Edukacja w epoce Tudorów

Katarzyna Parr, ostatnia żona Henryka VIII, odebrała bardzo staranne wykształcenie. Wikiemdia Commons, domena publiczna.

W dzisiejszych czasach dostęp do wiedzy i kształcenia jest nie tylko oczywistą potrzebą i koniecznością, ale także jednym z podstawowych praw człowieka. Edukacja za panowania Tudorów była jednak przywilejem, na który nie każdy mógł sobie pozwolić. Możliwość pobierania nauki, nawet w zakresie podstawowym, zwykle wiązała się z obowiązkiem pokrywania opłat za czesne, ponieważ darmowe szkolnictwo wciąż było sprawą incydentalną. Ogromna nierówność szans w zdobywaniu wykształcenia łączyła się nie tylko ze statusem majątkowym, ale również z obyczajową dyskryminacją płci.

Na naukę mogli sobie pozwolić głównie przedstawiciele zamożnych lub pracujących rodzin o odpowiednim statusie finansowym. Najubożsi w większości skazani byli na analfabetyzm, w najlepszym przypadku mieli możliwość odbywania praktyk zawodowych, poświęcając się pracy od najmłodszych lat. Spośród i tak nikłego odsetku dzieci epoki Tudorów korzystających z nauczania ogromną większość stanowili chłopcy. Bardzo rzadko się zdarzało, że szkoły wyrażały zgodę na rekrutację dziewczynek, o czym świadczą specjalne noty w statutach wielu placówek, które stanowiły o zakazie ich przyjmowania. W Anglii połowy XVI w. wśród osób piśmiennych było ok. 20% mężczyzn i tylko 5% kobiet. Nie ma jednak pewności, czy dane te przypadkiem nie obejmują również osób, które zaledwie umiały się podpisać. Dość rzadkim zjawiskiem były małe bezpłatne szkoły koedukacyjne, dostępne nawet dla najbiedniejszych. Przykładem może być ta prowadzona w Londynie między 1504 a 1515 r. przez księdza Williama Barboura czy podobna placówka z 1580 r., działająca w Wigston w hrabstwie Leicestershire. Kolejną jest np. szkółka powstała w Barking w Essex w 1590 r. z inicjatywy żony niejakiego Richarda Dawesa, która uczyła dziewczynki i chłopców czytania.

Kształcenie dziewcząt

Mimo tych szlachetnych wyjątków możliwość podjęcia edukacji przez reprezentantki płci pięknej dotyczyła głównie panien wysoko urodzonych. Nie uczęszczały one jednak do szkoły, lecz uczyły się w domach pod okiem zatrudnionych w tym celu prywatnych guwernerów. Plan lekcji w idealnym wypadku obejmował pisanie, czytanie, francuski, robótki ręczne, śpiew, taniec, muzykę, lekcję manier i moralności, czasem także naukę jeździectwa i polowania. Do końca nie wiadomo jednak, jakie przedmioty i treści zawierał taki program, ponieważ zapiski dotyczące edukacji dziewcząt epoki Tudorów są skąpe. Nie każda dziewczyna miała też na tyle szczęścia, by skorzystać z możliwości kształcenia. Wiadomo, że dla wielu decydujących o ich losie mężczyzn, również tych z wyższych sfer, edukacja kobiet była stratą czasu. Dowodem może być fakt, że Katarzyna Howard, żona Henryka VIII, była ledwo piśmienna. Oczywiście zdarzały się kobiety, które w systemie prywatnego nauczania odebrały staranną edukację, jak choćby wydająca własne książki Katarzyna Parr – szósta i ostatnia żona króla Henryka, czy też jego córki, oczytana i utalentowana Maria I oraz wybitnie uzdolniona i pracowita Elżbieta I. Mimo wszelkich konserwatywnych ograniczeń obyczajowych i braku powszechności nauczania część kobiet w jakimś stopniu pobierała naukę. Dotyczyło to również przedstawicielek średniej klasy. Tutaj jednak funkcje pedagogiczne przejmowały ich matki. Zależnie od własnych umiejętności udzielały one lekcji czytania, religii, haftu, szycia, gotowania, muzyki i tańca. Istniały również płatne szkoły przykościelne, prowadzone przez co drugą angielską parafię, uczące śpiewu, pisania, czytania i prostej arytmetyki. Zdarzało się, że oprócz chłopców uczęszczały do nich również dziewczynki. Reszta panien, pochodzących głównie z niższej klasy, nie otrzymywała formalnego wykształcenia. Rodzice wysyłali je do pracy lub zostawiali w domach, angażując w codzienne obowiązki. Musiały one zadowolić się przyuczaniem do przeznaczonej im w przyszłości roli żony, która potrafi wprawnie prowadzić gospodarstwo domowe i opiekować się rodziną.

Kobieta wręczająca dziecku hornbook. Wikimedia Commons, domena publiczna.

Role społeczne a wykształcenie

Posiadanie dzieci postrzegane było jako dar boży, a dla kobiety jako wielki zaszczyt i największy powód do dumy. Mocno patriarchalna struktura obyczajowa epoki Tudorów bezkompromisowo i jednoznacznie rozdzielała role społeczne i pilnowała ustalonego porządku, powołując się na wzorce biblijne. Od mężczyzn oczekiwano, że będą skutecznymi żywicielami rodziny i w tym kierunku ich szkolono. Kobiety zaś postrzegano przede wszystkim jako poddane mężczyznom żony i matki oraz zależne od męskiej opieki przedstawicielki słabszej płci. Wiele zawodów średniowiecznej i renesansowej Anglii zarezerwowanych było wyłącznie dla mężczyzn. Niewłaściwymi i zabronionymi dla kobiet obszarami zawodowej aktywności było choćby prawo, polityka, aktorstwo czy medycyna. Panie mogły liczyć na zatrudnienie głównie na niskopłatnych stanowiskach służebnych, m.in. jako pokojówki, praczki, kucharki bądź położne. Te ostatnie często wykazywały się wiedzą i umiejętnościami przekraczającymi poziom reprezentowany przez ich męskich odpowiedników. Mimo tego wizja rozpoczęcia przez nie kariery medycznej czy podjęcia kierunkowych studiów zupełnie nie mieściła się w normach i wyobrażeniach ówczesnego społeczeństwa i, co gorsza, musiało minąć aż kilka stuleci, by ta sytuacja zaczęła się poprawiać. Prawo do wyższego wykształcenia kobiety wywalczyły sobie dopiero u schyłku XIX w. Pewne zmiany w statusie kobiet przyniósł wiek XVI i rozwój klasy średniej, przypadający na rządy Henryka VIII. Niejako z konieczności otworzyły się bowiem przed nimi rejony związane z handlem i rzemieślnictwem. Powszechnie uważano jednak, że gruntowne i wszechstronne wykształcenie nie jest kobietom potrzebne, a nawet może szkodzić ich zdrowiu (!). Na szczęście nie wszyscy zgadzali się z tym dyskryminującym i deprecjonującym poglądem. Zupełnie innego zdania byli wybitni renesansowi humaniści, m.in. Erazm z Rotterdamu i Morus, ojciec doskonale wykształconych córek, którzy aktywnie propagowali ideę równego dostępu do edukacji dla obu płci.

Męskie szkoły

Zupełnie inaczej wyglądała sytuacja chłopców. Najbogatsi mogli się uczyć indywidualnie pod nadzorem prywatnych korepetytorów, choć część z nich uczęszczała do szkoły wraz z innymi. Synowie nieco mniej zamożnych rodów po osiągnięciu czwartego roku życia mieli możliwość rozpoczęcia trzyletniej nauki na najbardziej elementarnym poziomie. Odpowiadały za nią prywatne szkoły dla młodszych dzieci, zwane petty school lub dame school. Pełniły one funkcję współczesnych podstawówek. Jedną z pomocy naukowych zastępujących elementarz były tzw. hornbooks, czyli drewniane deski z uchwytem do trzymania, do których przyczepione były arkusze papieru z wypisanym alfabetem i np. modlitwą Ojcze nasz. Całość zabezpieczała przezroczysta warstwa wytwarzana z rogów zwierzęcych, najczęściej krowich (horn – ang. ‘róg’). Do pisania używano zaostrzonych gęsich lub kurzych piór maczanych w atramencie. Zajęcia prowadzone były często nie przez licencjonowanych nauczycieli, lecz wystarczająco wyedukowane gospodynie domowe, w ich własnym miejscu zamieszkania. Na lekcjach uczono czytania, pisania, nauki katechizmu i zasad zachowania, a kończyły się one na tyle wcześnie, by biedniejsze dzieci mogły jeszcze pracować.

W wieku siedmiu lat chłopcy rozpoczynali drugi stopień edukacji w tzw. grammar schools, który trwał do czternastego roku życia. Etap ten postrzegany był jako przygotowanie do zajęć uniwersyteckich, stanowił więc niejako odpowiednik współczesnego liceum ogólnokształcącego. Program obejmował łacinę, retorykę, religię, logikę, arytmetykę, sporadycznie historię, geografię, astrologię i grekę. Najbardziej popularnym, zatwierdzonym przez Henryka VIII, a później Edwarda VI podręcznikiem do łaciny była książka znana jako Lily’s Latin Gramma. Jej autorem był William Lilly, renesansowy angielski uczony, filolog klasyczny i pionier w nauce greki. Jego łacińska gramatyka wydana w trzech częściach między 1540 a 1543 r. funkcjonowała ze zmianami aż po wiek XIX.

Sprawy organizacyjne

Myśl renesansowa kładąca nacisk na szacunek i troskę wobec drugiego człowieka miała wpływ na losy szkolnictwa. Władcy szukali rozwiązań i pomocy dla dzieci w ciężkiej sytuacji życiowej. W 1552 r. Edward VI założył Christ’s Hospital, koedukacyjną szkołę dla sierot i biedoty, opłacaną przez miasto. Za rządów Elżbiety I powstało kilka pierwszych szkół publicznych, jak np. Merchant Taylor’s School, założona przez zamożnych kupców w 1561 r. Ponieważ jednak brakowało przemyślanego systemu oświaty, nie istniały też żadne standardy regulujące i weryfikujące kompetencje czy też kwalifikacje nauczycieli, poziom edukacji bywał dość różnorodny, czasem pozostawiając wiele do życzenia. Sytuacja zaczęła się nieco zmieniać od roku 1559, od kiedy do nauczania w szkołach potrzebna była specjalna licencja wydawana przez lokalnego biskupa. Pod koniec XVI w. do zawodu dopuszczonych zostało też kilka nauczycielek. Źródłem utrzymania placówek oświatowych były głównie stałe kwoty pieniężne pobierane od rodziców każdego z uczniów. Bywały też szkoły, które dysponowały środkami z prywatnych testamentów lub były finansowane przez lokalne gildie handlowe. Spadkodawcy i darczyńcy mieli możliwość określania, jaki procent miejsc powinien pozostać wolny od opłat. Otwierało to drogę do kształcenia dla pewnej liczby dzieci ubogich.

Christ’s Hospital założona przez Edwarda VI (stan na rok 1770). Wikimedia Commons, domena publiczna.

Szkolny klimat

Lekcje zaczynały się wcześnie, bo już o 6 rano, także w przypadku najmłodszych, a kończyły około 17.30. W środku dnia przewidziana była przerwa na posiłek. Czas zajęć z pewnością nie kojarzył się dzieciom z niczym przyjemnym. Szkoły epoki Tudorów, mimo pięknych ideałów humanizmu, zwykle nie obchodziły się ze swoimi uczniami delikatnie. Powszechnie i bez skrępowania stosowano bowiem kary cielesne, traktując je jak najskuteczniejszy środek wychowawczy. Uczniów do nauki „motywowano” za pomocą rózgi, bijąc ich za każdą pomyłkę lub niewłaściwe zachowanie. Jeszcze bardziej okrutnym i niewyobrażalnym dzisiaj rozwiązaniem była idea „chłopca do bicia”, na co pozwalano sobie w domach bogaczy. Za przewinienia wysoko urodzonego chłopaka chłostę otrzymywało inne dziecko wybrane do tego zadania. Aż trudno sobie wyobrazić, do jakich konsekwencji psychicznych prowadziła taka sytuacja u obojga biorących w tym udział dzieci.

Oxford i Cambridge

W wieku czternastu lat najzdolniejsi chłopcy mogli kontynuować naukę na jednej z dwóch angielskich wyższych uczelni. Chodziło oczywiście o Uniwersytet w Oksfordzie założony w 1171 r. i działający od 1209 r. Uniwersytet w Cambridge. Jednym z podstawowych kryteriów przyjęcia w poczet studentów obu wszechnic była biegła znajomość łaciny, ponieważ większość wykładów prowadzono właśnie w tym języku; łacina była również językiem wszystkich podręczników. Wcześniejsza siedmioletnia edukacja kładła duży nacisk na naukę łaciny i absolwenci bardziej prestiżowych szkół średnich mogli faktycznie nie tylko płynnie władać tym językiem w mowie i piśmie, ale także znać dzieła wielkich klasycznych twórców – Owidiusza, Platona, Cycerona, Horacego czy Wergiliusza. Studia trwały 7 lat i miały charakter dwustopniowy – czteroletni licencjat zwieńczony stopniem Bachelor of Arts (BA) i trzyletnie studia magisterskie, po których otrzymywano tytuł Master of Arts (MA). Programy uczelni obejmowały następujące przedmioty: gramatykę, retorykę, dialektykę, logikę, arytmetykę, muzykę, geometrię, astronomię, grekę, a także zawarte w kursie magisterskim trzy filozofie Arystotelesa: filozofię przyrody, filozofię moralną i metafizykę. Każdy z dwóch etapów edukacyjnych kończył się egzaminem i rodzajem otwartej obrony, podczas której student stawał przed gronem wszystkich przybyłych na to wydarzenie gości i odpowiadał na ich pytania z zakresu logiki i filozofii. Następnym krokiem uniwersyteckiej kariery było podjęcie kilkuletniej pracy dydaktycznej na uczelni w charakterze Regent Master. Po spełnieniu tych warunków można było kontynuować studia, wybierając spośród trzech zaawansowanych fakultetów: decydując się na prawo, medycynę lub teologię – kierunek chętnie wybierany w czasach elżbietańskich.

System oświatowy epoki Tudorów odzwierciedlał poziom obyczajowości i mentalności ówczesnego społeczeństwa. Wyciągał na światło dzienne wszystkie zaniedbania, lęki, dysfunkcje, podziały klasowe, nierówności między kobietami i mężczyznami i dyskryminujące przekonania kulturowe. Jednak zwiększający się dostęp do wiedzy zmieniał potrzeby i myślenie ogółu oraz cele ekonomiczne kraju. Zgodnie z ideami renesansowego humanizmu podnosiła się ogólna świadomość, a także wrażliwość na potrzeby najsłabszych oraz przekonanie o konieczności dzielenia się wiedzą i dbania o godność i rozwój każdego człowieka.

 

Bibliografia:

Craig R. Thompson, Universities in Tudor England, Associated University Presse, New Jersey 1979

Elizabeth Norton, The Lives of Tudor Women, Head of Zeus Ltd, London 2016

John Morrill, The Oxford Illustrated History of Tudor and Stuart Britain, Oxford University Press, 2000

[online] https://archive.org/stream/universitiesintu027334mbp/universitiesintu027334mbp_djvu.txt

[online] http://dlibra.bg.ajd.czest.pl:8080/Content/2868/Pedagogika_13_115.pdf

[online] http://primaryhomeworkhelp.co.uk/tudors/schools.htm

[online] http://tudortimes.co.uk/guest-articles/tudor-girls-and-education

[online] https://www.dkfindout.com/uk/history/tudors/tudor-education/

[online] http://www.elizabethi.org/contents/women/

[online] https://www.historylearningsite.co.uk/tudor-england/women-in-tudor-england/

[online] http://www.localhistories.org/tudoredu.html

[online] https://www.youtube.com/watch?v=LcjESESL704

[online] https://www.britannica.com/biography/William-Lily