Henryk III Walezjusz. W Polsce król malowany, a we Francji tyran

Henryk III jako król Francji. © Wikimedia Commons, domena publiczna.

Pierwszy polski król elekcyjny w trakcie swoich krótkich rządów, które traktował raczej jak przygodę w dalekim kraju niż obowiązek, nie miał okazji wykazać się sukcesami politycznymi, ale zdążył wprowadzić modę na przykrótkie stroje i seksualne wyzwolenie na dworze. Niewiele lepiej Henryka Walezego oceniali jego współziomkowie, którzy jeszcze za czasów jego młodości nadali mu przydomek „księcia Sodomy”, choć współczesna historiografia francuska zaczyna go coraz bardziej doceniać.

Droga na tron Polski

Na polskiej koronie zależało matce Henryka, Katarzynie Medycejskiej, której był ulubieńcem i która postanowiła uczynić go królem choćby odległej Rzeczypospolitej. Jego kandydaturę poparło także rodzeństwo, nie pałające zresztą względem siebie braterskimi uczuciami i pragnące jak najszybciej pozbyć się go z kraju. Królowa, która sprawowała faktyczne rządy we Francji, kochała swoje dzieci miłością zaborczą, nierówno dzieląc uczucia między czterech synów i córki. Ta wzbudzająca respekt i przerażenie kobieta w czerni, od śmierci męża w 1559 r. trzymała całą gromadkę pod pantoflem, stąd pewnie problemy emocjonalne synów – Karol IX cierpiał na kompleks niższości, a Henryk na kompleks winy. Pierwszy ucieczki szukał w pracy fizycznej, a drugi w zabawach i udawaniu kogoś innego, co przejawiało się w upodobaniu do przebieranek w kobiece suknie.

Mimo postanowienia matki, Henryk nie miał ochoty wyruszać do nieznanego kraju. Zajęty kolejnym romansem, wzdychał do Marii de Clèves zaręczonej z księciem Kondeuszem. Jednak woli królowej nie sposób było się sprzeciwić i w imieniu młodego księcia do Polski wyjechał biskup Jan de Monluc. Duchowny dwoił się i troił, aby wybielić go przed Polakami, przerażonymi wydarzeniami nocy św. Bartłomieja z 23 na 24 sierpnia 1572 r. Chociaż rzezi hugenotów dokonano na rozkaz Katarzyny Medycejskiej, a udział w niej Henryka był niejasny, krwawe wydarzenia kładły się cieniem na jego wizerunku. Ostatecznie, po wielu zabiegach francuskiego dyplomaty, Henryk został wybrany na króla.

Jan Matejko, Potęga Rzeczypospolitej u zenitu. Złota wolność. Elekcja R.P. 1573. © Wikimedia Commons, domena publiczna.

Rozrywki króla Henryka

Królewski orszak dotarł do Polski 24 stycznia 1574 r., po dwumiesięcznej podróży, a niespełna miesiąc później odbyła się koronacja. Jako człowiek 22-letni, Henryk powinien był mieć pewne doświadczenie polityczne, lecz jako trzeci z kolei królewski syn nie był przygotowany do rządzenia. Nabieraniu doświadczeń politycznych nie sprzyjała także nadopiekuńczość matki i interwencje neurotycznego brata, Karola IX, zazdrosnego o jego sukcesy. Kiedy pewnego razu stanął w szrankach i zwichnął rękę, Katarzyna Medycejska dostała ataku histerii, przerwała turniej i odesłała go do łóżka.

Od tamtej pory symulowanie choroby stało się dla Henryka skutecznym sposobem na uniknięcie obowiązków, szczególnie podczas pobytu w Polsce. Jak mawiali jego wrogowie, pomimo młodego wieku był zepsuty do szpiku kości, leniwy, znerwicowany i kompletnie nie nadawał się na władcę. Od czasu do czasu zamykał się na kilka dni w komnatach pod pozorem choroby i zamiast obradować z ministrami, wolał leżeć w łóżku lub wyprawiać bale, na których brylował w damskich sukniach i które za dnia odsypiał.

Interesował się pokazami błaznów, włoskimi burleskami i kobietami, a ponieważ dorastał w otoczeniu, gdzie seks nie stanowił tabu, jego wrażliwość na niewieście wdzięki nie była tajemnicą, choć niektórzy podejrzewali go o impotencję. Mówiono, że od wczesnej młodości korzystał z usług paryskich prostytutek, na które urządzał z kompanami swoiste polowania (tzw. polowania na damy były tradycyjnym sportem francuskiego dworu), a ich ofiarami padały specjalnie opłacane kobiety lekkich obyczajów lub Bogu ducha winne córki mieszczan. Potem plotkowano, że rozpasany książę kazał im się rozbierać po to, aby móc podpalać im włosy w miejscach intymnych. Mówiono także, że nie stronił od związków z mężczyznami. Był zapewne biseksualny, choć wrogowie widzieli w nim homoseksualistę. Niektórzy zarzucali mu skłonność do perwersji, która tak szokowała Polaków, lecz jego upodobania seksualne i okrucieństwo wobec prostytutek nie były niczym nadzwyczajnym na tle epoki.

Jako król Polski, Henryk okazał się władcą nieporadnym i całkowicie wyobcowanym w kraju, którego języka nie znał. Niewiele również wiedział na temat polskich realiów i raczej nie chciał tej wiedzy zdobyć. Nie znał obyczajów i dziwiły go typowo polskie uczty, które często przeradzały się w pijatyki. Polaków zaś oburzały jego zniewieściałość oraz zamiłowanie do uciech, hazardu, strojów, biżuterii i pachnideł. Niemniej, jako człowiek mający upodobanie do aktorstwa, próbował dostosować się do lokalnej mody i nawet przywdziewał polski strój i naśladował styl bycia szlachty.

Aby oddać Henrykowi sprawiedliwość, wypada wszak nadmienić, że w historiografii istnieje także odmienny obraz króla ziewającego z nudów na posiedzeniach senatu. Niektórzy historycy twierdzą bowiem, że chętnie uczestniczył w obradach, prowadził bogatą korespondencję i był dobrym administratorem. Faktem jest również, że podjął kilka trafnych decyzji politycznych, chociaż dzisiaj nie sposób ustalić, czy były to decyzje samodzielne, czy też wyręczali go doświadczeni doradcy.

Jakkolwiek by nie było, sprawy Polski nie absorbowały Henryka na tyle, żeby chciał dopełnić przysięgi koronacyjnej. Wciąż marzył o koronie francuskiej. Wyjeżdżając z Francji, liczył się z możliwością powrotu, jednak nie przypuszczał, że stanie się to tak szybko.

Ucieczka Henryka Walezego z Polski, obraz Artura Grottgera. © Wikimedia Commons, domena publiczna.

Król Henricus zrobił Polsce psikus

Na wiosnę 1574 r. Karol IX poważnie zachorował, a kraj obiegła plotka, że został otruty. W dodatku o synobójstwo posądzano królową matkę, która chciała w ten sposób utorować drogę do tronu ukochanemu Henrykowi.

Słowem, we Francji źle się działo. O wpływy walczyli katolicy i hugenoci, a Katarzyna Medycejska miała coraz więcej wrogów, którzy sprzymierzyli się z jej najmłodszym synem, nastoletnim Franciszkiem, i zięciem, Henrykiem Burbonem, królem Nawarry. W obawie, że Franciszek zostanie okrzyknięty regentem i pozbawi ją wpływów, zaczęła usilnie nalegać na przyjazd Henryka. Chciała, aby poślubił Annę Jagiellonkę i uczyniwszy ją regentką w Polsce, powrócił do Francji. Henryk jednak, wciąż pamiętający o Marii de Clèves, ani myślał żenić się ze starszą o ponad 30 lat, niezbyt urodziwą starą panną.

Na wyjazd nie zdecydował się od razu. Jego decyzję przyspieszyła wiadomość o śmierci brata, który zmarł 30 maja na galopujące suchoty, mając zaledwie 24 lata. Henryk obawiał się, że senat odmówi mu zgody na opuszczenie Polski, więc postanowił wyjechać potajemnie. Nocą z 18 na 19 czerwca 1574 r. wymknął się z Wawelu w asyście czterech Francuzów. Po drodze czekało jeszcze kilku dworzan z końmi.

Tymczasem z Krakowa wyruszyła pogoń. Przed Pszczyną uciekinierów dogonił wojewoda krakowski Jan Tęczyński, który zaklinał króla na wszystkie świętości, aby nie porzucał kraju. Henryk pozostał niewzruszony. Oświadczył, że do Francji pojechać musi, ale nie zrezygnuje z polskiego tronu. I rzeczywiście, nigdy nie zrezygnował z tytułu króla Polski i używał go nawet po detronizacji.

Polskie poselstwo u Henryka Walezego, obraz Teodora Axentowicza. © Wikimedia Commons, domena publiczna.

Katolicy kontra król

Czy Walezy łudził się, że będzie władać dwoma królestwami? Nawet jeśli, nie sprzyjały temu wydarzenia we Francji, gdzie toczyła się kolejna wojna religijna. Walezy, który rządził we Francji jako Henryk III, nie mając środków na wojnę, musiał zrezygnować z walki z hugenotami i pójść wobec nich na wiele ustępstw, m.in. gwarantując im swobodę wyznania. Z dzisiejszego punktu widzenia podjął słuszną decyzję, jednak jego poddani, w większości katolicy, mieli inne zdanie. Zarzucając mu nieudolność, zawiązali Ligę Katolicką i postanowili go obalić.

Następna wojna religijna trwała trzy lata i toczyła się nie tylko na polach bitew. Wrogowie króla nie próżnowali, ukazując go w licznych pamfletach jako człowieka zniewieściałego, całkowicie zależnego od matki, w dodatku sodomitę, kazirodcę i heretyka. Sytuację zaostrzyło ogłoszenie następcą Henryka Burbona, który śmierci najmłodszego królewskiego brata stał się najbliższym krewnym króla w linii męskiej. Wizja objęcia tronu przez przywódcę hugenotów sprowokowała wybuch kolejnej wojny religijnej. Przeciwko władcy zbuntował się Paryż, a katolicy w kraju odwrócili się od niego po śmierci braci Gwizjuszów, przywódców Ligi Katolickiej (jeden padł ofiarą zamachu, a drugi został skazany na śmierć).

Aby odzyskać Paryż, król zawarł przymierze z Henrykiem Burbonem. Porozumienie z hugenotami zawarte 3 kwietnia 1589 r. spowodowało gwałtowny sprzeciw papieża Sykstusa V, który zagroził królowi Francji ekskomuniką, a to nie wróżyło nic dobrego.

Zabić tyrana

W kraju szerzyły się pogłoski, że Henryk już został ekskomunikowany, a skoro tak – można wypowiedzieć mu posłuszeństwo. Autorzy licznych pamfletów wzywali prawowiernych katolików do zabicia heretyka, który nieszczerze mieni się katolikiem. Sugerowali, że zepsuty do szpiku kości, „nafaszerowany tylko przyjemnościami” Henryk Walezy oddaje cześć diabłu i nigdy nie został namaszczony świętymi olejami, ponieważ podczas koronacji przestały one płynąć z ampułki. Słowem, Henryk został wyzuty z monarszej godności i wystarczyło poczekać, aż ktoś zechce uwolnić od niego królestwo Francji.

Tym człowiekiem miał być fanatyczny dominikanin Jacques Clément, który podobno uwierzył w swoje posłannictwo i gotów był poświęcić życie dla ratowania królestwa z rąk tyrana zadającego się z hugenotami. Jedni opowiadali potem, że mnich sam wpadł na pomysł zamachu, a inni – że był tylko bezmyślnym narzędziem (był podobno niespełna rozumu) w rękach Ligi Katolickiej. Tak czy inaczej, w jakiś sposób udało mu się zdobyć listy polecające od pewnego rojalisty i wmówić ludziom z otoczenia Henryka, że przychodzi z posłannictwem od przewodniczącego parlamentu, który został uwięziony przez Ligę. Miał również sporo szczęścia, ponieważ nie został przeszukany, kiedy 1 sierpnia 1589 r. wchodził na audiencję do Saint-Cloud, skąd król kierował oblężeniem zbuntowanego Paryża.

Zmagający się wówczas z problemami żołądkowymi Henryk przyjął gościa, siedząc na fotelu z dziurą. W szlafroku, w cienkiej koszuli, okazał się łatwy celem dla zamachowca, który podając mu list, szybko sięgnął po nóż ukryty w rękawie i ugodził króla w podbrzusze.

Clémenta w jednej chwili posieczono mieczami, a zakrwawione zwłoki wyrzucono przez okno, ale jego śmierć nie mogła przywrócić Henrykowi życia. Zmarł w nocy, wymusiwszy na otaczającej go szlachcie przysięgę wierności wobec Henryka Burbona. Według rojalistów zdążył pojednać się z Bogiem, natomiast członkowie Ligi Katolickiej będą przeciwnego zdania. Dla nich pozostanie złym władcą i tyranem, który zginął, bo nie dopełnił obowiązków króla katolickiego.

Bibliografia

Cottret M., Zabić tyrana?, Wyd. Czytelnik, Warszawa 2012.

Grzybowski S., Henryk Walezy, Ossolineum, Wrocław 1980.

Stomma L., Królów polskich przypadki, Polska Oficyna Wydawnicza BGW, Warszawa 1993.