Król Henryk, papież Hadrian i tajemnica bulli Laudabiliter

Wizerunek Hadriana IV. © Wikimedia Commons.

Rok pański 1155, Rzym, pałac papieski na Lateranie. Angielska delegacja na czele z Janem z Salisbury zakończyła właśnie audiencję u papieża Hadriana IV. Przywiozła ojcu świętemu oficjalne powiadomienie o objęciu tronu w Londynie przez Henryka II Plantageneta, by przy okazji załatwić pewną „drobną” kwestię polityczno-prawną ciążącą na sumieniu świeżo upieczonego angielskiego monarchy. Henryk liczy na zrozumienie szczególnie obecnego papieża, z pochodzenia będącego przecież Anglikiem, jak się później okaże, jedynym w dziejach[1]. Nieprzypadkowo również wybrał do tej misji Jana, dawnego przyjaciela ojca świętego z czasów, gdy ten zwał się jeszcze Mikołajem Breakspeare.

Król życzył sobie, aby papież dopomógł mu, wspierając jego „słuszne” podobno prawa panowania nad pewną mało znaczącą, a sąsiadująca z jego nowym królestwem wyspą, zwaną  Irlandią.

W stronę „zielonej wyspy” 

Problem irlandzki, ciągnący się już od blisko dziewięciuset lat, sięgał początkami jeszcze do czasów sprzed panowania Henryka, a związany był z jednej strony z podbojem Anglii przez Normanów w 1066 roku, a z drugiej z kolejną odsłoną walk wewnętrznych na „zielonej wyspie”. Archaiczna struktura polityczna i społeczna Irlandii sprzyjała bowiem permanentnej wojnie domowej. Kraj podzielony był w tym czasie między kilkudziesięciu rywalizujących ze sobą drobnych królów, podlegających pięciu królom prowincjonalnym, z których wybierano arcykróla, formalnego zwierzchnika całej Irlandii, koronowanego uroczyście na wzgórzu Tara we wschodniej części wyspy. System polityczny, tylko pozornie przypominający zachodnioeuropejską drabinę feudalną, oparty był w znacznie większym stopniu na strukturach rodowych i plemiennych, co niektórzy z arcykrólów usiłowali bez powodzenia zmienić, by wprowadzić bardziej przystosowaną do ówczesnych czasów monarchię dziedziczną. Nie udało się to na początku XI wieku najwybitniejszemu z nich, Brianowi Boru, będącego na dobrej drodze do ostatecznego zjednoczenia kraju. Boru poległ bowiem w 1014 roku pod Clontarf w zwycięskim zresztą dla Irlandczyków starciu z wikingami z Dublina.

Na kolejną próbę zjednoczenia wyspy trzeba było czekać do drugiej połowy następnego stulecia, kiedy to do rywalizacji włączyli się już anglo-normańscy najeźdźcy.

O podboju Irlandii rozmyślał już ponoć Wilhelm II Rudy, kiedy w 1095 roku po chwilowym zajęciu południowej Walii spoglądał na jej brzegi, majaczące po zachodniej stronie morza. Walki wewnętrzne oraz kłopoty z konsolidacją imperium normańskiego nie pozwoliły jednak królom Anglii na realizację tych planów przez następne sześćdziesiąt lat.

Dopiero Henryk II, rozpoczynający w 1154 roku długą linię angielskich Plantagenetów, powrócił do dawnych koncepcji Wilhelma. Wysyłając od razu na początku swego panowania poselstwo do papieża, pragnął zapewnić sobie przede wszystkim neutralność kurii wobec ewentualnych protestów irlandzkiego Kościoła, zreformowanego niedawno przy współudziale papiestwa. A sytuacja była korzystna jak nigdy dotąd, gdyż papieski tron w Wiecznym Mieście zajmował Anglik.

Rycina z wizerunkiem Henryka II Plantageneta. © Wikimedia Commons, domena publiczna.

Angielski papież

O Mikołaju, panującym jako Hadrian IV, nie zachowało się zbyt wiele informacji z czasów przed objęciem przezeń stolicy Piotrowej. Urodzony około 1110 roku w Abbots Langley w okolicach miasteczka St. Albans, był synem kleryka Roberta Breakspeare’a, który uciekł przed obowiązkami ojcowskimi, chroniąc się w miejscowym klasztorze. Młody Mikołaj, nie mogąc z niewiadomych względów rozpocząć nowicjatu, żył przez pewien czas w swojej ojczyźnie z jałmużny. Później, już jako wyrostek, udał się na kontynent do Francji, wstępując do klasztoru augustianów w Saint-Ruf koło Arles. Odtąd jego kariera nabrała tępa, gdyż wkrótce został przeorem, a następnie w 1137 roku opatem całego zgromadzenia. Jego chęć zreformowania wspólnoty w Saint-Ruf spowodowała jednak dwukrotny donos na niego do kurii rzymskiej. Niespodziewanie skutek okazał się odwrotny do zamierzonego, gdyż papież Eugeniusz III zamiast udzielić reprymendy, sprowadził go do Rzymu, mianując w 1149 roku biskupem Albano i kardynałem oraz czyniąc w następnym roku swoim legatem na całą Skandynawię. Jako legat odznaczył się dążeniami do zreformowania Kościołów w Szwecji i Norwegii w duchu reform gregoriańskich oraz ujednolicenia ich organizacji, podporządkowując je duńskiemu arcybiskupstwu w Lund. Nie wszystkie jego działania w tym zakresie zakończyły się jednak powodzeniem. Wybrany po śmierci Anastazego IV w grudniu 1154 roku na papieża, przyjął imię Hadrian IV.

Jego krótki, bo zaledwie pięcioletni pontyfikat (1154–1159) nie był szczególnie bogaty w wydarzenia. Wypełniły go narastające konflikty z cesarzem Fryderykiem I Hohenstaufem oraz królem Sycylii Wilhelmem I Złym, zapowiadające poważniejsze problemy kurii rzymskiej, które musieli już rozwiązywać jego następcy na tronie Piotrowym.

Nie do końca też wiadomo, w jakich okolicznościach Mikołaj poznał Jana z Salisbury. Czy znali się jeszcze w czasach młodości z St. Albans, czy też dopiero zawarli znajomość we Francji lub Italii? Faktem jest, że nie byli sobie obcy, dochodząc we wzajemnych relacjach do pewnej zażyłości, a nawet przyjaźni. Henryk II nie mógł zatem wybrać lepszego kandydata na ambasadora.

Bitwa pod Clonfar, w której poległ Brian Boru. © Wikimedia Commons, domena publiczna.

Tajemnica Laudabiliter

O rezultatach misji rzymskiej informuje nas sam Jan z Salisbury na kartach swojego dzieła filozoficznego Metalogicus, ukończonego w roku 1159. Można tam przeczytać między innymi:

W odpowiedzi na moją petycję papież przyznał i nadał Irlandię znamienitemu królowi Anglii Henrykowi II oraz jego sukcesorom, jak świadczą wciąż jego listy. Uczynił to na podstawie pradawnej Donacji Konstantyna, która uznaje wszystkie wyspy własnością Kościoła rzymskiego. Przeze mnie papież przysłał złoty pierścień, zdobny wspaniałym szmaragdem jako znak nadania królowi prawa do rządów nad Irlandią; nakazano później, że pierścień ten będzie przechowywany w skarbcu publicznym[2]. 

Czy Hadrian IV faktycznie mógł „nadać” Irlandię Henrykowi II i czy Jan z Salisbury mówiąc o listach papieskich mógł mieć na myśli słynną bullę Hadriana, znaną pod nazwą Laudabiliter?

Sprawa owej bulli wymaga bliższego wyjaśnienia. Jej tekst nie zachował się bowiem ani w postaci oryginalnego dokumentu, ani uwierzytelnionego odpisu, a znamy treść jedynie z kart dzieł dwóch angielskich kronikarzy: piszącego około roku 1188 Geralda Walijczyka (Giraldus Cambrensis) oraz tworzącego wiek później Mateusza Parisa. Co ciekawe, w archiwach papieskich nie ma śladu po tej bulli, a analiza tekstu wskazuje na pewne odstępstwa od form dyplomatycznych stosowanych w tym czasie w kancelarii papieskiej. Warto zatem prześledzić najciekawsze fragmenty tego dokumentu:

Hadrian, biskup, sługa Sług Bożych, swemu najdroższemu synu w Chrystusie, znamienitemu królowi Anglii, przesyła pozdrowienie i apostolskie błogosławieństwo.

Chwalebnym i słusznym jest twe pragnienie rozsławienia na Ziemi sławnego imienia twego, jak i dostąpienia wiekuistej nagrody w niebie przez rozszerzenie granic Kościoła, głoszenie prawd wiary chrześcijańskiej ludom nieświadomym i barbarzyńskim, wypleniając z ziemi Pana nasiona grzechu, do czego potrzebujesz rady i pomocy Stolicy Apostolskiej […].

Dałeś nam znać, nasz drogi synu w Chrystusie, jako pragnąłbyś doprowadzić wyspę Hibernię do nałożenia przez nią jarzma praw chrześcijańskich […] jak i po to, by odtąd kazać jej corocznie uiszczać opłatę jednego denara od każdego domu przeznaczoną dla świętego Piotra Apostoła, nie naruszając przy tym zupełnie praw Kościoła w tym kraju. Przychylając się zatem do owego chwalebnego i pobożnego dzieła, na którego wsparcie ono zasługuje, wyrażamy chętnie nasze przyzwolenie na twą prośbę, uznając za słuszne i właściwe poszerzanie granic Kościoła Świętego, wyplenianie nasion grzechu i złych obyczajów, a sianie tych cnoty oraz poszerzenia wiary chrześcijańskiej. Albowiem jest rzeczą ogólnie wiadomą, a sam w swojej szlachetności to przyznajesz, iż wszystkie wyspy […] należą prawnie do świętego Piotra i jego przenajświętszego Kościoła rzymskiego […][3].

Istotnie, można się rzeczywiście dziwić, że kuria rzymska, do niedawna patronująca reformie Kościoła irlandzkiego zainicjowanej przez św. Malachiasza, stosuje takie wyrażenia w stosunku do Irlandczyków, jak „lud nieświadomy i barbarzyński”, a przyszłe działania Henryka II jako „nakładające jarzmo praw chrześcijańskich”. Określenia te są dla Irlandczyków obraźliwe, gdyż dotyczą ludu, wyznającego Chrystusa od V wieku, co więcej, propagującego chrześcijaństwo na Wyspach Brytyjskich oraz kontynencie europejskim w czasach, kiedy ówcześni przodkowie poddanych Henryka II oddawali cześć pogańskiemu Wotanowi[4]. Nic dziwnego, że przekaz bulli stał się obiektem wątpliwości, a nawet podejrzeń o celowe fałszerstwo dokonane w celach propagandowych w środowiskach przychylnych polityce Henryka II, a podchwyconych przez Geralda Walijczyka i Mateusza Parysa.

Zwolennicy i przeciwnicy autentyczności bulli podzielili się bowiem według kryteriów narodowych. Historycy angielscy opowiadają się zazwyczaj za jej autentycznością, podczas gdy badacze irlandzcy wręcz przeciwnie. Metody naukowe w tym wypadku zawodzą, w grę bowiem wchodzi nie tylko prawda historyczna, ale i bieżąca polityka, widząca w Laudabiliter pierwszy dokument, choć jeszcze o wymiarze bardziej propagandowym niż praktycznym, tzw. sprawy irlandzkiej, pozostającej nierozwiązaną, dopóki nad Ulsterem powiewa wciąż „Union Jack”.

Do podboju Irlandii przymierzał się już Wilhelm II Rudy. © Wikimedia Commons, domena publiczna.

Początek  „Bitwy o Irlandię” 

Co ciekawe, nawet uznając autentyczność bulli Laudabiliter, przyznają, że nie wywołała ona bezpośrednich następstw. Rada królewska, której przedłożono jeszcze w tym samym 1155 roku kwestię praw króla Henryka do Irlandii, uznała je bowiem za niewystarczające, co mogło zakończyć „sprawę irlandzką” jeszcze przed jej rozpoczęciem.

Nieoczekiwanie do jej powrotu przyczynili się sami Irlandczycy, a szczególnie ówczesny król Leinsteru Diarmait MacMurrough, walczący z królem Connachtu, Ruaidrim O’Conorem oraz  arcykrólem Muirchertachem MacLoughlinem, który to dość chaotycznie usiłował narzucić swoje zwierzchnictwo pozostałym królom prowincjonalnym, przez swoje działania doprowadzając jednak tylko do zaostrzenia walk o władzę. Śmierć Muirchertacha w jednej z potyczek i  zdobycie w 1166 roku tronu arcykrólewskiego przez Ruaidriego nie oznaczało końca walk, w rezultacie których Diarmait znalazł się na wygnaniu, udając się do Anglii. Tam pozyskał obietnicę pomocy od normandzkich feudałów na czele z Roberem FitzStephenem oraz słynnym Ryszardem z Clare o przydomku Strongbow (Mocny Łuk). Po uzyskaniu pozwolenia Henryka II, osobiście zajętego wówczas swoimi sprawami na kontynencie, awanturnicy rozpoczęli w 1169 roku wyprawę, która pomimo szczupłości sił (200 rycerzy i 1000 piechurów) zakończyła się pewnym sukcesem w postaci wprowadzenia na powrót Diarmaita na tron Leisteru i zgłoszenia jego roszczeń do arcykrólewskiego tronu Irlandii. Nie zakończyło to jednak wojny domowej, a nawet ją wzmogło, wywołując kontrakcję ze strony Ruaidriego, przez którą oddziały normańskie znalazły się w defensywie. Co jednak ważniejsze, anglo-normańscy awanturnicy utrzymali na wyspie przyczółki, pozwalające myśleć poważnie o przyszłym podboju wyspy. Przekonało to króla Anglii do interwencji. W 1171 roku wylądował ze swoją armią w Waterford, formalnie biorąc wyspę w posiadanie i przyjmując tytuł dominus Hiberniae, czyli pan Irlandii. Był to jednak dopiero początek „Bitwy o Irlandię”.

Bulla Laudabiliter, bez względu na to, czy rzeczywiście została wydana w kancelarii papieskiej, czy też może sfałszowana w królewskiej, stała się kamieniem węgielnym angielskich roszczeń do „zielonej wyspy”, roszczeń w pewnym sensie nie wygasłych aż do dziś.

W wyniku tego powstał między Anglikami a Irlandczykami ogromy mur wzajemnych niechęci czy wręcz wrogości, pogłębiony jeszcze od czasów Tudorów po wprowadzeniu anglikanizmu. Nie mógł jednak takiego obrotu spraw przewidzieć ani Hadrian IV, ani Jan z Salisbury. Ani nikt inny.

Bibliografia

http://www.libraryireland.com/HullHistory/Appendix1a.php

http://avalon.law.yale.edu/medieval/bullad.asp

http://remacle.org/bloodwolf/historiens/paris/chroniques5.htm#23

https://en.wikipedia.org/wiki/Laudabiliter

http://www.historyireland.com/early-modern-history-1500-1700/laudabiliter-a-new-interpretation-by-professor-anne-duggan/

Grzybowski, Historia Irlandii, Wrocław 1998.

Marcin Polak, Kronika papieży i cesarzy, przekł. i kom. A. Fabiańska i J. Soszyński, Kęty 2008.

Ó Cróinin, Irlandia średniowieczna (400–1200), przekł. i red. J. Szaciłło, Warszawa 2010.

[1] Jeśli nie liczyć legendarnej „papieżycy Joanny” z IX wieku, która podobno miała angielskie korzenie, mimo że przyszła na świat najpewniej w Moguncji.

[2] Cytat na podst. S. Grzybowski, Historia Irlandii, Wrocław 1998, s. 79.

[3] Tłumaczenie własne wg przekazu Mateusza Parisa.

[4] Naczelny bóg anglosaskich pogan, utożsamiany ze skandynawskim Odynem.