na rolę posłusznej żony. W ówczesnym świecie nie miały wielkiego wyboru, a zarazem nie potrafiły wyobrazić sobie innego życia. Czy można się im dziwić? Tak przecież zostały wychowane.

Bibliografia

http://tudortimes.co.uk/daily-life/marriage/sex-within-marriage

http://www.historyextra.com/feature/tudors/love-and-marriage-tudor-england

https://www.tudorsociety.com/marriage-in-tudor-times-by-sarah-bryson/

Tannahill, Historia seksu, Książka i Wiedza, Warszawa 2001.\

Weir, Henryk VIII. Król i jego dwór, Wydawnictwo Astra, Kraków 2015.

[1] Nie ma zgodności co do daty jej urodzenia – urodziła się między 1521 a 1525.