Christopher Marlowe – enfant terrible epoki Tudorów

Wielki poeta i dramaturg, Christopher Marlowe. Wikimedia Commons, domena publiczna.

30 maja 1593 roku zginął młody, lecz sławny już poeta i dramaturg – Christopher Marlowe (1564–1593). Skąpe dane biograficzne na temat Szekspira dały asumpt licznym teoriom na temat tego, kto „naprawdę” napisał jego dramaty, powstały zwalczające się stowarzyszenia, opublikowano liczne książki podające coraz to więcej fantastycznych propozycji dotyczących rzekomych autorów jego sztuk. Przez pewien czas to właśnie Marlowe – rówieśnik Wielkiego Barda – był „pewnym” kandydatem do roli tajemniczego pisarza-widma, ukrywającego się pod pseudonimem „William Szekspir”.

O samym Christopherze Marlowe także wiemy niewiele. Nie ma pewności nawet co do jego nazwiska: w różnych dokumentach pojawia się ono w postaci Marlowe lub Marlow, innym razem zaś jako Marle, Marley, Morley, Marlen, Marlin i Marlinge. Przemknął niczym meteor po nieboskłonie literackim epoki Tudorów, pozostawił po sobie nieliczne, ale wybitne utwory poetyckie i dramatyczne, i dał się zabić w bójce w karczmie w wieku zaledwie 29 lat. Sztuki tylko nielicznych autorów przedszekspirowskich wystawiane są dziś w teatrach, tymczasem aż cztery dzieła Marlowe’a co chwila pojawiają się na afiszu: Tamerlan Wielki, Żyd maltański, Tragiczne dzieje doktora Faustusa, a przede wszystkim Edward II. A przecież nie jest to autor łatwy w odbiorze, jego utwory nie powstały w celu zapewnienia publiczności rozrywki. Ciekawe, jakim byłby artystą i co jeszcze by stworzył, gdyby dane mu było pożyć nieco dłużej?

Przyjrzyjmy się tej niebanalnej i wielce kontrowersyjnej postaci.

Nieoszlifowany diament

Syn tonącego w długach szewca z Canterbury musiał wcześnie ujawnić wielki talent, skoro otrzymał stypendium w najlepszej szkole w okolicy (King’s School), a później studiował w Corpus Christi College w Cambridge, gdzie po sześciu latach uzyskał tytuł magistra. Podobno studia przerywał co jakiś czas, a że były to nieobecności niewyjaśnione, władze uczelni wahały się, czy zasługuje na dyplom. Niemniej udało mu się go uzyskać dzięki interwencji Tajnej Rady Królewskiej, której list wspominał o bliżej niesprecyzowanych „zasługach” dla kraju. Owe nieznane zasługi dały pole spekulacjom, że Marlowe działał w tajnej służbie sir Francisa Walsinghama. Nie ma na to żadnych bezpośrednich dowodów, choć ostatecznie mógł wykonywać jakieś tajne zadania na zlecenia rządu – wydawał więcej niż mógł sobie pozwolić ze skromnego uczelnianego stypendium, więc musiał mieć jakieś dodatkowe dochody.

Na podbój Londynu

W 1587 roku Marlowe pojawia się w Londynie, mając już w dorobku sztukę napisaną w czasie studiów. Była to Dydona, królowa Kartaginy (Dido, Queen of Carthage), którą wystawiała trupa The Children of the Chapel w latach 1587–1593, choć opublikowano ją dopiero w 1594 roku i uważa się, że powstała przy współpracy z Thomasem Nashem. Niemniej przyjmuje się, że pierwszym utworem dramatycznym Marlowe’a był dwuczęściowy Tamerlan Wielki (Tamburlaine the Great, ok. 1587, wyd. 1590). Była to również pierwsza z jego sztuk regularnie wystawiana na scenie londyńskiej. Odniosła zresztą ogromny sukces, więc Marlowe szybko stworzył drugą część.

Zdaniem historyków teatru dramat oznaczał początek dojrzałej fazy teatru elżbietańskiego. Co do kolejności publikacji następnych utworów nie ma wśród krytyków zgody, niemniej nie ulega wątpliwości, że w latach 1589–1592 Marlowe napisał jeszcze cztery, a były to: Tragiczna historia Doktora Fausta (The Tragical History of Doctor Fastus, 1588, choć obecnie literaturoznawcy skłaniają się ku dacie 1592); Edward II (ok. 1592) – stał się inspiracją dla kronik Szekspira, takich jak Ryszard II, Henryk IVHenryk V; Żyd maltański (The Jew of Malta, ok. 1589) – sztuka wywarła znaczący wpływ na Szekspirowskiego Kupca weneckiego; wreszcie Masakra w Paryżu (The Massacre at Paris, ok. 1593) – traktująca o paryskiej rzezi hugenotów w dniu św. Bartłomieja. W tej ostatniej, nieco zapomnianej i niesłusznie niedocenianej, sztuce pojawia się postać nikczemnego Anglika wzorowana ponoć na samym autorze. Najsłynniejszym utworem niewątpliwie pozostaje Tragiczna historia Doktora Fausta. Niestety – podobnie jak miało to miejsce w przypadku pozostałych dzieł Marlowe’a – nie zachowała się jego oryginalna wersja. Jest to pierwszy dramat opowiadający historię Fausta – człowieka, który sprzedaje duszę diabłu w zamian za wiedzę, władzę i miłość. Inaczej niż w znanych wersjach legendy, Faust Marlowe’a – nawet upomniany przez Anioła – nie żałuje swych postępków i nie wycofuje się z umowy z diabłem. Gdy w końcu chce to zrobić, jest już za późno, i Mefisto zabiera jego duszę do piekła.

Strona tytułowa Edwarda II. Wikimedia Commons, domena publiczna.

Tragiczny koniec

Powtarzane pogłoski o ateizmie Marlowe’a doprowadziły do jego aresztowania 20 maja 1593 roku. Ateizm, oznaczający bluźnierstwo i herezję, był bardzo poważnym przestępstwem, karanym śmiercią na stosie. Tymczasem Marlowe’a zwolniono z aresztu, a jedyną konsekwencją był nakaz codziennego meldowania się u dworskiego urzędnika. Niestety, 30 maja Marlowe został zabity przez niejakiego Ingrama Frizera, który wraz z Nicholasem Skeresem i Robertem Poleyem pracował jako tajny agent wywiadu podlegający Walsinghamowi. Podobno wszyscy spędzili cały dzień z Marlowe’em w zajeździe należącym do wdowy Eleanor Bull. W pewnym momencie wywiązała się sprzeczka dotycząca wysokości rachunku. W ruch poszły noże, a tragiczny koniec znamy wszyscy. Na pierwszy rzut oka była to zwykła, irracjonalna pijacka bójka, jaka mogła się zdarzyć nawet wśród znajomych. Ale czy na pewno? Może powodem była nie tyle domniemana działalność szpiegowska Marlowe’a, ile jego ateistyczne poglądy, dość niewygodne dla Kościoła i władzy królewskiej? Wielu uważa, że to sama Elżbieta I wydała rozkaz uciszenia Marlowe’a. Wiarygodności tej legendy dodaje królewski akt łaski wobec zabójcy poety, wydany kilka tygodni po morderstwie, kiedy uznano, że działał w samoobronie. Trudno podejrzewać, by królowa osobiście chciała pozbyć się Marlowe’a. Zapewne wydała rozkaz, przekonana przez któregoś z Walsinghamów, że tak właśnie należy postąpić z niesfornym poddanym.

Nie taki święty

Z zachowanych dokumentów z epoki dowiadujemy się, że Marlowe już wcześniej popadał w konflikt z prawem. W 1589 roku został aresztowany – razem z przyjacielem Thomasem Watsonem – za udział w bójce z Williamem Bradleyem, w wyniku której ten ostatni stracił życie. Po raz drugi aresztowano go w Niderlandach za rozprowadzanie fałszywych monet, i wydalono do Anglii. Wreszcie w 1593 roku aresztowano go po doniesieniu byłego współlokatora, także znanego dramaturga, Thomasa Kyda, który w czasie przesłuchania przyznał, że zakazany traktat znaleziony u niego należy w rzeczywistości do Marlowe’a.

Mit Marlowe’a-buntownika

Z dzisiejszej perspektywy Marlowe jawi się jako ucieleśnienie mitu buntownika, który należałby do anarchizującej kontrkultury, choć jego domniemane czyny świadczą raczej o złożonej osobowości: z jednej strony, cynik podważający zastany porządek społeczny i religijny, niemal na pewno homoseksualista, prawdopodobnie szpieg na usługach rządu, podobno ateista, a nawet miłośnik okultyzmu o skłonnościach do przemocy i nadmiernego ryzyka, który – jak na ironię – zginął dźgnięty w oko w czasie awantury w Deptford. A z drugiej strony, wrażliwy i znakomicie wykształcony poeta, obracający się w kręgach podobnych mu światłych umysłów. Wśród renesansowych młodzieńców cieszących się złą sławą może jedynie dorównać Caravaggiu.

Sfingowana śmierć

Zwolennicy teorii spiskowych twierdzą tymczasem, że Marlowe upozorował własną śmierć i uciekł z kraju, chcąc uniknąć procesu. A gdy już osiadł za granicą, znowu zaczął pisać i wysyłać swoje utwory do Anglii. Oczywiście, nie mógł podpisywać ich własnym nazwiskiem, bo przecież „nie żył”. Dziwnym zrządzeniem losu niedługo po śmierci Marlowe’a pojawiła się pierwsza wzmianka o niejakim Szekspirze…

W 1955 roku ukazała się książka Calvina Hoffmana Murder of the Man who was Shakespeare, która rozwija tezę, że Szekspir to w rzeczywistości Marlowe. Autor pisze o powtarzających się wątkach w utworach Szekspira: pozorowanych zgonach, ucieczkach, wygnaniu. Żadne z tych wydarzeń nie znajduje odbicia w życiorysie Barda ze Stratfordu, natomiast jakże blisko łączy się z życiem Marlowe’a (o ile założymy, że udał się na wygnanie). Przekonanie Hoffmana o słuszności tej tezy sprawiło, że ufundował znaczną nagrodę osobie, która znajdzie niezbite dowody potwierdzające tę teorię. Niestety, jak dotąd nagroda wciąż czeka. W 2001 roku australijski dokumentalista Mike Rubbo poruszył wspomnianą kwestię w filmie Wiele hałasu o Szekspira (Much Ado About Something), notabene, zadedykowanym Christopherowi Marlowe’owi. W filmie rozmawia z wieloma naukowcami, aktorami i zwolennikami teorii Hoffmana. Jego „uczniowie” poddali dogłębnej analizie komputerowej styl obu twórców, częstotliwość używanych słów, a nawet ich długość. Wnioski? Autorem utworów Marlowe’a i Szekspira musiała być ta sama osoba. Miłośnikom tej teorii, znającym język angielski, polecamy stronę themarlowestudies.org, gdzie na poparcie wspomnianej tezy można znaleźć mnóstwo dowodów. Czy są one przekonujące, każdy musi osądzić sam.

Nowatorstwo twórczości Marlowe’a

Przeanalizujmy tymczasem styl Marlowe’a. Wykorzystywał on kunsztowny i precyzyjny pięciostopowy jambiczny „biały” wiersz (blank verse) i metafory wcześniej nieznane w angielskiej poezji. Misterny język, erudycja, blask i rozmach oraz pogłębiona charakterystyka postaci – oto skrótowy opis stylu Marlowe’a. Uważa się, że wpływ Marlowe’a na styl Szekspira – zwłaszcza w kwestii rozwoju białego wiersza – był przemożny. Świadczyć mogą o tym choćby liczne kryptocytaty i nawiązania do tematów, na przykład w Jak wam się podoba, gdzie Szekspir cytuje kilka wersów z wiersza Marlowe’a Hero and Leander.

Badacze literatury zgadzają się, że bez Marlowe’a kunszt Szekspira nie osiągnąłby takich wyżyn. Bate Jonathan twierdzi, że „Szekspir został Szekspirem tylko z uwagi na śmierć Marlowe’a. Jego śmierć zaś miała w dziwny sposób prześladować go do końca” (Jonathan Bate, The Genius of Shakespeare, London: Macmillan Publishers Ltd., 1997, s. 105). Inni uważają, że Szekspir wielokrotnie oglądał przedstawienia Tamerlana i wręcz uczył się na tekście tej sztuki, imitował jego styl, i dlatego wczesne utwory Szekspira tak bardzo przypominają dzieła Marlowe’a.

Marlowe na scenie

Mimo że od jego śmierci minęło ponad 420 lat i sławą nie dorównuje on Szekspirowi, to jednak można zobaczyć jego sztuki w teatrze polskim (jakkolwiek inscenizacja Edwarda II w Teatrze Starym w reżyserii Anny Augustynowicz z 2014 roku nie była zbyt udana).

Niedawno wystawiono Doktora Fausta w teatrze Duke of York’s w Londynie. W roli głównej wystąpił znany z Gry o tron Kit Harington, jednak ta realizacja została poddana zgodnej bezlitosnej krytyce przez recenzentów, którzy podkreślali bezsensowność pomysłów reżysera (Jamie Lloyd). Przedstawienia w żaden sposób nie ratuje przyzwoita gra Haringtona, który – jak nieco złośliwie sugerują krytycy – otrzymał rolę, by przyciągnąć do teatru młodych widzów. Atrakcyjność oryginalnego tekstu, gdzie współczujemy rozterkom Fausta i rozumiemy jego ambiwalencję, w tej realizacji została strywializowana i sprowadzona do dylematu: za co dziś człowiek sprzeda duszę diabłu? Odpowiedź okazuje się banalna – Faust zostaje spragnionym sławy iluzjonistą celebrytą. Cóż, niezbyt subtelna interpretacja.

Marlowe w kinie

Utwory Marlowe’a wielokrotnie ekranizowano: sam Edward II doczekał się pięciu adaptacji, przy czym dla mnie niezrównaną twórczą realizacją sztuki pozostaje film Dereka Jarmana (1991) – wysmakowany wizualnie, z rewelacyjną grą głównych aktorów (Steve Waddington, Tilda Swinton, Nigel Terry, Andrew Tiernan). Jarman – w przeciwieństwie do tradycyjnego ujęcia tematu – nie skupia się na walce o władzę, lecz na niejednoznacznych relacjach międzyludzkich i na tym, co oznacza bycie odmieńcem w opresyjnym społeczeństwie (reżyser nawiązuje do domniemanego homoseksualizmu króla Edwarda II).

Trzy razy adaptowano Tragiczne dzieje doktora Fausta. Film Friedricha Murnaua z 1926 roku po części wykorzystuje sztukę Marlowe’a; ostatni raz sztukę Marlowe’a przeniesiono na srebrny ekran w 2012 roku. Akcja eksperymentalnego filmu Ryana Tidricka The Ghosts of Faust rozgrywa się współcześnie,a twórcy zapowiadali go jako „podróż w głąb umysłu człowieka rozdartego między uczuciem, anarchią i uzależnieniem, który pragnie poznać cel swego życia”. Niestety film nie odniósł większego sukcesu mimo awangardowej ścieżki dźwiękowej skomponowanej przez Trenta Reznora i grupę Nine Inch Nails. Sam Marlowe stał się bohaterem licznych powieści, a nawet musicalu wystawionego na Broadwayu (Marlowe Leo Rosta z 1981).

Tajemnica pozostaje tajemnicą

Co ciekawe, dopiero w 2002 roku ten wspaniały dramaturg doczekał się swojej tablicy pamiątkowej w Zakątku Poetów w opactwie westminsterskim. Niektórych może zdziwić znak zapytania obok daty jego zgonu – czyżby fundatorzy tablicy podzielali pogląd o upozorowanej śmierci? A może to jedynie prowokacja wymierzona w kręgi konserwatywne (czyli wierzące w istnienie Szekspira), dla których dociekania kwestionujących jego autorstwo to temat zastępczy.

Bez względu na opinie literaturoznawców i krytyków, miłośników teorii spiskowych i przeciętnych odbiorców kultury, warto powrócić do samych utworów Christophera Marlowe’a (większość z nich została przetłumaczona na język polski) i samodzielnie przekonać się o talencie tego enfant terrible epoki Tudorów.