Czy Anglicy odkryli Amerykę? Przedkolumbijskie wyprawy zachodnie Bristolczyków

24 czerwca 1497 roku. Wybrzeże obecnej Kanady w okolicach Nowej Fundlandii lub Labradoru. Pięć lat po pierwszej wyprawie Krzysztofa Kolumba do Nowego Świata.

Samotny angielski statek o nazwie „Matthew” (Mateusz) dopływa do amerykańskiego wybrzeża z około 20 osobami załogi dowodzonej przez włoskiego kapitana, Giovanniego Caboto, w dialekcie weneckim zwanego Zuane, którego wyspiarze nazywają Johnem Cabotem. Tak oto zaczyna się angielska przygoda kolonialna, która w ciągu trzystu lat doprowadzi Anglików do panowania nad trzecią częścią globu.

Czy rzeczywiście jednak był to początek? Czy faktycznie Cabot przetarł szlak poddanym króla Anglii, czy też może sam podążał po cudzych śladach? I jaki to ma związek z pierwszą wyprawą Kolumba?

Dzielnica portowa w Bristolu. © Wikimedia Commons.

Dzielnica portowa w Bristolu. © Wikimedia Commons.

Angielskie wyprawy na zachód

Spór o to, komu należy przyznać palmę pierwszeństwa w odkryciu Ameryki, zaczął się niemal od razu po wyprawie Kolumba. Wysuwano najrozmaitsze, niekiedy wręcz fantastyczne koncepcje, a do rankingu zgłaszano wielu „odkrywców” wywodzących się z różnych narodów. Poza obecnością w Ameryce Normanów, których wyprawy na zachód w świetle źródeł zdają się najlepiej udokumentowane, wszystkie inne przedkolumbijskie „odkrycia” nie znalazły uznania w świetle krytyki. Do tego osobliwego współzawodnictwa stanęli również mieszkańcy Wysp Brytyjskich, wśród nich św. Brendan, walijski książę Madoc ap Owain czy wreszcie szkocki hrabia Henry Sainclair i jego włoscy towarzysze – bracia Zeno[1]. Trudno jednak łączyć te legendy z rzeczywistymi próbami pokonania odmętów Atlantyku. Doszukiwanie się związków z osobą św. Brendana wydaje się nadinterpretacją, wynikającą z próby racjonalnego wytłumaczenia opisu rzekomej podróży przez ocean, spisanej w IX w., przynajmniej trzysta lat po śmierci świętego opata, a będącej mistycznym poszukiwaniem drogi do Boga. Natomiast przypadki księcia Madoca czy hrabiego Sinclaira wydobyto z niepamięci dopiero w drugiej połowie XVI wieku, w okresie intensywnej rywalizacji mocarstw kolonialnych, uparcie poszukujących propagandowego uzasadnienia swych rzekomo „lepszych praw” do posiadanych ziem w Nowym Świecie. Zatem zdawać by się mogło, że do tego samego nurtu legendarno-politycznego należałoby zaliczyć opisy wypraw atlantyckich poprzedników Cabota, którymi mieli być kupcy i żeglarze z Bristolu.

Mapa świata według Sebastiana Cabota. © Wikimedia Commons, http://maps.bpl.org.

Mapa świata według Sebastiana Cabota. © Wikimedia Commons, http://maps.bpl.org.

Bristol kluczem do Nowego Świata?

Bristol zawsze był otwarty na zachód. Położony u ujścia rzeki Avon, niemal na granicy Walii i Kornwalii, od XI w. stanowił ważny port atlantycki zorientowany na handel i rybołówstwo. Pierwsze zainteresowanie mieszkańców Bristolu drogą przez Atlantyk należy datować na rok 1480. Wtedy to dwaj miejscowi kupcy – John Jay i Thomas Lloyd – wyruszyli na zachód w poszukiwaniu wyspy Brasil czy też Brazylii[2]. Rzeczona wyspa była elementem celtycko-irlandzkich wyobrażeń rodem z późnego średniowiecza, dotyczących geograficznego ukształtowania ziemi. Wyobrażenia te – choć często fantastyczne – miały jednak w owych czasach realny wpływ na próby dotarcia do odległych lądów, podejmowane przez przedsiębiorczych kupców bristolskich, poszukujących źródła pochodzenia cennych gatunków drewna, które – jak wierzono – miały wywodzić się właśnie stamtąd. Wyprawa, nie napotkawszy żadnego lądu, po kilku miesiącach zawróciła. Podobny los spotkał kolejną ekspedycję z roku 1481, składającą się z dwóch statków dowodzonych przez Thomasa Crafta. Następne wyprawy, podejmowane najpewniej w ciągu najbliższych lat, mogły zakończyć się podobnie. Ale czy na pewno?

Sebastian Cabot na rycinie z 1882 r. © Wikimedia Commons.

Sebastian Cabot na rycinie z 1882 r. © Wikimedia Commons.

Zdają się temu przeczyć dwa niezależne od siebie przekazy. Pierwszy, niezwykle istotny, znany jest dopiero od niespełna 60 lat. Jest to napisany w języku hiszpańskim około roku 1498 list angielskiego kupca z Londynu, Hugha Saya, posługującego się pseudonimem John Day, adresowany do anonimowego „Wielkiego Admirała”, którego z wielkim prawdopodobieństwem można identyfikować z Krzysztofem Kolumbem – jedynym, który w tym czasie w Hiszpanii mógł nosić ów tytuł. List dotyczy wspomnianej wyprawy Cabota, a jeden z jego fragmentów warto przytoczyć w całości:

Przyjmuje się za pewne, że przylądek ziemi, o której mowa, odkryli już przedtem ludzie z Bristolu, którzy też znaleźli „Brazylię”, jak W[asza] W[ielmożność] doskonale wie. Nazwano ją Wyspa Brazylia i utrzymuje się i twierdzi, że Bristolczycy odkryli stały ląd[3].

Co można wydedukować z powyższego cytatu? Otóż pozwala on sądzić, że jeszcze przed wyprawami Johna Cabota „ludzie z Bristolu” mogli odkryć na zachodzie Atlantyku nieznany dotąd ląd. Czy byli to kupcy poszukujący „Brazylii”, czy też rybacy zagnani w te strony przez nieprzyjazne wiatry – nie sposób powiedzieć. Można jedynie przypuszczać, że nastąpiło to „już przedtem”, czyli zapewne przed pierwszą, nieudaną wyprawą Cabota z 1496 roku, a nawet przed przywilejem Henryka VII Tudora nadanym Cabotowi i jego synom 31 marca tegoż roku.

Portret Krzysztofa Kolumba. © Wikimedia Commons.

Portret Krzysztofa Kolumba. © Wikimedia Commons.

O czym wiedział Kolumb?

O wiele bardziej sensacyjnie brzmi jednak drugi wniosek: z cytowanego tekstu wynika jasno, że Krzysztof Kolumb posiadał pewną wiedzę o wspomnianym odkryciu, a w całą sprawę wtajemniczony był John Day… Zasadne wydaje się zatem pytanie, w jakich okolicznościach mogło to nastąpić? W życiorysie Krzysztofa Kolumba pojawiają się tylko dwa „angielskie” epizody. Pierwszym jest jego dość przypadkowa podróż z 1477 roku, z okresu poprzedzającego jego zainteresowania poszukiwaniami drogi morskiej do Azji. Drugi, o wiele bardziej tajemniczy, znany jest dzięki niedyskrecji syna i pierwszego biografa admirała, Hernanda Colona, który wspomina o misji na dwór Henryka VII podjętej przez swego stryja Bartolomea, w następstwie której król Anglii zaprosił do Londynu także Kolumba, chcąc powierzyć mu doniosłe zadanie odkrywania nowych dróg na Zachód w barwach swego królestwa. Miało to miejsce w roku 1488. Czy to właśnie wtedy Kolumb mógł dowiedzieć się o odkryciach Bristolczyków? I czy ten fakt stanowił dlań dodatkowy argument w procesie krystalizacji jego poglądów na temat usytuowania lądów na ziemi? Jak relacjonował Hernan Colon, „zdążył tenże pojechać i powrócić ze swej wyprawy […]”[4]. Czego zatem mógł się dowiedzieć? Jakie sekrety zabrał ze sobą do Hiszpanii? Czyżby sprawa była tak tajna, że nie wiedział o niej nawet Henryk VII, układający się z przyszłym Wielkim Admirałem w oparciu o przedstawioną mu przez Bartolomea odręczną mapę? Sprawą dyskusyjną jest nawet i to, czy wiedział o niej sam Cabot…

Spójrzmy zatem na drugi przekaz, mogący stanowić uzupełnienie listu Johna Daya, w którym mowa o rewelacyjnych wieściach Roberta Thorne’a juniora, znanych z jego listu z 1527 roku, adresowanego do Edwarda Lee, ówczesnego ambasadora króla Henryka VIII w Hiszpanii. Zgodnie z rzeczonym przekazem jego ojciec, Robert Thorne senior, „[…] wraz z [innym] kupcem z Bristolu, znanym jako Hugh Elliot, [był] odkrywcą nowych krain […]”[5]. Do sensacji tej można oczywiście podejść sceptycznie, ale w zestawieniu z przekazem Johna Daya daje ona jednak do myślenia…

Replika statku "Mateusz". © Wikimedia Commons. Ben Salter from Wales.

Replika statku „Mateusz”. © Wikimedia Commons. Ben Salter from Wales.

Pytania i tajemnice

Sprawa rzekomych odkryć Bristolczyków, choć bezsprzecznie fascynująca, jest wciąż daleka od wyjaśnienia, podobnie jak jej związki z Krzysztofem Kolumbem. Mamy zbyt wiele hipotez, a za mało danych, aby na ich podstawie wyciągnąć wiarygodne wnioski. Trudno w oparciu o powyższe relacje pokusić się o spisanie na nowo historii odkryć geograficznych. Jednak bez względu na to, czy pozostawimy na piedestale odkrywcy Nowego Świata Wielkiego Admirała, czy ustawimy na nim Thorne’a, Elliota bądź podobnych im fascynatów, to jedno zdaje się być pewne – Bristolczycy byli tymi, którzy jako pierwsi po Normanach zainteresowali się szlakiem na zachód.

Wytyczyli kierunek, którym podążyli następcy…

Bibliografia:

Colon, Dzieje żywota i znamienitych spraw Admirała don Krzysztofa Kolumba, przekł., wstęp i przyp. A. Dukanović, Warszawa 1965.
Hakluyt, Wyprawy morskie, podróże i odkrycia Anglików, przekł. M. Adamczyk- Garbowska, wyb. H. Zins, Gdańsk 1988.
Listy o odkryciu Ameryki, wyb. i wstęp J. Kieniewicz, Gdańsk 1995.
Machowski, Odkrywanie Ameryki. Historia przedkolumbijskich kontaktów między Starym a Nowym Światem, Warszawa 2002.
Peacock, The Men of Bristol and the Atlantic Discovery Voyages of the Fifteenth and Early Sixteenth Centuries, Bristol 2007.
Penn, Henryk VII. Świt Anglii Tudorów, przekł. M. L. Kalinowski, Kraków 2014.
Ślaski, Poprzednicy Kolumba, Gdańsk 1969.

[1] Św. Brendan Żeglarz (VI w.), na poły legendarny opat z iryjskiej Iony, mający ze współbraćmi odbyć w małej łodzi podróż przez morze w poszukiwaniu utraconego raju; Madoc ap Owain ap Gwynedd (XII w.), książę walijski z Gwynedd, jego zaginięcie wraz ze statkiem na morzu stało się dla Davida Powela w 1584 roku inspiracją do napisania opowieści o jego wyprawie przez Atlantyk; Henry I Sinclair, (?–1400), hrabia Orkad, którego rzekomą podróż do Ameryki u boku Niccola i Antonia Zeno opisał w roku 1558 potomek tego ostatniego, Wenecjanin Niccolo Zeno.
[2] Nie należy mylić z obecnym państwem o tej nazwie.
[3] Zob.: John Day do Pana Wielkiego Admirała, [w:] Listy o odkryciu Ameryki, wyb. i wstęp J. Kieniewicz, Gdańsk 1995, s. 41.
[4] H. Colon, Dzieje żywota i znamienitych spraw Admirała don Krzysztofa Kolumba, przekł., wstęp i przyp. A. Dukanović, Warszawa 1965, s. 92.
[5] Zob.: A. Peacock, The Men of Bristol and the Atlantic Discovery Voyages of the Fifteenth and Early Sixteenth Centuries, Bristol 2007, s. 29 [przekład własny].