Bękarty królowej Katarzyny

Katarzyna de Valois poślubia Henryka V. © Wikimedia Commons.

Katarzyna de Valois poślubia Henryka V. © Wikimedia Commons.

Chociaż Henryk VII obsesyjnie poszukiwał aktu ślubu swoich dziadków, potajemne małżeństwo Owena Tudora z Katarzyną de Valois nie zostało nigdy potwierdzone. Dokumenty być może zaginęły, zostały starannie ukryte, a może… nigdy nie istniały. W tej sytuacji nie tylko przodkowie matki Henryka VII, Małgorzaty Beaufort, ale i jego ojciec wywodziliby się z nieprawego łoża. Czy dlatego późniejsi Tudorowie skazali na zapomnienie Jaspera Tudora, ojca chrzestnego dynastii?

Skandal w rodzinie królewskiej

Odkąd Henryk VII zasiadł na angielskim tronie, dręczyły go obsesyjne myśli na temat własnego pochodzenia. Po kądzieli pochodził od Beaufortów, nieślubnych dzieci Jana z Gandawy, księcia Lancasteru, a po mieczu od walijskiego szlachetki, który ożenił się z wdową po Henryku V. O ile do ślubu faktycznie doszło.

Po śmierci króla zaledwie dwudziestojednoletnia Katarzyna de Valois została oddalona z dworu przez jego żądnego władzy brata, księcia Gloucester, który przejął opiekę nad małoletnim następcą tronu i dołożył wszelkich starań, aby bratowa nie wyszła powtórnie za mąż. Ktoś ze zbyt wysokiego rodu mógłby przecież zagrozić jego pozycji, stając się pełnoprawnym opiekunem przyszłego monarchy, zaś związek z człowiekiem niżej urodzonym przyniósłby hańbę rodowi Lancasterów. Chrapkę na ponętną wdowę, o ile nie chodziło im o władzę, miało kilku arystokratów z księciem Edmundem Beaufortem na czele, dlatego parlament zatwierdził w 1428 roku uchwałę, która zabraniała królowej zawarcia małżeństwa bez aprobaty syna, wówczas ledwie sześcioletniego, i Rady Królewskiej, a każdy, kto ośmieliłby się ją poślubić nie uzyskawszy zgody, postąpiłby wbrew prawu, zostałby okrzyknięty zdrajcą i za karę miał utracić ziemię. To skutecznie odstraszyło wysoko urodzonych, którzy wiedzieli, że kierujący Radą książę Gloucester nigdy nie udzieli zgody.

W tej sytuacji zdesperowana Katarzyna, w tak młodym wieku skazana na życie w celibacie, zainteresowała się Owenem Tudorem, przystojnym garderobianym, który służył na jej dworze.

Portret królowej Katarzyny de Valois. © Wikimedia Commons.

Portret królowej Katarzyny de Valois. © Wikimedia Commons.

Nowina o romansie królowej, która w 1436 roku lotem błyskawicy obiegła całą Anglię, wstrząsnęła opinią publiczną. W dodatku z zakazanego prawem związku urodziły się bękarty. Takiego skandalu nie pamiętano od czasów Jana z Gandawy, którego kochanka „czarami” skłoniła do małżeństwa. Co jednak uchodziło królewskiemu synowi, nie mogło ujść Francuzce. Nie dość bowiem, że nielubiana, to jeszcze zbrukała pamięć męża, wielkiego króla Henryka. A tego nie mogli jej wybaczyć ani jego bracia, ani poddani.

Tudor zbiegł do Walii, a królowa schroniła się w klasztorze Bermondsey. Według innej wersji, została tam zesłana wbrew własnej woli. Rozdzielona z kochankiem i dziećmi, zmarła w niesławie 3 stycznia 1437 roku. Mówi się, że przyczyną śmierci był poród lub że umarła z rozpaczy. O ile… ktoś jej nie pomógł. Tak szybki zgon, tuż po ujawnieniu romansu, może być podejrzany. Po śmierci zaś spoczęła w kaplicy Matki Boskiej w opactwie westminsterskim, jako wdowa po Henryku V. O domniemanym drugim mężu na nagrobnej tablicy nie było nawet wzmianki.

Intryga Beaufortów?

Gdyby królowa nie urodziła dzieci, świat pewnie nigdy nie usłyszałby o jej haniebnym związku. Tymczasem nieumiarkowanie w seksie i brak skutecznej antykoncepcji sprowadziły na nią katastrofę, Owen Tudor ostatecznie trafił do lochu, a synowie – sześcioletni Edmund i młodszy o rok Jasper – pod opiekę spokrewnionej z rodziną królewską Katarzyny de la Pole, przeoryszy klasztoru w Barking. Trzeci chłopiec, nazwany po ojcu Owen, wstąpił do zakonu benedyktynów w opactwie westminsterskim, gdzie w zapomnieniu dożył starości. Nie wiadomo, co stało się z córkami. Była co najmniej jedna (która zresztą zmarła w niemowlęctwie), chociaż niektóre źródła mówią o trzech. I jeśli w ciągu około dziesięciu lat rzeczywiście narodziło się tak wiele dzieci, Henryk VIII mógłby tylko pozazdrościć płodności jurnemu pradziadowi, któremu na dokładkę walijska kochanka powije wkrótce kolejnego syna.

W 1438 roku łagodny z usposobienia król Henryk VI przywrócił Owena Tudora do łask, a cztery lata później sprowadził przyrodnich braci na dwór. Zrodzeni ze związku królowej z człowiekiem niskiego stanu, nie mieli prawa do angielskiej korony, więc nie stanowili dla niego żadnej konkurencji. Wątpliwe jednak, aby kierował się właśnie tą myślą, skoro jakiś czas później wymusił na parlamencie uznanie ich za synów swojego ojca, Henryka V. Łatwiej uwierzyć, że w pewnym sensie bracia mieli mu zrekompensować samotne dzieciństwo, bo ojca nie zdążył poznać, a matkę oddalono z dworu. Nadał im też szlachectwo, co świadczy o tym, że wcześniej rodzina Tudorów nie należała do herbowych, i obdarował godnościami, z którymi wiązały się wielkie nadania ziemskie. Edmund został hrabią Richmond, a Jasper otrzymał specjalnie dla niego stworzony tytuł hrabiego Pembroke.

Wykształceni na dworze i biegli w sztuce rycerskiej, mieli wzmocnić szeregi Lancasterów. Jednocześnie Henryk VI powierzył ich opiece swoją osieroconą kuzynkę, Małgorzatę Beaufort, która była jedyną spadkobierczynią książąt Somerset i najbogatszą dziedziczką w kraju. A kiedy skończyła dwanaście lat, zgodził się na jej ślub z Edmundem Tudorem. Tak oto syn królowej i biednego sługi, któremu właśnie nadano szlachectwo, być może bękart, związał się z dziewczyną wywodzącą się od nieślubnych (!) potomków królewskiego syna.

Witraż przedstawiający Jaspera Tudora jako dojrzałego człowieka oraz jego żonę Katarzynę Woodville. © Wikimedia Commons.

Witraż przedstawiający Jaspera Tudora jako dojrzałego człowieka oraz jego żonę Katarzynę Woodville. © Wikimedia Commons.

Henryk VI, który odziedziczył skłonności do obłędu po francuskim dziadku, miewał rozmaite pomysły, włącznie z tym, żeby uczynić swoim następcą Edmunda i jego przyszłe dzieci. A skoro parlament uznał przyrodnich braci za synów Henryka V, co mogłoby stanąć na przeszkodzie? W dodatku małżeństwo z księżniczką krwi podnosiło jego prestiż, a potomstwu dawało prawa do tronu. Wprawdzie niewielkie i oparte na linii sukcesji z nieprawego łoża, ale jednak. Król, od wczesnej młodości niespecjalnie zainteresowany sprawami państwa, być może słuchał w tej kwestii któregoś z doradców, zasiadających w Radzie po wyeliminowaniu znienawidzonego przez wszystkich księcia Gloucester. Na przykład kardynała Henryka Beauforta. Co ciekawe, był to krewny Małgorzaty Beaufort, a Edmund, inny członek rodu, chciał kiedyś poślubić Katarzynę de Valois. Czyżby więc Beaufortowie próbowali połączyć siły z synem królowej, skoro z nią się nie udało? Co mieli na celu? Zwiększenie własnych szans na koronę w razie bezpotomnej śmierci Henryka VI, który od kilku lat nie potrafił spłodzić następcy i dostawał ataków histerii na widok odsłoniętych piersi swej francuskiej żony? Tego nigdy się nie dowiemy. Pewne jest jednak, że kardynał Beaufort przez wiele lat wywierał na króla przemożny wpływ.

Ambicją dorównywał Beaufortom dwudziestoczteroletni Edmund Tudor. Chociaż Małgorzata była bardzo młoda i zgodnie z obietnicą miał poczekać ze skonsumowaniem małżeństwa, słowa nie dotrzymał. Tak bardzo zależało mu na dziedzicu, że zdeflorował dwunastoletnią oblubienicę, która niemal natychmiast zaszła w ciążę. Co ciekawe, sama Małgorzata powie po latach, że stało się tak, ponieważ otrzymała we śnie znak od świętego Mikołaja. Przez całe życie również będzie pielęgnowała pamięć o Edmundzie, i chociaż jeszcze dwukrotnie wyjdzie za mąż, będzie się tytułowała hrabiną Richmond, a w testamencie każe się pochować obok niego.

Kolejna królowa skandalistka

Jeszcze zanim skończył się pomyślny okres w życiu Edmunda i Jaspera, o wpływ na ich przyrodniego brata, u którego we wczesnej młodości rozpoznano oznaki choroby psychicznej, zaczęli walczyć małżonka Małgorzata Andegaweńska oraz ambitny kuzyn Ryszard, książę Yorku. Rzecz jasna, ferment wprowadziła ona. Kolejna Francuzka, wydana za angielskiego króla. Idąc za przykładem świętej pamięci teściowej, Katarzyny de Valois, za kochanka wzięła sobie jednego z poddanych, czemu wszakże trudno się dziwić, skoro słaby na ciele i umyśle Henryk, być może impotent, nie wypełniał należycie małżeńskich obowiązków. No, chyba że kierowała się wyższym celem, pragnąc oczyścić dynastię z genu szaleństwa i w październiku 1453 roku rodząc zdrowego syna, przyszłego księcia Walii. Niezależnie od intencji królowej, kuzyn York nie dał się nabrać i skłonił Henryka VI do odsunięcia bękarta od tronu. Małgorzata Andegaweńska nie mogła przeżyć takiej zniewagi. Nie dość że się natrudziła w poszukiwaniu dobrego materiału genetycznego i znosiła bóle porodu, to jeszcze jej obłąkany mąż wyznaczył następcą znienawidzonego Yorka. I absolutnie nie myślała ustąpić, prowokując wybuch bratobójczej wojny Dwóch Róż, która miała otworzyć drogę do tronu synowi Małgorzaty Beaufort i Edmunda Tudora. Ale takiego scenariusza wydarzeń rzecz jasna nie przewidziała.

Kraj tymczasem podzielił się na zwolenników Lancasterów i zbuntowanych Yorków, którzy nie chcieli, aby korona przeszła im koło nosa. Tudorowie rzecz jasna stanęli po stronie królowej i króla, który znowu znalazł się pod jej pantoflem.

Wizerunek pośmiertny Edmunda Tudora, ojca Henryka VII. © Wikimedia Commons.

Wizerunek pośmiertny Edmunda Tudora, ojca Henryka VII.
© Wikimedia Commons.

Dziwny trójkąt

W 1456 roku Edmund Tudor udał się do Walii. Zajęty przez niego zamek Carmarthen jesienią wpadł w ręce yorkisty Williama Herberta, a Edmund trafił do lochu, gdzie niebawem umarł. Niektórzy mówią, że przyczyną śmierci była dżuma, ale gdyby faktycznie panowała epidemia, trupów powinno być więcej. Ponadto śmierć tuż przed narodzinami syna, potencjalnego królewskiego dziedzica, wydaje się dziwnym zbiegiem okoliczności. Dlatego pojawiła się teoria, że nie był to zgon przypadkowy. A ponieważ Edmund zawsze był okazem zdrowia, nie można wykluczyć otrucia. I pewnie by o nim zapomniano, bo wielkiej kariery raczej nie zdążył zrobić, gdyby nie spłodził syna pogrobowca, którego młodziutka żona z wielkim trudem urodziła 28 stycznia 1457 roku w Pembroke, na zamku Jaspera.

Trzynastoletnia Małgorzata Beaufort omal nie przypłaciła porodu życiem, ale malec przyszedł na świat zdrowy, i zgodnie z wolą zmarłego ojca otrzymał imię po jego przyrodnim bracie, Henryku VI. Przypadek? Wyraz szacunku wobec człowieka, któremu Edmund i Jasper tak wiele przecież zawdzięczali? A co, jeśli już wtedy widzieli w nim następcę króla, który nie tak dawno obiecywał im tron? Jeśli to prawda, Yorkowie musieli o tym wiedzieć i dlatego uzasadnione wydaje się przypuszczenie, że postanowili Edmunda wyeliminować. Ponadto przemawia za tym niezłomna wiara Małgorzaty w słuszność praw jedynaka do korony oraz wieloletnie starania Jaspera, który poświęcił prywatne życie, konsekwentnie działając na rzecz bratanka.

Śmierć Edmunda do głębi wstrząsnęła jego młodszym bratem. Zawsze razem, złączeni trudnymi doświadczeniami dzieciństwa, rozumieli się jak nikt inny. Nie było jednak czasu na rozpamiętywanie przeszłości. Musiał zaopiekować się Małgorzatą i dzieckiem. Żyli w Pembroke przez cztery lata w dość dziwnym układzie, wspólnie wychowując malca. O ich relacjach różnie się powiada. Romantyczna wersja zakłada, że Jasper potajemnie kochał się we wdowie, która traktowała go wyłącznie jak brata. O jej siostrzanych uczuciach świadczą zachowane dokumenty, a tego, co czuł on, możemy jedynie domniemywać. Faktem jest jednak, że długo zwlekał z ożenkiem, a kiedy Małgorzata poślubiła lorda Stafforda, skupił się na edukacji małego Henryka, który pozostał pod jego opieką.

A może Małgorzata odwzajemniała miłość Jaspera, tylko tak jak on poświęciła osobiste szczęście dla dobra chłopca? Lord Stafford był jej dalszym kuzynem, wywodził się z wpływowego rodu książąt Buckingham i, w przeciwieństwie do rodowodu Jaspera, nikt nie mógł zakwestionować czystości jego królewskiej krwi (pochodził od potomków młodszego brata Jana z Gandawy).

Poślubiając człowieka takiego formatu, Małgorzata Beaufort położyła podwaliny pod potężną frakcję, która dwadzieścia lat później poprze jej syna w pretensjach do tronu. Z podobnych powodów wyjdzie później za lorda Stanleya. Jasper zaś nie ożeni się przed koronacją bratanka, aby… nie miał on konkurencji w osobach ewentualnych kuzynów. Plan Beaufortów i braci Tudorów musiał się ziścić bez względu na cenę.

Henryk VII jako młodzieniec. © Wikimedia Commons.

Henryk VII jako młodzieniec. © Wikimedia Commons.

Zapomniany ojciec chrzestny dynastii

Jasper niedługo cieszył się sielanką z bratankiem. W roku 1460 do kraju powrócił wygnany wcześniej książę Yorku, którego zwolennicy pojmali samego króla. Mający na pieńku z królową książę co prawda zginął, lecz sprawa yorkistów nie upadła, ponieważ na ich czele stanął jego zapalczywy syn, który niebawem ogłosił się Edwardem IV. Już w lutym następnego roku w bitwie pod Mortimerʼs Cross zadał on klęskę oddziałom Lancasterów, a schwytanego podczas odwrotu Owena Tudora rozkazał ściąć na rynku w Hereford, w akcie zemsty za śmierć ojca i brata. Jasperowi jednak udało się uciec.

Dla Tudorów nastały ciężkie czasy. Pod nieobecność Henryka VI, którego zaradna małżonka wywiozła do Szkocji, pozbawiony tytułów i majątków Jasper musiał szukać schronienia za granicą, a jego bratanka Edward IV oddał pod kuratelę Williama Herberta. Tego samego yorkisty, który przed czterema laty być może otruł Edmunda Tudora. Nie wiadomo, czy był to przejaw miłosierdzia czy lekceważenia chłopca, którego wówczas nie brał na poważnie jako dziedzica roszczeń Lancasterów.

Tymczasem niestrudzony Jasper, wykorzystując swój status królewskiego brata na uchodźstwie i krewniaka francuskiej rodziny panującej, zabiegał o pomoc na dworach Bretanii, Szkocji oraz Francji. Udało mu się nawet znaleźć statek i zebrać ekipę podejrzanych zbirów, na której czele organizował wyprawy pirackie i niszczył posterunki yorkistów na wybrzeżu. Działania te nie zmieniły jednak sytuacji Lancasterów, z których większość przebywała na wygnaniu.

Małgorzata Beaufort. © Wikimedia Commons.

Małgorzata Beaufort. © Wikimedia Commons.

Przełom nastąpił dopiero w 1470 roku, po tym jak potężny hrabia Warwick zbuntował się przeciw Edwardowi IV i z powrotem osadził na tronie półświadomego Henryka VI. Jasper Tudor z dnia na dzień odzyskał majątek, tytuły oraz wpływy i sprowadził z Walii niespełna czternastoletniego bratanka. Niestety, wiosną następnego roku Edward IV pokonał Lancasterów w bitwach pod Barnet, gdzie poległ Warwick, i pod Tewkesbury, gdzie zginął młody książę Walii, syn Małgorzaty Andegaweńskiej i (rzekomo) króla. Na osadzonego w Tower Henryka VI wydano wyrok śmierci i stracono wielu czołowych arystokratów, ponieważ Edward IV postanowił działać kompleksowo i uśmiercić każdego, kto mógłby w przyszłości zagrozić prawom jego i jego dzieci do tronu.

Wraz ze śmiercią Henryka VI oraz jego syna, mniejsza o to czy biologicznego, wygasła linia Lancasterów. A po krwawej łaźni, jaką Yorkowie urządzili ich krewniakom, Henryk nieoczekiwanie stał się najpoważniejszym lancasterskim pretendentem. Choć niemała w tym była zasługa matki i przedsiębiorczego stryja, droga do sukcesu wciąż była daleka. Aby ocalić głowę nastolatka, Jasper musiał niezwłocznie wywieźć go za granicę. Szczęście sprzyjało im od samego początku: w chwili zwycięstwa Yorków znajdowali się w Walii. Po ucieczce z Pembroke, w kierunku którego maszerowały już wrogie wojska, schronili się w swoim nadmorskim mieście Tenby, gdzie przed wypłynięciem w morze musieli siedzieć w piwnicy.

Jasper, który stracił już ojca, starszego brata, przyrodniego brata (króla Anglii) i bratanka (księcia Walii), spędził na wygnaniu czternaście lat, będąc dla młodego Henryka i ojcem, i matką. Mało tego, wciąż zjednywał mu stronników. Dziwne jest tylko, że historia bardziej pamięta o intrygach Małgorzaty Beaufort, której syn praktycznie nie znał, zupełnie niesłusznie pomijając wysiłki Jaspera, który go uchronił przed zakusami zamachowców i ostatecznie zaprowadził na tron.

Na szczęście los okazał się łaskawy i niedocenianemu przez historię Jasperowi dane było ujrzeć owoc wieloletnich trudów. Zmarł bowiem w 1495 roku, dziesięć lat po koronacji ukochanego bratanka, który nadał mu tytuł księcia Bedford, w przepychu i zbytkach, jak przystało na syna królowej. A tego, czy był bękartem, nikt nie śmiał dochodzić, chociaż wiadomym jest, że Henryk VII do końca życia bezskutecznie poszukiwał aktu ślubu Katarzyny de Valois z Owenem Tudorem.

Bibliografia:

Historia świata. Encyklopedia PWN, Wydawnictwo Naukowe PWN, t. I–III, Warszawa 2008.
G.J. Meyer, Tudorowie. Prawdziwa historia niesławnej dynastii, Wydawnictwo Astra, Kraków 2012, s. xiv i 36–45.
Penn, Henryk VII. Świt Anglii Tudorów, Wydawnictwo Astra, Kraków 2014.
www.englishmonarchs.co.uk
http://tudorhistory.org
http://nerdalicious.com.au/history/jasper-tudor-dynasty-maker-with-terry-breverton/