Asasyni.  Fanatyczni zabójcy i terroryści

Słowo ,,asasyn” do dziś jest synonimem zabójczo skutecznego skrytobójcy, a w wielu językach, np. francuskim i angielskim, utrwaliło się na dobre w znaczeniu  ,,zabójca”. Asasyni pojawiają się licznie w powieściach, filmach i bijących rekordy popularności grach komputerowych. Kim tak naprawdę byli i w imię czego zabijali ci pierwsi, średniowieczni bliskowschodni terroryści? Czy ich obraz w kulturze popularnej i świadomości Europejczyków jest prawdziwy? 

Alamut – położona w irańskich górach Elbrus stolica asasynów. © Wikimedia Commons, domena publiczna.

Zwolennicy Nizara i ,,ukrytych imamów”

Początki tej tajemniczej organizacji religijnej sięgają końca XI wieku, kiedy Hasan Ibn as-Sabbaha al-Himjari – perski głosiciel ismailizmu, przybył z Aleksandrii do Iranu, głosząc swe nauki ,,nowej misji” i zyskując licznych wyznawców. Hasan Sabbah uznawał się za wysłannika fatymidzkiego kalifa Al-Mustansira, a po jego śmierci w 1094 roku był posłuszny jego następcy, którym został najstarszy syn kalifa, Nizar. Gdy  rządzący kalifatem podstępny wezyr Al-Afdal odsunął i zgładził Nizara, ustanawiając kalifem młodszego syna zmarłego władcy – Al-Mustalego, przywódca izmailitów nie opowiedział się za bezprawnie wyniesionym do godności kalifem, uznając Nizara za jedynego prawowitego immama. Początkowo zwolennicy obalonego następcy tronu nie dawali wiary jego śmierci i uznali, że godność imamów należy się jego potomkom przebywającym w ukryciu. Nizaryci – bo tak zaczęto nazywać zwolenników tego odłamu izmailizmu – wierzyli w nadejście i  objawienie się ,,ukrytego immama”, który powróci jako zbawiciel i przywódca: mahdi.

Górska twierdza

Zwolenników Nizara zarówno szyici z Egiptu, jak i Sunnici z Bliskiego Wschodu traktowali jako ,,złych” oraz ,,heretyckich”. Nic dziwnego, gdyż nizaryci dążyli do obalenia fatymidzkiej linii kalifów Mustaliego i osadzenia na tronie potomków Nizara. Toczyli też bezwzględną walkę z okupującymi irańskie terytoria tureckimi Seldżukami. Dzięki bezwzględnym metodom politycznym, propagandowym i terrorystycznym ich potęga szybko wzrastała. Na swoją stolicę obrali zdobytą podstępem w 1090 roku twierdzę Alamut, położoną w irańskich górach Elbrus, ok. 100 km od Teheranu. Nazwa niedostępnego górskiego zamku oznacza ,,orle gniazdo” i znakomicie oddaje charakter tej potężnej fortecy. To stąd przywódcy sekty, nazywający siebie hudżdżami (arab. ‘dowód’, ‘wskazówka’) lub ,,wielkimi misjonarzami” wysyłali swoich fanatycznie oddanych wyznawców do miast i twierdz Iranu, Syrii, a nawet Indii Północnych, gdzie zakładali siatki konspiracyjne, ,,domy misji”, atakowali wrogów bądź przejmowali kolejne górskie zamki, odosobnione ruiny i jaskinie. Sieć placówek sekty zręcznie porozumiewała się między sobą za pomocą posłańców, gołębi pocztowych i sygnałów świetlnych (między innymi dzięki rozpalanym  na szczytach gór ogniskom).

Twierdza Alamut według „Opisania świata” Marco Polo © Wikimedia Commons, domena publiczna.

Odurzani haszyszem?

Zdaniem badaczy sekta nizarycka posiadała swoistą hierarchię, na której czele stali głosiciele dogmatów wiary – ludzie biegli w nauce, nizaryckiej teologii oraz w sztuce wpajania fanatycznego oddania wyznawcom. Niżej stali wojownicy broniący górskich twierdz i jaskiń. Być może to ich szkolono także na bojowników za wiarę – rafików. Trening obejmował sztukę walki sztyletami, ćwiczenie zwinności i akrobatyki, być może także sztukę kamuflażu oraz przyswojenie obcych języków i kultury. Owych skrytobójców, wysyłanych na często samobójcze misje, potocznie nazwano asasynami. To określenie zostało jednak nadanie nie przez samych nizarytów, ale przez wrogich im sunnitów i szyitów, którzy określali fanatycznych zabójców terminem „haszaszijjin”, co oznacza: ,,zażywający haszysz” lub „haszyszyści”. Zdaniem kronikarzy to właśnie ten narkotyk, a także inne środki odurzające, sprawiały, że skrytobójcy nie bali się niczego i gotowi byli umrzeć, byle wykonać powierzone im zadanie. Czy jednak aby na pewno asasyni potrzebowali narkotycznego transu i wywołania wizji raju gotowi, by być gotowymi na samobójcze ataki? Profesor Jerzy Hauziński, znany badacz historii islamu i asasynów, zaznacza, że stosowanie wszelkich używek było sprzeczne z prawem islamu i surowo tępione przez nizaryckich imamów, a informacje o zażywaniu przez nich haszyszu miały się pojawić dopiero w późniejszych przekazach. Faktycznie fi’daimowie – wykonawcy zadań sekty – nie potrzebowali narkotyków, by nie bać się śmierci, gdyż najmocniejszym środkiem była dla nich fanatyczna indoktrynacja i obietnice raju wpajane przez przełożonych. Gdy polegli po wykonaniu celu, stawali się szahidami – męczennikami za wiarę.

XIV-wieczne przedstawienie zamachu asasynów na wezyra Nizama al-Mulka. © Wikimedia Commons, domena publiczna.

Skrytobójcy i terroryści

Asasyni posyłani byli na misje, by swymi sztyletami zabijać przywódców państw, wodzów wrogich armii, urzędników czy przywódców religijnych zwalczających nizaryzm. W wykonywaniu zadania pomagała im siatka konspiracyjno-wywiadowcza powstała w licznych miastach i twierdzach Iranu oraz Syrii. Liczni sympatycy i wyznawcy ismailiccy znajdowali się często nawet w otoczeniu władców, byli urzędnikami czy też żołnierzami gwardii pałacowych. Często prowadzili dywersję wewnątrz miast, np. podpalając budynki. Sami wysłannicy Alamutu często stosowali taktykę takijja – maskowania się – zyskując czasem nawet przez wiele miesięcy zaufanie ofiary jako słudzy i w odpowiednim momencie uderzając jak grom z jasnego nieba. Atakowali za dnia, najczęściej w samo południe, i to w najbardziej ludnych miejscach, takich jak zatłoczone bazary, łaźnie czy też sale audiencyjne pałaców. Asasynom chodziło przede wszystkim o rozgłos, aby wieść o ich bezwzględnych atakach rozeszła się i budziła strach (podobnie postępują współcześni islamscy terroryści). Atakowali najczęściej dwójkami albo w kilka osób, zadając mordercze ciosy sztyletami, po czym uciekali, próbując wtopić się w tłum. Jeśli nie udało im się uciec straży, wówczas ginęli bez wahania, wcześniej często informując, kto ich posłał i w jakim celu.

Morderstwa ważnych osobistości miały głównie charakter polityczny i propagandowy, rzadziej militarny. Głównym celem ataków było pozbycie się niewygodnych, wrogich, wysoko postawionych osobistości Bliskiego Wschodu, a także rozgłos i strach zasiany wśród władców i poddanych wrogo nastawionych do izmailizmu. Nie zawsze jednak zabijali swoje ofiary. Często po prostu na tyle zastraszali wrogich przywódców, by ci żyli w ciągłym strachu przed ostrzami asasynów i nie ważyli się szkodzić ismailickiej sekcie. Arabski kronikarz Zakarjji Kazawini podaje przykład szantażu zastosowanego wobec Nur-Ad-Dina, władcy z dynastii Zankidów:

I powiadają, że Nur ad-Din, władca Asz- Szamu, sprzeciwił się posiadaniu przez isma’ilitów ziem w środku kraju. Zawitał do niego przeto skrycie nocą ktoś, kto wbił jemu przy wezgłowiu sztylet z kawałkiem pergaminu. A była tam wiadomość: ,,Jeśli następnej nocy nie wycofasz się, sztylet znajdzie się w twoim brzuchu”. Więc ów odszedł.

Nawet potężni władcy byli bezradni wobec ich metod. Na nic zdały się nadzwyczajne środki ostrożności, liczne straże czy zabezpieczenia. W jakiś tajemniczy sposób skrytobójcy pokonywali umocnienia, niczym widma bezszelestnie omijali straże i docierali do najpilniej strzeżonych miejsc.

Zamachy na Saladyna

Warto zaznaczyć, że asasyni dwukrotnie omal nie zabili słynnego sułtana Egiptu, Saladyna, gdy ten w roku 1175 oblegał Aleppo. Jak podają kronikarze, za pierwszym razem grupka zabójców bez przeszkód przeniknęła do obozu, jednak napastnicy zostali w porę rozpoznani przez jednego z emirów znającego ich metody poruszania się i walki, który zaalarmował straże. Jeden z zabójców wtargnął nawet do namiotu sułtana, został jednak zabity przez straże, podobnie jak reszta zamachowców. Nim polegli, walczyli jednak do końca, zabijając wielu ludzi sułtana.

Innym razem, podczas oblężenia Azuzu, zamachowiec nizarycki ominął straże i dostał się do namiotu sułtana, gdy ten naradzał się z jednym ze swoich emirów. Asasyn zaatakował Saladyna sztyletem, zadając cios w szyję, jednak uratowała go noszona pod kaftanem i kołnierzem kolczuga. Następnie napastnik ciął sułtana w głowę, lecz tym razem zbawienny okazał się noszony pod turbanem kaptur kolczy. Ranionego w policzek władcę uratował przed śmiercią jego wierny emir Bazkusz, zabijając zamachowca. Nie był to jednak koniec dramatycznej walki, gdyż do namiotu wpadli dwaj kolejni asasyni – zostali jednak zgładzeni przez zaalarmowanych strażników. Saladyn wpadł ponoć w takie przerażenie, że prędko dosiadł wierzchowca i  opuścił obozowisko, rozkazując przenieść swoje kwatery.

Asasyni dwukrotnie omal nie zabili słynnego sułtana Egiptu Saladyna, gdy ten w roku 1175 oblegał Aleppo. © Wikimedia Commons, domena publiczna.

Legenda ,,Starca z Gór”

Za atakami na sułtana Egiptu stał słynny Raszid ad-Din Sinan, zwany potocznie przez łacinników ,,Starcem z Gór”. Podczas jego przywództwa (1162–1193) syryjska gałąź sekty uniezależniła się od zwierzchnictwa Alamutu i wzrosła do potęgi politycznej, zręcznie lawirując między wrogami i sojusznikami muzułmańskimi a krzyżowcami. Sinan początkowo był delegatem – misjonarzem wysłanym z irańskiej stolicy asasynów, by z ramienia sekty rządzić w Syrii. Szybko zdobył poważanie i licznych wyznawców, tworząc w syryjskich górach na granicy Hrabstwa Trypolisu i Księstwa Antiochii państewko, w którym za stolicę obrał potężną górską warownię Masjaf. Starzec wkrótce ogłosił się też nie tylko kolejnym ukrytym imamem z linii Nizara, lecz ostatnim prorokiem, Mahdim i ,,wcieleniem boskim”. Według przekazów jego wyznawcy otaczali go boską czcią i byli mu ślepo posłuszni do tego stopnia, że na jedno skinienie byli gotowi oddać życie dla swego boskiego przywódcy. Sami wyznawcy nigdy nie nazywali go ,,Starcem z Gór”. Według badaczy termin ten stworzyła okoliczna ludność, a z czasem ten pseudonim podchwycili łacinnicy i zapisali w swoich kronikach.

Na drodze do realizacji ekspansji politycznej stanął Sinanowi Saladyn – gorliwy sunnita dążący do podporządkowania sobie nie tylko całej Syrii, lecz także całego islamskiego świata i zgładzenia kłopotliwej sekty.

Masjaf, siedziba „Starca z Gór”. © Wikimedia Commons, domena publiczna.

Oblężenie Masjafu i ,, groźne ciasteczka”

Tymczasem po zamachach w okolicach Aleppo sułtan wyruszył z najazdem na ziemie asasynów, oblegając ich potężną stolicę-twierdzę: Masjaf. Podczas oblężenia doszło ponoć do zagadkowych wydarzeń. Raszid ad-Din podobno nie przebywał w samej twierdzy, tylko poruszał się po sąsiednich wzgórzach za pomocą tajnych przejść, skąd obserwował wroga i dowodził obroną. Pewnego dnia wojownicy Saladyna, gdy dostrzegli przywódcę asasynów, postanowili go pojmać, jednak stanęli niczym sparaliżowani strachem i jego mistyczną aurą. Wtedy Starzec kazał żołnierzom przekazać sułtanowi informację, że chce się z nim spotkać osobiście. Saladyn, usłyszawszy od swoich ludzi słowa Sinana, przeraził się. Rozkazał podwoić straże, rozsypać wokół swego namiotu popiół i wapno, by można było dostrzec wszelkie ślady. Nocą sułtan nagle obudził się z krzykiem, dostrzegając bezszelestną zjawę umykającą z namiotu. Przybysz zostawił na stole przy łożu ciasteczka i wiadomość: ,,Jesteś w naszej mocy”. Gdy władca zaczął krzyczeć z przerażenia, wpadli do namiotu zaufani strażnicy, przysięgając, że nikogo wokół namiotu swego przywódcy nie dostrzegli. Po tym zdarzeniu sułtan opuścił wraz z armią ziemie asasynów, podpisując z nimi ugodę. Czy Saladyn rzeczywiście tak bardzo bał się wysłanników pana Masjafu, że w końcu ustąpił? Dlaczego asasyni tylko zastraszyli władcę Egiptu, zamiast go zgładzić? Być może sułtan i jego ludzie byli zmęczeni długotrwałą kampanią i walką z cieniami. Obie strony zapewne zdecydowały, że bardziej opłaci się wzajemny układ niż wojna, a śmierć Saladyna mogłaby zdestabilizować cały region.

Śmiertelni wrogowie chrześcijan?

Podczas panowania Sinana asasyni przeszli do legend i annałów nie tylko muzułmańskich, lecz także europejskich. Ich metody walki i poświęcenie sprawie wzbudzały zarazem strach, pogardę i podziw wśród krzyżowców. Uważano powszechnie, że ,,Starzec z Gór” – przywódca tajemnego zakonu muzułmańskiego – za pomocą ,,czarnoksięskich sztuczek” zwodzi swoich wyznawców i wykorzystuje ich do swoich zbrodniczych celów. Szok wywołało zwłaszcza zamordowanie Konrada z Montferratu w 1192 roku – obranego przez krzyżowców królem Jerozolimy. I choć w późniejszej świadomości łacinników pozostało przekonanie o wrogości zabójczej sekty wobec chrześcijan (które pokutuje do dziś), to bilans asasyńskich ataków ukazuje nam, że większość ofiar wysłanników sekty nie była chrześcijanami, lecz muzułmańskimi dostojnikami-szyitami lub sunnitami zwalczającymi nizarytów jako ,,odstępców od wiary” proroka Mahometa. Należy też nadmienić, że w obliczu zagrożenia często wchodzili w sojusze z krzyżowcami, a w XIII wieku nawet stali się ich wasalami. 

Bibliografia

Hauziński J., Asasyni. Legendarni zabójcy w czasach krucjat, Poznań 2016.

Hauziński J., Muzułmańska sekta asasynów w europejskim piśmiennictwie wieków średnich, Poznań 1978.

Ibn al-Athir, Kompletna księga historii. Z czynów sułtana Saladyna, red. Z. Pentek, przekład zbiorowy, Poznań 2007.

Barlett W.B., Asasyni. Dzieje tajemnej sekty muzułmańskiej, tłum. G. Gasparska, Warszawa 2004.

Farhad Daftary: Ismailici. Zarys historii, tłum. K. Pachniak, Warszawa 2008.