Kochanice króla – Maria i Anna Boleyn

Oglądając słynny swego czasu film Kochanice króla, będący ekranizacją bestsellerowej powieści Philippy Gregory, można wyrobić sobie mylny pogląd na temat Anny Boleyn. Królowa jawi się w nim bowiem jako wyrachowana i podła siostra, która dla zaspokojenia własnej ambicji niszczy piękne uczucie Henryka i szlachetnej Marii.

Natalie Portman i Scarlett Johansson jako Anna i Maria Boleyn. Kadr z filmu Kochanice króla. The Moviestore Collection/BE&W.

Fakty i mity

Próbując po tylu wiekach zbadać charakter relacji między siostrami Boleyn, nietrudno oprzeć się wrażeniu, że jest to zadanie niezwykle trudne, o ile w ogóle możliwe. Niełatwo jest również ocenić motywy i uczucia obu kobiet, szczególnie gdy patrzy się na nie przez pryzmat innych osób. Wiadomo, że mówiło i mówi się o nich rozmaicie, niemniej każdy wniosek wysnuty na podstawie materiałów źródłowych, takich jak choćby relacje wrogich Annie Boleyn cesarskich ambasadorów, będzie tylko hipotezą.

Obraz wyrachowanej i nieprzystępnej Anny uwodzicielki, jaki wyłania się z licznych filmów i beletrystyki, również okazuje się uproszczony. W Kochanicach króla z 2008 roku postacie sióstr Boleyn zostały przedstawione jako archetypy dobra i zła oparte na odwiecznym kanonie, wedle którego blondynka była uosobieniem dobroci, a brunetka musiała być tą złą. Podła Anna (Natalie Portman) po nieudanym pierwszym podejściu uwodzi wreszcie króla zakochanego w irytująco szlachetnej Marii (Scarlett Johanson), którą ów porzuca w momencie, w którym urodziła mu syna1.

Tyle do powiedzenia ma film. A jak było naprawdę?

Już na pierwszy rzut okaz wydaje się mało realne, aby Henryk VIII, który był tak drażliwy na punkcie braku męskiego potomka i wcześniej uznał syna z nieprawego łoża, tym razem nie przyznał się do ojcostwa. Natomiast fakt, że Anna miała silny charakter i kierowała się interesem rodu (zapewne odpowiednio poinstruowana przez krewnych), nie musi wcale oznaczać, że była osobą nikczemną i odebrała siostrze króla. To raczej Henryk VIII był tu stroną aktywną. Jak wcześniej zainteresował się Elżbietą Blount, która urodziła mu syna, Henryka FitzRoya, a po niej swoją kochanką uczynił Marię Boleyn, tak teraz zwrócił uwagę na Annę. Gdyby nie bezpłodność królowej i kierująca nim obsesyjna chęć spłodzenia legalnego męskiego potomka, Anna niewiele by wskórała i pewnie dołączyłaby do grona zapomnianych królewskich kochanek. Tymczasem na jej korzyść działały okoliczności oraz ojciec i wuj, Tomasz Howard, którzy w obsesji króla dostrzegli szansę na wyniesienie własnego rodu.

Warto jeszcze dodać, że w oczach katolików, dla których prawdziwą i jedyną królową do końca pozostała Katarzyna Aragońska, nawet najszlachetniejsza kobieta występująca w roli „tej drugiej” byłaby godna potępienia jako narzędzie szatana i czarownica, która doprowadziła do zerwania Anglii z Rzymem. Zestawiając demoniczną Annę ze świątobliwą Katarzyną, często zapominamy, że w międzyczasie przez sypialnię Henryka przewinęło się kilka innych kobiet – z Elżbietą Blount król sypiał przez osiem lat, a po niej związał się z Marią Boleyn. W dodatku obie były mężatkami, więc dopuściły się podwójnej zdrady – zdradzając mężów i swoją panią, Katarzynę Aragońską, której jako dwórki winne były wierność.

Dlaczego więc nie spotkały się z potępieniem? Dlaczego największe kalumnie spadły na Annę? Otóż jej największą winą było nie to, że uwiodła króla i zdradziła Katarzynę, tylko to, że została królową.

Rozważając tę kwestię, należy jeszcze zadać sobie pytanie, czy rzeczywiście powstanie Kościoła anglikańskiego było sprawką Anny, jak chce popkultura. Gdyby Anna miała aż tak wielki wpływ na króla, nie wydaje się realne, aby łatwo mogła go utracić. Na decyzję Henryka VIII złożyło się wiele czynników, i nawet jeśli jednym z nich była chęć poślubienia Anny, nie można uznać tego ani za jedyny, ani za najważniejszy powód zerwania z Rzymem.

Franciszek I miał po latach nazwać jedną z sióstr Boleyn „swą angielską klaczą”. Wikimedia Commons, domena publiczna.

Starsza siostra

Kochanicach króla postać Anny została całkowicie spłycona i w pewnym momencie widz zaczyna zadawać sobie pytanie, jakim cudem zdołała ona utrzymać zainteresowanie Henryka przez kilka lat. Ponadto wcale nie była starszą, tylko młodszą siostrą, podczas gdy w filmie jest odwrotnie.

Zamiana wieku posłużyła twórcom do podtrzymania baśniowego schematu, zgodnie z którym młodsza siostra jest jednocześnie tą dobrą. Dokonując jej, nie kierowali się oni jednak wyłącznie fantazją, ponieważ naukowcy wciąż nie mogą dojść do porozumienia, która z sióstr Boleyn była starsza. Niektórzy spekulują, że Anna urodziła się w 1501 lub 1502, a inni datę jej urodzenia przesuwają na rok 1507, podczas gdy Maria miałaby urodzić się rok później. Teoria ta nie wydaje się jednak słuszna, ponieważ w 1514 roku sześcioletnia Maria nie mogłaby być dwórką Marii Tudor i nie mogłaby wyjechać z nią do Francji. Za najpewniejszą datę jej urodzin uznaje się więc rok 1499 (wkrótce po ślubie rodziców). Tym samym młodszą z sióstr byłaby Anna.

Kochanicach króla nie zgadza się zatem wiek panien Boleyn, ale czy także charakter?

Cóż, prawdziwej Marii Boleyn (1499–1543) daleko było do niewiniątka o twarzy Scarlett Johanson. Według źródeł, ojciec ulokował ją na dworze Marii Tudor, pięknej siostry Henryka VIII, którą ów wysłał później do Francji, gdzie miała poślubić dużo starszego od siebie króla Ludwika. Marii Tudor na francuskim dworze towarzyszyły obie panny Boleyn, a kiedy po kilku miesiącach owdowiałą królową wezwano do Anglii, pozostały one w świcie piętnastoletniej królowej Klaudii.

W latach 1518–1521 we Francji przebywali również rodzice Marii i Anny, ponieważ Tomasz Boleyn pełnił tam funkcję angielskiego ambasadora. Rodzina mogła więc częściej się widywać, co było istotne, tym bardziej że łączyły ją bliskie relacje – a w każdym razie z obecności córek cieszyła się matka, która na ich wychowanie i edukację poświęciła wiele lat spędzonych w prowincjonalnym Hever, z dala od londyńskiego zgiełku i dworskich intryg.

Relacje matki z Marią wkrótce jednak miały się zepsuć z powodu plotek o jej romansie z francuskim królem Franciszkiem. Aby ratować reputację córki, około 1520 roku rodzice odesłali ją do Anglii i wydali za Williama Careya. Biorąc pod uwagę skandal, Maria miała wiele szczęścia, że człowiek tego pokroju zechciał ją poślubić, choć decydującą kwestią mogło być tutaj zainteresowanie króla jej osobą.

Podczas gdy Anna pozostała we Francji, aby dokończyć edukację, zamężna już Maria stała się kochanką Henryka VIII. Fakt ten nie wadził Boleynom już tak bardzo, jak jej związek z królem Francji, i chociaż romans sam w sobie był wielką tajemnicą, zaczęli z niego czerpać znaczące korzyści. Z pozycją Marii związane było bowiem wyniesienie ojca do godności para w 1525 roku, a męża do urzędu ochmistrza w Greenwich Palace; ponadto Carey, przymykający oko na wizyty króla w łóżku swojej żony, dwukrotnie otrzymał nadania ziemskie.

W 1524 roku Maria urodziła dziewczynkę o imieniu Katarzyna, a dwa lata później syna Henryka, w którego wyglądzie doszukiwano się podobieństw do króla. Henryk VIII nie uznał jednak ani jednego, ani drugiego dziecka, i do końca życia nosiły one nazwisko Carey. Zresztą, w roku narodzin chłopczyka jego uczucie do Marii wygasło, ponieważ zakochał się w jej siostrze, która właśnie przybyła na dwór Katarzyny Aragońskiej.

Hever Castle, dom rodzinny sióstr Boleyn. Wikimedia Commons, domena publiczna.

Której „klaczy” dosiadał Franciszek?

Francuski historyk Brantôme (ok. 1540–1614) zauważał, że „rzadko zdarza się, aby panna lub mężatka zachowała cnotę na dworze”, a jeśli wierzyć obcokrajowcom, szczególny problem miały z tym Angielki, które – w przeciwieństwie do zimnokrwistych Anglików – słynęły z gorących temperamentów. Poza tym, jak można było odmówić królowi? Nie każda miała tyle odwagi co Anna Boleyn – która przez kilka lat nie wpuściła Henryka VIII do swego łoża – i nie bała się poskąpić swych wdzięków. Ponadto bycie królewską kochanką w pewien sposób nobilitowało i gwarantowało profity, z których sprytniejsze rody potrafiły umiejętnie korzystać.

Nigdy się nie dowiemy, co powodowało Marią Boleyn, wśród której francuskich kochanków znalazł się między innymi Franciszek I. Może chciała korzystać z uroków życia, może jej zachowanie było wynikiem swobody dworskich obyczajów, a może poczuła się wyróżniona, kiedy sam król zwrócił na nią uwagę?

Musiała dobrze znać potrzeby mężczyzn, skoro Henryka VIII utrzymała przy sobie przez kilka lat, a Franciszek I wspominał ją jeszcze po latach. Jeśli wierzyć świadkom, miał się wówczas chwalić, że wielokrotnie ujeżdżał tę „wielką dziwkę, otoczoną najgorszą sławą”, i „prostytutkę sławną ponad wszystkie”. Lecz tutaj pojawia się problem. Po pierwsze, czy można wierzyć słowom, których być może nigdy nie wypowiedział? Po drugie, należy pamiętać, że po upadku Anny (szczególnie w katolickim świecie) namnożyło się wiele historii szkalujących jej rodzinę. Po trzecie zaś, istnieje jeszcze jedna teoria, według której „angielską klaczą” Franciszka I była nie Maria, lecz… Anna!

Brzmi to bardzo ciekawie, jednak gdyby tak było, fakt ten z pewnością nie uszedłby uwagi Henryka VIII. W związku z czym za bohaterkę romansu z francuskim królem, o ile takowy miał miejsce, należy uznać Marię Boleyn. A skoro tak, jawi się ona nie jako mimoza z Kochanic króla, ale godna swojej siostry, sprytna i pełna temperamentu przedstawicielka rodziny Boleynów, która mogła popierać Annę w drodze po koronę. Zazdrość i osobiste urazy były bowiem niczym wobec interesu rodu.

Czy Henryk Carey, syn Marii Boleyn, rzeczywiście mógł być synem króla? Wikimedia Commons, domena publiczna.

Zbuntowana Maria

Co czuła porzucona Maria? Czy miała żal do Anny, czy też może – znając słabość króla do kobiet – liczyła się z jego niestałością i dalej korzystała z łask spływających na jej rodzinę? Tego nigdy się nie dowiemy, bo nagle zniknęła z kart historii.

Wiadomo tylko, że po śmierci pierwszego męża (1528) Maria znalazła się w trudnej sytuacji materialnej, a pięć lat później uczestniczyła w koronacji siostry. Kiedy Anna została królową, bywała na dworze i zapewne wtedy poznała Williama Stafforda – mężczyznę, w którym się zakochała. Uczucie musiało być głębokie i szczere, ponieważ nie bacząc na jego niższy stan, zdanie króla i reputację rodu, zdecydowała się na potajemny ślub.

Anna nabrała podejrzeń, kiedy spostrzegła, że siostra jest w ciąży. A ponieważ jej pozycja na dworze słabła wraz z uczuciem króla, któremu nie urodziła syna, wpadła w przerażenie. Zgodnie z protokołem, ludzie wysoko urodzeni nie mogli się żenić bez zgody monarchy, a ona jako królowa musiała usunąć z dworu nieposłuszną siostrę, do czego zresztą przychyliła się oburzona rodzina Boleynów.

W tej sytuacji trudno sobie wyobrazić, aby siostry – być może od dawna skłócone z powodu rywalizacji o króla – mogły odbudować łączące je w dzieciństwie więzi. W dodatku Anna, poprzez którą na Boleynów spłynęło najwięcej splendoru, zabrała Marii miłość rodziców, bo nawet jeśli nie przestali jej kochać, okazała się nieposłuszną i wyrodną córką. I to Anna od kilku lat była bliższa matce, która towarzyszyła jej na dworze.

Niemniej Maria wcale nie cieszyła się z upadku Anny, i kiedy siostra została oskarżona o zdradę, ochłodziły się jej relacje z Henrykiem. Może więc wcale nie była skrzywdzonym niewiniątkiem, szczerze zakochanym w królu, tylko – jak Anna – wytworem swoich czasów i wytrawnym graczem, który przy wsparciu krewnych korzystał z każdej sposobności, aby podnieść rangę swego rodu? Nie dajmy się zwieść filmom i literaturze, bo może żadna z sióstr go nie kochała, przedkładając ambicje rodziny ponad własne dobro.

Fakt, że na koniec Maria się zbuntowała i przedłożyła miłość do mężczyzny ponad wspomniane względy, uratował jej życie. W chwili upadku Boleynów przebywała z mężem w Calais, gdzie cieszyła się spokojem domowego ogniska. Zapewne też czuła się najszczęśliwszą z rodziny i nie chciała, aby Henryk VIII raczył sobie o niej przypomnieć.

1 Teoria, którą Gregory wykorzystała w swojej powieści The Other Boleyn Girl, jest dosyć popularna, aczkolwiek dzisiaj wielu badaczy ją kwestionuje. Skoro Henryk VIII bez wahania uznał nieślubnego syna Henryka FitzRoya (ur. 1519) i dbał o jego wychowanie, nie było powodu, aby nie przyznał się do ojcostwa dzieci Marii Boleyn. Jeżeli tego nie uczynił, nie były jego.