Krwawy los przestępcy w stolicy Imperium

Każdy, kto popełnił przestępstwo zarówno w Anglii epoki Tudorów, jak i późniejszych stuleciach, musiał liczyć się z tym, że najpewniej dosięgnie go nieubłagana kara. Brytyjska bogini sprawiedliwości może i miała przepaskę na oczach, ale za to bardzo sprawnie wymachiwała mieczem. Wierzono bowiem powszechnie, że im cięższe kary, tym mniej przestępców. Dopiero w 1827 roku zniesiono na przykład karę śmierci za tak ciężkie przestępstwa, jak kradzież owcy, przemieszczanie się w nocy w przebraniu lub z uczernioną twarzą czy ścięcie cudzego drzewa. Arystokratów spotykał „przywilej” utraty życia na szafocie w Green Tower, w miejscu odosobnionym, bez wzbudzania sensacji wśród pospólstwa. Co się jednak działo w Londynie z setkami innych, mniej lub bardziej groźnych skazańców?

Egzekucja w Tyburn według Williama Hogartha. Wikimedia Commons, domena publiczna.

Dyby i chłosta

Za lżejsze przewinienia karano zakuciem w dyby lub chłostą. To właśnie w Anglii w XII wieku zastosowano po raz pierwszy te kary. Pręgierze i dyby ustawiano na wielu placach i przed kościołami, ponieważ wystawienie skazanego na widok publiczny potęgowało jego hańbę. W Londynie najbardziej znanymi miejscami chłosty lub zakucia w dyby był między innymi pręgierz na Charing Cross i przy ulicy Cheapside. Kara ta spotykała zazwyczaj kobiety zdradzające mężów, oszustów, uczestników zamieszek i homoseksualistów, a przede wszystkim włóczęgów i żebraków. Już w wydanej w 1494 roku przez Henryka VII ustawie o włóczęgach i żebrakach zapisano, że „włóczędzy, bezczynni i osoby podejrzane zostaną zakute w dyby na trzy dni i trzy noce i nie otrzymają innego pożywienia jak tylko chleb i woda, a następnie zostaną wydalone z miasta”. Czasami karano w ten sposób także bardziej znaczące osobistości – słynny pisarz Daniel Defoe za wydanie broszury, w której szydził z wysokich urzędników kościelnych był przykuwany po pręgierza przez trzy kolejne dni, codziennie po godzinie, w trzech najbardziej ruchliwych punktach miasta.

Jednak każdy, kto dopuścił się groźniejszych czynów, wiedział, co go czeka – pobyt w cieszącym się złą sławą Newgate.

Więzienie Newgate na pocztówce z 1810 roku. Wikimedia Commons, domena publiczna.

Więzienie w Newgate

Najgorszą, w pełni uzasadnioną opinią piekła na ziemi cieszyło się londyńskie więzienie Newgate. Za czasów Rzymian była to zwykła brama – jedna z kilku prowadzących do miasta. Funkcję więzienia zaczęła pełnić w XII wieku, z rozkazu króla Henryka II. Właśnie z tego miejsca wychodzili więźniowie, aby odbyć trzymilową wędrówkę do Tyburn – miejsca egzekucji. Wielokrotnie przebudowywane i powiększane Newgate pełniło funkcję więzienia przez ponad 700 lat, aż do roku 1902. Więźniowie przebywali zwykle w koszmarnych warunkach, chyba że ich stopień zamożności pozwalał na polepszenie tej sytuacji.

Równie zły los był udziałem uwięzionych tam kobiet i dzieci. W XVIII wieku więzienie osiągnęło szczyt złej sławy, nie tylko jako miejsce przetrzymywania najsłynniejszy przestępców, ale także obiekt uwieczniany w wielu dziełach literackich tamtych czasów. Zrezygnowano wówczas z wykonywania egzekucji w Tyburn, ale wyroki śmierci przez powieszenie przeprowadzane przy Newgate wzbudzały taką samą sensację i przyciągały nieprzebrane tłumy gapiów – bywało, że egzekucję oglądało nawet do trzydziestu tysięcy widzów. Z tej nieustającej potrzeby sensacji narodził się w XVII wieku bardzo ciekawy zwyczaj publikowania broszur z ostatnimi wyznaniami więźniów, wraz z opisem ich kryminalnej przeszłości i procesów. Broszury te rozchodziły się w nieprawdopodobnym tempie, z czasem zamieniając się w wielkie, wydawane przez poważne wydawnictwa, księgi, zwane Kalendarzami Newgate. Powstała z tego jedyna w swoim rodzaju, obejmująca ponad sto lat kronika kryminalna Wielkiej Brytanii, nieustające źródło inspiracji dla rzesz pisarzy poruszających tematykę kryminalną. Warto przytoczyć choć jeden fragment takiego Kalendarza:

Drzeworyt pokazujący egzekucję kilku skazańców w Tyburn. Wikimedia Commons, domena publiczna.

Nowy Kalendarz Newgate, stanowiący interesujące memuary o Notorycznych Osobach, które zostały skazane za pogwałcenie Praw Anglii podczas XVII stulecia, doprowadzone do czasów obecnych. Chronologicznie ułożone. Obejmujące zdrajców, morderców, podpalaczy, gwałcicieli, piratów, buntowników na morzu, fałszerzy monet, rozbójników konnych i pieszych, włamywaczy, uczestników rozruchów, wymuszających zdzierców, szalbierzy, fałszerzy, złodziejów kieszonkowych, oszukańczych bankrutów, rozprowadzaczy fałszywych pieniędzy, szarlatanów i złodziei wszelkiego pokroju; z okolicznościowymi Esejami o Zbrodni i Karze, Oryginalnym Anegdotami i obserwacjami na temat szczególnych spraw; z wyjaśnieniami praw kryminalnych, mowami, wyznaniami i Ostatnim Okrzykami Karanych, do czego dodano bezbłędny Opis rozmaitych Sposobów Karania Zbrodniarzy w różnych Częściach Świata.

Pamiątkowa tablica w miejscu, gdzie stało Tyburn Tree. Wikimedia Commons, domena publiczna.

Tyburn

Bardzo często pobyt w Newgate kończył się kaźnią w Tyburn (zwanym także Tyburn Tree). W Londynie od XII do XVIII było to główne miejsce egzekucji, wykonywanej zazwyczaj przez powieszenie. Szubienica stała na środku drogi wiodącej do miasta jako dobitny symbol przestrzegania prawa i ostrzeżenie dla każdego podróżnego. Miejsce to było znane przede wszystkim z licznych egzekucji wieluset katolików, na mocy Ustawy o zdradzie stanu z 1534 roku uznanych za zdrajców króla i Anglii. Powiększono wtedy szubienicę do charakterystycznych trzech belek, ułożonych w kształt trójkąta. Pozwoliło to dokonywać masowych straceń – w 1649 roku powieszono w tym samym momencie aż 24 skazańców. Przez całe wieki każdy kolejny dzień, w którym wykonywano egzekucję, stanowił olbrzymią sensację i przyciągał wielotysięczne tłumy spragnione krwawej rozrywki. Ostatni wyrok śmierci został wykonany w Tyburn w 1783 roku. Później szubienica została rozebrana i przeniesiona z widoku publicznego do Newgate. Dziś, aby upamiętnić to jedno z najbardziej naznaczonych śmiercią miejsc w Londynie, zasadzono tam trzy młode dęby.