Biżuteria w czasach Tudorów

Portret trzynastoletniej księżniczki Elżbiety pokazuje, że damy nosiły na raz wiele ozdób. Widzimy tu m.in. drogocenny pas. © Wikimedia Commons.

Uważany za wielkiego skąpca Henryk VII zgromadził pokaźną kolekcję klejnotów, którą odziedziczyli w spadku lubujący się w przepychu Henryk VIII oraz jego córka, Elżbieta. A ponieważ przykład płynie z góry, ich dwory stały się targowiskiem próżności, gdzie biżuteria była oznaką statusu, pamiątką po zmarłych, jak i swego rodzaju kodem, służącym do przekazywania informacji na temat poglądów politycznych i religijnych.

Moc i symbolika kamieni

Klejnoty były wyznacznikiem statusu ważniejszym niż stroje, dlatego na dworze Tudorów kobiety i mężczyźni obnosili się z biżuterią, przeważnie wykonaną przez londyńskich złotników albo sprowadzaną z Paryża, Włoch lub Brugii. Henryk VIII nieraz bowiem wysyłał swoich przedstawicieli za granicę, z zadaniem wyszukania rzadkich okazów. Jednocześnie dla króla pracowali tacy artyści, jak Peter van der Wale z Antwerpii, Hans z Antwerpii, Cornelius Heyss czy Robert Amads, który z czasem uzyskał stanowisko ochmistrza Izby Klejnotów, organu odpowiedzialnego za kosztowności, złotą zastawę i pieniądze należące do władcy.

Do wyrobu biżuterii królewscy złotnicy wykorzystywali wiele szlachetnych i półszlachetnych kamieni, którym od wieków przypisywano szczególną symbolikę i moc. Na przykład politykom zalecano noszenie talizmanów z agatu, który miał również pomagać w interpretacji snów oraz chronić właścicieli przed wszelkimi nieszczęściami. Szafiry z kolei miały leczyć melancholię i mieć dobroczynny wpływ na oczy.

Oprócz szafirów, Tudorowie szczególnym upodobaniem darzyli diamenty, szmaragdy, rubiny, topazy, opale oraz perły. Nie mniejszą popularnością cieszyły się półszlachetne turkusy, bursztyny, onyksy, agaty, korale, kryształy i karneole (krwawnik). Te ostatnie, choć w rzędzie kamieni szlachetnych znajdują się niemal na samym końcu, słynęły z wielkiej mocy – kryształy miały siłę uzdrawiania, a krwawnik, który obficie „krwawi” przy obróbce szlifierskiej, miał być lekarstwem przeciwko krwotokom. Stąd zresztą wzięła się jego nazwa oraz zwyczaj wykonywania z niego talizmanów dla rycerzy wyruszających na wojnę.

Z kolei kreująca się na Królową Dziewicę Elżbieta I skutecznie wykorzystywała symbolikę rubinów i pereł. Te pierwsze wskazywały, że nosząca je osoba kieruje się rozumem, natomiast drugie symbolizowały czystość i niewinność. Alison Sim, pisarka i znawczyni epoki Tudorów, sugeruje, że niektóre z pereł Elżbiety I, znanej z ich gubienia po całym dworze, były szklane. I chociaż nie sposób tego dowieść, imitacje klejnotów były w owych czasach dosyć popularne i często wykonywano je ze szkła i kolorowych materiałów umieszczonych pod nim.

Jane Seymour lubowała się w biżuterii o znaczeniu religijnym. © Wikimedia Commons.

Kolekcja Henryka VIII

Bogate znaczenie symboliczne miały nie tylko kamienie, ale i wzory biżuterii, nierzadko obejmujące aluzje lub kalambury. Niektóre odzwierciedlały upodobania właścicieli, jak na przykład widoczna na portrecie Henry’ego Guildforda plakietka zdobiąca kapelusz, na której wyobrażono przyrządy matematyczne. Inne miały podkreślać potęgę dynastii, stąd na licznych łańcuchach, wisiorach, broszach itp. widniały tarcze herbowe z motywami kraty i róży Tudorów. A jeszcze inne – jak należący do Henryka VIII złoty pierścień z trupią czaszką – przypominały o śmierci. Plakietki na czapki, serca, szarfy na pobożne księgi, różańce, naszyjniki z krzyżami, wisiory z literami „Jesus” lub „IHS”, w których szczególnie lubowała się Jane Seymour, miały znaczenie religijne. Z nastaniem reformacji biżuteria ta wyszła jednak z użycia – np. noszenia różańców Elżbieta I zakazała w 1571 roku, a bardziej neutralne stały się ozdoby z motywami nawiązującymi do natury, takimi jak liście czy ptaki.

Wszystkie te elementy można było odnaleźć w bogatej kolekcji Henryka VIII, której nie dorównywały zbiory żadnego z angielskich władców. Część klejnotów król odziedziczył, a część powstała na jego rozkaz (niektóre projektował osobiście) według nowych, nawiązujących do antyku wzorców. Za jego panowania klejnoty w średniowiecznym stylu ustąpiły miejsca renesansowej modzie, która wykorzystywała klasyczne kamee i grawerunki. W jego zbiorach znajdował się na przykład otwierany wisior z wyobrażeniem Heraklesa.

Niektóre z królewskich klejnotów były prawdziwymi dziełami sztuki, a o ich wartości stanowiła nie tylko cena złota i szlachetnych kamieni, ale i finezyjne wykonanie. Do tego typu ozdób bez wątpienia można zaliczyć emaliowaną plakietkę na czapkę z wyobrażeniem świętego Jerzego walczącego ze smokiem czy wisior w kształcie statku z masztami i pokładami z diamentów. Niektóre otwierane wisiory kryły prawdopodobnie mechanizm zegarków, które w owych czasach stanowiły rzadki towar luksusowy. Wszystkie naszyjniki wyróżniały się wielkim przepychem i były wysadzane drogimi kamieniami, z czego jeden ważył około trzy kilogramy!

W epoce Tudorów popularnością cieszyła się spersonalizowana biżuteria. Portret Anny Boleyn. © Wikimedia Commons.

Spersonalizowana biżuteria

W epoce Tudorów wielką popularnością cieszyła się spersonalizowana biżuteria. Henryk VIII miał łańcuch z inicjałami „Hs”, a także wiele ozdób opatrzonych królewskimi herbami oraz jego dewizą: „Dieu et mon droit”. Co najmniej trzy wisiory z inicjałami „AB” i „B” oraz „A” należały do Anny Boleyn. Te pierwsze możemy zobaczyć na przedstawiających ją (niektórych domniemanych albo pośmiertnych) portretach, natomiast naszyjnik z literą „A” nosi jej córka Elżbieta, ukazana na portrecie grupowym z Whitehall. Niektóre z tych ozdób były darem od zakochanego króla, który zasypywał Annę klejnotami na długo przed unieważnieniem swojego małżeństwa z Katarzyną Aragońską. Osobiście nawet zaprojektował wisiorek ze splecionymi inicjałami „H” i „A”.

Wisiory z inicjałami wieszano na złotych łańcuchach i łańcuszkach wysadzanych drogimi kamieniami lub na sznurach pereł, jak złote „B” z trzema zwisającymi perłami na portrecie Anny Boleyn czy „A” na portrecie około trzynastoletniej księżniczki Elżbiety. Mniej lub bardziej ozdobne inicjały mocowano również za pomocą szpilki lub broszki do ubrania. Po śmierci Anny w 1536 roku, wśród zinwentaryzowanej w jej biurku biżuterii znaleziono m.in. broszkę z literami „RA” (Regina Anna), wisior ze splecionymi inicjałami „AB” i zwisającą z nich perłą w kształcie kropli, brylantowy pierścionek i inne przedmioty z „HA”.

Co stało się ze słynnym naszyjnikiem z pereł ze złotą literą „B” i trzema zwisającymi z niej perłami, nie wiadomo. Istnieją jednak teorie mówiące, że po upadku Anny wrócił on do Korony i stał się własnością Jane Seymour. Inni uważają, że część biżuterii odziedziczyła jej córka, a część pereł przetrwała do dzisiaj i znajduje się w… koronie Elżbiety II!

Thomas More na obrazie Holbeina nosi złoty łańcuch z ogniwami w kształcie litery „S” i symbolami Tudorów. © Wikimedia Commons.

Łańcuchy, naszyjniki i pasy

Najbardziej popularnym rodzajem biżuterii noszonej zarówno przez arystokrację, jak i bogatsze klasy średnie, były złote łańcuchy i sznury pereł różnej długości. Wśród ludzi wysoko urodzonych prawdziwe złoto i kamienie szlachetne były wyznacznikiem statusu, więc raczej nie obnosili się oni z podróbkami, natomiast ubożsi radzili sobie w inny sposób – kupowali fałszywe łańcuchy nazywane „łańcuchami świętego Marcina”. Określenie to wzięło się stąd, że sanktuarium w parafii St Martin Le Grand miało tradycyjne prawo do wykonywania imitacji biżuterii i złotnicy mogli tam pracować bez obawy o naruszanie prawa.

Biżuterię lubili zarówno mężczyźni, jak i kobiety, i chętnie się nią obwieszali. Wyznacznikiem jej ilości była nie płeć, ale pozycja tych ludzi na dworze, choć nie wolno im było przyćmić ani króla, ani królowej. Urzędnicy państwowi i dworscy, co potwierdza choćby portret Thomasa More’a pędzla Holbeina, nosili ciężkie złote łańcuchy z ogniwami w kształcie litery „S” oraz tarczami herbowymi i symbolami Tudorów – kratownicami i różą. Inne łańcuchy zarezerwowane były dla kawalerów Orderu Podwiązki. W tym wypadku ogniwa składały się z emaliowanych na czerwono róż Tudorów i złotych węzłów, natomiast wisior przedstawiał świętego Jerzego na koniu, zabijającego smoka.

Złote łańcuchy ofiarowywano także kobietom w prezencie ślubnym. Często w połączeniu z łańcuchami i innymi naszyjnikami damy nosiły po kilka sznurów pereł. Naszyjniki, jak widać na zachowanych portretach, składały się nieraz z ułożonych naprzemiennie pereł, złotych ogniw, kamieni szlachetnych i półszlachetnych itp. Przedstawicielki klasy średniej mogły pozwolić sobie na skromniejsze ozdoby, często emaliowane; naszyjnik z małych emaliowanych kwiatów znaleziono niedawno podczas prac wykopaliskowych w Londynie.

Innym typem ozdoby były mocowane wokół talii kobiece pasy, których końce opadały z przodu lub z boku sukni. Zazwyczaj wykonywano je z wyszywanych klejnotami szarf z jedwabiu, a nawet ze złota lub sznurów pereł (taki nosi Jane Seymour na słynnym rodzinnym portrecie). Do wspomnianego pasa kobiety mocowały za pomocą łańcuszków inne ozdoby – wisiory, niewielkie dekoracyjne modlitewniki, skrzące się od szlachetnych kamieni lusterka albo wysadzane klejnotami balsaminki, które zawierały perfumy lub pachnące zioła.

Stroje Henryka VIII skrzyły się od klejnotów. Jego kolekcji nie dorównywały zbiory żadnego z angielskich władców. © Wikimedia Commons.

Pierścionki i inne drobiazgi

Henryk VIII miał w swojej kolekcji dziewięćdziesiąt dziewięć brylantowych pierścieni o różnym charakterze. Wśród pierścionków noszonych przez bogaczy należy bowiem wymienić: pierścienie żałobne, sygnety, pierścionki otwierane czy typowe dla tamtego okresu pierścienie z motywem trupiej czaszki i napisem Memento mori, mające przypominać o śmierci.

Pierścienie żałobne były sposobem na zapamiętywanie bliskich, którzy zmarli. W 1575 roku Elżbieta I zamówiła otwierany pierścionek, którego podobno nie zdejmowała do śmierci i który przetrwał do dzisiaj. W środku znajdują się dwa maleńkie portrety. Na dolnym widać twarz królowej, natomiast na górnym – Annę Boleyn. W przeciwieństwie do pierścieni, które zawierały miniaturowy portret lub kosmyk włosów zmarłego, pierścienie żałobne z wczesnej epoki Tudorów miały tylko wyryte słowa „Remember Me”.

Złote pierścionki z wygrawerowanym mottem wewnątrz często pełniły rolę obrączek. Sygnety z herbem były natomiast symbolem przynależności do konkretnego rodu, a ponieważ noszono je na co dzień, musiały być wytrzymałe. Na ogół odlewane ze złota, mogły być emaliowane, a czasem zawierały kamienie półszlachetne.

Oprócz pierścionków i naszyjników, zarówno w strojach kobiecych, jak i męskich pojawiały się brosze, różnego typu zawieszki, zapinki, kolczyki (mężczyźni mogli nosić jeden kolczyk). Te ostatnie w modzie damskiej stały się bardziej popularne, kiedy zmieniły się nakrycia głowy i odsłonięte zostały uszy. Ich różnorodność była przeogromna – poczynając od pojedynczych klejnotów, po skomplikowane wisiory złożone z wielu rozmaitych elementów, nierzadko dopasowanych do naszyjnika i bransolet.

Do mocowania płaszczy, dekoracji kapeluszy i czapek stosowano różnego typu zapinki i brosze. Również guziki mogły stanowić kosztowną ozdobę, jeżeli wykonano je ze szlachetnych metali lub kamieni. Klejnotami ozdobione było również, jak opisuje Alison Sims, sobolowe futro Henryka VIII. Jeden soból miał w głowie zegar ozdobiony rubinami i brylantami oraz wykonane z szafirów pazury, a drugi rubinowy język. Podobne przykłady można by mnożyć bez liku, ponieważ Henryk VIII i Elżbieta I nie liczyli się z kosztami, jeśli chodziło o podkreślenie własnego splendoru.

Niestety, do czasów współczesnych przetrwało niewiele z tej biżuterii, ponieważ w kolejnych epokach, gdy zmieniały się gusta, klejnoty Tudorów były przetapiane i przerabiane na nową modłę. Możemy je jednak podziwiać na zachowanych portretach, które podobnie jak stroje i biżuteria, służyły tudorowskiej propagandzie.

Źródła

S. Gristwood, Elżbieta I i Robert Dudley, Wydawnictwo Astra, Kraków 2014.

A. Grzybowski, Elżbieta Wielka, Zakład Narodowy im. Ossolińskich, Wrocław 1984.

E. Ives, Życie i śmierć Anny Boleyn, Wydawnictwo Astra, Kraków 2012.

A. Weir, Henryk VIII. Król i jego dwór, Wydawnictwo Astra, Kraków 2015.

http://www.elizabethancostume.net/jewelry/

http://www.sixwives.info/tudor-jewelry.htm