Kobiety w Turcji osmańskiej (cz. I)

Jeden z portretów Roksolany. Wikimedia Commons, domena publiczna.

Stereotypowy, wielokrotnie powielany wizerunek muzułmańskiej kobiety ukazuje ją jako trudną do rozpoznania postać, okutaną zwykle w czador, z zasłoniętą twarzą. Przemyka ona najczęściej w tle, zdominowana przez mężczyzn i podporządkowana im. Tymczasem rzeczywistość jest bardziej złożona: sytuacja kobiet w islamie w dużej mierze zależy od kraju i miejsca, w którym one mieszkają, ich pozycji społecznej i stopnia religijnej ortodoksji.

W państwach bardziej liberalnych obyczajowo, takich jak Turcja lub Tunezja, zobaczymy kobiety z odsłoniętymi głowami lub tylko w chustach osłaniających włosy, podczas gdy w Afganistanie – w pełnych burkach. Oczywiście ogromne znaczenie ma również środowisko – w dużym, kosmopolitycznym mieście łatwiej spotkać kobietę ubraną nowocześnie, na prowincji zaś – tradycyjnie. To samo dotyczy powiązanej z obyczajowością religijnej ortodoksji, nakazującej kobietom zasłanianie ciała, głowy i twarzy przed spojrzeniami obcych mężczyzn.

Na kwestię statusu kobiet w islamie, ich izolacji od społeczeństwa i pozycji społecznej w ujęciu historycznym pewne światło rzuca Władczyni Wschodu, biografia Roksolany znanej również jako Hürrem, żony Sulejmana Wspaniałego. Jej autorką jest Leslie Peirce, profesorka Uniwersytetu Nowojorskiego. Roksolana… prezentuje oczywiście tylko wycinek, ograniczony zarówno czasem (głównie XVI wiek, ze wzmiankami dotyczącymi okresu od XIV do XVII w.), jak i przestrzenią (Bliski Wschód ze szczególnym uwzględnieniem Turcji osmańskiej), jednak i ta perspektywa wydaje się cenna ze względu na objaśnienie różnic kulturowych i historyczne kontakty osmańskiej dyplomacji z Polską Jagiellonów.

Litografia ukazująca jedną kobietę w haremie z odsłoniętą twarzą, a drugą, stojącą za nią, w burce. Wikimedia Commons, domena publiczna.

Status kobiety osmańskiej

Dynastia osmańska była początkowo jednym z wielu rodów rządzących bejlikami, czyli księstwami powstałymi na terenach seldżuckiego Sułtanatu Rumu, podbitego przez Mongołów. Wyszła ona zwycięsko z rywalizacji między władcami poszczególnych państewek, podporządkowując sobie ostatecznie całą Azję Mniejszą, a potem sięgając dalej. Gdy w pierwszej połowie XIV wieku arabski podróżnik i kronikarz Ibn Battuta odwiedzał zachodnią Anatolię, zauważył w tamtejszych miastach kobiety witające go razem z mężczyznami (tj. nie były odizolowane w haremach), a gdy dotarł do Izniku (ówcześnie Nicei), został powitany przez Nilufer, żonę Orhana, syna Osmana, która pod nieobecność męża dowodziła tamtejszym garnizonem. Ugościła ona arabskiego podróżnego z najwyższym szacunkiem. Battuta odnotował, że podobne sytuacje powtarzały się również w innych miastach odwiedzanych przez niego podczas wędrówki wzdłuż wybrzeży Morza Czarnego.

Tymczasem, jak twierdzi Peirce, „przez kolejne wieki Osmanowie, podobnie jak Seldżukowie, przyjęli jednak bardziej konserwatywne zwyczaje. Kobiety z arystokratycznych rodzin zaczęły zaznaczać swój wysoki status, ograniczając pojawianie się w przestrzeni publicznej i zatrudniając służących, którzy załatwiali wiele spraw za swoje chlebodawczynie”. Odizolowanie kobiet od mężczyzn stało się więc nie tylko wymogiem obyczajowym, lecz także wykładnikiem wysokiej pozycji społecznej. Należałoby tu również wspomnieć, że na takie odosobnienie decydowali się również wysoko postawieni mężczyźni, a do perfekcji doprowadził je sułtan, który udzielał audiencji, wysłuchując petentów, ale sam się do nich nie odzywał – w jego imieniu robili to wezyrowie. Oczywiście poza tym sułtan cieszył się daleko większą swobodą niż jego nałożnice.

O odizolowaniu kobiet decydowały również względy moralności oglądanej przez pryzmat religii. Zasypywany pytaniami o zachowanie, które przystoi szanującej się kobiecie, Ebu Suud, główny mufti za czasów Roksolany i Sulejmana, wydał kilka oficjalnych fatw, czyli opinii religijnych. W jednej z nich czytamy: „Niewiasta zasługuje na miano muhaddere [cnotliwej], jeśli nie pozwala, by oglądali ją mężczyźni [spoza najbliższej rodziny], i załatwia swoje sprawy przez pośredników, nie osobiście”. Mufti zaznaczył jednak, że to kwestia raczej moralności niż wyznawanej wiary: „[…] żydowskie i chrześcijańskie [dosłownie: niewierne] kobiety także mogą być muhaddere”.

Odaliska na portrecie pędzla Marii Fortuny. Wikimedia Commons, domena publiczna.

Sułtan dbał o to, by jego konkubiny rekrutowały się z grona kobiet cnotliwych (a przy okazji, by mieć pewność, że nikt inny poza władcą nie może być ojcem ich dzieci). Dlatego nałożnice monarchy przebywały przez większość życia w sułtańskim haremie, a jeżeli go opuszczały, to w zamkniętym powozie z zasłoniętymi oknami oraz w eskorcie eunuchów. Polityka dynastii osmańskiej w tym względzie ulegała zmianom: w początkowym okresie rozwoju państwa sułtani żenili się z księżniczkami z ościennych państw, „na początku XV wieku poznali jednak niebezpieczeństwo, jakim może być zagraniczny wuj, podejmujący militarną interwencję w imieniu osmańskiego siostrzeńca”. Dlatego też małżeństwa z księżniczkami szybko zaczęły służyć wyłącznie sojuszom politycznym, podczas gdy monarchowie płodzili potomstwo (w tym następców tronu) z niewolnicami.

Z czasem, kiedy osmańskie państwo okrzepło i stało się prawdziwym imperium, sułtani w ogóle zrezygnowali z motywowanych politycznie zaślubin. Już ich nie potrzebowali – ich kraj był dość mocny, by radzić sobie z zagrożeniami, nie ponosząc kosztów takich sojuszy. Zamiast tego wypracowali dynastyczny system, w którym karierę mogła zrobić każda niewolnica z haremu, w pełni uzależniona od swego pana i władcy. Niewolnice te pochodziły zazwyczaj z sąsiednich państw. Pojmane przez łowców (między innymi Tatarów krymskich lub piratów) i wyselekcjonowane, były kupowane przez agentów sułtana na targach niewolników i przewożone do haremu, mieszczącego się w Starym Pałacu. Tam poddawano je surowemu szkoleniu, którego podstawą była nauka tureckiego i islamu – religii, na którą siłą je nawracano. Równocześnie wpajano im pałacową etykietę, precyzującą, jak powinny się zachowywać, jak i do kogo odzywać, a kiedy – milczeć.

Następnym etapem edukacji była nauka szycia i haftowania, grania na harfie i śpiewu. W ten sposób te z niewolnic, które nie dostąpiły zaszczytu przedstawienia sułtanowi lub z różnych powodów opuściły harem, miały w ręku fach, dzięki któremu mogły się utrzymać. Każdy egzamin służył selekcji – do końca haremowej edukacji docierały najpiękniejsze, najzgrabniejsze i najbardziej inteligentne kobiety. Przedstawiano je sułtanowi podczas rozmaitych przyjęć i prezentacji, on zaś mógł wybrać spośród nich te, które dotrzymają mu towarzystwa w łożu. Awansowały one do miana nałożnic, a jeśli władca szczególnie upodobał sobie którąś z nich – mogła zostać jego faworytą. Teraz wszystko zależało od biologii: jeżeli zaszła w ciążę i urodziła dziecko, stawała się sułtańską konkubiną. Gdy na świat przychodziła córka władcy, mógł on nadal utrzymywać stosunki z matką, jeśli jednak był to syn – wracała z dzieckiem do Starego Pałacu i odtąd jedynym celem jej życia było wychowanie księcia na przyszłego następcę tronu. Poszczególni książęta, synowie różnych matek, współzawodniczyli o tron, a efektem tej rywalizacji często było prawnie usankcjonowane bratobójstwo. Matka tego z nich, który wygrał, pozostawała zwykle do końca życia najbliższą doradczynią i powierniczką nowego sułtana.

Jak więc widać, ścieżka kariery niewolnicy była długa i skomplikowana, a na szczyt docierały nieliczne. Na uwagę zasługuje jednak miejsce, w którym kobiety przygotowywano do roli kochanek, matek i opiekunek, ucząc je zarazem etykiety, języków, umiejętności praktycznych i wreszcie intryg.

Dowiedz się więcej: