Anna Boleyn – najszczęśliwsza…?

Natalie Dormer jako Anna Boleyn; kadr z fimu „Dynastia Tudorów”. © Photo12/BE&W.

„Przybyłam tutaj, by z pokorą oddać się prawu, które wydało na mnie wyrok” – powiedziała Anna Boleyn na szafocie. Piękna i dumna, odziana w gronostaje i królewską purpurę, nie wyglądała na skruszoną, i chociaż nie wyparła się winy, nieliczni gapie mogli odnieść wrażenie, że oto stoi przed nimi osoba niewinna.

Konwencja

W noc poprzedzającą egzekucję Anna miała wisielczy humor, poprosiła bowiem, aby przekazano Henrykowi VIII, że bardzo mu dziękuje za wywyższanie jej, skoro najpierw uczynił ją markizą, potem królową, a teraz posyła ją do nieba, by została świętą. Żartując w ten sposób, próbowała zapewne ukryć prawdziwe uczucia, albo – nie widząc już dla siebie ratunku – chciała zakończyć życie z fasonem. Odwagi i fantazji nigdy jej zresztą nie brakowało, a i w przeszłości nie zawsze liczyła się ze słowami, co przez lata przysporzyło jej wielu wrogów i ostatecznie zaprowadziło ją na szafot.

Oskarżona o cudzołóstwo, kazirodztwo i spiskowanie w celu uśmiercenia króla, miała umrzeć o wiele łagodniejszą śmiercią niż zwyczaj przewidywał dla zdrajców1. Była w końcu królową, i chociaż jej małżeństwo zostało uznane za nieważne, przysługiwał jej łagodniejszy wymiar kary i śmierć od miecza, a nie od topora, który spadł na karki skazanych z nią mężczyzn. I tak, 17 maja 1536 roku życie oddali brat Anny, Jerzy Boleyn, oraz Weston, Norris, Brereton i Smeaton. Ona zaś miała umrzeć dwa dni później, w środę.

Annie żal było ich wszystkich, bo ginęli z jej powodu, lecz szczególnie obawiała się o duszę Smeatona, która – jak się wyraziła – będzie cierpieć męki przez jego fałszywe zeznania. Ubolewała również, że sama nie umrze przed południem, jak wcześniej zaplanowano, i pocieszała się nadzieją, że nie poczuje bólu, skoro kat świetnie zna się na swoim fachu, a ona ma cienką szyję…

Cokolwiek myślała 19 maja, wchodząc na szafot wzniesiony na Tower Green, nie mogła tego wyrazić. Konwencja nie pozwalała bowiem oskarżyć o niesprawiedliwość Henryka VIII, „łagodnego i sprawiedliwego pana”, który nie tak dawno przecież postawił dla niej na głowie całe królestwo. Wygłaszając zwyczajową mowę, zachowała spokój i dała zebranym do zrozumienia, że nie lęka się śmierci, ponieważ nie uczyniła nic, co mogłoby obrazić „najłaskawszego” króla, którego na koniec powierzyła w modlitwach Bogu.

Sprawiała wrażenie opanowanej i pogodzonej z losem, ale nie pokornej. Ta cecha nie leżała przecież w jej naturze, i dlatego, w obawie że Anna może powiedzieć coś przeciwko królowi, na Tower Green ograniczono liczbę gapiów. Na koniec zdjęła płaszcz, uklękła, pozwoliła zawiązać sobie oczy i zanim zimna francuska stal przecięła jej szczupłą szyję, wypowiedziała takie same słowa, jakimi kilka miesięcy wcześniej pożegnała się z życiem jej rywalka, Katarzyna Aragońska2: „Duszę moją powierzam Jezusowi Chrystusowi”.

Anna Boleyn, po kilku dniach pobytu w londyńskiej Tower, pogodziła się ze swoim losem. © Wikimedia Commons, domena publiczna.

Spisek

Pytanie, dlaczego Anna Boleyn (1501/1507–1536) musiała umrzeć, nie daje historykom spokoju od wielu lat. Niezwykłe bowiem wydaje się, że po około tysiącu dniach małżeństwa Henryk VIII zgodził się nagle uśmiercić kobietę, za którą szalał ponad sześć lat i dla której porzucił pierwszą żonę, naraził się cesarzowi (jako że Katarzyna Aragońska była ciotką Karola V Habsburga) i zerwał z papiestwem.

Co go do tego skłoniło? Był aż tak naiwny czy rozżalony brakiem męskiego potomka, że uwierzył w oskarżenia o czary, kazirodztwo, cudzołóstwo i chęć królobójstwa, z których trzy czwarte można odrzucić nawet dzisiaj? A może chciał pozbyć się nie najmłodszej już i nieprzydatnej żony, która nie potrafiła urodzić mu następcy i na dodatek urządzała sceny zazdrości?

Anna Boleyn miała wiele wad, ale z pewnością nie można zarzucić jej braku inteligencji. Niemożliwe więc, aby na oczach dworu zaryzykowała jakikolwiek romans czy spisek i przez nierozwagę naraziła własną pozycję, na którą pracowała przez tyle lat. A jeśli czymkolwiek zgrzeszyła, była to ambicja. Nie zamierzała bowiem tolerować zdrad Henryka, tak jak wcześniej czyniła to Katarzyna Aragońska. Nie chciała także być posłuszną marionetką w ręku przebiegłego wuja, Tomasza Howarda księcia Norfolk, który próbował zwiększyć swoje wpływy na dworze poprzez podsuwane królowi dziewczęta z rodziny – przed Anną alkowę władcy odwiedzała jej siostra, Maria, a później Tomasz ożenił Henryka ze swoją bratanicą Katarzyną Howard, która skończyła równie pechowo jak kuzynka.

Jednocześnie Anna zraziła do siebie innego sojusznika, Tomasza Cromwella. Po pierwsze, nie popierała jego stanowiska w kwestii polityki zagranicznej i sojuszu z cesarstwem, a po drugie, miała inne zdanie na temat wykorzystania środków pochodzących z likwidacji klasztorów. W tej sytuacji Cromwell zaczął się obawiać, że królowa sprowadzi na niego zgubę, tak jak doprowadziła do upadku jego poprzednika, zdawałoby się wszechwładnego kardynała Wolseya, którego oskarżono o zdradę. Aby temu zapobiec, postanowił osłabić jej pozycję na wszelkie możliwe sposoby.

W styczniu 1536 roku, pomimo plotek o romansie króla z Jane Seymour, Anna wciąż cieszyła się względami męża, a stronnictwo Boleynów było najsilniejsze na dworze. Wbrew niektórym teoriom, poronienie męskiego płodu nie wywołało gniewu Henryka, a raczej wzbudziło w nim współczucie – wciąż wierzył, że Anna szybko zajdzie w kolejną ciążę, a związek z Jane miał być tylko przelotną miłostką. I pewnie by tak było, gdyby w całą sprawę nie wmieszał się Cromwell.

Na początku roku nawiązał on kontakt z Tomaszem i Edwardem Seymourami, braćmi Jane, którzy chcieli dzięki siostrze zdobyć wpływ na króla. A w marcu oddał Edwardowi i jego żonie swoje apartamenty w pałacu w Greenwich, z których prowadziło tajne przejście do prywatnych komnat królewskich, skąd Henryk przychodził niepostrzeżenie, aby złożyć Jane kurtuazyjną wizytę. Brat i bratowa mieli pełnić rolę przyzwoitek, zaś Jane grała przed królem cnotliwą i uległą pannę. Zgodnie z instrukcją Cromwella, miała być całkowitym przeciwieństwem niepokornej i stanowczej królowej.

Spiskowcy mieli niewiele czasu, ponieważ Anna nabrała podejrzeń i pod koniec miesiąca pokłóciła się z Cromwellem o wspomniane apartamenty. W obawie o stanowisko, a być może i życie, zaczął on działać bardziej zdecydowanie. Nawiązał kontakt z cesarskim ambasadorem Eustachym Chapuysem i zapytał, jak cesarz zareagowałby na ponowny ślub Henryka. Ambasador odparł, że jego pan, Karol V, nigdy nie uznał Anny Boleyn za prawowitą królową Anglii i z radością zaakceptuje inną kobietę na jej miejscu.

W tym samym czasie Henryk VIII, nieświadom intrygi, zabiegał o uznanie Anny przez cesarza i chciał zmusić Chapuysa do złożenia jej wyrazów szacunku. A kiedy ambasadorowi udało się wykręcić od audiencji u królowej, zażądał przeproszenia Anny na piśmie, uznania jej przez cesarza za królową i zanegował sens planowanego sojuszu z cesarstwem, jeśli do tego nie dojdzie. Cromwell, któremu zależało na zawarciu tego przymierza, jego zdaniem nieodzownego dla bezpieczeństwa kraju, o wszystko obwinił Annę i opuścił dwór pod pretekstem choroby. W ciągu dwóch ostatnich tygodni obmyślił spisek, który miał doprowadzić do upadku całe stronnictwo Boleynów.

Paradoksalnie, przeciwko Annie Boleyn w jednym szeregu stanęli zwolennicy zreformowanego Kościoła, tacy jak Cromwell, oraz konserwatyści pokroju Chapuysa. W ich gronie znaleźli się także Seymourowie, ponieważ Cromwell nie miał wątpliwości, że jego szansą na przetrwanie w polityce jest wspieranie „cnotliwej” Jane.

Anna Boleyn na kilka minut przed egzekucją, 19 maja 1536 roku; kadr z filmu „Dynastia Tudorów”. © Photo12/BE&W.

Zarzuty

30 kwietnia Cromwell przedstawił Henrykowi VIII dowody przeciwko Annie, która rzekomo miała uwieść muzyka Marka Smeatona oraz sypiać z innymi członkami Tajnej Komnaty. Wśród mężczyzn posądzonych o cudzołóstwo z królową znaleźli się ludzie, których Cromwell koniecznie chciał usunąć z otoczenia monarchy.

Kluczowym dowodem przeciwko Annie były słowa Smeatona, który prawdopodobnie na torturach wyznał, że trzy razy odbył z nią stosunek seksualny. Inne dowody zostały oparte na domniemaniu winy, bowiem nikt poza nim nie złożył równie obciążającego zeznania. Norrisowi na przykład obiecano ułaskawienie, jeśli „powie prawdę”, co należy rozumieć w ten sposób, że cokolwiek by nie rzekł, miało to świadczyć przeciw niemu i Annie, z którą rzekomo spłodził księżniczkę Elżbietę. Pojawiły się nawet sugestie, że Anna była tak zdeterminowana, aby zajść w kolejną ciążę, że zaproponowała współżycie własnemu bratu, a gdyby szczęśliwie powiła syna, wraz ze swoimi poplecznikami miała pozbyć się Henryka i rządzić jako regentka.

Z dzisiejszej perspektywy oskarżenia te brzmią co najmniej absurdalnie, a jeszcze bardziej zadziwia fakt, że Henryk VIII dał im wiarę. Nawet jeśli irytowały go wybuchy zazdrosnej (skądinąd nie bez powodu) Anny i nawet jeśli głęboko go rozczarowała jako kobieta i żona, nie miał powodu wierzyć we wszystko, co usłyszał. I chyba rzeczywiście nie wierzył, skoro szukał pretekstu do unieważnienia małżeństwa.

Anna tymczasem utrzymywała, że jest niewinna. Wyraziła również przekonanie, że nie ma człowieka, który mógłby poświadczyć, że kiedykolwiek sprzeniewierzyła się królowi. Podobne zdanie mieli Edward Baynton oraz wrogi Annie ambasador Chapuys, którzy wiedzieli, że nikt oprócz Smeatona nie zeznał niczego przeciwko niej.

Idąc tym tropem, wielu historyków skłania się ku teorii, że Anna padła ofiarą spisku Tomasza Cromwella i frakcji Seymourów, którzy chcieli dostarczyć królowi pretekstu do pozbycia się żony i podsunąć mu swoją siostrę. A że król chętnie z tej okazji skorzystał? Cóż, najwyraźniej nie kochał Anny tak mocno, jak zwykło się uważać.

1 Niektórzy z sędziów domagali się spalenia Anny żywcem.
2 Katarzyna Aragońska zmarła 7 stycznia 1536 roku na zamku Kimbolton, prawdopodobnie na raka.